Szybkie Menu

Zdezelowany parking
avatar

PisanieTemat: Zdezelowany parking   Wto Lip 11, 2017 11:21 pm


avatar

PisanieTemat: Re: Zdezelowany parking   Nie Wrz 03, 2017 9:15 pm

Dawno, dawno temu, zanim jeszcze Europa pękła i zajęła się czarnym ogniem wojny, parkingi tego typu służyły jako punkty postojowe w trakcie podróży. Można było na chwilę zatrzymać samochód, rozprostować nogi, a gdzieniegdzie nawet odsikać się w ludzkich warunkach.
Niemal pół wieku później parking zasadniczo nadal spełniał tę funkcję, mimo że samochody widywano tutaj sporadycznie, a i wówczas były to kanciaste, potężne wozy bojowe lub czołgi, których gąsienice orały ziemię przesiąkniętą złą magią, wygryzając z niej fagi, wybijając stabilizujący wzór drobnych run przynoszących spokój. Pojazdy, których każdy ruch kół iskrzył wyładowaniami nanokadabr, a buczenie silników zaplatały ochronną sonosferę. Na ogół jednak popasano tu z końmi, a oddział Felicjana Nowaka niestety mógł tylko pomarzyć o kiblach – za cały luksus musiał im starczyć ledwo stojący na betonowej podmurówce, zdezelowany wychodek cały wysprayowany w nieco już wyblakłe, ale wciąż sączące swą moc runy ochronne.
- Sobota, Jamrozik, rozpoznanie – zakomendował kapral, rozstawiając niewielki oddział po kątach. – Sikorski, Żamłoda, Kornafel, uwiążcie konie i dajcie im żreć. Reszta ogarnia obozowisko. Jurek, Grucha, rozstawiacie potykacze. A, Nowak, zapierdalaj po wodę – dodał dowódca, przypomniawszy sobie, że wypadałoby zagrzać trochę wrzątku, a w pobliżu płynie niewielki strumyk.
A przynajmniej ostatnim razem płynął.
Felicjan zgodnie z rozkazem ruszył w stronę północy, gdzie teren z wolna opadał, tworząc niewielką dolinkę, właściwie jar, którego dołem spływał strumień czystej i zdatnej do picia wody. Jegrzy nie lubili cieków, więc pobliże ruchomej wody było dodatkowym atutem miejsca obozowego. Poza tym fagi rzadko infekowały wodę.
Nie uszedł nawet trzystu metrów, kiedy zaczął zauważać, że coś jest nie tak. W dole ktoś leżał. Nie widział twarzy mężczyzny, ale rozpoznawał kurtkę mundurową z oznaczeniami 3. Batalionu Piechoty Zmotoryzowanej. Husarz.
Jakby, kurwa, jeszcze widać nie było, bo jakieś pięć metrów dalej walał się jego motor. Wielka, potężna maszyna spoczywała na boku, budząc dziwne wrażenie, jakby to prawdziwy koń padł kawałek od swego jeźdźca.

______________________
Witam szanownych panów. Kolejność: Ja > Felicjan > Cyryl. Przypominam o zgłoszeniu się do Punktu Poboru Wyposażenia.

avatar

PisanieTemat: Re: Zdezelowany parking   Nie Wrz 03, 2017 10:31 pm

Tego dnia Felicjan miał wyjątkowo dobry nastrój. Jadąc na swoim przydziałowym koniu bez imienia mocno zapierał się na łęku siodła, licząc kroki jakie zrobił ten paskudny zwierz. Niestety, po doliczeniu do „w pizdu” jakoś stracił rachubę. Brak poczucia odległości tylko zwiększył jego radość wynikającą z postoju. Zwlekł się z wierzchowca, oddał go jednemu z trzech „chętnych”, by całkowicie oddać się służbie ojczyźnie. A jego służba na chwile kolejne miała zamknąć się w trzech słowach - „zapierdalaj po wodę”. Brzmiało trywialnie. Tak pewnie by pomyślał, gdyby znał słowo takie jak trywialnie. Swój przydziałowy karabinek niósł przewieszony na plecach, zgodnie z punktem regulaminu entym, paragrafem srentym. W dupie to miał, ale tak kazali, więc karabin (w przeciwieństwie) miał na plecach. Zrobił krótkie ajaj ser, czy co tam wypadało mu zrobić, by pełen entuzjazmu chwycić za żelazne przydziałowe wiaderko i udać się w kierunku strumyka. Pewnie podśpiewywał sobie nawet pod nosem „gdy strumyk płynie z wolna”, albo jakieś inne „najlepszy w Polsce jest łódzki RTS”, czego natychmiastowo po ujrzeniu ciała zaprzestał. Upuścił wiaderko, które z cichym brzękiem upadło na ziemi. Z ramienia zdjął karabin po czym odbezpieczył go i przygotował do użytkowania tak jak pan Bóg przykazał – zmotywował go do tego leżący obok motor. Normalni ludzie nie mają motocykli. A nawet jeśli mają, to nie porzucają ich w przydrożnych krzakach. Zmierzył wzrokiem motor, by następnie przenieść wzrok na okolice. Dopiero gdy podszedł kilka kroków bliżej rozpoznał kurtkę mundurową faceta. No, to mamy przejebane – powiedział cicho głos w jego głowie, a Felicjan nie mógł się z nim nie zgodzić. Jeżeli nie zauważył niczego, co mogłoby przypominać mu zagrożenie – wydał z siebie coś w stylu „Ej! Ty tam!”, chcąc sprawdzić czy leżący jegomość dycha. Starał się zachować czujność, na tyle na ile pozwalało mu podstawowe przeszkolenie wojskowe.

avatar

PisanieTemat: Re: Zdezelowany parking   Pon Wrz 04, 2017 8:38 pm

Bezradność. Spadasz w nią w momencie, kiedy coś sypie się w twoim życiu. Porównujesz to uczucie do ciężkiej beczki smoły, w którą ktoś cię wrzucił. Nagle jednak beczka rozszerza się do wielkości basenu i nie masz jak się z niej wydostać. Wyciągasz ręce, machasz nogami, ale bardziej się w nią zapadasz.
Tak czuł się właśnie Cyryl.
Nie mógł jednak być świadomy, ponieważ w magiczny sposób po prostu był nieprzytomny. Cyryl nie lubił czuć się bezradny. Nie lubił tracić kontroli nad swoim ciałem, ale nic dziwnego - jaki żołnierz chciałby ją tracić w takich chwilach?
Pestka pływał sobie spokojnie w krainie marzeń na puchowych chmurach i w ogóle milusio. Prawie, gdyby nie to, że po chwili puchowe chmurki jak co jakiś czas zamieniły się w gęstą mgłę. Czuł się jakby zaraz miał stać się potworem, czy innym gównem. Nienawidził takich snów, ale nigdy w sumie ich nie pamiętał, więc było tyle dobrze. Budził się jedynie z jakimś dziwnym niesmakiem do samego Morfeusza - jakby owy bóg zjebał mu sen. Zwykle wtedy wzruszał ramieniem i robił swoje, ale teraz nie mógł.
Bo leżał z nosem w ziemi nieświadomy, że w ogóle nie jest w swoim łóżku i to, co teraz wdycha to nie kurz z jego poduszki...

avatar

PisanieTemat: Re: Zdezelowany parking   Sro Wrz 06, 2017 2:39 pm

Cyryl nie miał prawa pamiętać, co się stało. To zaszło zbyt szybko. Jedyne, czego mógł być nadal świadomy, to to, że wraz z dwoma kolegami z zespołu – młodym Wasilewskim i elfem Moar’Iineah – zostali w tyle, zabezpieczając odwrót. To było krótkie zadanie typu znajdź i zniszcz. Kilka dni temu satelity zaraportowały o zbliżającym się w te rejony Marszu.
Dawniej takimi sprawami zajmowały się jednostki specjalne komandosów. Ale do Marszu świetnie nadawała się husaria.
W teorii.
Marsz nie był, rzecz jasna, tym samym Marszem Władców, kiedy balrogi wypełzają na żer, zbierając żniwo cierpienia. To był konwój składający się z zamęczanych ludzi. Ciągnęli wóz, chwaląc Panów, a ich ból, cierpienie i głód stawały się ziarnem zła, którym balrogi nasączały ziemię, zarodnią ich fagów. Siały strach, zbierając lęk, rozsiewały nienawiść i kosiły pogardę. Zatruwały tę ziemię, niszczyły jej memosferę, zaburzały ontologię Planu Ziemi, wypaczały, przeczarowywały, „źliły”, jak mawiali chłopcy z Dolnośląskiego Pułku Saperów.
Husaria wpadała w ten pochód rozpaczy i rozgramiała go do zera. Nie brali jeńców. Nie ratowali niewolników. Nie było czego zbierać. Po prostu niszczyli miny jegierskie, nim te powstaną, stabilizując czarnosferę na tym odcinku.
A wtedy wracali. Moar’Iineah na przedzie, w środku, na lśniącym harleyu. Wasiilewski po jego lewej i on, Cyryl, flankujący prawą. Miał szczęście.
Atak nadszedł z lewej. Wasilewski umarł od razu, nie wydawszy tchnienia, a elf tylko krzyknął ochryple. Postawił egidę, ale ta pękła, nim zdążyła w pełni zmaterializować się jako srebrzysta zbroja. Nic więcej Cyryl nie miał prawa pamiętać. Impet uderzył go, wyrzucił z siodełka i zrzucił do płytkiego jaru, pozbawiając przytomności, którą odzyskał dopiero teraz, słysząc głos innego człowieka.
Felicjan zbliżał się ostrożnie, zgodnie z procedurami, kontrolując otoczenie wokół siebie, starając się maksymalnie chronić swoje tyły.
I dobrze. Bo tylko dzięki temu w ogóle go zauważył.
Był dziwny. Stanowił koszmarny kolaż maszyn i ludzi, ale jak widać, tutaj dołączyły się także drzewa. Wyglądał niczym zmutowany, oszalały ent, któremu ktoś wraził dwa koła rowerowe w okolice środka pnia, a zamiast gałęzi wepchnął zardzewiałe piły spalinowe.
Ale z pewnością był tym, za kogo Felicjan powinien go wziąć.
Picassak.

________________________
Przepraszam, panowie, mam lagi w życiu.

Sponsored content

PisanieTemat: Re: Zdezelowany parking   


 
Zdezelowany parking
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Parking
» Nieczynny parking nadziemny

Skocz do: