Szybkie Menu

Kawiarnia "Zbożówka"
avatar

PisanieTemat: Kawiarnia "Zbożówka"   Wto Lip 11, 2017 9:38 pm


avatar

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Zbożówka"   Pią Lip 13, 2018 8:29 pm

Wszystko wyglądało jak najbardziej zwyczajnie. Tramwaje przetaczały się przez ulicę z lekkim rumorem, mijając bryczki, furmanki i cokolwiek zabieganych pieszych. To była przecież Warszawa, największe miasto w Polsce: tu wszystko było duże i zawsze coś się działo. Chodniki szersze niż w Poznaniu, smog gorszy niż w Łodzi no i, oczywiście, zatory na drogach większe niż w Krakowie. Dziwnie to tylko wyglądało, gdy obok nowej Pesy stał jakiś Kasztan, czy Salceson i żuł z tępą miną owsa, gdy jego właściciel wykłócał się z motorniczym, że to ten wymusił pierwszeństwo.
Dzień jak co dzień. Świat zmierzał w swoim, właściwym kierunku.
Biance zdawało się, że jej umysł był nieszczególnie chlubnym wyjątkiem od tej patriotycznej równowagi. Młoda kobieta siedziała w kawiarni na pozór zupełnie spokojnie, przerzucając papiery nad kubkiem parującej, gorącej zbożówki i zdawało jej się, że w środku zaraz eksploduje. Nie mogła się skupić, chyba była zdenerwowana – tyle mogła samodzielnie wywnioskować. Wiedziała nawet, czym.
Udało jej się napisać akapit doktoratu. Nie kosztowało to zbyt wiele; ot, godzina czy dwie spędzone w bibliotece, kiedy powoływała się na stare źródła psychologii klasycznej w odniesieniu do leczenia osób wyratowanych z zakleszczenia, czy mających z fagami większy, destrukcyjny kontakt. Otóż założenie było proste: wbrew psychoanalizie Freuda nie należy odwoływać się bezwzględnie do przeszłości jako przyczyny wszystkich problemów. Pacjent nie powinien używać jej jako punktu wyjścia, w zamian podstawić sobie siebie w wesołym „tu i teraz”. A potem kombinować, co z tym dalej zrobić.
Skupiła się na moment na świecie rzeczywistym, aby odsunąć kartki i sięgnąć po kubeczek. Pijąc powoli łyczek kawy pomyślała, że właściwie nie powinna roztrząsać za bardzo tego, jakie było początkowe założenie. Bardziej potraktować ten dzień jak… podstawę do wyciągnięcia wniosków.
Najpierw jednak powinna dać sobie czas, aby odreagować. Robiła to zaś, pijąc czarną jak piekło, gorzką nieco zbożówkę i przeglądając akta pacjentów, z którymi rozmawiała tego dnia. Z większością z nich generalnie nic nie osiągnęła. Nie oczekiwała, oczywiście, przełomów; miała nadzieję, że rozmowy będą do czegokolwiek prowadzić. Nie prowadziły i Bianca doskonale wiedziała, że to była jej wina. Kolejny łyk. Niewielki kosmyk włosów opadł jej na kartki, opuściła je więc na stolik i odgarnęła włosy nieco machinalnym gestem.
- Do niczego w ten sposób nie dojdziesz – mruknęła do siebie i stuknęła kilka razy palcami o lakierowany blat stolika. – Odwróć swoją uwagę od tego.
Westchnęła, schowała akta do torby i wyjęła zamiast tego gazetę. Zwiesiła wzrok na nagłówku, zasępiona: „Ceny masła zniżkują, przemysł mleczarski na krawędzi”. No tak.
Przecież wszystko zależy od masła.

avatar

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Zbożówka"   Pon Lip 16, 2018 11:37 pm

Przeszklone drzwi kawiarni przegrały z góry walkę z ramieniem pani doktor która niczym rozpędzona furia wpadła do środka. Wraz z nią do środka wpadły dźwięki z ulicy, rżenie koni, kłótnia dwójki przechodniów i płacz dziecka które pokazuje matce ciastka na wystawie pobliskiej piekarni. Ucichły gdy drzwi się zatrzasnęły, a kobieta postukując płaskim obcasem buta dotarła do kontuaru, grzecznie zamawiając napój powszechnie nazywany kawą a który kawą nie był. Szczerze mówiąc, to po odbytym dyżurze i gromadzie awantur na oddziale to marzyła o czarnej słodkiej smole z prawdziwych ziaren. No, ale luksusów nie ma, mamy to co mamy i marudzić nie wolno. Chociaż jako ordynator szpitala Bródnowskiego już odkryła, że nowe stanowisko potrafi przed nią otworzyć niektóre drzwi.
Trzymając dopiero co odebrany ceramiczny kubek w jednej ręce a w drugiej ściskając przepełnioną aktówkę odwróciła się w stronę stolików. Przez chwilę zmęczony wzrok szukał miejsca gdzie mogłaby przycupnąć i chwilę odpocząć nad tą parodią kofeinowego cudu. I wtedy zobaczyła Biancę i ruszyłą w jej stronę, będąc już w odległości pozwalajacej na powitatnie a zarazem nie przeszkadzenie pozostałym klientom kawiarni, rzuciła:
- Dr Muller! - Jej nazwisko wypowiedziała z wyraźnym, wschodnim akcentem sprawiając, że brzmiało zupełnie inaczej niż oryginalnie, ale czego oczekiwać od tygla kulturowego którym stała się Polska. Zatytułowała ją stopniem naukowym trochę na ślepo jako doktorantkę, nie pamiętała w końcu czy obroniła już swoją pracę.
Jeśli dobrze pamiętała to wpadły na siebie po raz pierwszy jakieś cztery miesiące wcześniej podczas sympozjum na temat mechanizmu przenoszenia kleszczy który prowadziła dr Jadwiga Marlewska. Przedstawione sobie zostały przez dr Małecką oraz ówczesnego ordynatora oddziału Chirurgii - doktora Józefa Czepskiego który to nie raz dostarczał wyniki badań dla obu kobiet. Oczywiście za drobne przysługi i w celu konsultacji specjalistycznej przy zachowaniu tajemnicy lekarskiej.
- Świetnie, że na panią wpadam. Właśnie skończyłam dyżur i miałam jechać do pani doktor Małeckiej żeby zdobyć jakieś namiary na panią. Doktor Czapski wspominał, że potrzebowała pani wyników badań tamtego zakleszczonego. - No tak, nie uwolnisz się od pracy nigdy dziewczyno. Wskazała na krzesło na przeciw kobiety. - Można?

avatar

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Zbożówka"   Wto Lip 17, 2018 5:58 pm

Młoda kobieta siedziała na krześle niemalże nieruchomo, zawieszona nad pierwszą stroną gazety. Litery artykułu, który miała przed oczami, dawno już uciekły z jej myśli, zastąpione przez tę całodzienną burzę, od której tak bardzo chciała się oderwać. Gwar w tle był raczej nieistotny, jedynym, co kłóciło jej się w głowie, to jedna teoria z drugą. Bianca bardzo machinalnie sięgała od czasu do czasu po kubek zbożówki, z którego upijała drobny łyczek, czy dwa. Gorący napój był chwilowo jej jedynym łącznikiem z rzeczywistością, w końcu pewne czynności należało wykonywać, żeby żyć.
Nie wymagały jednak one szczególnego myślenia, ach, jej szczęście.
Chwilowe wzmożenie gwaru na ulicy i końskie rżenie w tle absolutnie nie wyrwały jej z zamyślenia. Nawet ten głos w tle - w zwyczajnej sytuacji oczywiście, że to właśnie by się stało, człowiek ma tę wrażliwość względem własnego imienia ale, przykro mówić, akcent odwiódł jej mózg od poprawnego skojarzenia. Bianca na samym początku zignorowała więc komunikat. Później jednak potok słów się polał, co wytrąciło ją z zamyślenia momentalnie.
Drgnęła, uniosła wzrok i przyjrzała się rozmówczyni badawczo. Doktor Piasecka, ordynator szpitala, w którym Jastrzębski był leczony. Rzeczowa, zapracowana kobieta. Choć po trzydziestce, obdarzona niezwykle młodzieńczą urodą. Jednak, wdowa. Doktorantka mrugnęła i skłoniła lekko głowę w jej kierunku, odsuwając gazetę, aby zrobić miejsce przy stoliku.
- Oczywiście - Rozejrzała się odruchowo; czy doktor nie wolałaby usiąść sama, mieć więcej świętego spokoju? Być może nie, w tym miejscu znalazłby się stolik, czy dwa, spośród których mogłaby wybrać sobie bardziej atrakcyjne miejsce. Motyw był więc, zdaje się, służbowy.
- Tak - odparła krótko. Potrzebowała tych wyników. Pan Jastrzębski był ciężkim przypadkiem i chciała być pewna, że uznano go za w pełni czystego; jeśli nie, powinien być skierowany do osób bardziej kompetentnych niż ona. W przeciwnym wypadku... och, skaranie bezbożne, będzie na niego skazana. Wskazała pani doktor krzesło i podała kartę, którą sobie, rzecz jasna, zachowała.

avatar

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Zbożówka"   Wto Lip 17, 2018 9:32 pm

Usiadła na przeciwko młodej pani doktor, odsuwając sobie krzesło nogą bo zabrakło rąk. Czasem żałowała, że nie może zamontować sobie jakiejś drugiej pary bo to mogłoby bardzo ułatwić jej pracę oraz takie proste czynności jak teraz - gdy w jednej ręce dalej ściska aktówkę a w drugiej ceramiczny kubek. No, ale cóż, życie.
W końcu przycupnęła na krześle i stanęła przed dylematem co dalej. Czy odstawić najpierw kubek na blat i wyjąć z aktówki dokumenty, czy odłożyć najpierw ją an ziemię, potem napić się kawy i odstawić naczynie. Wybrała w końcu tą pierwszą opcję.
Teczki wyjęte z torby były trzy. Takie szarobiałe z papieru z odzysku, na wierzchu ktoś nabazgrał długopisem jakieś notatki ich nagłówek podkreślając. Pismo nosiło typowy dla kobiet styl więc najpewniej należało do pani doktor Piaseckiej.
- W pierwszej ma pani wyniki wszystkich badań pana Jastrzębskiego. Zarówno te sprzed jak i po, przekopałam archiwum w celu znalezienia poprzednich jego wyników z badań okresowych. Od morfologi poprzez RTG, EKG wskazało szmery w sercu. USG wskazało zmiany na ściance lewej komory. Niegroźne przynajmniej w tej chwili, trzeba będzie je monitorować, ale mają najprawdopodobniej podłoże posttraumatyczne, tkanka nie nosi śladu obecności fagów. Mogą być to zmiany nowotworowe, ale jeszcze zbyt wcześnie by to stwierdzić.
Dopiero teraz odłożyła aktówkę na ziemię koło swojej nogi, a potem zsunęła z ramion cienki płaszcz który przypominał trochę luźny lekarski kitel tyle, że burobrązowy.
Postukała palcem w drugą teczkę.
- Tu mam za to wyniki sekcji dwóch zakleszczonych. Jeden żołnierz, bodajże podporucznik Skórski, dorwałam to zanim za papierologię zabrali się mundurowi. A drugi przypadek jest o tyle ciekawy, że należy do ciężarnej kobiety, ani ona ani dziecko nie przeżyli, ale wyniki pokazują bardzo dużo ciekawych rzeczy. O ile się pani nie brzydzi. - Uprzedziła i dopiero wtedy podsunęła w jej stronę teczki.

avatar

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Zbożówka"   Wto Lip 17, 2018 10:35 pm

Bianca powoli piła kawę, przyglądając się uważnie temu, co robiła pani ordynator. Ruchy miała nieskrępowane, pozbawione tej lekkiej sztywności widocznej u osób stale myślących o konwenansach. Być może zamyślona była o czymś nieważkim, jak ułożenie krzesła, czy to, że najlepiej wypić kawę zanim ostygnie. Czymś w tym stylu. A może jej umysł wędrował gdzieś dalej? Może nawet rozmyślała o swojej rozmówczyni w kontekście innym niż wyrabiania sobie opinii? Mało prawdopodobne, aby o niej myślała.
Takie przypuszczenie jednak czasem sobie panna Mueller wysuwała, aby nadać własnym myślom o innych kolorytu. Kobieta zerknęła na ułożone przed nią teczki. Szczegółowa kartoteka medyczna stanowić miała uzupełnienie wstępnej oceny zakleszczenia pana Jastrzębskiego. Dodatek, wisienkę sugerującą, że był podatny, co zostało generalnie pominięte. Profilaktyka. Magiczne słowo, które wydawało jej się mitem.
Ten kraj był doskonale reaktywny, a jakże przeciętnie proaktywny. Kiwnęła lekko głową na tę szybką ocenę stanu zdrowia pacjenta.
- Stres - ni to skonstatowała, ni zadała pytanie; ciężko wywnioskować to z jej tonu głosu. Zamyśliła się na moment; czy mogłaby wywnioskować z tych kart, jakie Jastrzębski zdradzał oznaki stresu? To byłby punkt zaczepny.
- Będę wdzięczna za Pani opinię - rzekła, wskazując lekko dłonią na akta Jastrzębskiego. Miała coś z medycyny, jasne, budowę mózgu prześledzili jakże dokładnie na studiach, jednak to nie zastępowało sześciu lat na medycznym, i kolejnych sześciu na oddziale. Żeby wysnuć wnioski, należało mieć na czym je zawiesić.
Zawartość kolejnej teczki była bardziej kontrowersyjna. Bianca kiwnęła lekko głową, wzięła teczkę do ręki i przerzuciła kilka kartek palcami. Coś jej lekko zaszumiało w głowie, jednak nie powiedziała ani słowa na ten temat.
- Dziękuję.
Wróciła jednak do akt Jastrzębskiego. Powinna być w stanie ocenić, na ile był nadal zagrożony. Jednak do tego... o losie, będzie potrzebowała więcej spotkań. Westchnęła w myślach, patrząc jednocześnie pani ordynator w oczy. Zależało jej na opinii doktor.

avatar

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Zbożówka"   Czw Lip 19, 2018 2:09 pm

Upiła kilka solidnych łyków zbożówki nie zwracając uwagi na skurcz mięśni które broniły się przed aż tak gorącym napojem. Oczy jej się lekko załzawiły więc gdy odstawiła kubek, przetarła je dłonią, swoim szczęściem nie miała makijażu więc nie rozmazała się niczym młoda panda.
- Opinię? - Spytała podnosząc głowę. Jeśli chodziło o sprawę kleszczy to znała trochę teorii, ale nie była specem. Wiedziała na czym polega roznoszenie się tego cholernego pasożyta przynajmniej mniej więcej, oraz wiedziała kto jest najbardziej podatny. - Dobrze. Westchnęła i potarła grzbiet nosa jakby poprawiając nieświadomie niewidzialne okulary. - Pan Jastrzębski miał zniszczoną wątrobę, nie jakoś znacząco, ale na tyle żeby wywnioskować, że pił. Prześwietlenie ujawniło dawne złamania dość liczne, zwłaszcza palców u rąk, stare. Do tego osłabione serce na wskutek stresu prawdopodobnie. Zmiany nowotworowe. - Znów westchnęła. - Nie jestem specjalistą. Przypuszczam, że pan Jastrzębski za młodu mógł być ofiarą przemocy domowej lub przemocy wśród rówieśników, chyba, że grał intensywnie w siatkówkę aż połamał palce. Ciągoty do alkoholu mogą być uwarunkowane dziedzicznie, tak samo jak należenie do grupy podwyższonego ryzyka chorobami nowotworowymi. Proszę pogrzebać w jego przeszłości.
Znów uniosła kubek z kawą, ale teraz zamiast się jej napić to skupiła się na zapachu.
- Jeśli chodzi o Jastrzębskiego, to jest ryzyko, że kleszcz może do niego wrócić. Po tej samej linii. Albo sam go do siebie ściągnie jeśli ma ciągoty do fagów Czarnych. Zwłaszcza jeśli się dowie o zmianach nowotworowych. W końcu nie wiemy co Czarni obiecują za zakleszczenie. Polecam żeby Jastrzembski chadzał do kardiologa któremu pani ufa a który będzie obserwował te zmiany. Jeśli staną się groźne wtedy powinno się powiedzieć panu Jastrzębskiemu o chorobie. Póki co, nic nie zagraża jego życiu.
Uśmiechnęła się do dziewczyny.
- Sporo roboty panią czeka.

avatar

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Zbożówka"   Pią Lip 20, 2018 6:58 pm

Zbożówka Bianci powoli, nieuchronnie robiła się coraz chłodniejsza. Młoda doktorantka zerkała na nią jedynie od czasu do czasu i upijała łyk, najwyraźniej jednak nie poświęcając tej czynności większej uwagi. Nie różniła się tym zapewne od wielu klientów kawiarni, którzy przychodzili tu szybko, zabiegani, skupieni na tym, żeby wpaść, wypić i wypaść. Doktor jakby wpisała się w kanon, pijąc kilka porządnych łyków rozgrzanego napoju, od którego oczy jej lekko zaczęły łzawić. Bianca zerknęła na nią, nieco zdziwiona (co jednak ukryła), i podsunęła serwetki. Poparzenie języka to nie było nic przyjemnego. Momentalnie można było utracić radość ze smakowania potraw.
Kiwnęła lekko głową w odpowiedzi na... wątpliwość, pani doktor. Chodziło jej o zwyczajną, lekarską opinię. Ktoś, kto został ordynatorem szpitala w tak młodym wieku, z całą pewnością miał do czynienia z pacjentami o niezwykłej różnorodności, którzy dali jej porządną skalę porównawczą. Tymczasem porządna ocena stanu technicznego ciała mogła stanowić świetną bazę do dalszych rozważać w kwestii duszy, moralności i zagrożenia fagowego. Doktorantka prędko więc wyjęła z torby notes, długopis, i zaczęła notować.
Jej notatki były skrótowe. Zapisywała raczej słowa kluczowe, które dopiero w jej myślach rozwijały się w bardziej złożony ciąg zdań, na papierze więc wylądowały krótkie frazy typu "Stres", "Stare złamania", "Patologia ścianki serca", "Kardiolog". Zaczęła jednocześnie wyliczać w myślach, ile osób było potrzebnych do monitoringu takiego zagrożonego. Bianca czytała o podobnych procedurach przy postępowaniu z osobami wychodzącymi z ciężkich nałogów. Napisała więc na kartce jeszcze "Narkoman" i podkreśliła słowo, po czym spojrzała na panią ordynator i lekko skłoniła głowę.
- Dziękuję.
Upiła kolejny łyk zbożówki. Czarny, niezbyt gorzki napój w znacznym stopniu różnił się od kawy, wciąż jednak był dla dziewczyny naprawdę smaczny. Kojarzył się z miłymi czasami.
Z momentem, kiedy mamę zabierali, ona była bezpieczna. To był pierwszy ciepły napój jaki dostała, taki słodki i miły. Trudno powiedzieć, czy pod wpływem tego wspomnienia, czy w odpowiedzi na ostatnią wypowiedź pani doktor, studentka się jednak lekko, aczkolwiek pogodnie uśmiechnęła.
- To dobrze - odparła miękkim głosem. Następnie, może pod wpływem chwili (ach, jej spontaniczność), dorzuciła pytanie:
- Nad czym Pani ostatnio pracuje?
Było to bodaj najdłuższe zdanie, jakie wyrzuciła z siebie w tym tygodniu.

avatar

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Zbożówka"   Nie Lip 22, 2018 9:22 pm

Obserwowała Biance z szczerą ciekawością, nie kryła się z tym. W jej sposobie zapisywania notatek bardzo szybko zauważyła typową dla studentów. Hasłowo. Ogólnikowo. Najważniejsze rzeczy. Broń Boże nie miała jej za złe, sama tak robiła, tym bardziej, że polski znała wtedy na poziomie dobrym a nie świetnym.
- Nie ma za co. Taka praca. Taki świat. - Zatoczyła ręką jakby w jakiś nieokreślony sposób próbując pokazać warunki w jakich przyszło im żyć. Jakieś pięćdziesiąt lat temu nikt przecież nikt by nie myślał o tak mocnej współpracy pomiędzy różnymi dziedzinami nauki. A teraz życie ich zmuszało, żeby kontrolować nawet najdrobniejsze szczegóły, żeby dla przykładu znać potencjalne ścieżki przeskoku kleszcza.
- W razie potrzeby przy kolejnych pacjentach proszę nie wahać się pytać. Jeśli będę miała czas to z chęcią pomogę.
Ach ten pracoholizm. Najlepsze lekarstwo na problemy prywatne i samotność. Chociaż może nie była aż tak do końca samotna, zawsze mogła mówić do swojej złotej rybki - Kamila.
Czym się zajmuje? Dziwne pytanie. Wszystkim po trochu a na pewno nie tym co powinna. A powinna chociażby iść na Powązki, posprzątać grób z liści, postawić nowy znicz i zostawić świeże kwiaty. Powinna. Ale nie miała czasu, siedziała przez większość czasu w szpitalu.
- Próbuje opanować swój oddział. Zastanawiam się nad robieniem kolejnej specjalizacji. Ot, życie. - Dopiła swoją zbożówkę. - A pani? Tak oprócz zakleszczonych.

avatar

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Zbożówka"   Wto Lip 24, 2018 8:07 pm

Młoda kobieta również uważnie przyglądała się pani doktor. Z czasem jednak Bianca zaprzestała dywagacji na temat tego, co też jej rozmówczyni mogłaby myśleć, lub zamierzać - byłoby to wszak pogwałcenie jej prywatności. Nie wspominając nawet o tym, że Niemka jak najbardziej mogła się mylić. Gdzie by wtedy była logika, obiektywizm i wyciąganie wniosków nieoparte na wcześniejszych złudnych przemyśleniach, przyćmiewających prawidłowe rozumowanie.
Co doktorantka spostrzegła z całą pewnością to, że pani ordynator albo piła, albo nie piła kawy. Nie było pomiędzy. Gdy Bianca nieco machinalnie od czasu do czasu unosiła kubek, aby upić łyk, skupiona nadal na rozmowie, jej rozmówczyni zdawała się po prostu od czasu do czasu sobie o napoju przypominać. Rozmowa. Och, mam przecież kawę. Ponownie rozmowa. Taki świat. Można było podsumować takim stwierdzeniem nie tylko tę rozmowę, ale i wiele, wiele innych. Odetchnęła głęboko, po czym upiła kolejny łyk kawy. Powoli sięgała już dna. Napoju, oczywiście. Kiwnęła głową w odpowiedzi, uznawszy, że bardziej złożona wypowiedź byłaby kompletnie zbędna. Dokończyła zbożówkę. Z cichym stukiem, nieco głośniejszym niż wcześniej, odstawiła kubek na stół.
- Oczywiście - odparła krótko na rozwinięcie, w postaci propozycji pomocy. W jej wypadku można było to rozwinąć w "Może Pani Ordynator na to liczyć, jeszcze raz dziękuję" lub "Wystarczy", w czym mowa ciała nie pomagała. Bianca po prostu, grzecznie, spoglądała rozmówczyni w oczy prawie cały czas. W niektórych momentach spoglądała w innym kierunku, po to raczej, aby nie wyglądać nazbyt nienaturalnie. Ot, wszak prowadziły bardzo zwyczajny dialog. Nikt tu nie grał w szachy. Zupełnie zwyczajne konwersacje na tematy związane z ciemnymi mocami.
Ponownie, kiwnęła lekko głową na tę zwyczajną odpowiedź. "Co u pani?" "A, nic, stara bieda, w maszynie skończył mi się tusz i musiałam do hurtowni dygać przez pół miasta!" "Oj, pani dobrodziejko, a jak ostatnio nie mogłam proszku do pieczenia znaleźć..." I tak dalej. Doktorantka na moment zamyśliła się nad odpowiedzią, a potem rzekła krótko.
- Ludzie bywają trudni.
Nie tylko ludzie. Po co jednak miałaby psuć krew elfom? Czy to ich wina? Zdaniem Niemki, trochę ich. Jednak nie żyła po to, aby pokazywać palcem. Wolała rozwiązywać problemy.
Właśnie po to narzekała.

Sponsored content

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Zbożówka"   


 
Kawiarnia "Zbożówka"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Kawiarnia Lacciato
» Kawiarnia 'Petit Appetite'
» Kawiarnia "Kocie Oko"
» Kawiarnia
» Kawiarnia "Termin"

Skocz do: