Szybkie Menu

Sala konferencyjna
avatar

PisanieTemat: Sala konferencyjna   Wto Lip 11, 2017 3:24 pm


avatar

PisanieTemat: Re: Sala konferencyjna   Pon Wrz 04, 2017 10:39 pm

Dzień zapowiadał się na niemalże idealny. Już z samego ranka Livia podjęła decyzję, że to właśnie dzisiaj zabierze się za swoje popisowe danie, którym przyjdzie raczyć jej tylko swoje podniebienie. Fakt ten miał niewątpliwie same plusy - cały gar nieziemskiej zupy starczył jej na parę dni, dzięki czemu nie musiała martwić się o jutrzejszy obiad, a do tego pomidory były zdrowe i wzmacniały organizm, nie mówiąc o tym, że podobno zapobiegały rakowi. Było to niewątpliwie jedno z najważniejszych dóbr Planu Ludzkiego, a przynajmniej do takich wniosków doszła Królewska Geograf z biegiem lat, kiedy to przekonała się, że porządny, duży talerz zupy pomidorowej zaprawionej śmietaną tak tłustą, że mogła rozerwać wątrobę na kawałki, przeganiał wszelkie smutki.
Okazało się jednak, że to kilo pomidorów malinowych, które właśnie trzymała w ręku, miało iść się... miało przepaść w odmętach lodówki, niewątpliwie gnijąc w niej po wsze czasy, do momentu aż elfka przypomni sobie o nich i kląc pod nosem, wreszcie wyrzuci do śmieci.
Motyl przysiadł na jej dłoni, a do mózgu wstrzeliła się informacja, która wywołała znaczące skrzywienie się jej twarzy i zniecierpliwione drganie uszu. Niech ich wszystkich szlag i jasna cholera. Czy oni na prawdę nie wiedzieli czym jest magiczna pora obiadu i że każdy powinien ją respektować? W końcu jeśli nie przyjdzie jej się posilić, nie będzie miała sił, by wykonywać swoje jakże ważne, i jakże w tym momencie znienawidzone, obowiązki. Rozkaz jednak był wyraźny i stanowczy, a ona nie mogła go zignorować, chyba że na prawdę chciałaby... jak to oni mówili? Napytać sobie biedy. Zacisnęła więc bladą dłoń mocniej na reklamówce i odwróciła się na pięcie w kierunku własnego lokalu, znajdującego się przysłowiowe dwa kroki, a dokładniej 167, od przybytku w którym nabyła warzywa. Porzuciła nabytek na stole w kuchni, chwytając w dłoń jeden, który wypadł z torby i potoczył się po stole, by w paru gryzach zakończyć jego marną, i jakże smaczną egzystencję.
Nie zwlekała - obiad i tak był stracony, a ona czym prędzej stawiła się w sztabie generalnym, a dokładniej - przed drzwiami do sali konferencyjnej, która została jej wskazana jako miejsce docelowe. Zatrzymała się przed nią, biorąc parę spokojnych oddechów na rozluźnienie i zapukała grzecznie, czekając na pozwolenie na wejście, z którego zamierzała skorzystać natychmiast, kiedy tylko je usłyszy.

avatar

PisanieTemat: Re: Sala konferencyjna   Sob Wrz 09, 2017 9:33 pm

- Wejść! – usłyszała zza drzwi mocny, dźwięczny głos. Czysty jak kryształ górski, wibrujący potęgą, głos tak przesiąknięty nanokadabrami, że czułe zmysły elfki zareagowały nań momentalnie. Livia poczuła głęboki dreszcz, drobne włoski na jej przedramionach i karku uniosły się, jakby stawały na baczność, w kornym szacunku przed elfem o mocy dalece przewyższającej jej własną.
Nic dziwnego.
Mówił sam Hetman Wielki Koronny. Drzwi uchyliły się bezszelestnie, wpuściwszy kobietę do pomieszczenia, w którym królował długi stół obstawiony gwardią biurowych krzeseł. Dwa były zajęte, przy jednym stał El-Galad. Mundur jak zwykle obściskiwał go czule, jakby bardzo się za elfem stęsknił. Szpiczaste uszy sterczały na boki jak wyrzut sumienia elfich modnisiów. Wielkie dłonie Hetmana obejmowały oparcie fotela, gdy pochylał się, przypatrując jakimś papierom zaścielającym stół.
Kobieta musiała przestąpić przez żółwia memorskiego, jeśli chciała wejść do Sali.
- Zostałaś zapamiętana – poinformowało uprzejmie zwierzę, zbierając próbkę jej aury. Elfka czuła, jak doskonale wygłuszona magicznie jest ta sala. Potężne runy maskujące zdawały się wibrować, rezonując z jej własnym motywem nanomagicznym, zachowywały się jak limfocyty, które chciały raz na zawsze zapamiętać unikalną matrycę kadabrocząstek.
Ta sala służyła poważnym naradom. Podobno balrogi potrafiły wyczuć, gdy zbyt wiele potężnych elfów znalazło się w jednym miejscu – powstające wówczas zakłócenia mocy docierały nawet do Gehenny. By tego uniknąć zbudowano sale takie jak ta, a Król i Hetman nigdy bez powodu nie przebywają w swoim otoczeniu.
- Livia Mien’Harel – rzekł elf, co mogło być zarówno powitaniem, jak i przedstawieniem jej dwójce zgromadzonych. Jak Livia mogła dostrzec, jednym z nich był piękny, młodziutki elf. Biało-czerwona szachownica na policzku była dowodem na to, że urodził się już w Polsce. Drugim był ludzki mężczyzna.
- Oczekiwaliśmy pani. Proszę spocząć, czekamy jeszcze na kogoś.

_________________________________________________
Przepraszam za zwłokę, ale oczekiwałam tu jeszcze na Włodka. Jeśli się nie pojawi, poradzimy sobie bez niego.

avatar

PisanieTemat: Re: Sala konferencyjna   Czw Wrz 21, 2017 12:47 am

Stała pod drzwiami jak ten kołek i zastanawiała się dlaczego Co też takiego wydarzyło się, że niezwłocznie miała stawić się w sali konferencyjnej, zmuszona do porzucenia wszystkich swoich wspaniale zapowiadających się planów. Ale kiedy zza drzwi do jej uszu dobiegł głos, wzdrygnęła się mimo wszystko. Koniec sterczenia, pakować manatki, ładować się do środka. Westchnęła cicho, poprawiając włosy pojedynczym gestem odciągnięcia je za lewe ucho - gestem bezpodstawnym i w żadnym wypadku nie czyniącym różnicy, bo okaleczona małżowina ani myślała trzymać cokolwiek. Była to więc reakcja mechaniczna, powstała w jej głowie całkiem przypadkowo i tylko po to, żeby zająć czymś ręce i zwrócić uwagę ciała na coś innego, jak dreszcz stawiający jej włoski na sztorc.
Dobrze wiedziała do kogo ten głos należał i jakby całkiem nieświadomie jej umysł przestawił się na nieco lżejsze, potulniejsze obroty, przepełnione bardzo dużą dozą szacunku i wyważenia. Przynajmniej na razie.
Drobna dłoń elfki sięgnęła drzwi i naparła na nie, otwierając sobie drogę do pomieszczenia. Oczywiście, nie musiała tego robić, bo opór jaki wywołała był raczej umownym, ale znowu - należało czymś zając ręce i sprawiać chociaż pozory... czegokolwiek właściwego w tym momencie. Zrobiła duuuży krok, przekraczając nad żółwiem, który monotonnie poinformowało ją o poczynionej czynności, co ona sama przyjęła bez większych wrażeń.
Na dźwięk swojego imienia pochyliła się tylko w delikatnym ukłonie, tym samym pokazując szacunek zarówno Hetmanowi, jak i młodemu elfowi i mężczyźnie. Nie odezwała się jednak ani słowem, myślami będąc już daleko i krążąc wokół domniemanego powodu zebrania ich wszystkich tutaj, w sali narad. Poważnych narad. Kiedy tylko się wyprostowała, ruszyła dalej, w kierunku krzesła znajdującego się jedno wolne miejsce od elfa, jakby zupełnie przypadkowo wybierając właśnie to miejsce, a nie któreś znajdujące się obok ludzkiego mężczyzny.

avatar

PisanieTemat: Re: Sala konferencyjna   Czw Wrz 21, 2017 5:26 pm

Miarowy rytm wystukiwany butami elfa przemierzającego korytarz bezsprzecznie informował o tym, że się zbliża. Termin wezwania wypadł akurat tak, że mężczyźnie dane było spożyć posiłek, nim ruszył ku sali konferencyjnej. Idąc, obracał w palcach drobniaka, którego znalazł tego samego dnia na ulicy, a ostatecznie przybył pod odpowiednie drzwi, gdzie obciągnął strój, strzepnął nieistniejący pyłek kurzu i na próbę rzucił monetą, po czym schował ją do kieszeni. Ukoronowany ptak - Hetman będzie miał nowe, ważne informacje; nominał - Hetman będzie miał nowe, ważne informacje.
Ryszard, bo tak było czarnowłosemu na imię wiedział czym jest punktualność, jednak nigdy nie lubił zjawiać się przed czasem, toteż gdy okoliczny zegar obwieścił odpowiednią porę, kostki elfa zadudniły w drewniane drzwi. Jeśli dane mu było dostać się do pomieszczenia, to nieco niechętnie przestąpił przez żółwia, gdyż dużo bardziej wolałby go obejść, po czym przywitał się stosownie do sytuacji oraz zastanych person i zajął takie miejsce, by móc swobodnie uczestniczyć w zebraniu bez gimnastykowania szyi. Na twarzy Ryszarda odciskało się kilka linii, włosy zaplecione miał w stosowne do dnia tygodnia warkoczyki, zaś oddech świszczał nieco, co prawdopodobnie przerywałoby ewentualną ciszę, o ile taka miała jakąkolwiek szansę nastać, gdy Hetman był w pokoju. Ryszard o niczym konkretnym nie myślał, ot oczekiwał na to, co miało nadejść... nadciągnąć. Tak, słowa nie mają przecież nóg, chociaż El-Galad mógł zacząć spacerować po pokoju, kiedy zacznie przedstawiać sytuację. Oby tylko nie nastąpił na żółwia w zamyśleniu.

avatar

PisanieTemat: Re: Sala konferencyjna   Czw Wrz 21, 2017 9:58 pm

Hetman skinął głową, jakby Ryszard był przedszkolakiem, który poprawnie wykonał zadanie, przychodząc do Sali. Drzwi trzasnęły sucho, a powietrze zawibrowało od nanokadabr nagle tworzących podwójną barierę myśloszczelną. W tym momencie żadna obca, zła myśl nie miała prawa zakłócić narady.
Wszyscy zajęli miejsca, podczas gdy El-Galad stał.
- Zacznę od przedstawienia sobie państwa – powiedział, oparłszy dłonie o fotel. – Pani Livia Mien’harel, geograf królewski. Major Ryszard Gyaa`Yothn`Lathi`Pth’thya-l’yi, Jednostka Specjalna AGAT – zadeklamował bez bodaj zająknięcia. Człowiek siedzący przy stole drgnął wyraźnie i skrzywił wargi, jakby spróbował powtórzyć nazwisko elfa, ale zmienił zdanie.
El-Galad tymczasem usiadł i wypił łyk wody. Przed każdym stała szklanka i butelka mineralnej – dobitny znak, że sprawa była poważna. W takich wypadkach nie piło się kawy.
- Doktor Stefan Bieroń Narodowe Centrum Obserwacyjne. Oraz Mieczysław’or’Siveacanth, Insytut Analiz Magospektralnych – przedstawił człowieka i elfa. Bieroń skinął głową, a długouchy o imieniu Mieczysław posłał im uprzejmy uśmiech.
- Oddam teraz głos doktorowi Bieroniowi. Jest coś, co musicie zobaczyć.
Naukowiec wstał. Był niskim, ale krzepkim mężczyzną, na którym marynarka ledwo się dopinała. Autopilotem włączył na ekranie prezentację pełną zrzutów ekranu, wykresów i zamazanych odczytów radarowych pełnych dziwnych kropek i plamek. Livia i Ryszard większość swojego ziemskiego życia przesiedzieli w lesie. Znali się na magii, ale łączenia jej z nauką pewnie nie rozumieli ni w ząb. Doktor zaś zdawał się czytać w tych bohomazach łatwiej niż w planie płaskim własnego mieszkania.
- Jak państwo widzicie, przedstawiamy odczyty skanu spektralnego złosfery w czasie rzeczywistym. Oczywiście wiadomo, że prowadzimy takie obserwacje stale. Proszę spojrzeć o tutaj, na tło polifagowe memosfery tego ontologiobszaru. To odczyt jeszcze z kwietnia…A teraz proszę spojrzeć!
Zmienił slajd. Układ kropek i plamek zmienił się w jakiś sposób, który najwidoczniej był cholernie ważny, bo Bieroń pokraśniał.
- Widzą to państwo? Nagłe zaburzenie potencjału fagowego. Przypuściliśmy mikrosondy paniczne na ten teren. Analiza wykazała wysoce skorelowany wzrost poziomu przerażenia. Analiza immunokadabryczna pokazała dodatkowo obecność nowych, niewykrywanych dotąd antyfagów. Zebraliśmy specyficzne przeciwkadabry, ale w instytucie immunomagii nie są w stanie ich przypisać do niczego. To zupełnie nowy wzór.
Hetman opierał podbródek na splecionych dłoniach. Wyglądał na poważnie zasępionego. Doktor Bieroń przełączył slajd.
- Bezzałogowy dron zebrał próbki aury z tego obszaru. Osobiście oczyściłem je na kolumienkach. Skroplona esencja pozwoliła nam na uzyskanie obrazu. Jest mglisty i bardzo nieczytelny… ale proszę spojrzeć – powiedział elf.
Cały slajd zajmowało jakby… zdjęcie. Projekcja czyjejś sylwetki. Z pewnością ludzkiej, choć tchnęła czymś mrocznym. Nie sposób było dojrzeć twarzy, ale sylwetka zdawała się być raczej drobna i należeć do dziecka. Długowłosego dziecka.

avatar

PisanieTemat: Re: Sala konferencyjna   Wto Wrz 26, 2017 3:02 pm

Poznanie miana konkretnych osób wyrażał delikatnym skinięciem w stronę przedstawianych, po czym oparł ręce na poręczach. Ryszard śledził wzrokiem poczynania doktora Bieronia, a gdy ten zaczął mówić, sypiąc jak z rękawa specjalistycznymi terminami, elf wyciągnął notatnik i zaczął spisywać wszystko, jak leci, jednocześnie starając się przeanalizować treść nanoszonych na kartkę zapisków, co jakiś czas zerkając na wskazywane slajdy.
Skan spektralny ... spektrum widzenia, więc jedna z wersji monitorowania aktualnej sytuacji ... złosfera ... więc skan pozwalający nam ocenić złosferę, wszystko zrozumiałe ... tło polifagowe ... tło, toteż zapewne jakaś stała informująca nas o obecnym stanie, zaś poli to liczba mnoga samych fagów, które są obserwowane ... memosfera ... zaczynają się piętra.. znaczy się, schody ... ontologiobszar ... podczas szkoleń pozwalających na zrozumienie ludzi, wykładowca wspominał o ontologii. Jeśli dobrze zanalizować, będzie tu mowa po prostu o obszarze nie tyle rzeczywistym, co zajmowanym przez fagi i kadabry, w tym przypadku zapewne fagi, gdyż mowa o Zachodzie.. raczej... korelacja pomiędzy wzrostem potencjału fagowego, a poziomem przerażenia wydaje się całkowicie logiczna, lecz jeśli NCO zwróciło na to uwagę, zapewne mowa o znaczącym skoku współczynnika fagowego, jakkolwiek go określają... analiza immunokadabryczna ... czyżby w mikrosondach znajdowały się próbki nanokadabry, a same urządzenia rejestrowały ich reakcję na obecne w strefie fagi? Patrzcie państwo, jak się nauka rozwinęła ostatnimi czasy ... antyfagi ... antyfagi, antyfagi. Jeśli wierzyć przypuszczeniom, powinny być odwrotnością fagów - kadabry nie wchodzą w grę, gdyż nie są odwrotnością fagów - lub czymś pozwalającym na ich zwalczanie, lecz czy w Polsce tworzono takie właśnie antyfagi, które działałyby na magię fagową lepiej, niż stare, dobre kadabry? ... przeciwkadabry ... robi się niebezpiecznie. Jeśli mają coś takiego, konflikt może szybko okazać się zakończonym. Czyżby Czarnym udało się okiełznać coś nowego? Na przestrzeni lat nie raz już zaskakiwali nagłymi skokami technologicznymi.

Mówiąc krótko, zdjęcie napawało kontrowersją i rodziło dziesiątki, jeśli nie setki pytań, które próżno by tu wymieniać. Zapewne stanowiło także zagwostkę dla całej śmietanki intelektualistów, której zostało udostępnione - czyli zapewne niewielu.

Ryszard szczerze zainteresował się przedstawianym mu tematem, czekając na dalsze słowa zebranych. Doktor na pewno mógłby tłumaczyć zawiłości swej pracy do samego rana, albo i jeszcze dłużej, a i nie wypowiedział się jeszcze pan Mieczysław’or’Siveacanth, który zapewne nie znajdował się tu wyłącznie w roli słuchacza, toteż członek jednostek specjalnych postanowił zachować pytanie o znaczenie terminu memosfera na odpowiedniejszy moment. W głowie elfa rodziły się też już różne scenariusze tego, jak on i królewski geograf zostaną powiązani z ów sprawą.

avatar

PisanieTemat: Re: Sala konferencyjna   Nie Paź 01, 2017 5:12 am

Kiedy ludzki mężczyzna zaczął prowadzić swój wykład, błękitne tęczówki skoczyły w bok, na dłonie elfa, który został przedstawiony jako Ryszard. Przez moment, parę uderzeń serca, przyglądała się, jak pieczołowicie zaczyna sporządzać notatki tego, co Bieroń ma im do powiedzenia, samej nie podejmując się czegoś tak karkołomnego. Wreszcie przeniosła spojrzenie na mówcę, opierając łokcie na stole i prawą dłonią podpierając podbródek w zaciekawionym geście. Daleko jej bowiem było do znudzenia. Z ust mężczyzny wysnuwały się coraz to nowe terminy, otoczone specyficznymi zmianami jego głosu, które raczyły sugerować to jak bardzo sprawa jest poważna i jak bardzo ten oto człowiek zakochany jest w swojej pracy i właśnie dokonanych odkryciach. Swoją drogą było to niezmiernie ciekawe, jak ludzie potrafili sie zatracić w tych mało pozytywnych rzeczach i jak przyjmowali nieświadomie postawy wręcz szalonych naukowców. Część słów, jakimi raczył ich doktor (czy to właściwie był doktor? a może profesor? a może nikt taki?) po prostu wlatywała do jej głowy i równie szybko ją opuszczała, zaraz po tym jak nie udało im się znaleźć jakiegokolwiek logicznego połączenia i portu. Część jednak zostawała, wrastała w strukturę myśli i w niepokojący sposób łaskotała ostrzegawczo otoczenie, jednocześnie zapalając szereg czerwonych, wyimaginowanych lampek. Chociaż w przypadku elfi o wiele prostszym i trafniejszym określeniem byłoby stwierdzenie, że zaczynała działać intuicja. Instynkt, który jasno dawał do zrozumienia, że to o czym słyszą nie jest niczym dobrym. Także niczym złym. Raczej o wiele gorszym i niepokojącym, niż cokolwiek z czym do tej pory się spotkali.
Kiedy ich oczom ukazała się projekcja, uszy elfki drgnęły, zdradzając lekkie zaskoczenie, chociaż jej twarz pozostała niewzruszona. Zaraz jednak brwi zmarszczyły się nieznacznie, jakby kobieta zastanawiała się czy na pewno widzi to, co podsyłały jej oczy i czy na pewno naukowiec właśnie nie próbuje sobie z nimi pogrywać.
- Więc mamy dziecko podtrute antyfagami, czy coś takiego. Ale, jeśli można, bez zabaw w szarady, bo raczej jesteśmy w tym z natury słabi; jaka nasza w tym rola? Co do tej pory zrobiono z... tym czymś? Z tymi informacjami? - zapytała, odejmując dłoń od podbródka i wykonując nią niesprecyzowany gest gdzieś przy wspomnianych szaradach. Chociaż miała wrażenie, że zna odpowiedź na te pytania, albo na te, które pojawiały się w jej głowie jako kolejne. Że to oni właśnie mają sprawdzić o co w tym wszystkim chodzi i czy to, co właśnie zobaczyli, nie było tylko... nazwijmy to błędem w systemie. Dość niepokojącym błędem.

avatar

PisanieTemat: Re: Sala konferencyjna   Nie Paź 01, 2017 10:53 pm

Hetman Wielki Koronny El-Galad skinął głową, jakby elfka udzieliła poprawnej odpowiedzi na egzaminie. Splótł przed sobą potężne, mięsiste dłonie i oparł na nich ostry podbródek. Był studium kontrastów, sylwetką łączącą w sobie mocarność i strzelistość. Jakby filmowy Legolas solidnie przypakował.
- Nie zrobiono nic – odparł. – Wy jesteście pierwszymi osobami spoza Narodowego Centrum Obserwacyjnego, które o tym słyszą. Dane, które otrzymaliście, są ściśle tajne.
Nie uprzedził o tym wcześniej. Oboje byli specjalistami podlegającymi bezpośrednio Hetmanowi, nie wątpił w ich rozum i lojalność.
- Oto wasze zadanie. Utworzycie dwuosobowy skład rozpoznawczy. Udacie się niepostrzeżenie na terytorium Zony, obierając za cel wskazane wam przez doktora Bieronia koordynaty. Waszym celem jest osoba ze zdjęcia. Rozkazuję wam dokonać rozpoznania, pochwycić cel i wrócić. Jeśli będzie to niemożliwe, wrócić bez pochwycenia celu. Ostrożnie i bez szarży. Wysyłam waszą dwójkę, bo…
Urwał na chwilę. Jego wzrok prześlizgnął się po naderwanym uchu Livii, gardle Ryszarda. Oboje byli doświadczeni przez trud życia w Planie Ziemi.
Oraz oboje byli elfami. Społeczeństwo już i tak wystarczająco nieufnie traktowało elfy – gdyby posłano ludzi…
- Pani Livia jest królewskim geografem, odnajdzie ścieżki nawet pośród chaosu. Pan Ryszard należy do służb specjalnych, zna front oraz ziemie za Horyzontem. Nie będzie to łatwe zadanie. W tamtym miejscu dzieje się coś, czego nie zaobserwowaliśmy przez pół wieku życia w tym Planie i czujemy, jak ważne może być to odkrycie. Dlatego musicie wrócić. Nawet bez celu, musicie wrócić, bo informacja będzie waszą najwyższą zasługą. Nie wysyłam was więc po śmierć. Wasze zadanie będzie zbyt ważne, byście mogli umrzeć.
Piękny, młody elf zacisnął wargi w wąską linię. Doktor Bieroń zbladł, jakby to jego odkrycia prowadziły na szafot.
- Ja, Hetman Wielki Koronny – ciągnął El-Galad – nakazuję wam wrócić z celem lub raportem na temat celu, choćby tylko jedno z was miało czołgać się do drzwi mojego gabinetu – wygłosił dobitnie.
Zapadła cisza.
- Dostarczę państwu backup najważniejszych danych – powiedział Bieroń.
- A ja zadbam o zaklęcie mimikry – wtrącił Mieczysław’or’Siveacanth – ukryje was przed monitoringiem Czarnych najlepiej, jak tylko damy radę.
- Będziecie się poruszać konno, zadbajcie o uzbrojenie białe, bo nie będziemy w stanie was wspomóc amunicją. Sprawdźcie wyposażenie, wstąpcie do kościoła, przyjmijcie komunię świętą. Wyruszycie jutro o świcie. Teraz możecie odejść, jesteście wolni.

________________________
Jeżeli macie ochotę na integrację między sobą, możecie wskoczyć do innego tematu na pogaduchy. Jeśli nie, zapraszam do wsi Kleinort. Kolejność dowolna, 48h na post, po trzech opuszczonych kolejkach będzie mi smutno.

Sponsored content

PisanieTemat: Re: Sala konferencyjna   


 
Sala konferencyjna
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa

Skocz do: