Szybkie Menu

Kwatera nr 2
Bolesław VI Arr'Rith
Bolesław VI Arr'Rith
Kwatera nr 2 Empty

PisanieTemat: Kwatera nr 2   Kwatera nr 2 EmptyWto Lip 11, 2017 3:23 pm

Kwatera nr 2 Jednoosobowa-sypialnia

Remy
Remy
Kwatera nr 2 Empty

PisanieTemat: Re: Kwatera nr 2   Kwatera nr 2 EmptyCzw Cze 06, 2019 1:03 am

Początkowo chciała iść koło niego, ramię w ramię, porozmawiać w czasie drogi, ot rzucić jakimś przyjemnym tematem na rozluźnienie atmosfery, ale szybko sobie zdała sprawę, że nie ma to najmniejszego sensu. Właściwie chyba to wszystko nie miało sensu. Kostek był jeszcze całym sobą tam, daleko za bezpiecznymi granicami patriosfery, w Zonie, razem w grafem najpewniej. Nie miała mu tego za złe, ale nie potrafiła ot tak zrezygnować i pozwolić mu się oddalić bez choćby namiastki rozmowy.
Dlatego uszanowała jego dystans, przynajmniej na razie i prowadził w tylko sobie znanym kierunku. Aż dotarli do części z kwaterami, skręcili w lewo, aż stanęli przed drzwiami, które Wanda szybko otworzyła.
- Zapraszam. - w tym momencie kompletnie miała w dupie czy to wypada, czy nie, zapraszać mężczyznę do swojego pokoju. Potrzebowała spokoju i bezpiecznego miejsca, gdzie zarówno ona, jak i on, będą mogli porozmawiać bez krygowania się.
Zamknęła za nimi drzwi.
Dała mu chwilę. Sama nie wiedziała po co. Na oswojenie się z nową przestrzenią? Z nią? Z tą idiotyczną sytuacją? A kiedy minął czas i uznała, że tak, teraz chyba może być, podeszła do Kostka i przytuliła się do niego. Bez pytania, bez zapowiedzi, tak po prostu drastycznie ucięła dystans między nimi, wsunęła ręce na jego plecy i przytuliła twarz do szerokiej klatki piersiowej. Nie pozwoliła się odepchnąć, jeśli próbował to zrobić. A przynajmniej nie od razu.
- Martwiłam się. - Co prawda dowiedziała się dopiero po fakcie, ale nadal to co usłyszało nieźle zburzyło jej wewnętrzną równowagę. Zasadniczo to było jednym z powodów, dla których nie olała jazgotliwego pułkownika Krzyżanowskiego i nie pozwoliła mu sie zwyczajnie wykrzyczeć, kiwając przy tym grzecznie głowa. Również wylewała swoją frustrację.

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Kwatera nr 2 Empty

PisanieTemat: Re: Kwatera nr 2   Kwatera nr 2 EmptyCzw Cze 06, 2019 1:17 am

Szedł za nią.
Opadła euforia po pokonaniu grafa. Już dawno, jeszcze w czasie marszu. Dochodziło do tego potworne zmęczenie, ból. Kostek nigdy jeszcze nie wypompował się z energii tak dosadnie i bardzo. Nigdy jeszcze nie stracił przytomności od razu po zerwaniu zaklęcia. Był zmęczony, czasem kręciło mu się w głowie, położenie się czy zjedzenie czegoś było rzeczą naturalną.
Ale nie to.
Potrzebował swojego własnego czasu, swojej własnej samotności. Milczał. Tego potrzebował.
Dotarli na miejsce, weszli do środka.
Kostek poczuł się tam - gdy drzwi już się za nim zamknęły - niczym w klatce. Jakby absolutnie nie mógł stamtąd uciec. Nie rozglądał się po pokoju, zamiast tego stanął tuż przy ścianie. Początkowo chciał się o nią oprzeć, jednak ostatecznie tego zaniechał. Po prostu tam stał, wbijając wzrok w podłogę, wciąż w ciszy.
Ciążyła mu na barkach, ale z drugiej strony nie potrafił kompletnie odnaleźć właściwych słów. Żadnych. Chyba czekał, aż Wanda się odezwie, zrobi cokolwiek. Albo go wyrzuci po zastanowieniu za drzwi?
Przeliczył się. Już po chwili patrzył na czubek jej głowy i skrzywił się, gdy tak po prostu go objęła. Ot tak, jakby to było normalne. Nie odwzajemnił tego gestu. W ogóle niczego nie zrobił.
- Nic mi nie jest - powiedział powoli. Trochę z trudem. I szybko odwrócił głowę w bok, by teraz zająć się jedną ze ścian. Wszędzie, byleby nie na Wandę. - Jestem zmęczony. To wszystko.

Remy
Remy
Kwatera nr 2 Empty

PisanieTemat: Re: Kwatera nr 2   Kwatera nr 2 EmptyCzw Cze 06, 2019 1:45 am

Długą chwilę stali pośrodku niczego, w milczeniu. Chłopak wcale nie chciał mówić, a Wanda nie wiedziała jak ma zacząć. Ona inaczej reagowała na takie rzeczy, z resztą za wiele w życiu przeszła, by to robiła na niej takie wrażenie, ale rozumiała. Zbyt dobrze rozumiała przez co może przechodzić młodzieniec. Nie wiedziała jednak co to było i jak wielką wyrwę w jego sercu pozostawił ten szczególny, dopieszczony specjalnie dla niego graf.
- Wiem, że wolałbyś być sam. - tak jak ja chciałam..., ale chociaż krzyk rozpaczy rozdzierał jej serce, to Tomaszewski kopem w dupę wywalał ją na dwór, ciągał po Warszawie i zmuszał do tych wszystkich bezsensownych rzeczy, byle zająć jej głowę czymś innym. Sama nie wiedziała jak on to robi i dlaczego tak dobrze to wszystko znosi, gdy ona tak cierpiała i czuła wszechogarniającą niemoc.
- Ale przyjaciel mnie nauczył, że nie zawsze to dobry pomysł. - poluźniła uścisk dłoni na materiale, by delikatnie przesunąć dłonią wzdłuż jego pleców. Kostek nic nie mówił, skąd mogła wiedzieć, że biedny chłopina odczuwa potworne konsekwencje wyczerpującej magii? - A ja nie chcę i nie pozwolę byś został z tym sam. Nie wiem co tam się działo, ale musisz to zaakceptować, że od teraz tak może wyglądać każda wyprawa do Zony. To nie rurki z kremem. To okrutny świat, który mamy obowiązek zniszczyć. I tak zrobimy. W końcu. A teraz... - podniosła na chwilę głowę, ale gdy zobaczyła, że Konstanty nawet na nią nie może spojrzeć, oparła czoło o klatkę piersiowa. - Teraz spróbuj to zaakceptować. I pamiętaj. Nie próbuj zapomnieć. Pamiętaj i wiedz, że to kompletne bzdury, którymi będziesz karmiony. To nic. Przyjmij je, wchłoń je i stań się silniejszy. Od teraz musisz pielęgnować wszystkie dobre chwile, ale nie bój się tych złych. Ale proszę... - westchnęła cicho tuląc delikatnie powieki. Niby wiedziała, że słowa tutaj niewiele dadzą, ale mimo to miała nadzieję, że uda jej się choć trochę do niego dotrzeć. Nie mogła patrzeć na to jak nim wstrząsnęła ta wyprawa do Zony. Spodziewała się, że nie będzie łatwo i z pewnością światopogląd Kostka odrobinę się zmieni, ale kto mógł wiedzieć, że zdarzy się akurat coś takiego?
- Nie odpychaj mnie. - nie po tym co do tej pory między nimi się zdarzyło. - Nie mnie. Nie teraz.

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Kwatera nr 2 Empty

PisanieTemat: Re: Kwatera nr 2   Kwatera nr 2 EmptyCzw Cze 06, 2019 2:05 am

To był pierwszy raz. Został wyrzucony z gniazda po wcześniejszej krótkiej instrukcji, jak powinien latać i używać poprawnie skrzydeł. Upadek był bolesny, przytłaczający. Dopiero kolejna próba zakończyła się powodzeniem.
Problem leżał w tym, że Kostek nie potrafił o tym mówić. Ogólnie nie do końca był w stanie się tak... uzewnętrzniać. Do końca. Zawsze wszystko przeżywał sam, sam siebie znosił, sam sobie pomagał i ostatecznie sam siebie wyciągał ze wszystkiego. Nie miał nigdy bliskich przyjaciół, którym mógłby się zwierzać czy żalić. Nie pisał dzienników, pamiętników, nie przelewał myśli na papier, nie tworzył z emocji obrazów czy muzyki.
Teraz miał niesamowitą okazję, by zrzucić komuś na barki choć część tego ciężaru. Te bzdury, którymi nakarmił go graf. Przecież wiedział, że to były kłamstwa. Podstęp. Szukanie najmniej stabilnych części w fasadzie budynku, by dzięki tym niepewnościom dostać się do środka.
Dlatego, trochę wbrew sobie w pierwszej chwili, powoli podniósł jedną dłoń i równie powoli położył ją na plecach Wandy. Delikatnie. Bolało, ale... no cóż. Potrafił przejść w pierwszym stadium zmęczenie drogę do Korniejewa, potrafił więc na pewno odwzajemnić ten gest.
Jeszcze przez chwilę milczał po tej ostatniej prośbie. Miał jej nie odpychać. Znów stanął mu ten wyjątkowo drażliwy obraz, w którym Wanda się od niego odwraca. Odchodzi. Cóż, odpycha?
Chcesz zrobić to samo?
- Przepraszam. To... trudne. - Ale. Powiedział coś w końcu! - Jestem zmęczony. Naprawdę. Zmęczony - westchnął. Przez chwilę się wahał. Chwilę. Mógł dalej brnąć w swoje milczenie. Mógł z pasją maniaka wracać i rozgrzebywać to wszystko na nowo i nowo. Mógł też chociaż próbować zachowywać się normalnie. Położył Wandzie dłonie na ramionach i delikatnie spróbował ją od siebie odsunąć. - I wszystko mnie boli. Wczoraj... naprawdę dałem z siebie wszystko. Więcej się nie dało.
Ostatnie zdanie było niemal przepraszające.

Remy
Remy
Kwatera nr 2 Empty

PisanieTemat: Re: Kwatera nr 2   Kwatera nr 2 EmptyCzw Cze 06, 2019 2:26 am

Gdy poczuła dłoń mężczyzny na plecach uniosła głowę do góry i zajrzała w te wielkie, smutne oczy, które tak bardzo rozdzierały jej serce.
Starał się, widziała to.
Wcale nie sprawiało jej satysfakcji, że robi to o co go poprosiła, bo za dobrze wiedziała jak wiele wysiłku go to kosztowało. Wiedziała również, że jeżeli zostawi go samego, choć tak bardzo tego pragnął, to wcale może nie być lepiej. Choć do tej pory sam sobie wylizywał wszystkie rany, zaszywając się gdzieś głęboko, w jakimś ciemnym kącie z daleka od wścibskich oczu, to teraz miał kogoś, kto zamierzał ciągnąć go za sobą i nie pozwolić na powrót do tej mrocznej i nieprzyjemnej krainy samotności.
- Ciii. Nie musisz nic mówić. - puściła go wreszcie, choć niechętnie. Wyciągnęła jednak dłoń, by delikatnie pogładzić go po policzku. - Nie musimy rozmawiać, jeśli nie chcesz, po prostu zostań tutaj ze mną. Albo pozwól mi pójść z tobą. - zabrała wreszcie rękę, a nie wiedząc co powinna począć z rękoma, skrzyżowała je na piersi. Postąpiła jeszcze krok w tył, jakby podświadomie czując, że dzięki temu Kostek poczuje się trochę lepiej, gdy zwiększy dystans między nimi.
Czuła się zagubiona, nie bardziej jak on, ale nie wiedziała jak jeszcze mogłaby mu pomóc. Widziała, że się stara, że próbuje, choć sprawia mu to ogromną trudność, jakby wisiał mu u szyi ogromny kamień, z którym ktoś kazał mu płynąć do brzegu. Gdyby tylko mogła przeciąć tę linę i uwolnić go od ciężaru, ale niestety tylko on sam mógł to zrobić.
- Może chciałbyś się położyć? Sen daje ukojenie. A ja... - odwróciła wzrok gdzieś w bok. - Będę przy tobie, gdy się obudzisz. - choćby miała spać na korytarzu pod jego drzwiami, jakby zdecydował się ją wyrzucić. Była zdeterminowana do tego stopnia, że Kostek wbrew pozorom miał niewiele do powiedzenia, bo Wanda i tak zamierzała postawić na swoim.

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Kwatera nr 2 Empty

PisanieTemat: Re: Kwatera nr 2   Kwatera nr 2 EmptyCzw Cze 06, 2019 2:39 am

Musiał oddzielić fałsz od rzeczywistości. Dobrze wiedział, co powinien zrobić, by narysować sobie granicę, lecz przychodziło mu to z ogromnym trudem. Mimo jej słów, mimo zapewnień, mimo gestów - niepewność zostawała. Drobna.
Bo co, jeśli graf miał rację? Jeśli...
Nie, nie, nie. No już. Przestań. Nie miał racji. Nie mógł mieć. Kłamał, podburzał, wzbudzał wątpliwości. Już nie był pod jego wpływem od wielu godzin, a nadal gdzieś tam go czuł.
Zmusił się. Ostatecznie, gdy poczuł na policzku tę ciepłą dłoń, z naprawdę wielkim trudem na nią spojrzał. Prosto w oczy. Szukał tam przez chwilę tego, czego tak się przecież bał. Próbował wyłapać ten błysk. Pewnie byłby gotów odetchnąć z ulgą, ale.
No musi być "ale", co?
Wiedział, że czego by nie zrobił, nie zostanie sam. Widział to w tym zmartwionym i zajadłym przy tym postanowieniu spojrzeniu. Bo - czy tego chciał czy nie - znów jej potrzebował. Tylko tym razem miał przed sobą prawdziwą Wandę, nie jej zakrzywioną fagami wersję.
- Tak. Muszę się położyć, ledwo żyję - powiedział to i ostatecznie odsunął się od ściany. Tak po prostu pokonał odległość dzielącą go od łóżka, najzwyczajniej w świecie na nim usiadł. Jak gdyby to było całkowicie normalne w tej sytuacji, zrzucił ze stóp buty i się położył. Na boku. Nawet przodem do pokoju! - Ten graf... - zaczął powoli, powolutku. Sennie. Ledwo się położył, ledwo zamknął oczy, a już gotów był zasnąć. - Był tam dla mnie.

Remy
Remy
Kwatera nr 2 Empty

PisanieTemat: Re: Kwatera nr 2   Kwatera nr 2 EmptyCzw Cze 06, 2019 2:56 am

Małymi kroczkami do celu. Właściwie Kostek wyłożony na łóżku był niemal jak ich wspólny, mały sukces. Przyglądała się z snuł się w stronę legowiska, jak spolegliwie usiał, zzuł buty i po prostu położył się bez narzekania!
Trudno było patrzeć na to, a jeszcze trudniej przyjąć do wiadomości, że tak naprawdę nic nie można zrobić, że walkę musi stoczyć sam.
Poczekała, aż się zagnieździ na łóżku i dopiero wtedy chwyciła za stojące obok krzesło. Zaciągnęła je koło posłania, by móc usiąść blisko niego, gdyby czegoś potrzebował.
- Wiedzieli? - uniosła brew w uprzejmym zdziwieniu. Dranie. - To się nie powinno wydarzyć. Nie powinni mieć takich informacji. - zacisnęła smukłe palce w dłonie, aż jej kostki pobielały, bo momentalnie przypomniał jej się rajd na Wrocław i ale piekło, które musiała przejść trzy lata temu. To nie była jej pierwsza misja, ale wtedy również zastawiono na nich pułapkę. Rozsmarowali ich jak muchy na masce mknącego przez autostradę samochodu.
- Spróbuj zasnąć. - przeczesała dłonią kruczoczarne pasma miękkich włosów, ledwie muskając opuszkami palców skórę głowy młodzieńca.

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Kwatera nr 2 Empty

PisanieTemat: Re: Kwatera nr 2   Kwatera nr 2 EmptyCzw Cze 06, 2019 3:05 am

Nie potrzebował zbyt wiele, żeby już powoli i stopniowo osuwać się w sen. Prosto do tej przeklętej mgły.
- Mhm. Wiedzieli. Ty też wiesz. - Senny pomruk. Minimalnie zabarwiony wyrzutem! Bo na większy naprawdę nie miał już siły. - Chcieli... - Krótka przerwa. Na ziewnięcie. - ... to wykorzystać.
Coraz trudniej przychodziło mu zbieranie myśli. Niby spał już naprawdę długo. ale przecież nigdy wcześniej nie łapał czarem czegoś tak potężnego. Psa. Człowieka. Jednego elfa w czasie zajęć. Nie spodziewał się, że może to być aż tak trudne ani, tym bardziej, aż tak wyczerpujące. Zużył cały zapas energii, teraz musiał się odnowić.
- Wanda...? - Och, chyba chciał jeszcze o coś zapytać, ale będąc już na granicy snu. Balansując między jawą. - Czemu mnie zostawiłaś?

Remy
Remy
Kwatera nr 2 Empty

PisanieTemat: Re: Kwatera nr 2   Kwatera nr 2 EmptyCzw Cze 06, 2019 3:18 am

Gładziła go po rozsypanych, czarnych puklach, które częściowo przysłaniały jego oczy. Lubiła tę niesforną, nieco artystyczną fryzurę, która wcale nie pasowała do ułożonego, grzecznego chłopca. To była pozostałość po Werterze, z którą być może Kostek nie mógł się jeszcze rozstać?
Słuchała go, ale nie chciała mu przerywać, nawet jeżeli to co mamrotał nie miało za wiele sensu.
- Ja... - coś zgrzytnęło. Zostawiła go? Wiedziała? Odetchnęła głęboko. Co ten graf tam nawyczyniał? - Nie wiem. Ale już Cię nie zostawię. - zapewniła, choć szczerze wątpiła, by cokolwiek z tego co powiedziała mogło trafić do chłopaka. Zamiast gorliwych zapewnień, szeptała łagodnym i delikatnym głosem, którego nie używała zbyt często właściwie to nigdy. A już w szczególności nie publicznie. Był zarezerwowany na szczególne okazje.
Siedziała koło niego chyba z półtorej godziny, nim musiała się napić. Poszła po wodę, a w międzyczasie zdecydowała się zahaczyć o małą łazienkę. Opłukała twarz zimną wodą, zrzuciła z siebie górę od munduru, by zostać w prostym t-shircie i wygodnych spodniach. Buty położyła zaraz przy wejściu, a nad nimi powiesiła kurtkę. Krzątała się po pomieszczeniu jeszcze chwilę, ale wreszcie, może po piętnastu minutach, wróciła na swoje miejsce. Na krzesło, do Kostka. Przyglądała się jego zaskakująco spokojnej twarzy. Czasem zabawnie marszczył brwi, czasem wyglądał na przeraźliwie smutnego, ale przez większość czas był po prostu spokojny i spał równym, dobrym snem. Choć nie miała pewności, że był to sen dobry.
Wanda planowała czuwać. Ewentualnie zdrzemnąć się na niekoniecznie komfortowym krześle.
Nie wyszło jej.
O tyle spierdoliła sprawę, że w którymś momencie, nad ranem, gdy słońce niemrawo zaczęło zaglądać do jej pokoju, Wanda wśliznęła się na wolną połowę łóżka. Nieświadomie! To było silniejsze od niej. Tak samo jak wtulenie się w jedyne źródło ciepła, czyli w przyjemnie szerokie plecy Kostka.

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Kwatera nr 2 Empty

PisanieTemat: Re: Kwatera nr 2   Kwatera nr 2 EmptyCzw Cze 06, 2019 3:33 am

Zasnął. Szybko, bezboleśnie, całkiem spokojnie. Nie pamiętał, by cokolwiek mu się śniło, co nie znaczyło, że mózg nie tworzył żadnych obrazów. Chyba był po prostu zbyt zmęczony, by móc cokolwiek z tego zapamiętać.
Spałby pewnie dłużej. Tylko ranki takie bywają, że czasami człowiek się przebudzi, bo jest mu jakoś chwilowo niewygodnie. Chce się obrócić, zmienić pozycję, poprawić poduszkę czy zerknąć na zegarek, żeby upewnić się, że ma prawo jeszcze choć chwilkę pospać. Zwykle zaraz po tym zapada ponownie w sen, te ruchy są z reguły lunatyczne i mało świadome - chyba że coś zakłóca rutynę dnia.
Kostek poruszył się, chciał przewrócić się na plecy, lecz coś ewidentnie mu nieco w tym przeszkodziło. Ściana? Otworzył niemrawo oczy. Nie. Ścianę miał przed oczami. Tuż przed sobą. Przysunął się nieco do niej, żeby zrobić samemu sobie miejsce i wtedy dopiero wtedy mógł obrócić się na wznak. Tak bez wstawania. Bo koszmarnie, naprawdę koszmarnie, nie miał na to ochoty.
Znaczy się. Jeszcze przez chwilę.
Bo tuż obok siebie zobaczył Wandę. Spała. Tak po prostu. Zwyczajnie. Oddychała głęboko, miarowo i spokojnie. Rzecz najzwyklejsza pod słońcem.
Niemal.
Kostek przyglądał jej się jeszcze przez moment w osłupieniu - bo to jednak zdecydowanie odbiegało od codzienności - nim poderwał się do siadu. Z miejsca. Serio. Mięśnie tylko trochę zaprotestowały przy takim niedelikatnym traktowaniu.
I wtedy nastąpiła druga niecodzienność.
Rozległo się pukanie. Szybkie. Stanowcze. Nim Konstanty zdążyłby zareagować - naprawdę jakkolwiek! - drzwi się wzięły i otworzyły.
- Pani major, czy popro... - Biedny dyżurny pododdziału. Urwał w połowie zdania, patrząc na Kostka. Przeniósł zaraz spojrzenie na Wilczyńską. Ponownie na El-Galada.
I tak sobie trwali w tej niezręcznej ciszy.

Remy
Remy
Kwatera nr 2 Empty

PisanieTemat: Re: Kwatera nr 2   Kwatera nr 2 EmptyCzw Cze 06, 2019 3:52 am

Wanda spałaby jeszcze słodko nim zorientowałaby się, że zabrano je źródło ciepła w postaci panikującego Kostka. Szybciej jednak zdążył ją wytrącić ze snu nieproszony gość. Pani major nie znosiła takiego braku poszanowania prywatności. Mogła zaakceptować to tylko w kwestiach wagi państwowej czy sprawach dotyczących życia, ale robienie rabanu z samego rana przez jakiegoś podrzędnego oficera?
Będąc perfekcyjną oazą spokoju, z gracją kocicy, podniosła się wpierw do siadu, by spojrzeć głęboko w oczy Konstantego, którego jedynie chwilowo obrzuciła mroźnym arktycznym powiewem złowrogiej wróżby i odwróciła się w stronę drzwi. Bardzo powoli i bardzo spokojnie, przeczesując śnieżnobiałe włosy podeszła do otwartych drzwi, gdzie natręt miał czelność dalej sterczeć i gapić się jak ciele na malowane wrota.
- Nie. - zmiażdżyła go poważnym, acz śmiertelnie poważnym, wręcz grobowym tonem, którego nie powstydziłby się sam hetman koronny. - Wejść można jedynie, gdy usłyszy się pozwolenie. - zmrużyła jeszcze mocniej oczy, wbijając biednego oficera w podłogę. - Czy to jasne? A teraz żegnam. - i niemal zatrzasnęła mu drzwi przed nosem, ale zamiast huknąć nimi ze złością, zrobiła coś zgoła innego. Zaczęła je zamykać bardzo, ale to bardzo powoli, wciąż głęboko i intensywnie spoglądając w oczy kurczącego się w sobie oficera dyżurnego, aż wreszcie szczęknął zamek.
Wzięła jeden, głęboki oddech i wypuściła powietrze z płuc.
- Od dzisiaj dojdzie Ci nowa łatka poza byciem synem hetmana. Teraz będziesz tym, który w końcu mnie zaliczył. - powiedziała to w taki sposób, że trudno było zdecydować czy żartowała, czy jednak nie. Pewne natomiast było, że spoglądała a Konstantego intensywnie. Już nie tak brutalnie jak wczesniej, ale wciąż pozostawała w gotowości, tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś jeszcze zechciał zakłócić jej spokój.

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Kwatera nr 2 Empty

PisanieTemat: Re: Kwatera nr 2   Kwatera nr 2 EmptyCzw Cze 06, 2019 4:07 am

Chyba nie wiedział, co powinien powiedzieć. Nadal był nieco zaspany, nadal nie bardzo pamiętał, jak się tu znalazł ani dlaczego, jeszcze przez moment nie do końca rozumiał całą sytuację. Po prostu patrzył na dyżurnego z tą swoją dobrze znaną całemu światu obojętną miną, mimo że kompletnie brakowało mu pomysłów na właściwie zachowanie.
Zobaczył raptem kąta oka to mroźne spojrzenie. Przeszywające. Wrogie. Niema, spokojna groza, która sączy truciznę prosto do serca, zamraża wnętrzności, by później roztrzaskać je jednym pstryknięciem palca. Porażająca.
- Ja... bo ja... znaczy. Przepraszam, proszę wybaczyć, pani major... - chwila przerwy, błagalne spojrzenie. - I... panie poruczniku... - udało mu się jeszcze wymamrotać, nim drzwi ostatecznie się za nim zamknęły.
A Kostek... cóż. Zabrakło mu siły, żeby znosić coś takiego z samego rana. Tak jak siedział, tak po prostu padł. Z powrotem. Na łóżko, na poduszkę, zamykając przy tym oczy. I podniósł jedną rękę, by palce przyłożyć do nasady nosa.
Ugh. Doskonale. Tego było mu właśnie trzeba. Jeden kurz nie opadł, a zaraz uniesie się drugi. Większy. Znacznie.
- Wspaniale - on to oznajmił. Grobowym głosem. Dosłownie grobowym. Jednak musiał mieć w sobie coś z ojca. I, uwaga, trzy, dwa, jeden... Podniósł się na łokciu, oderwał dłoń od twarzy i tym razem to on wbił w Wandę spojrzenie ostre jak szpilka. - Chwila, co?
Nie sprecyzował, o co mu chodziło. A później, jak za dotknięciem magicznej różdżki, wzrok odwrócił, głowa ponownie wylądowała na poduszce. Bo, mimo wszystko, patrzenie na Wandę nadal było dla niego po prostu... no trudne.

Remy
Remy
Kwatera nr 2 Empty

PisanieTemat: Re: Kwatera nr 2   Kwatera nr 2 EmptyCzw Cze 06, 2019 4:21 am

Tylko przez chwilę przemknęło jej przez myśl, że być może za ostro potraktowała bogu ducha winnego dyżurnego, ale z drugiej strony... Nie. Ona szanowała swoją prywatność i każdy kto ją zanadto naruszał musiał liczyć się z konsekwencjami. Były rzeczy wybaczalne, ale wparowywanie do pokoju bez pozwolenia i to z byle błahostką nie było wytłumaczeniem. Z resztą srał to pies czy będą plotki. I tak były. Ona już się wystarczającej ilości nasłuchała, kolejna nie zrobi jej różnicy.
- Prawda? - zaśmiała się cicho. Częściowo ją to bawiło. - Konstanty El-Galad Zdobywca! Jak to dumnie brzmi. Twoi podwładni w Warszawie zzielenieją z zazdrości. Albo będą Cię subtelnie poklepywać po ramieniu. Niektóre wasze męskie zachowania są dla mnie zagadką. - parsknęła na cały ten swój wywód.
W czasie swojej tyrady zaplatała włosy w długi, gęsty warkocz, który został zwieńczony czarną wstążką. Poprawiła na sobie koszulkę i spodnie. Czuła, że na prawym policzku ma odgniecioną poduszkę, ale w tym momencie to było jej najmniejsze zmartwienie.
- Co co? Będziemy obiektem szczerego zainteresowania wszystkich w garnizonie. A już niedługo i w Warszawie. Wieści szybko się rozchodzą. Zwłaszcza takie. Chcesz kawy? - spojrzała na niego pytająco nim odwróciła się do szafki kuchennej. Był tam jeden palnik, na którym stał już przegotowany czajnik z wodą. Włączyła gaz. Potrzebowała kawy bardzo mocno. Może za nią nie przepadała, ale teraz... była na wagę złota.

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Kwatera nr 2 Empty

PisanieTemat: Re: Kwatera nr 2   Kwatera nr 2 EmptyCzw Cze 06, 2019 4:29 am

Milczał. Nie o to mu chodziło. Kompletnie nie o to, bo akurat ta część nie wymagała żadnego dodatkowego wyjaśnienia. Dobrze wiedział, jak szybko plotki roznoszą się w tak hermetycznym środowisko jak to wojskowe. Jeden powiedział drugiemu, tamten jeszcze dwóm, a trzej kolejni akurat wracali do Warszawy.
Ale z drugiej strony... czy to nie było oczywiste, że wiedziała? Minęło jedno popołudnie, a już cały garnizon słyszał, że PODOBNO ten młody El-Galad tłukł się z grafem. I że rzekomo wygrał.
Ale. Bez "ale" nie byłoby życia, co nie?
Podniósł się ponownie do siadu, nogi zaraz po tym spuścił z łóżka.
- Nie, dziękuję. - Chwila, moment, czy w jego głosie rozbrzmiewała, o zgrozo, jakaś złość? Wcisnął buty na stopy. - Przepraszam za kłopot.
I absolutnie skierował się do wyjścia. Najszybciej, jak był w stanie - czyli niezbyt szybko, biorąc pod uwagę to jego kuśtykanie.

Remy
Remy
Kwatera nr 2 Empty

PisanieTemat: Re: Kwatera nr 2   Kwatera nr 2 EmptyCzw Cze 06, 2019 4:37 am

Ten ton... nie spodobał jej się. Nie mogła jednak wiedzieć, że jest on przyczyną czegoś zgoła innego niż początkowo sobie wyobrażała. No cóż. Konstanty mógł być zirytowany faktem, że przez nią będzie teraz miał kolejne plotki na swojej głowie, które o zgrozo, mogły dotrzeć nawet do ojca. Nic jednak nie prowadzi równie wspaniale do nieporozumienia jak brak rozmowy. A tej właśnie usiłował uniknąć młody El-Galad. Niestety miał pecha, ponieważ Wanda była bestią okrutną i wyjątkowo zdeterminowaną, by wszelki problem rozwiązać, a już tym bardziej niedomówienia, bo tych to szczególnie nie lubiła.
- A ty gdzie się wybierasz? - odwróciła głowę w stronę dziwnego stukotu. Poza tym co to za uciekanie?! Zmarszczyła groźnie brwi, bo zaczynało jej tutaj coś ewidentnie nie pasować.
Sory Kostek, ale z twoim kuśtykaniem 1km/h nie miałeś szans. Nie ze zirytowaną Wandą, która zastąpiła Ci drzwi, a na domiar złego skrzyżowała dłonie na piersi. Zmrużyła niebezpiecznie oczy wbijając w Kostka oskarżycielskie spojrzenie.
- O co chodzi? Nie wyjdziesz stąd, póki nie porozmawiamy. Nie będziesz się zachowywał jak pięcioletni chłopczyk. - stwierdziła dobitnie.

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Kwatera nr 2 Empty

PisanieTemat: Re: Kwatera nr 2   Kwatera nr 2 EmptyCzw Cze 06, 2019 4:48 am

Kostek przez całe swoje życie był introwertykiem. Unikał kontaktów z rówieśnikami, unikał kontaktu z dorosłymi. Trzymał calutki świat na dystans i przyglądał mu się z oddali, czasami nie bardzo rozumiejąc, o co w tym wszystkim chodzi.
Nigdy nie mówił ojcu o swoich problemach, nie rozmawiał szczerze z matką o życiu, nigdy w życiu nie dzielił się przemyśleniami z rodzeństwem. Potrafił rozmawiać o sprawach bieżących, świetnie sobie radził w czasie wymiany uprzejmościowych konwenansów. Schody zaczynały się w momencie, w którym miałby wyłuszczyć to, co mu się nie podobało, co mu przeszkadzało, uwierało czy dręczyło.
Był tak absurdalnie rzekomo samowystarczalny, że przypuszczalnie nie potrafiłby nawet wyobrażać sobie podobnej rozmowy.
- Nie powinienem tu być - oznajmił trochę szorstko, nawet się nie odwracając.
Ale gdzieżby mógł wyjść. Gdzieżby mógł zdążyć. Napotkał barierę na swojej drodze. Ktoś inny mógłby już na samo to oskarżycielskie spojrzenie skulić się w sobie i pokornie wyjaśnić.
A Kostek?
Sam wpatrywał się w nią z takim samym oskarżeniem. Podszedł - kto by pomyślał, że tak blisko? - i wyciągnął tak czy siak dłoń, żeby złapać za klamkę.
- Nie zachowuję się tak - stwierdził na dobry początek. Słońce, tak, właśnie tak się teraz zachowujesz. Klamkę twardo przekręcił i lekko za drzwi pociągnął, żeby się przynajmniej uchyliły. Ale, hej, ta mała złostka przysłoniła mu trudy i problemy dnia poprzedniego. Mógł bez najmniejszego patrzeć Wandzie w oczy. Ba, przecież stał nawet tak blisko, a tych kilka... naście w sumie godzin wstecz ledwo mógł znieść jej towarzystwo. - Pozwolisz?

Remy
Remy
Kwatera nr 2 Empty

PisanieTemat: Re: Kwatera nr 2   Kwatera nr 2 EmptyCzw Cze 06, 2019 5:00 am

- Chyba sobie żartujesz? - uniosła brwi w uprzejmym zdziwieniu kogoś, kto naprawdę niedowierza, że ogląda taki festiwal spierdolenia. Nie spodziewała się, że akurat on mógłby się w taki sposób zachowywać. No był skryty, ale bez przesady. Z resztą co ona takiego zrobiła, żeby się musiał tworzyć dramę nie z tej ziemi.
- Nie. - cofnęła się, tym samym zamykając drzwi swoim ciałem. Oparła się o nie mocno.
No dobra. Może zasadnicza i groźna Wanda nie miała teraz za wiele sensu, ale tak trudno było zrezygnować z typowej dla siebie roli, gdy zawsze każdego opierdala się w ten sam sposób.
- Hej, no już. - wyciągnęła do niego dłonie i ujęła w nie twarz zbuntowanego El-Galada. A skoro sam tak ochoczo zmniejszał dystans między nimi, to i ona przyciągnęła go jeszcze odrobinę bliżej, zmuszając by spojrzał w dół, na nią. Na jej już niemal łagodne oblicze.
- Kostek, co się stało. Po prostu powiedz. - nie pozwoliła mu wywinąć się z uścisku, ani uciec wzrokiem. Miał stopnieć w jej dłoniach i rozpłynąć się w spojrzeniu, a później grzecznie wyznać, co go tak właściwie zdenerwowało. Czy znowu wrócił do wczorajszego dnia? Przypomniał sobie coś, co ponownie go zabolało i nie chciał dłużej być w jej otoczeniu? Tak bardzo nie rozumiała co się dzieje w jego głowie i dlaczego znowu chce ją odrzucić.
- Jeśli mi nie powiesz co zrobiłam źle, to nie będę wiedzieć. - pogładziła kciukiem jego policzek. - A ja nie chcę sprawiać Ci przykrości. - matko bosko częstochowsko. Wanda I Łagodna. Ktoś zdecydowanie powinien to udokumentować i pokazać w sztabie. Żodyn by nie uwierzył!

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Kwatera nr 2 Empty

PisanieTemat: Re: Kwatera nr 2   Kwatera nr 2 EmptyCzw Cze 06, 2019 5:12 am

- Nie. - Nie musiał odpowiadać, to przecież było pytanie retoryczne. Właściwie bezpieczniejszym wyjściem przy czymś takim byłoby taktyczne zachowanie milczenia.
Ale Kostek nie był do końca taktyczny. Brakowało instrukcji obsługi, do której można byłoby zajrzeć. Znaleźć w spisie treści swój problem, otworzyć na odpowiedniej stronie i postępować według wypisanych punktów.
Teoretycznie taka sztuczką, jakiej użyła Wanda, powinna zadziałać w stu procentach. Z powodu wad fabrycznych i nieznanego pochodzenia, zadziałała może w pięćdziesięciu. No, siedemdziesięciu.
Patrzył jej w oczy jeszcze przez chwilę hardo, nadal z takim samym oskarżeniem, jakby zrobiła coś złego. Niewybaczalnego nawet! Jeszcze sekunda, dwie... złość zaczęła powoli topnieć.
Wycofywała się, robiła miejsce dla innych emocji.
- To... - urwał. Rozproszyła go. Tym sunącym po policzku kciukiem. - Nieważne. Po prostu... - No, dawaj, wyrzuć to z siebie. Zmarszczył brwi. - Nigdy nie powiedziałem ci, jak się nazywam. Nie wspomniałem o tym nawet przez chwilę.
Ot, sęk problemu. Przyczyna kociej złości.

Remy
Remy
Kwatera nr 2 Empty

PisanieTemat: Re: Kwatera nr 2   Kwatera nr 2 EmptyCzw Cze 06, 2019 5:27 am

Obserwowała zmiany w nim zachodzące, z równym zainteresowaniem co naukowiec dogląda swoich ważnych eksperymentów. Jej jednak zależało na przełamaniu lodów. Chciała do niego dotrzeć, ale bała się, że jakakolwiek interwencja z powrotem zamknie go w tej szczelnej skorupie i ponownie się od wszystkiego odetnie, zagnieździ w swoim hermetycznym świecie, gdzie nikt i nic nie może go zranić ani dosięgnąć.
Zapewne siedziałby tam dalej, ale na jego drodze pojawiła się Wanda, która zburzyła jego fortecę jak dziecięcy zamek z piasku. Wtargnęła niczym tornado, burząc wszelki spokój, ład i porządek, a na domiar złego łapczywie wciąż łaknęła kolejnych ofiar. Ciągle czegoś chciała, jak nienasycona sięgała dalej i głębiej, każąc mu się uzewnętrzniać, nawet gdy tego nie chciał.
- Nie rozumiem. - zaniemówiła. Autentycznie zaniemówiła w jednej chwili. I o to był ten cały raban? Kompletnie nie wiedziała co ma mu powiedzieć. Znaczy wiedziała czego nie mogła mu powiedzieć. Najgorszym wyjściem była trywializacja problemu. Bo gdyby go wyśmiała, to byłby koniec.
Kostek był trochę jak takie delikatne, porcelanowe jajko.
I trzeba było go dopieszczać.
Bardzo mocno.
Chuchać i dmuchać, byle się nie rozbiło.
- To prawda, nie mówiłeś. Sama do tego doszłam. Czemu to ma takie znaczenie? Wolałbyś, żebym od początku traktowała Cię jako syna hetmana? Bo ja chciałam na Ciebie patrzeć jak na Kostka. - zawiła była logika jej towarzysza, ale powoli, być może małymi krokami uda im się dotrzeć do nieco stabilniejszego brzegu, choć trochę na dłużej nim ponownie wzburzone fale dramatyzmu zaciągną ich ponownie na środek oceanu. - Mojego Kostka. - zabrała dłonie z rozgrzanych policzków. - Ale jeśli tego nie chcesz, to mogę traktować Cię przez pryzmat ojca. - nawet jeśli jej się to ewidentnie nie podobało.


Ostatnio zmieniony przez Remy dnia Czw Cze 06, 2019 5:40 am, w całości zmieniany 1 raz

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Kwatera nr 2 Empty

PisanieTemat: Re: Kwatera nr 2   Kwatera nr 2 EmptyCzw Cze 06, 2019 5:39 am

Nie miał obycia z ludźmi. W gruncie rzeczy dopiero nabierał zdolności w kontaktach z nimi bo bardzo długo przed tym wszystkim uciekał. Zamykał się w sobie i twardo szedł dalej z przekonaniem, że cała reszta społeczeństwa wcale nie jest mu do niczego potrzebna. Że obecność innych mogła tylko generować problemy, nie szły w tym parze żadne, nawet najmniejsze, korzyści.
Zawsze patrzono na niego przez pryzmat ojca. Gdy był starszy, część ludzi zastanawiała się, w jaki sposób można to wykorzystać - niektórzy próbowali. Na każdym kroku przypominano mu, że powinien być wzorem dla innych, że musi być we wszystkim świetny. To również przytłaczało. Czasami koszmarnie.
Wieczna presja, życie pod kloszem. No cóż.
A teraz opuścił swoją strefę komfortu - czy raczej uchylił nieco drzwi, by Wanda Wilczyńska mogła wślizgnąć się do środka. Stała dopiero w przedsionku, mogła się rozejrzeć i zastanowić, gdzie prowadzą poszczególne rozwidlenia korytarza. A i tak było to więcej, niż zazwyczaj ludziom pozwalał.
Jego wyraz twarzy znacząco się zmienił, gdy zabrała dłonie. Wyprostował się. Zabrał dłoń z klamki, odsunął o krok. Teraz patrzył na Wandę nie tyle co ze złością czy tym magicznym wyrzutem, jakby w jego obecności popełniła jakąś zbrodnię, a z zawodem.
Był rozczarowany. Doszczętnie!
- Masz rację. Nie rozumiesz.
Ani trochę nie rozumiała. W ogóle. Przecież dlatego, gdy tylko mógł, nie przedstawiał się całościowo. Podawał swoje imię na tacy i nic więcej. Bo chciał być traktowany nie jak El-Galad, a jak, no właśnie, Kostek.

Remy
Remy
Kwatera nr 2 Empty

PisanieTemat: Re: Kwatera nr 2   Kwatera nr 2 EmptyCzw Cze 06, 2019 5:55 am

Co za okropnie uparty osioł. Wanda powoli wyczerpywała swoje pokłady cierpliwości na tego niemożliwego młodzieńca.
- Jak nie tłumaczysz, to jak mam zrozumieć? Nie jestem jasnowidzem. - powiedziała chyba trochę zbyt zirytowanym głosem niż zamierzała, ale naprawdę zaczynało ją to denerwować. Bo starała się! Naprawdę. Jak dla nikogo. Serce na złotej tacy mu podsuwała pod sam nos, a on miał do niej pretensje o jakieś idiotyczne pierdoły, które kompletnie nie miały znaczenia.
- Gdybyś choć przez chwilę przestał się tak bardzo skupiać na tym, że jesteś tak pokrzywdzony przez życie, bo jesteś synem hetmana, to być może zauważyłbyś, że mam kompletnie gdzieś kim jesteś i jak masz na nazwisko. - fuknęła, tym razem już nawet nie zwracając uwagi czy powiedziała to za głośno dla biednych uszu Kostka. Wystarczająco ją obraził tego jednego dnia i oficjalnie zasoby z pieczołowicie gromadzoną cierpliwością się skończyły.
- Muszę stąd wyjść. - odwróciła się do niego plecami, wzuła na szybko buty, zgarnęła z wieszaka kurtkę i wyszła z pokoju, zostawiając Kostka samego sobie. A jej towarzyszyły albo ukradkowe, sarkastyczne uśmieszki i podśmiechujki, albo spieprzajacy w popłochu przerażeni żołnierze, którzy ośmielili się skrzyżować z nią swoje spojrzenie.

[zt]

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Kwatera nr 2 Empty

PisanieTemat: Re: Kwatera nr 2   Kwatera nr 2 EmptyCzw Cze 06, 2019 6:06 am

Nie został tam. Ani trochę. Właściwie... złość za złość. Gniew za gniew.
Nawet słowem się nie odezwał, ponownie poczuł siłę swojego oburzenia i wyszedł zaraz za nią. Ale, a jakże, ruszył w zupełnie przeciwną stronę, nawet nie obracając się przez ramię.
Nie zwrócił uwagi na podoficera dyżurnego, który to wszystko, bądź co bądź, oglądał. I teraz spoglądał to na jedno, to na drugie.
A Kostek... cóż. Sam nie miał pojęcia, czym się tak uparcie rozzłościł. Później nie będzie potrafił racjonalnie czy nieracjonalnie tego wytłumaczyć.
On chyba... chyba po prostu jednak musiał zostać sam. Przespać, przemyśleć i wyrzucić z siebie wszystko, co stało się w czasie jego pierwszej wycieczki do Zony. Na pewno będzie zasłaniał się pozostałościami po wpływie grafa, zmęczeniem.
Prawdą z kolei było to, że Kostek musiał znaleźć powód. Jakikolwiek. Żeby tylko móc Wandę od siebie odtrącić. Nawet jeśli na chwilę. Zrobił to przy okazji niekoniecznie świadomie.
Bo nie mógł przetrawić tego, że tak bezczelnie i brutalnie złamała mu w tej Zonie serce. Nawet jeśli jej tam nie było i o tym nie wiedziała. Nawet jeśli on sam o tym nie wiedział.

zt xD

Sponsored content
Kwatera nr 2 Empty

PisanieTemat: Re: Kwatera nr 2   Kwatera nr 2 Empty


 
Kwatera nr 2
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Skocz do: