Szybkie Menu

Stajnia nr 1
Bolesław VI Arr'Rith
Bolesław VI Arr'Rith
Stajnia nr 1 Empty

PisanieTemat: Stajnia nr 1   Stajnia nr 1 EmptyWto Lip 11, 2017 3:21 pm

Stajnia nr 1 Stajnia001

Han'lynn Zapolska
Han'lynn Zapolska
Stajnia nr 1 Empty

PisanieTemat: Re: Stajnia nr 1   Stajnia nr 1 EmptySob Cze 08, 2019 2:45 am

MG


Saszka i Janusz nie byli ze sobą tak naprawdę długo. Przedzierając się przez gówno powstałe z fagów, w końcu dotarli do bramy, gdzie jednak ich nikt nie zeskanował. Po prostu wbili do garnizonu. Mieli te szczęście, że niedaleko był magazyn, więc mogli wziąć potrzebne rzeczy. Cichocki skorzystał, Saszka nie, więc ten szedł do przodu – bo grafa było widać z dosyć daleka, więc chociaż wiadomo w którym kierunku trzeba było iść. Prosto na plac treningowy. Plan dobry, gorzej z wykonaniem… W okolicy stajni pojawiły się pierwsze problemy. Elf zapewne nie kojarzył tego chłopaczka – kapral Janek – a nawet jeśli, to jego do bólu zdeformowane przez magię czarnych ciało niczym nie przypominało pierwotnego – przemieniony w soggotha z sykiem rzucił się na Saszkę. Poruszał się szybko, na czterech kończynach. Niby zwykły soggoth – heh, pamiętasz tę misję we wsi, tam też musieliście się z nim uporać… i Haneczka wtedy też tam była! – ale trzeba pamiętać o pomniejszym gównie wokoło jak zmutowane szczury czy robale, które aż marzyły, żeby wczołgać się do butów elfa.

Saash'Khaar Erkh'iaan
Saash'Khaar Erkh'iaan
Stajnia nr 1 Empty

PisanieTemat: Re: Stajnia nr 1   Stajnia nr 1 EmptySob Cze 08, 2019 3:17 am

Już przestępując próg baru Saash'Khaar nie myślał ani o Han'lynn, ani o Cichockim. Ani, tak po prawdzie, o niczym innym, co by nie było związane z walką. Nastawiony na myślenie zadaniowe mózg geografa nie umiał się zajmować jednocześnie i przetrawianiem towarzyskiej katastrofy, i walką. Do walki był przyzwyczajony, znał ją i witał jak starą przyjaciółkę. Zranione serce i duma były zaś nieproszonymi gośćmi, do których Saash'Khaar chętnie i z ulgą odwrócił się plecami. Odmawiając bojowe mantry sięgnął lewą ręką po czakram. Choć elf był zdecydowanie praworęczny, to wiele lat doświadczeń jasno mu pokazało, że kawałek metalu uniesiony w odpowiednim momencie może zablokować lub chociaż osłabić cios z nieodpowiedniej strony, a tym samym ocalić życie.
Nawet nie obejrzał się za znikającym w magazynie Cichockim. Wszak obaj byli geografami. Z tą małą różnicą, że Saszka nie miał przy sobie żadnych materiałów z Zony - przecież dopiero miał do niej wyruszyć. Nie miał więc przymusu chronienia kilku próbek za cenę życia nie tylko swojego, ale i wszystkich innych, którzy mogli skorzystać z jego pomocy.
Nie obejrzał się, nawet nie miałby okazji. Zmory stanowiły... istną zmorę. Jakaś pieprzona klęska urodzaju. Elf, na zmianę to siekąc mieczem na wszystkie strony, to znów wykonując niemal paralityczną choreografię uników przed szponami, kłami, kolcami i Bóg wie czym jeszcze, pomyślał z niesmakiem, że wyjątkowo płodny graf im się trafił.
- Ave, Maria - powtarzał modlitwę wciąż od nowa. - Gratia... Gratia plena! - stęknął, robiąc ogromny zamach mieczem, by skosić pikujące na niego monstrum. - Do... Do... Cholera jasna, idźżesz mi stąd! - zdenerwował się, kiedy jakiś robal uczepił mu się warkocza. Nie mógł go dosięgnąć ani mieczem, ani czakramem. Już zaczynał czuć, że blizna na piersi pali go mocniej od samej tylko obecności zmory na jego włosach. Bez większego przekonania machnął jeszcze głową, robiąc desperacki headbanger, ale już powziął decyzję. - Kelajno... Podarge! - krzyknął z mocą i skulił się, chroniąc na chwilę twarz przed rozoraniem jej szponami Jezebel, która momentalnie zmaterializowała się tuż nad nim i natychmiast pozbyła się owadziego problemu. - Dzięki, mała - mruknął cicho Saszka i wrócił do wyrąbywania sobie drogi w takt modlitwy. Z harpią zabezpieczającą tyły i wydającą z siebie co jakiś czas rozdzierające dźwięki mógł przeć naprzód. Do tej abominacji, której ogromne cielsko widział nawet stąd.
Nie trwało to jednak zbyt długo.
W ostatniej chwili wygiął się w tył, machając rękoma dla zachowania równowagi. Gdyby tego nie zrobił, rzucone gdzieś z boku widły permanentnie wkomponowałyby mu się w twarz. Porucznik z niepokojem przepatrywał okolice stajni, ale nie zobaczył go na czas.
Paskudny, zdeformowany pokrętną magią twór rzucił się na geografa z taką siłą i prędkością, że impet odrzucił Saszkę na kilka metrów w tył. I chyba tylko to go uratowało przed zatopieniem kłów soggotha w elfiej czaszce.
Saash'Khaar nawet nie próbował się siłować z soggothem. Nie miało to absolutnie najmniejszego sensu. Modląc się i dokonując cudów zręczności, spróbował wywinąć się stworowi i sieknąć go mieczem przez kark. Nie był pewny, czy cios zadziałał, a wolał nie czekać. Przecież przetrącone fagami ciało było znacznie odeń szybsze. Drugą ręką, dzierżącą czakram, zamachnął się raz jeszcze, żeby poprawić.

------------
Jezebel - 1/6

Nazwa: Panama i Jezebel
Typ: 2 enpisy bojowe
Wygląd: Dwie harpie wielkie z gatunku Harpia harpyja. Samica, Jezebel, waży około 13kg, a rozpiętość jej skrzydeł sięga prawie trzech metrów. Samiec, Panama, jest o dwa kilogramy lżejszy, a rozpiętość jego skrzydeł o pół metra mniejsza niż u Jezebel, dzięki czemu w locie jest szybszy i zwinniejszy od niej - może poruszać się z prędkością dochodzącą do 90km/h. Pojawiają się na wezwanie imionami ich mitologicznych odpowiedników: Jezebel - „Kelajno Podarge”; Panama - „Aello Ocypete”.
Funkcja: Głównie zwiadowcza i ofensywna, ale w razie konieczności także defensywna. Harpie mają doskonały wzrok  - swoimi niepokojąco jednolicie czarnymi ślepiami dostrzegają z odległości 200m obiekt wielkości monety. Łapy, większe od dłoni rosłego mężczyzny, są tak silne, że mogą bez trudu kruszyć kości (ich nacisk: 45kgf/cm2). Wiecznie głodne i wypatrujące wrogów, chętnie pożerają symbiotyczne robaki jegrów, a ich rozdzierający krzyk był w stanie zdezintegrować niejedną mniejszą zmorę.
Limity: Saszka może utrzymać pojedynczego ptaka przez 6, a oba przez 3 posty, po których następują przynajmniej 4 posty przerwy między kolejnym użyciem.

Han'lynn Zapolska
Han'lynn Zapolska
Stajnia nr 1 Empty

PisanieTemat: Re: Stajnia nr 1   Stajnia nr 1 EmptyNie Cze 09, 2019 6:42 pm

MG


Dobrze, Saszka był w stanie oddzielić życie prywatne i to, co przed chwilą się stało, skupiając się tylko na walce. Takie wyłączenie się pozwalało skoncentrować zmysły, zachować odpowiednią czujność i gotowość – a te były bardzo cenne, odpowiednio szybka reakcja zapewne nie raz, nie dwa uratowała elfowi życie. Oby było tak i tym razem.
Z pomniejszymi rzeczami geograf radził sobie świetnie – a to natrętnego karalucha wielkości szczura przygniótł butem, a to jego harpia zajęła się robakami, które postanowiły się wedrzeć na jego ciało. I mogłoby się wydawać, że droga przejdzie bez problemu. Widział grafa – zbliżał się do niego z każdym kolejnym krokiem.
Modlitwa wypowiadana przez Saszkę dodawała sił. Poczuł znajome ciepło, rozpływające się po każdej komórce ciała. Umysł był wyczyszczony – wolny od wszelkich zmartwień i bałamuceń grafa znajdującego się w pobliżu.
Wykonany przez geografa cios mieczem był dobrym początkiem. Soggoth odczepił się od elfa – widząc miecz zamierzał uskoczyć, aczkolwiek nie zdążył całkowicie uniknąć ciosu. Ostrze drasnęło go w bok, co zostało skomentowane przy użyciu okropnego dźwięku, który przypominał nieco skrobanie kreda o tablicę. Użycie czakramu nie było potrzebne. Oszołomione nieco stworzenie syczało na mężczyznę, okrążając go, jak ofiarę, jednakże na razie nie atakowało – najwidoczniej zbierało się w sobie, najwyżej czekając na odpowiedni moment… W pewnym momencie te odwróciło się w stronę grafa – jakby ten go zawołał – i po prostu, ignorując Saszkę, poleciało w tamtą stronę. W tamtym momencie Saszka poczuł mocniejsze ukłucie w miejscu starej rany.

Saash'Khaar Erkh'iaan
Saash'Khaar Erkh'iaan
Stajnia nr 1 Empty

PisanieTemat: Re: Stajnia nr 1   Stajnia nr 1 EmptyNie Cze 09, 2019 8:23 pm

Elf czekał w napięciu na kolejny ruch soggotha, przygotowując się doń mentalnie przy pomocy mantry mającej wzbudzić w nim (w Saszce, nie soggothcie) większą czujność i zręczność. I choć rozdzierający uszy skrzek rannego stwora należał do niekoniecznie przyjemnych dźwięków, to porucznik zdecydowanie wolał usłyszeć go jeszcze raz.
Nie było mu to jednak dane.
Kreatura zbiegła z miejsca pojedynku i pognała prosto w stronę górującego w oddali grafa. Saszka nie zdążył się nawet zdziwić, bo jego własny barometr fagowy rozwył się jak stara syrena strażacka. Geograf padł na jedno kolano i rozpaczliwie próbował złapać oddech, zupełnie automatycznie przeskakując w myślach na mantrę uspokajającą (jeszcze tego mu brakowało - żeby w akcie paniki zacząć hiperwentylować!). Po chwili palący ból ustąpił miejsca znajomemu i znacznie bardziej znośnemu ćmieniu.
Porucznik wyprostował się, ale zanim podniósł się z klęku i stanął na obie nogi, wyrwał mu się krzyk.
Z tego wszystkiego zupełnie nie zwrócił uwagi na fagowego szczura wielkości psa, który ośmielił się zajść go od tyłu i użreć w nogę. Przez kilka sekund tarmosił kończynę, a Saszka, cedząc słowa modlitwy przez zaciśnięte zęby, wykręcił się ile mógł i pchnął zmorę ostrzem miecza.
I to było na tyle. Miał serdecznie dość pierdolenia się z tym pomniejszym gównem. Nie było warto, oj nie było.
Przypiął czakram z powrotem do pasa i włożył dwa palce do ust, a po chwili rozległ się głośny i czysty gwizd mający przywołać Jezebel, po którym porucznik machnął mieczem z góry na dół.
- Któż jak Bóg - powiedział przy tym głośno i wyraźnie, a klinga Incendium stanęła w płomieniach. Następnie Saszka, ignorując lekkie pieczenie w zranionej nodze, zamknął oczy i zaczął mamrotać zaklęcie. Jasne pasma włosów elfa, które wymknęły się z ciasno splecionego warkocza, zaczęły unosić się na wietrze, którego źródłem zdawał się być sam Erkh'iaan. Chwilę później mężczyznę zaczęła zjadać czerń, w przyspieszonym tempie pochłaniając każdy kawałek jego ciała tak jakby tonął w gęstej smole.
I oto stał tam. Czarny rycerz ze skrzydłami, płonącym mieczem w dłoni i krążącą nad nim harpią. Prawdziwe uosobienie zemsty i śmierci.
Saash'Khaar wzbił się w powietrze i ruszył przed siebie. W stronę grafa i w pogoń za uciekającym soggothem.

z/t

------------
Jezebel - 2/6
Raven 1/6
Incendium 1/4
Raven:
 
Incendium:
 

Sponsored content
Stajnia nr 1 Empty

PisanieTemat: Re: Stajnia nr 1   Stajnia nr 1 Empty


 
Stajnia nr 1
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Skocz do: