Szybkie Menu

Złota 44
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
Adam Maj
Adam Maj
Złota 44 - Page 5 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 - Page 5 EmptyPią Cze 28, 2019 8:09 am

Nawet nie zauważał tych drobnych kroków, korekcyjnej poprawy pozycji. Odsunięty od rzeczywistości nie potrafił skupić się na niczym więcej niż pożądliwa gra ust, ręce zaciskające się na ciele do ich gwałtownego rytmu. Ten jeden raz postanowił pozwolić się poprowadzić i uparcie nie wciskać - pewnie też stąd wziął się jego kompletny brak zainteresowania tym, co tak naprawdę się działo.
Opuścił obie dłoni, gdy tylko poczuł ucisk na biodrach, grzecznie się z tym nie spierał. Lewą dłonią oparł się o ścianę, prawą z kolei podniósł ponad swoim ramieniem, do tyłu, by palce znów mogły utonąć pośród czerni włosów, zaciskać się na nich, to znowu masować. Przekrzywił głowę, co miało być niewerbalnym sygnałem, naprowadzaniem na lepszy tor - "szyja, nie kark" mówił ten gest.
I Adam w jednym zgodziłby się z Leopoldem - zdecydowanie mógł. Zwłaszcza że czuł to całkiem wyraźnie, gdy sam mocniej naparł na ścianę, by ciało docisnąć mocniej do ciała.

Leopold Mazur
Leopold Mazur
Złota 44 - Page 5 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 - Page 5 EmptySob Cze 29, 2019 10:11 pm

Wydał z siebie ten cichy, mały dźwięk, tak bardzo zbliżony do jęknięcia, gdy Adam się do niego docisnął jeszcze bardziej. To, nawet bardziej niż dłoń zanurzona w jego włosach, odwiodło go od tej przekornej chęci, by pozostać ustami na karku, udając, że nie dostrzega wskazówek. Krótkimi, spiesznymi pocałunkami wytyczył drogę do pięknie wyeksponowanej szyi i na zmianę to całował ją, to ssał; raz niżej, raz wyżej, a momentami nawet tuż pod uchem.
Prawą ręką przez chwilę pieścił jeden z jego sutków, ale szybko uznał, że dość takiej gry wstępnej. Przejechał nią wyżej, aż do ust Adama. Kciukiem nacisnął jego dolną wargę, najpierw delikatnie, później mocniej. I jeszcze mocniej. Wsunął w niego dwa palce.
Następnie Leo rozpiął mu rozporek. Skurwysyn zdolny był, bo ogarnął to lewą ręką. Niecierpliwie zsunął z niego kawałek spodni i bielizny. I lekko ocierając się kroczem o jego tyłek wziął jego penis w dłoń.

Adam Maj
Adam Maj
Złota 44 - Page 5 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 - Page 5 EmptySob Cze 29, 2019 11:49 pm

Każdy miał swoją specjalną strefę, fragment ciała, który był bardziej podatny na dotyk, pieszczoty czy choćby i muśnięcie wiatru. U jednych był to brzuch, u innych lewe kolano, skóra głowy. Maj należał do tych nieszczęśliwców, którym trafiła się szyja. Zwykle wzbraniał się przed tym, by ktokolwiek go tam dotykał, czasami przeszkadzał mu głupi kołnierz czy szalik - a teraz sam odgiął głowę, prezentując tę śliczną łabędzią szyję, eksponując ją jeszcze bardziej.
Oddech uciekał mu szybko, płytko, niemal panicznie. Pocałunki na skórze, gorący oddech... kompletnie przez to zignorował kciuk na dolnej wardze. Przez moment, dwa, trzy; do czasu. Gdy te dwa palce wsunęły się tak podstępnie do jego ust, Adam oderwał dłoń od ściany. Od razu. Miękko oplótł palcami nadgarstek Leo i odciągnął jego rękę od swojej twarzy - komunikat mocno niewerbalny "nie, nie podoba mi się to, proszę zaprzestać".
Taka reakcja na pewno była lepsza niż jakieś dzikie wbicie zębów w nieszczęsną dłoń - a to zapewne by zrobił, gdyby nie wcześniejsze porozumienie stron. Pakt o nieagresji.
Wyrwał mu się stłamszony sykliwym wdechem jęk, cichy, ledwo słyszalny w odpowiedzi na palce zaciskające się wokół jego członka. Nie, żeby te dotyk sam w sobie był zaskakujący, ale... miał w sobie coś zaskakującego. Bo sama myśl, że to nie jest jakaś tam dłoń - a dłoń skrzypka, w pewien sposób to doznanie potęgowała.
Z cyklu: #maj_jest_zjebany.

Leopold Mazur
Leopold Mazur
Złota 44 - Page 5 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 - Page 5 EmptyNie Cze 30, 2019 1:22 am

Na ułamek sekundy aż zamarł w całkowitym bezruchu, tak go zaskoczył ten miękki dotyk palców na jego nadgarstku. Zmarszczył brwi w zdziwieniu, zastanawiając się, o co Adamowi chodzi, ale nie naciskał; dał się odwieść od tego, co robił. Chciał za chwilę zabrać się za, z braku lepszego określenia, przygotowanie Maja zwilżonymi przez niego palcami, ale... Przecież nie będzie się tu z nim szarpał o taką pierdołę. Gdyby jednak go o to zapytać - musiałby przyznać, że taka awersja u kochanka - albo i kochanki - zdarzyła mu się po raz pierwszy.
Ale przecież z Adamem wiele rzeczy mu się zdarzało po raz pierwszy.
Przynajmniej Maj go nie użarł w tę rękę. A mógł.
Delikatnym gestem uwolnił się z uścisku jego dłoni i złapał go za brodę. Stanowczo, ale nie brutalnie. I przechylił mu głowę odrobinę w bok, żeby mieć jeszcze lepszy dostęp do jego szyi. Zdawało się, że skóra w tym miejscu była wyjątkowo wrażliwa na dotyk, na pieszczoty, cholera - nawet na oddech. Chciał to wykorzystać do maksimum. Pochylił się i ulokował usta nisko na jego szyi, na tyle, na ile mógł, i polizał go. Poczuł na języku lekko słony smak jego skóry. Musnął go w tym miejscu wargami, najpierw delikatnie, ledwie wyczuwalnie, jakby na próbę. A później bezczelnie zassał to miejsce i zrobił mu malinkę.
Właściwie nie zamierzał go oznaczać. Ale poniosło go.
Był muzykiem. Genialnym dzieckiem, które, jeśliby kontynuowało naukę, pewnie stanowiłoby nie lada konkurencję dla Adama. Miał słuch nie tylko absolutny, ale też po prostu wyjątkowo wyczulony. Usłyszał ten dźwięk, cichy, stłumiony, ale przecież będący muzyką dla jego uszu. Więc poniosło go. Każdy miał swoje fetysze i awersje. Jedni lubili pocałunki na szyi, inni, nie wiedzieć czemu, głaskanie po lewym łokciu. Niektórych kręcił widok zaczesywanych za ucho włosów, innych sprośne gadki.
Mazura, na ten przykład, wręcz nieprzyzwoicie pobudzały te wszystkie jęki i westchnienia.
Lekki dotyk smukłych palców na członku Adama wzmógł się. Już się z nim nie drażnił, już nie starał się go sprowokować. Przesunął dłoń wyżej, aż do jego główki, i kciukiem zakręcił kilka kółek, po czym otulił go wnętrzem dłoni. O tak, teraz mógł przejść do konkretniejszego działania. Przesuwał ręką w górę i w dół w stałym rytmie, to zwiększając, to zmniejszając nacisk.
- Jęcz dla mnie. - Rozkazał mu szeptem na ucho.

Adam Maj
Adam Maj
Złota 44 - Page 5 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 - Page 5 EmptyNie Cze 30, 2019 10:28 pm

Wypuścił od razu nadgarstek, gdy tylko poczuł ten opór - dłoń z powrotem znalazła swoje miejsce na ścianie. Grunt, że Leopold nie zamierzał się z nim w żaden sposób spierać, a grzecznie poszedł na to ustępstwo. Adam po prostu... nigdy nie był z tej strony. To było na tyle nowe doświadczenie, że miejscami nie wiedział, co powinien zrobić. Albo - jak teraz - bezmyślnie unikał wszystkiego, co mogłoby mu się nie podobać.
A tak właśnie było z palcami wsuniętymi do jego ust - nie i chuj, kropka.
Za to bardzo posłusznie odgiął głowę, nie sprzeczał się z tym. Zwłaszcza gdy wrażliwa skóra na szyi była traktowana z niegasnącą uwagą. Te pocałunki, gorący język przesuwający się po niej... to nie było dla niego czymś zwyczajnie przyjemnym. To było kurewnie przyjemne, rozkosz balansująca na granicy ekstazy. Wraz z zasysaną skórą ponownie, mało świadomie, wydał z siebie ten dźwięk. Równie stłamszony przez ciężki oddech. Wszystkie wrażenia dotykowe jednocześnie...
Padł rozkaz.
- Nie.
To nie było twarde zaprzeczenie - nawet jeśli mogłoby za takie uchodzić. Miękkie, ciche sapnięcie do rytmu gorączkowego oddechu. Zabarwione słodką nutą, która wygrywała jedną melodię - zmuś mnie, kurwa.

Leopold Mazur
Leopold Mazur
Złota 44 - Page 5 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 - Page 5 EmptyPon Lip 01, 2019 8:55 pm

Roześmiał się miękko, leniwie, wciąż z ustami na jego szyi; wypuszczony przy tym gorący oddech łagodnie załaskotał w skórę. Adam wciąż walczył. Nieustannie, nie do końca świadomie, ale nie chciał się poddać - mimo wcześniejszej rzekomej kapitulacji, mimo dopiero co podpisanego paktu o nieagresji - wciąż tak samo uparty, tak samo nieustępliwy. A mimo to jego upór nie brzmiał teraz tak butnie; efekt zdecydowanie psuł ten ton na krawędzi. Ten ton, który na Leopolda działał jak magnes. Przyciągał. Pobudzał. Sprawiał, że biodra same zaczynały się poruszać, dociskając krocze Leo do pośladków Adama. To już nie było zwykłe ocieranie się - to było powolne szukanie rytmu do tego, co miało niedługo nastąpić. Materiał spodni był jednocześnie zbyt cienki, by złagodzić dotyk wsuwającej się wysoko między uda skrzypka erekcji, oraz zdecydowanie zbyt gruby, by było to wystarczająco satysfakcjonujące doświadczenie.
Leo przesunął wilgotnymi wargami wyżej, zostawiając na tej kuszącej szyi szlak pocałunków, aż dotarł do jego ucha. Delikatnie przygryzł płatek, choć wewnątrz z całych sił walczył ze sobą, żeby nie zacisnąć na nim swoich zębów.
- Nie bądź taki nieśmiały - podpuszczał go tym cichym głosem, który był na granicy między szeptem a ekstatycznie miękkim załamywaniem się. Dłoń owinięta wokół męskości Adama zwolniła, by drażnić go: zobacz, jakie to przyjemne; a przecież może być jeszcze lepiej. - A może... - wyszeptał w chwili, gdy jego biodra nieznacznie odsunęły się. -...to ja powinienem zajęczeć tobie - zaproponował tym swoim prawie jęknięciem, zupełnym przypadkiem w tym samym momencie, gdy znów się w niego wsunął.

Adam Maj
Adam Maj
Złota 44 - Page 5 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 - Page 5 EmptyCzw Lip 04, 2019 11:31 pm

Maltretowana bez ustanku skóra na szyi nie była już zwyczajnie wrażliwa - a przewrażliwiona. Każde pojedyncze muśnięcie, każdy jeden dotyk wilgotnych warg, każdy nawet najdelikatniejszy oddech - to wszystko uderzało znacznie mocniej. Bardziej. Dlatego wzdrygnął się ledwo zauważalnie na kontakt gorącego wydechu ze skórą w tym konkretnym miejscu. To była jedna z tych rzeczy, którymi można było go złamać, nakłonić do zmiany decyzji czy do zrobienia czegoś, na co nie miał za bardzo ochoty.
Nie próbował się zastanawiać nad swoim położeniem. Kompletnie nie myślał o tych ruchach, które znacznie lepiej - w jego mniemaniu - wpasowywałyby się do sypialni. Zamiast tego wysunął palce spomiędzy włosów, opuścił rękę i nią również wsparł się o ścianę przed sobą, tuż zaraz po tym pchnięciu.
Parsknął cicho - w głównym zamierzeniu miało to być z lekka kpiące, lecz w ostatecznym rozrachunku daleko od kpiny to stało - na pierwszą uwagę. On miałby być nieśmiały?
- Może powinieneś - odparł miękkim szeptem. Z nutą buty. Twardej i nieustępliwej, mimo że przecież nie tak dawno ogłosił pełną kapitulację. Oderwał rękę od ściany, opuścił ją i pieszczotliwie zacisnął palce dookoła dłoni Leopolda. Zatrzymał jej powolny, drażniący ruch, wzmocnił uścisk. Gorączkowy oddech, serce walące w piersi jak po długim maratonie. - Ale to niewiele... - przerwa na płytki wdech - zmieni.
Sam zaczął kierować dłonią Mazura. Sam narzucił nowy rytm, sam wyznaczał nacisk i prędkość. A jakże.

Eligiusz Leon Aleszko
Eligiusz Leon Aleszko
Złota 44 - Page 5 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 - Page 5 EmptySro Wrz 11, 2019 11:58 am

... drzwi otworzyły się z hukiem. Wyłamany zamek trzasnął nieprzyjemnie, lite drewno uderzyło z impetem o ścianę i klamka zostawiła w niej doskonały ślad.
- MAZUR. Musimy... iść...
Początkowo tubalny głos cichł nawet nie z każdym słowem, a z każdą jedną literą. Wielkie niebieskie oczy pełne początkowo determinacji nagle zabarwiły się granatem szoku i niedowierzania.
Eligiusz Aleszko stojący w drzwiach - które wyjebał z buta jak prawdziwy komandos - ubrany był w mundur. I trzymał w jednej dłoni pasek przewieszonej przez ramię torby, a w drugiej śliczny wisiorek, który przecież wskazywał mu drogę.
A teraz... Teraz po prostu patrzył. Przerażony. Nierozumiejący sytuacji.
A Adam, zapytacie? Powiedzieć, że spierdolił, to jakby nic nie powiedzieć.

Leopold Mazur
Leopold Mazur
Złota 44 - Page 5 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 - Page 5 EmptyWto Lis 26, 2019 3:28 pm

Wiele się słyszy o tym, jak w czasie dramatycznych wydarzeń, zmieniających bieg całego życia, czas zdaje się zwalniać. Obrazy przeskakują przed oczami w zwolnionym tempie, klatka po klatce, a choć wszystko dzieje się w slowmotion, i tak nie jesteś w stanie nic zrobić, możesz jedynie patrzeć i czekać na nieuniknione. Na samochód, który niechybnie wgniecie się za chwilę w twój pojazd. Na z utęsknieniem pędzącą ci na spotkanie kulę na polu walki. Na rozpryskujące się we wszystkie strony odłamki szkła z pękającej właśnie szyby.
A chuja tam.
W jednej chwili czuł nacisk dłoni Adama na jego własnej, owiniętej wokół męskości chłopaka, a w następnej niemal zatoczył się na ścianę, niepomiernie zdziwiony, że ma w ramionach wyłącznie powietrze zamiast smakowitego ciała. No i te oczy.
Dwa przepełnione błękitem jeziora, wpatrujące się w Leopolda z bezbrzeżnym zdumieniem, szeroko otwarte, zszokowane, nawet niemrugające.
Mazur trwał przez chwilę w perfekcyjnym bezruchu - jakby się bał, że nawet najmniejsze drgnienie sprawi, że Aleszko ucieknie z krzykiem. Albo jeszcze gorzej. Chuj jeden wiedział, co takiemu dzbanowi w stanie szoku może przyjść do łba.
A przecież Leopold mówił mu o swojej orientacji. Przy każdej możliwej okazji!
- Elka... - zaczął cicho i spokojnie. Jak się przemawia do szaleńca, który trzyma cię na muszce. Albo do samobójcy stojącego po nieodpowiedniej stronie barierki na moście. Nie, inaczej.
Jak do przerażonego dziecka.
Zaczął mówić, ale sam właściwie nie wiedział, co powiedzieć. Obrócić wszystko w żart? "Kochanie, to nie tak jak myślisz?"
Wolne żarty.
Leopold powoli wyprostował się. Szczęśliwie dla nich obu - w tej chwili po erekcji Mazura nie było nawet śladu. Leo odchrząknął.
- Co się dzieje? - zapytał zupełnie rzeczowo. Kapral Leopold Mazur, 3 Batalion Piechoty Zmotoryzowanej “Husaria”, melduje się na rozkaz. Pełna profeska. - Melduj.

Eligiusz Leon Aleszko
Eligiusz Leon Aleszko
Złota 44 - Page 5 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 - Page 5 EmptyWto Lis 26, 2019 3:46 pm

Każdemu człowiekowi niekiedy czas zwalnia. Świat na chwilę zamiera trwożnie i wstrzymuje oddech - obraz przeskakuje klatkę po klatce jak w Wiedźminie na najwyższych ustawieniach graficznych, a sam użytkownik niewiele może zrobić. Patrzy ze zgrozą na malujące się przed nim obrazy, słyszy tylko bicie swojego serca, a w głowie hula mu wiatr, który rozrywa klarowność myśli kawałek po kawałku.
Eligiusz nigdy nie należał do ludzi, którym pustostan umysłowy by przeszkadzał. Mało tego - zazwyczaj taki stan rzeczy był dla niego bardzo korzystny. Gdy człowiek nie myśli i nie analizuje zbyt wiele, to jest zwyczajnie szczęśliwszy i zdrowszy. Nie gdyba. Nie martwi się na zapas.
Tym razem jednak ta pustka wypływała z zupełnie odmiennych powodów. I o ile Elżunia naprawdę teraz przypominał sobie te wszystkie żarty przyjaciela, o tyle właśnie docierała do niego świadomość, że to wcale nie były żarty.
Bo jednak zobaczenie tej sceny - w której jego najlepszy przyjaciel, duchowy brat, powiernik każdej myśli i sekretu dzierży w dłoni jakiegoś kutasa... i to dosłownie - było rzeczą, której prosty mózg za bardzo nie mógł przyswoić.
Nadal wpatrywał się w Leopolda z niedowierzaniem, szokiem, absolutnym niezrozumieniem. Powoli opuścił dłoń z wisiorkiem, wyprostował się trochę sztywno i zamrugał kilka razy.
I chyba pierwszy raz w życiu Eligiusz odwrócił wzrok, zapatrzył się gdzieś w listwę przy ścianie i rzucił Mazurowi pod nogi torbę, którą ze sobą przytaszczył.
- Mundur - wydusił z siebie z trudem. - Zamieszki. Bojówka. Na dole. Motocykl.
Pojedyncze słowa, bo toż kompletnie nie potrafił sklepać normalnego zdania. Zamiast te go odwrócił się plecami do Mazura - żeby, ofc, niemal lunatycznie wlec się do windy.

Leopold Mazur
Leopold Mazur
Złota 44 - Page 5 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 - Page 5 EmptyWto Lis 26, 2019 3:56 pm

O chuj, zepsułem Elkę, pomyślał Leopold, wpatrując się tępo w rzuconą mu pod nogi torbę. Po dłuższej chwili, wyjątkowo sztywnymi ruchami, schylił się po nią i zabrał swoje rzeczy. Odruchowo skierował się do łazienki, zupełnie niepomny faktu, że przecież dopiero co był gotów zrzucić wszystkie ciuchy tu gdzie stał - ale hej, przecież okoliczności był zupełnie inne! - by szybko wskoczyć w mundur. Przemknęło mu przez myśl, że powinien coś powiedzieć Adamowi, jakieś "siema Adam, było fajnie, ale spadam" czy inne "spierdalaj", ale nie podążył za tą myślą. Był zbyt zmartwiony Elżunią, żeby kłopotać się teraz jakimiś uprzejmościami. Zresztą - czy nie tak właśnie kończyły się wszystkie ich próby zbliżenia? Jakimś kosmicznym nieporozumieniem i odejściem bez słowa wyjaśnienia?
Mózg nie działał mu jak należy. Myśli krążyły jedynie wokół tego, jak dzisiejszy incydent wpłynie na jego przyjaźń z Eligiuszem. Jednak pamięć mięśniowa zrobiła swoje. Wyuczonymi gestami, zupełnie jak na autopilocie, wskoczył w mundur. Chyba nawet ubrał się porządniej niż zwykle, bo tym razem, dla odmiany, wszystko pozapinał na ostatni guzik.
Przy wyważonych drzwiach pomyślał jeszcze, że tym razem to już chyba nic nie sprawi, że wyląduje z Majem w łóżku, i w pośpiechu podążył za Elżunią.

[2 x z/t]

Sponsored content
Złota 44 - Page 5 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 - Page 5 Empty


 
Złota 44
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

Skocz do: