Szybkie Menu

Złota 44
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
Adam Maj
Adam Maj
Złota 44 Empty

PisanieTemat: Złota 44   Złota 44 EmptyWto Cze 18, 2019 10:25 pm

Złota 44 179_zlota-44
Złota 44 5VG2RR7

Adam Maj
Adam Maj
Złota 44 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 EmptyWto Cze 18, 2019 10:29 pm

Nie szli długo. Właściwie... kurwa, no krótko. Bliziutko. Przypuszczalnie trudno byłoby mieszkać bliżej centrum.
Przekroczyli szklane drzwi - Adam przed wejściem grzecznie wrzucił peta do śmietnika - ochroniarz łypnął na nich podejrzliwie. Choć może to na Leopolda, przecież widok Maja wracającego nad ranem do domu nie był niczym nowym. Nocni pracownicy kojarzyli go zapewne znacznie bardziej niż ci pracujący za dnia. Dotarli do windy, chwilę poczekali, aż ta łaskawie zechce przyjechać. Już w środku Adam wcisnął przycisk z numerem 48 i oparł się o barierkę tuż przy lustrze. Ze znudzeniem obracając klucze na palcu.
No i welp.
Chwila minie, nim się winda dowlecze.

Leopold Mazur
Leopold Mazur
Złota 44 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 EmptyWto Cze 18, 2019 10:45 pm

W którymś momencie tego ich krótkiego spaceru zaczął pogwizdywać sobie jakąś melodię. I dopiero przed samym molochem ze szkła i stali zdał sobie sprawę, że motyw muzyczny, który się do niego przyczepił, był ni mniej, ni więcej jak improwizacją Adama sprzed kilku godzin. Ale teraz to już nie miało znaczenia. Na widok ogromnego wieżowca Leo gwizdnął cicho z wyrazem uznania.
- No nieźle cię starzy ustawili - skwitował krótko i zamilkł, bo miał nieprzyjemne wrażenie, że gdyby tylko ochroniarz mógł, to chętnie by zrobił Leopoldowi rewizję osobistą, a potem jeszcze zadzwonił na bagiety. A przecież Mazur wcale nie wyglądał jak jakiś typ spod ciemnej gwiazdy.
No... Może tylko trochę. Ale hej, za to taki ładny typ, a nie jakiś kaprawy, to powinno się liczyć na jego obronę, nie?
No może i nie.
Adam zajął swoje miejsce w windzie, a husarz wykonał szybki manewr zaczepny. Podszedł prosto do niego i pochylił się ku niemu.
- Widzisz, nawet twój ochroniarz chciałby mnie podotykać, a ty nawet na to nie reagujesz. W ogóle nie dbasz o swoje zabawki - szeptem upomniał go na ucho, a potem jak gdyby nigdy nic płynnym ruchem odsunął się i zajął miejsce obok Maja, również opierając się o barierkę. Wzrok utkwiony w suficie, palce bębniące o metalową poręcz. Nic się przecież nie działo.

Adam Maj
Adam Maj
Złota 44 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 EmptyWto Cze 18, 2019 10:55 pm

Wzruszył ramionami. Ustawili, pewnie. Dali pieniądze, dali mieszkanie, dali motocykl. Dali gruntowne wykształcenie i dobrą pracę. Dali mu najcenniejszą rzecz na całym świecie - jego skrzypce. Na nic nigdy nie musiał pracować, wszystko było podtykane mu prosto pod nos.
Musiał być rozpieszczony. W jego wypadku nie dało się wyzbyć chorej samolubności.
Zerknął z ukosa na Leopolda, gdy ten stanął tuż obok.
- Możesz do niego wrócić - oznajmił dosadnie, równie zaczepnie. Ba, on totalnie właśnie go podpuszczał i jeszcze lekko łokciem trącił. - Na pewno zadba o ciebie odpowiednio.
Złapał klucze, gdy numerek nad drzwiami wskazywał dwudzieste drugie piętro.
- Zawsze mnie wkurwia ta winda - warknął tak zupełnie nagle. Bo była... wolna. Znaczy jak dla niego. Bo przecież powinna działać jak jebany teleport, wciskasz przycisk i wzium. Jesteś na górze.

Leopold Mazur
Leopold Mazur
Złota 44 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 EmptyWto Cze 18, 2019 11:07 pm

Leo nawet nie zaszczycił go spojrzeniem, jedynie wzruszył ramionami.
- Nie jest w moim typie. Wolę... - spojrzał wreszcie na niego i powoli, bardzo dokładnie go sobie obejrzał. - ...zepsutych, bananowych muzyków.
Mazur totalnie rozumiał frustrację związaną z windą i tempem jej przemieszczania. Toż Leo szybciej zapierdalał z lazaretu na drugi koniec Korniejewa niż ta winda się wlekła. Jeszcze kilka pięter by tak sobie pojechali, a ta okropna muzyczka, która zawsze leciała w windach, wymusiłaby na Leopoldzie mimowolne pląsy. I to takie zakładające wywijanie biodrami w rytm salsy.
Na szczęście, rozległo się ciche piknięcie, gdy dwudziestka dwójka wskoczyła na swoje miejsce.
- Totalnie się nie dziwię - mruknął w odpowiedzi, a potem i jemu się trochę udzieliło. - Jezu, kurwa, nareszcie.
Wyszedł z tej małej budy na sznurku autentycznie zadowolony, że już są na miejscu.
I, tak trochę, troszeczkę tylko - był ciekaw, jak to całe na miejscu wygląda od środka.

Adam Maj
Adam Maj
Złota 44 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 EmptyWto Cze 18, 2019 11:14 pm

- Jak każdy - parsknął ze śmiechem, pochylając przy tym głowę. A jakże.
Kurwa, w końcu. Dowlekli się ostatecznie do raju, na piętro czterdzieste-kurwa-ósme. Czasami Adam się zastanawiał, dlaczego ojciec nie wybrał czegoś niżej. Fakt, widok może gorszy, ale jebać już to. Przynajmniej szybciej by człowiek docierał na górę i nie przysypiał w tej windzie, zwłaszcza gdy wsiadał do niej w stanie agonalnym.
Adaś podszedł do właściwych drzwi, podrzucił jeszcze klucze w czasie tego krótkiego spaceru, nim je otworzył. Cyk, kurła, zamek puścił, wrota nieba uchylone, można wchodzić. Tylko że i tak wszedł jako pierwszy i zapalił od razu światło. Żadnego zrzucania ze stóp bucików, nic z tych rzeczy. Adam wszedł po prostu do środka i skręcił w prawo, ku aneksowi kuchennemu. Klucze pierdolnął niedbale na blat i pochylił się, żeby z jednej szafki wyciągnąć swojego wymarzonego świętego gralla.
Nowiutką paczkę.
Otworzył, papierki grzecznie wjebał do śmietnika, by później już nie tak grzecznie wskoczyć na szafkę przy zlewie i odpalić tego swojego szluga. I kiepować do zlewu, wiadomo. Skrzyżował nogi w łydkach, wolną dłonią oparł się o krawędź.
- Zamówmy pizzę.
To był komunikat, nawet nie pytanie. Jestem głodny i zamawiamy pizzę i chuj.

Leopold Mazur
Leopold Mazur
Złota 44 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 EmptyWto Cze 18, 2019 11:31 pm

W przeciwieństwie do banana, jemu się nie spieszyło. Biorąc przykład z gospodarza (jak chuj, że był tu gospodarzem - Leo było pewien, że Adam musiał mieć jakąś gosposię, no ni chuja nie było to możliwe, żeby taki ziomeczek jak on utrzymywał taką skowyrnie wielką chałupę w idealnym porządku) również nie ściągał butów. Z zaciekawieniem wszedł w głąb pokoju i rozglądał się. Obowiązkowym przystankiem na tej wycieczce po salonie był przepiękny fortepian stojący przy oknach. No musowo musiał do niego podejść. Z dziwną jak na siebie delikatnością Leopold pogładził palcami klawisze. Oparł się pokusie, żeby sprawdzić dźwięk, i podążył za Majem do kuchni.
- A co, w lodówce masz tylko światło i komunizm? - odparł z przekąsem i podszedł prosto do Adama.
Oparł się dłońmi o blat po jego obu stronach, ale bardziej po to, by mu nie dać o sobie zapomnieć, niż po to, żeby faktycznie zaraz czegoś próbować. No, może z wyjątkiem ewentualnej próby wycyganienia fajek. Coś Leopoldowi mówiło, że banan mógł mieć skitrane coś jeszcze poza czekoladowym tytoniem dla dzieci.
W sumie śmieszna sprawa. Leopold przez całe życie miał samego siebie za bananowego dzieciaka, ale to tutaj... To był zupełnie nowy poziom. Mazurowie byli całkiem majętni, ale w porównaniu z państwem Maj wychodzili na ubogich krewnych.

Adam Maj
Adam Maj
Złota 44 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 EmptyWto Cze 18, 2019 11:43 pm

- A co, mam niby gotować? - parsknął pobłażliwie. Gdzieżby. Jeszcze paniątko skaleczyłoby się w paluszek albo zmęczyło przy czymś tak pracochłonnym.
I, oczywiście, że Adaś miał swoją gosposię. Panią Henię. Przychodziła bladym świtem, ogarniała syf popełniony wieczorem przez jaśnie pana, robiła śniadanie, prasowała. Cudowna kobieta. Czasami Adam miał nawet wrażenie, że lubi ją znacznie bardziej niż własną matkę, bo ona przynajmniej pytała raz na jakiś czas czy wszystko okej.
- Z głupim się przez ściany macałeś? - zapytał jeszcze, patrząc na Mazura z przekrzywioną głową. Trochę jak zaciekawiony szczeniak, trochę z rozbawieniem.
Wciąż żył w świętym przekonaniu, że ma przewagę. Zwłaszcza teraz, gdy znaleźli się na jego prywatnym terenie. I z tą myślą lekko oderwał dłoń od blatu, by mogła zając zupełnie nowe miejsce. Wylądowała miękko na karku Leopolda, szczupłe palce przesunęły się po nim niemal eterycznie. Adam nachylił się lekko, z uśmiechem pana tego świata.
- Chyba że masz ochotę coś zrobić - oznajmił. Do jedzenia. Wiadomo. Ale to pozostawało w tak zwanym domyśle i wcale nie było dwuznaczne.
W ogóle, kurwa.

Leopold Mazur
Leopold Mazur
Złota 44 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 EmptySro Cze 19, 2019 12:11 am

Nawet nie silił się na tłumaczenie, jakim kalectwem jest nieumiejętność radzenia sobie w życiu bez tłumu wynajętych pomagierów. Raz - nie była to jego broszka, żeby cokolwiek Majowi tłumaczyć, nie był jego bratem, ojcem czy przyjacielem i skłamałby, gdyby powiedział, że zależy mu na czymś więcej poza dwiema rzeczami. A dwa - że zwyczajnie przyganiałby kocioł garnkowi. Leopold był tak beznadziejnym kucharzem, że kiedy w terenie wypadały jego warty w kuchni, towarzysze broni stawali na rzęsach byle tylko robotę za niego odbębnił ktoś inny. Choćby i sam pieprzony graf. Bo bardziej niż Mazur to posiłku nie mógł już nikt spierdolić. Nikt.
Wiernie odwzorował gest przekrzywiania głowy na bok, zupełnie jak w lustrze, i uśmiechnął się kącikiem ust.
- Jeszcze nie, bo ciągle mi uciekasz - odparował natychmiast, a wzrok odruchowo powędrował mu za zbliżającą się do niego dłonią.
Zaraz jednak Leopold spojrzał z powrotem prosto w te bezczelne, brązowe oczy.
Subtelny dotyk, jaki poczuł na swojej skórze, był całkiem przyjemny, ale nic ponadto. Adam mógł sobie myśleć, że jest tu panem sytuacji, ale jeśli nie zamierzał się poważyć na coś mocniejszego, to właściwie nie miał zbyt wiele szans, żeby zapunktować sobie w Grze.
Leopold bowiem wolał znacznie ostrzejsze zabawy niż jakieś tam mizianie po karku. Czasem coś subtelniejszego potrafiło zawrócić mu w głowie - cholera, przecież nawet parę minut wcześniej, w tamtej uliczce tak się stało - ale to należało do rzadkości.
Pozwolił, by część tej wiedzy wypełniła mu oczy. By Adam, patrząc w granatowe tęczówki, mógł pomyśleć o rzeczach zdecydowanie mniej waniliowych. I w samych myślach odpowiedział mu: Taaa, mam. Mam ochotę robić ci złe rzeczy.
Na głos zaś rzucił:
- Właściwie to jest coś takiego, dobrze, że wspominasz.
Oderwał prawą dłoń od szafki i położył ją na karku Adama. Z rozcapierzonymi palcami przesunął ją trochę wyżej, wplatając w brązowe włosy, a potem lekko zacisnął na nich chwyt i przyciągnął tę śliczną buźkę bliżej siebie. Zamknął oczy, oparł się czołem o jego czoło. Ich wargi prawie się stykały. Prawie.
Jeśli chodziło o waniliowe rzeczy to Leo lubił jedną z nich.
Ten pełen napięcia moment tuż przed pierwszym pocałunkiem.

Adam Maj
Adam Maj
Złota 44 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 EmptySro Cze 19, 2019 12:46 am

Adam nie znał zasad Gry. Nigdy na oczy nie widział jej regulaminu, nie miał bladego pojęcia, jakie ruchy były w niej dozwolone, a co byłoby przekroczeniem cienkiej granicy. Kierował się miernym wyczuciem, częściowo naśladował Leopolda - bo odnosił wrażenie, że jest znacznie bardziej doświadczonym graczem.
Traktował to z przymrużeniem oka, jako bardziej odskocznie. Chciał po omacku wygrać bez wiedzy, jak może to osiągnąć. Pewności siebie zawsze dodawało znajome otoczenie, znajome przedmioty. W barze nie poczuwał się na tyle komfortowo - mimo wszystko - by wysunąć delikatnie stopę poza własne uprzedzenia czy przekonania. A tutaj? Tutaj przecież był bezpieczny.
Sam podał się na talerzu bestii, a i tak nic nie mogło zmącić pewności, że wyjdzie z tego obronną ręką w ten czy inny sposób. Bez względu na smak przystawki, która miała zostać podana - choć po spojrzeniu Mazura Adam mógł tylko nieśmiało wnioskować, że nie ma prawa nie zostawić po sobie śladu, porządnie przyprawione, ze srogą szczyptą ostrych papryczek.
Kurwa, naprawdę był głodny.
- Ach, tak? - mruknął cicho, ledwo szeptem. Lecz nie zamknął oczu, nie oponował, przez chwilę patrzył na zamknięte powieki tuż przed swoimi oczami. Każdy lubił ten moment, te kilka sekund tuż przed zetknięciem się warg po raz pierwszy. To mrowienie w żołądku, drżenie serca, przyśpieszony oddech. Tyle że Maj absolutnie zaburzył spokój tej chwili i zrobił to w dodatku z premedytacją i jeszcze dziwniejszą satysfakcją.
Nie odsunął się - jak zrobiłby to zapewne wcześniej - nie trwał również w tym bezruchu, w niemym oczekiwaniu. Przysunął się delikatnie, ledwo zauważalnie, by bezczelnie złapać zębami dolną wargę tego cholernego dupka, który tak srogo sądził, że nad sytuacją panuje. Ale nie delikatnie, a skądże.
Po prostu miał wrażenie, że to mogłoby być dobrze punktowane.
W Grze.

Leopold Mazur
Leopold Mazur
Złota 44 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 EmptySro Cze 19, 2019 1:04 am

Każdy lubił ten moment, ale na Leo działał on cholernie mocno, do tego stopnia, że zwykle starał się go przedłużać tak długo, jak tylko mógł. A gdyby mógł, to pewnie ciągnąłby to godzinami. Fizycznie było to, niestety, niemożliwe, ale hej, zawsze mógł chłopak pomarzyć. Już lekko rozwierał usta, już czuł, jak ta może nawet nie milimetrowa odległość między nimi staje się przepaścią, którą trzeba będzie niedługo przeskoczyć, już...
Nie spodziewał się tego. Kompletnie, totalnie, dokumentnie się nie spodziewał. Syknął z zaskoczenia i otworzył oczy. Spojrzenie, jakim obdarzył Adama, nie było do końca przyjazne. Bo oto właśnie ten bezczelny, zadufany w sobie gówniarz zepsuł mu właściwie jedyny moment, który ze stuprocentową pewnością miał być jego. To, że się ze sobą droczyli, wzajemnie wodzili za nos, na zmianę to podgrzewali, to ochładzali atmosferę - to jeszcze niczego nie gwarantowało. Leo miał doskonałą świadomość tego, że tak naprawdę w każdej chwili Maj mógł mu tak po prostu i nawet bez powodu kazać wypierdalać w podskokach, może nawet wzywając ochronę. Więc póki mógł - Leopold dobrze się bawił, nic tak naprawdę sobie po tym wszystkim nie obiecując.
Nic poza tym jednym momentem, który też nawet nie musiał faktycznie prowadzić do pocałunku.
Dłoń wpleciona we włosy Adama zacisnęła palce i sprawiła, że chwyt zmienił się w taki niemal na granicy bólu. Niemal. Leo panował nad sobą - jeszcze - i chciał tym gestem dać chłopakowi do zrozumienia, że Gra Grą, ale pewnych rzeczy się nie robi.
Że nie zabiera się psu jego ulubionej zabawki.
A jednocześnie przy tym wszystkim Mazur postanowił wycisnąć z nowego rozdania kart tyle, ile się dało; do maksimum. Odchylił więc głowę lekko w tył, tak, że jego znajdująca się w mocnym uścisku zębów warga naprężyła się. To bolało, ale w ten dobry sposób. Granatowe oczy husarza rzucały nieme wyzwanie tym brązowym, psotnym i nazbyt pewnym siebie.

Adam Maj
Adam Maj
Złota 44 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 EmptySro Cze 19, 2019 1:22 am

Brązowe oczy rozbłysły z pasywną wrogością na zaciśnięte mocniej palce na włosach, trochę przy tym mimowolnie wzmocnił zacisk zębów na wardze. Ewidentnie chciał tym samym dać znać, jak bardzo nie podoba mu się taki gest. Przynajmniej przez chwilę.
Miał przewagę. Nawet nie dlatego, że to on rozdał karty tym razem - po prostu miał świadomość, że ma władzę absolutną nad tym, czego tak Mazur w tamtym danym momencie mógł chcieć. Mógł skończyć zabawę, pozbierać manatki, oznajmić, że koniec, było miło, ale proszę wypierdalać. Bo dla niego to była przecież tylko zabawa i miał zamiar kontynuować ją tak długo, jak będzie sprawiała mu pewną przyjemność i będzie świetnie się przy niej bawił.
Ot co, kaprysik.
Lubił je. Wszystkie. Pewnie dlatego wybrał sobie Paganiniego.
Zmrużył oczy i wypuścił wargę spomiędzy zębów, raptem chwilę po tym, gdy Leopold odchylił głowę.
- Co, jednak nie? - parsknął i uśmiechnął się doskonale szyderczo. - Nuda. - Uniósł dłoń, w której trzymał nadal papierosa - o dziwo, nie zgasł, ale słabiutko już się żarzył - i się zaciągnął. Dwa razy, żeby na nowo wzniecić żar. Dym wypuścił pretensjonalnie i z czystej złośliwości prosto w twarz drugiego skrzypka.
Drugie skrzypce, kurwa.
Bo on zawsze był pierwszymi, nie?
Zsunął dłoń również z karku, jednocześnie tę drugą - z cygaretką - podsunął Mazurowi tuż pod usta. Ba, mało tego, filtr delikatnie wsunął mu pomiędzy wargi.
- Może jednak zamówię pizzę i pogramy w szachy? - kpina, kpina.
Patrz, panie drapieżniku, ofiara z ciebie szydzi. I to tak prosto w oczy, bez grama wstydu.

Leopold Mazur
Leopold Mazur
Złota 44 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 EmptySro Cze 19, 2019 1:54 am

Leopold nie znosił Paganiniego.
Głównie dlatego, że swoje własne kaprysy uważał za jedyne słuszne, a nikt na całym świecie nie miał w jego mniemaniu prawa mieć kaprysów, które wchodziły mu w paradę.
I teraz nie było inaczej.
W swojej opinii to on grał w tym duecie pierwsze skrzypce i do tej pory to ich droczenie się, te małe przepychanki w gruncie rzeczy uważał za zabawne i urocze - takie obserwowanie kogoś, kto myśli, że ma kontrolę, i pozwalanie mu na to myślenie. Teraz jednak... Teraz powoli zaczynał się wkurwiać.
A wisienką na torcie było ostatnie paręnaście sekund.
Nie wiedział do końca, co Adam miał na myśli przez to swoje "co, jednak nie?", ale niech go piorun trzaśnie, jeśli teraz zapyta. Nie ma mowy, nie da mu tej satysfakcji. Zabrał rękę z głowy Maja i podsunął sobie do ust. Kciukiem docisnął dolną wargę, jakby chciał albo rozmasować obolałe miejsce, albo wręcz przeciwnie - jeszcze przez chwilę czuć tę słodką torturę. W ostatniej chwili zacisnął powieki, żeby ten cholerny dym, z niewątpliwą premedytacją puszczony mu prosto w twarz, nie wpadł mu do oczu, i opuścił rękę.
Podsunięcie Leopoldowi cygaretki obudziło w nim impuls, by tą czekoladową abominacją splunąć na podłogę, następnie zaś zabrać gówniarzowi całą paczkę i spuścić ją w kiblu.
I na dobrą sprawę nie zrobił tego wyłącznie dlatego, że została mu tylko jedna normalna fajka. A przecież tytoń to tytoń, nie? Nieważne, jak obrzydliwie słodki by nie był. Zaciągnął się więc głęboko i powoli wypuścił dym w ten stary, sztuczkarski sposób: aby poleciał do góry, wpadając na powrót do nozdrzy, tworząc tym samym przepiękną, mleczną chmurkę. Nawet się, skurwysyn, nie odezwał aż do tej chwili.
- Kurwa, jakie niedobre. Masz tu jakieś szlugi dla dorosłych czy chomikujesz tylko tytoń dla dzieci? - zapytał krzywiąc się z lekka. Właściwie nie musiał tego mówić, ale sam już nie bardzo wiedział, czego w tej chwili chce. I próbował odwlec decyzję w czasie. - Pewnie, zamawiaj pizzę. Chyba naprawdę jesteś strasznie głodny. Podpowiem, że wnioskuję po tym, że właśnie próbowałeś mnie zjeść. I to jeszcze przed grą wstępną - dorzucił na poły żartobliwie, a na poły z rozdrażnieniem. Przytyk o szachach natomiast świadomie postanowił zignorować.


Adam Maj
Adam Maj
Złota 44 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 EmptySro Cze 19, 2019 2:10 am

Uniósł brwi. Tytoń dla dzieci? Też coś, kurwa.
- Chuja się znasz - odparł zamiast tego. Maj obie dłonie ponownie położył na blacie, tym razem w celu zsunięcia się z tego blatu. Oczywiście, gdy tylko stopami dotknął ziemi, to się jakoś tak taktycznie od Mazura odsunął. - Mam. Cygara też. Zielsko. Chyba nawet hasz jeszcze jest. - Ostatnie zdanie rzucił trochę w zamyśleniu, wolną dłonią przejeżdżając po karku.
Uwaga, nastąpiło zdecydowanie ochłodzenie klimatu. Adam odkręcił wodę, fajkę zagasił i wyjebał do kosza.
- Nie było warto, w ogóle mi nie smakujesz - rzucił bezczelnie i odwrócił się przez ramię, łypiąc na Leopolda jakoś tak... z niemą reprymendą. Powinien go chyba jeszcze wodą popryskać z warkotem "Zły Leo. Niedobry!".
I podszedł do stolika, bo tam stał telefon. Usiadł sobie na kanapie tuż przed nim, podniósł słuchawkę.
- Coś jest w ogóle otwarte o tej porze? - On nie żartował absolutnie z tą pizzą. Tylko że no. Szelmowski błysk w oku, ponownie odwrócił się w stronę Mazura, choć tym razem z szelmowskim uśmiechem. Jebany kalejdoskop. W jednej chwili wszystko spoko i gra gitara, a zaraz po tym nagle chuj, i nie, koniec. - Przez cały dzień nie miałem niczego ciepłego w ustach. To straszne.

Leopold Mazur
Leopold Mazur
Złota 44 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 EmptySro Cze 19, 2019 2:25 am

Mazur zaś, znów nieco ambiwalentnie, bo w połowie z rozdrażnieniem, a w połowie z rozbawieniem, odnotował to taktyczne odsunięcie się od niego. Nie było potrzeby, by wykonywać takie manewry. Leopold w tej chwili ani myślał dotykać Adama. Jeszcze by mu, nie daj borze, niechcący kark przetrącił.
Wolał chwilę ochłonąć. Problem z jego kaprysami był bowiem taki, że czasami bywały niebezpieczne i należało je hamować.
- To daj, leszczu. Niech chociaż jedna osoba w towarzystwie pali coś porządnego - odparł zupełnie odruchowo i bez zastanowienia, jakby leciał na autopilocie. Zaraz jednak trochę oprzytomniał. Obrócił się plecami do szafek i, krzyżując ręce na piersiach oraz lekko przekrzywiając głowę, spojrzał na Adama.
- Diagnoza jest w takim razie jedna: cierpisz na wrodzony zanik gustu i dobrego smaku - oznajmił całkowicie poważnie, ale zdradziła go mimika: kącik ust nieznacznie mu zadrżał.
Odprowadził go wzrokiem aż do kanapy.
- Nie wiem, zwykle mam od takich rzeczy swoich ludzi - odpowiedział, teraz już otwarcie się uśmiechając. Miał na myśli, oczywiście, Elżunię. Elka nawet na totalnej fazie o 6 nad ranem potrafił sklepać cudowną pizzę.
Zaraz jednak nastrój znów się zmienił. Cholerne dwa skrzypkowe borderline'y.
Leo zmrużył lekko oczy i przygryzł dolną wargę, zanim raczył Majowi odpowiedzieć w sposób dość oczywisty.
- Miałbym na to łatwo dostępne w tej chwili rozwiązanie, ale przecież ci nie smakuję.
A jakże.

Adam Maj
Adam Maj
Złota 44 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 EmptySro Cze 19, 2019 2:35 am

- Spierdalaj, leszczu - odparował na to Maj. Acz bez większej agresji w sumie, zupełnie odruchowo w akcie obrony przed nazywaniem go leszczem. - Może spacerek do nocnego dobrze by ci zrobił.
I tym sposobem ani myślał wyciągać skądkolwiek normalne papierosy. Za jedno słowo był w stanie skazać biednego człowieka na mękę w nałogu. Albo na cygaretki czekoladowe. Bóg wiedział, co było gorsze.
- Nie poznałbyś dobrego gustu, choćby wyjebał ci w ryj - rzucił na automacie, bo siedział z tą słuchawką i próbował rozkminić, gdzie może zadzwonić, żeby dowieźli mu cholerną pizzę.
Westchnął ciężko i ostatecznie wybrał numer do ochroniarza na dole. Serio. Zadzwonił do typa w holu po taką pierdołę.
- Kwestia braku dobrego sma... tak, dzień dobry. Jest jakaś pizzeria jeszcze otwarta? ... aha. Dobra, dzięki. - Dodzwonił się, skrzywił, słuchawkę odłożył. Wszystko chuj strzelił, wszystko było jeszcze albo już zamknięte o tak wczesnej porze.

Leopold Mazur
Leopold Mazur
Złota 44 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 EmptySro Cze 19, 2019 2:42 am

Mimowolnie potarł dłonią usta, ze szczególnym uwzględnieniem ich dolnej części.
- No nie wiem, jeden taki dobry gust mnie uża... a nie, czekaj. To nie był dobry gust - zmitygował się w połowie wypowiedzi. A kiedy Adam nie podłapał mało subtelnej aluzji, tylko faktycznie zaczął dzwonić po tę cholerną pizzę, przewrócił wymownie oczami.
Oderwał dupę od blatu kuchennego i, zdejmując po drodze marynarkę, podszedł do kanapy. Rzucił to niepotrzebne w tej chwili okrycie na drugi jej koniec, a sam rozwalił się wygodnie niedaleko młodego. Noga prawie na nogę - z kostką lewej na kolanie prawej - a ręce szeroko i wygodnie rozłożone na oparciu. Głowę odchylił w tył, niechcący eksponując całkiem zgrabną linię szyi i jabłko, nomen omen, Adama.
- I co? Jest otwarta? - zapytał absolutnie neutralnie, wbijając wzrok w sufit.

Adam Maj
Adam Maj
Złota 44 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 EmptySro Cze 19, 2019 2:47 am

Też przewrócił oczami. Będzie mu, buc jeden, brak gustu zarzucał. Co jak co...
- W gruncie rzeczy to by wyjaśniało, czemu w ogóle z tobą piłem. Brak gustu. - Jak już dopierdalać sobie samemu, to przy okazji ciągnąć za sobą wszystko, co tylko można było.
Po odstawieniu telefonu sam walnął się do tyłu, wsparł się o oparcie, nadal taki skwaszony.
- Nie - burknął. - Szlugi są w trzeciej szufladzie. Z prawej strony zlewu - dodał jeszcze, krzyżując ręce na piersi, a nogi wyciągając przed siebie.

Leopold Mazur
Leopold Mazur
Złota 44 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 EmptySro Cze 19, 2019 2:52 am

Roześmiał się na tę uwagę, aż mu się kurze łapki zrobiły. Ładnie to wyglądało z profilu. Tak obiektywnie rzecz biorąc i bez żadnych podtekstów.
- Touche, mon ami - przytaknął mu. Bo i w gruncie rzeczy Leopold uważał, że w tym jednym Adam ma całkowitą rację: Leo zdecydowanie nie należał do tak zwanego dobrego towarzystwa. Nikt rozsądny by nie szedł z nim pić.
Co paradoksalnie wcale nie kłóciło się z nieskończoną miłością własną Mazura.
Odwrócił trochę głowę w stronę rozmówcy.
- ...teraz mi to mówisz? Jak już się wygodnie usadziłem?

Adam Maj
Adam Maj
Złota 44 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 EmptySro Cze 19, 2019 2:54 am

Też się odwrócił, czując na sobie to ciężkie spojrzenie. Tylko że jego twarz rozjaśnił uśmieszek słodki jak miód i wstrętny jak gówno jednocześnie.
- Bingo, słoneczko.
Mógł to zrobić wcześniej. No mógł. Ale po co?

Leopold Mazur
Leopold Mazur
Złota 44 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 EmptySro Cze 19, 2019 2:56 am

Nawet nie miał siły się kłócić z takim argumentem.
Uśmiechnął się za to wrednie.
- Wiesz. Skoro pizzeria jest zamknięta, to może jeszcze się zastanów nad moją ofertą.

Adam Maj
Adam Maj
Złota 44 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 EmptySro Cze 19, 2019 2:58 am

- Spróbuj mnie przekonać - odparł pogodnie. Serio, jakby naprawdę właśnie był otwarty na wszelkie propozycje i w ramach głodowej desperacji był w stanie na to pójść.
Gdyby tylko ślepia mu nie błyskały z rozbawieniem, to pewnie efekt byłby o stokroć lepszy. Ale tak?

Leopold Mazur
Leopold Mazur
Złota 44 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 EmptySro Cze 19, 2019 3:00 am

Wyszczerzył się w odpowiedzi. Doskonale zdawał sobie sprawę, że Adam wcale nie zamierza się choćby przez ułamek sekundy nad tym zastanawiać, ale i cóż z tego? Podroczyć się nie można?
- Gwarantuję, że niczego lepszego nigdy w ustach nie miałeś i już nie będziesz miał okazji mieć.
Skromność przede wszystkim.

Adam Maj
Adam Maj
Złota 44 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 EmptySro Cze 19, 2019 3:04 am

Uniósł brwi z powątpiewaniem.
- A co, zawiniesz go w pizzę i polejesz sosem? - spytał ze srogą kpiną i wewnętrzną beką rosnącą. Tak jak na wykresie. Osobiście zrzucał to wdzięcznie na zmęczenie i to, że przecież wciąż był pijany. No kurwa.
W takim stanie człowieka bawią zjebane rzeczy.
Zwłaszcza gdy jest się po prostu zjebanym.

Leopold Mazur
Leopold Mazur
Złota 44 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 EmptySro Cze 19, 2019 3:07 am

Udał, że się chwilę nad tym zastanawia.
- Zawinąć nie zawinę, ale sos mogę ci załatwić - odpowiedział tak, jakby faktycznie o kulinarnych sprawach mówił. Absolutnie poważnie i w ogóle. I tylko kurwiki w oczach zdradzały, że jednak nie do końca o to chodzi.
Ale cóż. Przecież też był zmęczony i pijany, nie?

Sponsored content
Złota 44 Empty

PisanieTemat: Re: Złota 44   Złota 44 Empty


 
Złota 44
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next

Skocz do: