Szybkie Menu

Kwiaciarnia Babci Wichury
Iza
Iza "Iskra" Wykrzykowska
Kwiaciarnia Babci Wichury Empty

PisanieTemat: Kwiaciarnia Babci Wichury   Kwiaciarnia Babci Wichury EmptyNie Cze 16, 2019 1:19 am

Kwiaciarnia Babci Wichury Rynek27_20090611%20079

Adam Maj
Adam Maj
Kwiaciarnia Babci Wichury Empty

PisanieTemat: Re: Kwiaciarnia Babci Wichury   Kwiaciarnia Babci Wichury EmptyNie Cze 16, 2019 1:52 am

To był maj, pachniała Saska Kępa...
No dobra, może nie maj, a co najwyżej Maj w kwietniu. I wcale nie Saska Kępa tylko Stare Miasto - ale to były szczegóły.
Piękne popołudniowe słońce onieśmielone zasłoniło się wiosennymi obłokami. Na chwilę. Pogoda była absolutnie rezolutna, przyjemna... doskonała po prostu. Było na tyle ciepło, by nie zakładać na siebie kurtek, lecz jednocześnie jeszcze nie na tyle gorąco, by człowiek dusił się w mieście i sapał z przegrzania po krótkim spacerze.
A Adam... szedł.
Nie, właściwie to nie było dobre słowo.
On przemierzał Starówkę pewnym siebie krokiem, nie raczył rozglądać się na boki, rzucał tylko na wpół wyzywające a na wpół obojętne spojrzenia ludziom idącym z naprzeciwka - w jego ślicznych brązowych oczach odbijała się może drobniutka iskierka wzgardy dla tego otaczającego go motłochu, lecz była na tyle malutka, że przy pierwszym zerknięciu nikt by jej nie zauważył. A jeśli nawet, to i tak zgoniłby to na zdradliwie odbijające się w oczach promyki słońca, nic więcej.
Uważniejszy obserwator zauważyłby miękką zmarszczkę między brwiami, nie umknęłoby mu to, w jaki sposób Adam zaciskał usta, ilekroć ktoś wymijając go, zbliżył się za bardzo i jak sam unikał choćby przypadkowego kontaktu z kimkolwiek.
Młody Maj nonszalancko poprawił zawieszony na ramieniu skórzany futerał, następnie przesunął - równie pozornie niedbałym gestem - dłonią po włosach, popełniając na nich znacznie większy artystyczny nieład niż do tej pory. Bo, no przecież, Adam był artystą, musiał prezentować się w odpowiednim stopniu niechlujnie i wytwornie jednocześnie. Zwłaszcza teraz, gdy szedł do opery. I nie, wcale nie zamierzał oglądać wystawianego tam spektaklu, miał po prostu grzecznie stanąć za kulisami i w odpowiednim momencie z pięknym uśmiechem pogratulować matce doskonałego występu, by później po prostu zniknąć i zająć się tym, co lubił najbardziej - sobą.
Nawet nie był ubrany adekwatnie do sytuacji. Powinien zapewne założyć garnitur, śnieżnobiałą koszulę. Dobrać krawat i poszetkę, mankiety koszuli spiąć eleganckimi spinkami. A on co? Kto miałby go wpuścić do tak ekstrawaganckiego miejsca w takim stroju? W porwanych jeansach, w za dużej przynajmniej o rozmiar czarnej koszulce z jakimś ordynarnym i groteskowym obrazkiem na piersi (Kochajmy koszulki Iron Maiden <3), w trampkach?
Słońce ponownie wychyliło łysą głowę zza chmury, Adam skrzywił się ostentacyjnie i obrócił głowę w bok - okulary przeciwsłoneczne, które do tej pory przewieszone były przez koszulkę, zostały zdjęte i wylądowały na nosie. I wtedy właśnie Maj się zatrzymał, patrząc na witrynę tuż przed sobą.
Czy nie leżałoby w miłym geście, gdyby kupił matce kwiaty i wręczył jej po występie?
Sekunda rozważań na ten temat, nim faktycznie postanowił wejść do środka. Ot tak, zmienił kierunek wędrówki, pchnął drzwi i znalazł się w środku. Okulary przeciwsłoneczne - które przecież dopiero co założył - przesunął na głowę i uśmiechnął się, naprawdę pięknie i uroczo - tak jak tacy jak on mają w zwyczaju - do dziewczyny stojącej za ladą. Rudowłosej, mającej w sobie tę elfią eteryczność. Bo wszystkie elfy były takie... z innego świata po prostu. Przynajmniej w porównaniu ze zwykłymi ludźmi - broń Boże z Adamem, przecież w jego mniemaniu był najbardziej niezwykłą jednostką stąpającą po tym smutnym jak sam chuj padole.
- Dzień dobry, śliczna - oznajmił miękkim tonem. Cudownym. Takim, jakiego zwykle używa się w łóżku, by mruczeć swojej najdroższej, jak bardzo się ją kocha. Przynajmniej. Podszedł do lady, oparł się o nią dłonią. - Potrzebuję kwiatów. Najlepiej róż, ale bez kolców, to bardzo ważne. - Paranoik. Jeszcze by się niechcący ukłuł i co wtedy? - Cena nie gra roli.
Oczywiście, że nie gra. Nie dla ciebie.
I wtedy, gdy znalazł się na tyle blisko, mózg podsunął mu myśl, że chyba już gdzieś widział tę twarz, te rdzawe włosy. Te oczy. Ale, a jakże, zaraz to wszystko porzucił. Bo po co mu, no proste.

Iza
Iza "Iskra" Wykrzykowska
Kwiaciarnia Babci Wichury Empty

PisanieTemat: Re: Kwiaciarnia Babci Wichury   Kwiaciarnia Babci Wichury EmptyNie Cze 16, 2019 1:48 pm

vNie był maj, ale tak jak śpiewała swego czasu Maryla Rodowicz pachniało szalonym, zielonym bzem. Już prawie był sezon i Babcia postanowiła wystawić nim pół znajdującego się nad kwiaciarnią mieszkania, w skutek czego absolutnie wszystko co się tam znajdowało, z ubraniami Iskry na czele przesiąkło ich zapachem. W chwili gdy zadźwięczał dzwonek obwieszczający nadejście kolejnego klienta dziewczyna nuciła akurat do lecącego z gramofonu cichego tanga,(Swoją drogą odtwarzanego już któryś raz w tym dniu, dobry Boże...) sprawdzając papiery związane z przychodzącą w piątek dostawą. Kołysała się przy tym nieco w takt, nie za mocno, by przez przypadek nie oderwać się od pracy i nie dać się ponieść, i uśmiechała delikatnie, do chwili, gdy zza ściany kwiatów nieco przegradzającej pomieszczenie nie wyłoniła się poniekąd znajoma postać. Iza uniosła wesoło wzrok, od razu odpowiadając śpiewnym "Dzień Dobry!" i zamarła, wpatrzona w stojącego przed nią mężczyznę. I nagle był Maj! I to nawet nie na saskiej kępie, ale w jej kwiaciarni, jezuskurwajapierdolę.
Dziewczyna przesunęła wzrokiem po stojącym przed nią człowieku, z zaskoczeniem stwierdzając, że nie zmienił się tak bardzo, jak można by było przypuszczać po tylu latach. Nawet futerał ze skrzypcami się zgadzał. Na ich widok coś w rudej ścisnęło się tęsknie, rwąc myślami w stronę tych wszystkich imaginowanych wieczorów spędzonych na wspólnym grzaniu się przy kominku przy jego grze na tym cudownym, cudownym instrumencie.
Kiedy oparł dłoń o blat zadarła głowę,  by móc bez przeszkód patrzeć mu w oczy (być wysoką! być wysoką- marze ciągle będąc dzieckiem...) i poruszyła nią lekko, dając do zrozumienia, że przyjęła zamówienie do wiadomości. Adam zachowywał się zupełnie...Zupełnie, jak gdyby jej nie poznawał. Ba! Nie pamiętał nawet. Iskra uśmiechnęła się pod nosem, wymijając tanecznym krokiem zarówno Maja jak i ladę, i ruszyła w stronę ustawionych w wazonie róż, przyglądając się im z troską i miłością, by jakoś ukryć wzburzoną w niej urażoną dumę i konsternację. To, że jej nie poznawał było w zasadzie, poniekąd nawet czymś dobrym. Ostatecznie minęło parę lat. Zdążyła się zmienić - W przeciwieństwie do niego- rzucił kwaśny głos w jej głowie, znikając gdy Iskra potrząsnęła niecierpliwie burzą swoich włosów. Też coś. Nie pamiętać jej. Albo udawać że się nie pamięta. Koniec końców, to też było całkiem w jego stylu...
Tak czy inaczej, cokolwiek by to nie było Iza postanowiła grać w tę grę jak najdłużej, zachowując (przynajmniej połowicznie) zimny profesjonalizm.

-Życzy pan sobie większe, mniejsze?- Zapytała wskazując na ustawione w rzędzie wazony pełne różnokolorowych kwiatów.-Konkretny kolor? Ilość?-Dorzucała, zasypując biednego muzyka coraz to nowym pytaniem.- Mówiąc, że cena nie gra roli idziemy bardziej w dziesiątki, setki?

Adam Maj
Adam Maj
Kwiaciarnia Babci Wichury Empty

PisanieTemat: Re: Kwiaciarnia Babci Wichury   Kwiaciarnia Babci Wichury EmptyNie Cze 16, 2019 2:15 pm

Adam się nie zmieniał.
Już w szkole średniej osiągnął swoją finalną formę, pokemon wyewoluował ostatecznie. Nadal pozostawał tak samo szczeniacko zadufany w sobie, wciąż i wciąż nie widział świata poza gryfem swoich skrzypiec - jeśli to akurat je trzymał w dłoniach - uparcie zastygł w swoim jedynym zamiłowaniu.
Pewnie gdyby wysilił pamięć, przypomniałby sobie o Izie. Prawdopodobnie. Chyba. No dobra, po prostu istniał ledwo widoczny cień szansy na coś podobnego. Może zauważyłby, jak łudząco jest podobna do pewnej dziewczyny, którą - w ramach zabawy oczywiście - kiedyś zaprosił na kolację. Czy tam obiad. I o której kompletnie zapomniał, którą wystawił, o której nigdy więcej nie pomyślał, bo taki był niebywale zajęty jednym ze swoich wielkich koncertów.
Tak to bywa z artystami - świat rzeczywisty nie dorasta do pięt ich sztuce i to ona właśnie winna zajmować pierwsze miejsce, być w samym centrum zainteresowania, dostawać największą możliwą dawkę atencji.
Ale.
Adam nie pamiętał - i dlatego, zupełnie jak ostatnim razem, pomyślał, że jest na tyle ładne, by nie wstyd było pokazać się z nią na mieście.
- Najpiękniejsze - odparł prosto, śledził jej spacer wzrokiem, wciąż uparcie się uśmiechając. - Byleby nie czerwone, są dla matki. - To już rzucił nonszalancko i zupełnie niedbale, posyłając przy tym rudowłosej kwiaciarce spojrzenie nadzwyczaj wymowne. Widzisz, mała, nie dla żadnej laski, dla MATKI. - Bukiet, nie kosz, zostańmy przy dziesiątkach.
W tym miejscu należałoby zaznaczyć, że odsunął się od lady i, a jakże, również podszedł do ustawionego bukietu. Delikatnie ujął dłonią jeden z kwiatów - bardzo ostrożnie, bo przecież KOLCE, cholera - i przyglądał mu się z ogromną uwagą.
- Naprawdę są... - Zero pauzy, po prostu w tym miejscu zmienił punkt swojej obserwacji, by zerknąć w dół prosto na profil biednej Izabeli. - ... zjawiskowe.
Doskonały nieoczywisty komplement, no kurwa mać, laski lubiły przecież taki badziew. Ta na pewno nie była inna, wszystkie - co do jednej - były dokładnie takie same, kręcił je ten sam szajs. I skoro na wszystkie inne to działało, to ta na bank nie miała prawa nie złapać się na takie coś.
To był również moment, w którym - biedactwo, naprawdę - Iza mogła zobaczyć, że ten dzban Maj naprawdę kompletnie nie ma pojęcia, że już ją kiedyś podrywał. I że najprawdopodobniej rzucił czymś podobnym, o ile w ogóle nie takim samym.

Iza
Iza "Iskra" Wykrzykowska
Kwiaciarnia Babci Wichury Empty

PisanieTemat: Re: Kwiaciarnia Babci Wichury   Kwiaciarnia Babci Wichury EmptySro Cze 19, 2019 7:12 pm

NIE PAMIĘTAŁ!
Musiał, cholerny nie pamiętać, bo przecież nikt nie ma w sobie tyle tupetu żeby dwa razy podrywać tę samą pannę! Szanujmy się.
Uświadomiwszy to sobie, Iskra o mały włos nie rzuciła w niego wazonem, czując jak całe poczucie upokorzenia i wzgardy odżywa w niej na nowo. A jak pisał kiedyś pewien wielki poeta "Niebo nie zna wściekłości takiej, jak miłość w nienawiść zmieniona, ni piekło nie zna furii takiej jak kobieta wzgardzona."
Widząc jednak, że fundamentalne rzeczy scalające ich jakże pobieżną, burzliwą relację pozostają dokładnie takie same jak za pierwszym razem, Iskra postanowiła nieco się zabawić. Ostatecznie, od małej gry nikt jeszcze nie ucierpiał.
- Dla mamusi?-Rzuciła z pięknym, acz delikatnie pobłażliwym uśmieszkiem.-Urocze.-Ucięła niby jedynie stwierdzając, niby komentując, pochylając się przy tym pięknie nad wazonami by zacząć wyjmować z nich kwiaty. Kiedy miała ich już dość uniosła się z gracją i wciąż kołysząc się delikatnie w rytm lecącego tanga ruszyła na powrót w stronę lady, mijając Adama o zaledwie parę milimetrów, tak by niemal poczuł jej zapach i bijące od niej ciepło. Słysząc komplement prychnęła delikatnie z rozbawieniem i przewróciła oczami. Nie ostentacyjnie, nie w sukowaty, znudzony sposób dający znać, że rozmówca nie ma nawet najmniejszych szans, ale tak, by jej biedny, niczego nie świadomy skrzypek jasno odczuł, że podobna tandeta sie tu nie sprzeda.
-To prawda, ich urok jest niemal nie do odparcia.-Przyznała, przy słowie niemal posyłając mu (a jakże) niemal przeszywające na wskroś spojrzenie. Zaraz jednak westchnęła, wracając do pracy.-Łatwo się jednak naciąć na ich kolce. To bardzo miło, że pamięta pan o tym, by się ich pozbyć. W tych czasach tak niewielu mężczyzn ma głowę do detali.-
Powiedziała słodko, uśmiechając się pod nosem.

Adam Maj
Adam Maj
Kwiaciarnia Babci Wichury Empty

PisanieTemat: Re: Kwiaciarnia Babci Wichury   Kwiaciarnia Babci Wichury EmptyPon Cze 24, 2019 10:52 pm

Oczywiście, że nie pamiętał.
Adam zwykł wyrzucać ze swojej pamięci wszystko, co tylko nie dotyczyło bezpośrednio jego samego - jako wybitny w swojej klasie egocentryk miał w tym wyjątkową wprawę. Dzięki temu naprawdę łatwo było mu skupiać się przede wszystkim na sobie, swojej wygodzie i swoich wspaniałych skrzypcach.
Co mu myśleniu o dziewczynie, którą wzgardził? Czemu miałby zająć swoje myśli, swoją głowę, jej błahymi uczuciami? Istniała szansa, że gdyby sobie to wszystko uświadomił, zachowałby się zupełnie inaczej. Może spróbował wdzięcznie przeprosić, wytłumaczyć się... oczywiście, nie z chęci faktycznego zadośćuczynienia, co bardziej dla możliwych wynikających z tego przyszłych korzyści.
Uśmiechnął się, choć już nieco cierpko. Dla mamusi. Ugh. W myślach uparcie ochrzcił ją rudą suką, ale taktownie na głos nie wypowiedział nawet jednego słowa.
Porzucił zaraz tę kwestię. Odwrócił głowę, gdy go mijała, odprowadził spojrzeniem za ladę, nim wypuścił spomiędzy palców trzymany do tej pory kwiat - ostrożnie, oczywiście, by przypadkiem nie zadrapać dłoni o kolec z łodygi czy inna cholera. Był przeczulony na tym punkcie jak diabli. Obsesja na punkcie sprawności rąk, takie tam.
Odsunął się od tamtych kwiatów, ponownie podszedł do blatu, by oprzeć się o niego łokciem. Nonszalancko. Z równie nonszalanckim i niedbałym uśmiechem.
- Niemal, prawda - powtórzył i powoli skinął głową. - Staram się. Lecz kolców nie lubię tylko u róż.
Bo, oczywiście, co innego u kobiet, prawda?

Iza
Iza "Iskra" Wykrzykowska
Kwiaciarnia Babci Wichury Empty

PisanieTemat: Re: Kwiaciarnia Babci Wichury   Kwiaciarnia Babci Wichury EmptyCzw Sie 29, 2019 9:57 am

Kiedy Adam ponownie oparł się o blat Iza oderwała wzrok od pracy i spod rzęs rzuciła mu zaciekawione spojrzenie, zupełnie jakby wcale nie spodziewała się, że przystojny klient postanowi znowu zbliżyć się na granicę konwenansu, posyłając jej piękny uśmiech. Jakby robił coś niezwykłego, łamał zwyczaj, a jednocześnie pozostawał całkowicie pod przykrywką kupowania kwiatów. Jakby poniekąd go przejrzała i czekała, do czego jeszcze się posunie, w niewinnej zachęcie i pewności czekając na swoim miejscu na jego ruch. Bogowie...Boże. Dziewczyna przewróciłaby oczami na samą siebie, gdyby nie to, że cała sytuacja, zważywszy na kontekst była przekomiczna. Słysząc jego słowa zaśmiała się niefrasobliwie, niby na wspomnienie czegoś.
-Och, wy wszyscy tak mówicie.- żachnęła się z rozbawieniem, odwracając się na chwilę by przesunąć spojrzeniem po półce na której stały wstążki i już ułożyć sobie jakiś obraz przygotowywanego bukietu.-A to jest ryzykowna rzecz.- Ciągnęła dalej, odwracając się z powrotem ku mężczyźnie. Tym razem nie patrzyła na niego jednak, poświęcając całą swoją uwagę kwiatom, jakby przystojny klient był jedynie banalnym dodatkiem do pracy.-A zdradzę panu, że przy kolcach trzeba mieć doświadczenie.- Mruknęła nonszalancko tonem prostej dziewczyny, niby zdradzając mu tajniki własnego fachu -Inaczej łatwo jest przez nieuwagę zrobić sobie krzywdę. I do kogo mieć pretensje? Do róży która ma kolce, czy nazbyt pewnej siebie, nieostrożnej ręki?- Zapytała raczej retorycznie, unosząc przed oczy parę kwiatów, by przyjrzeć im się pod odpowiednim kątem.

Sponsored content
Kwiaciarnia Babci Wichury Empty

PisanieTemat: Re: Kwiaciarnia Babci Wichury   Kwiaciarnia Babci Wichury Empty


 
Kwiaciarnia Babci Wichury
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Skocz do: