Szybkie Menu

Plac treningowy
Idź do strony : Previous  1, 2
Han'lynn Zapolska
Han'lynn Zapolska
Plac treningowy - Page 2 Empty

PisanieTemat: Re: Plac treningowy   Plac treningowy - Page 2 EmptySob Cze 08, 2019 1:41 am

MG

Graf szedł. Doskonale wiedział w jakim kierunku ma iść. Nie zważał na kolejne salwy wystrzeliwane w jego stronę. Wielkimi łapami miotał na wszystkie strony, wbijając nie jednego żołnierza w mur. Trzymetrowe bydle, które zrywało nanokadabrowe łańcuchy Łabędzi. Który przed chwilą niczym mrówkę zmiażdżył Fae’reilera, który w tym wszystkim był tylko zabawką, kukiełką. Wszyscy myśleli, że im się udało. A to był dopiero początek planu.
Tak jak za pierwszym razem z fagów i cierpienia poległych tu ludzi – teraz i dawniej – zaczęły znów się materializować różne monstra – większe i mniejsze. Jedne przypominały zmutowane psy ze szczękami niczym u piranii, drugie były niczym hybryda szczura z jeżem, a niektóre nie przypominały niczego konkretnego – wszystkie jednak były bardzo upierdliwie i mnożyło się ich od groma, uniemożliwiając dostęp do samego grafa.
EL-GALAD! – Ciągle brzmiało w głowie kostka. Przerażający bulgot, wymieszany z jakąś dziwną nutą tęsknoty. Odrażające. Tak samo jak to, że Kostek czuł jedynie współczucie do tej istoty. Ani grama nienawiści. Wiedział jednak, że z tego pojedynku tylko jeden mógł wyjść zwycięsko.
W końcu go zobaczyliście. Był na razie jedynie plamą, która jednak się zbliżała i stawała się coraz bardziej wyraźna. Na placu treningowym nie było nikogo oprócz ich dwójki. Jak tu przyjdzie, to będą musieli sobie poradzić sami.
Remy poczuła przyjemne ciepło w sercu. Modlitwa zdała efekt. Dreszcz podniecenia przeszedł po jej plecach. Bądź co bądź, ale prosiła o siłę do walki samego boga wojny, nieprawdaż? Perun więc ją nią obdarzył. Adrenalina zaczęła płynąć w żyłach Wandy, a ta jedyne, co miała w głowie to myśl, żeby bronić tego, na którym jej zależało.
Kostka.
Graf był wyraźny. Jeszcze kilka metrów i będzie w waszym zasięgu.

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Plac treningowy - Page 2 Empty

PisanieTemat: Re: Plac treningowy   Plac treningowy - Page 2 EmptySob Cze 08, 2019 2:15 am

Wandzie udało się zwrócić na siebie uwagę Kostka - spojrzał na nią na początku trochę nieprzytomnie, wciąż i wciąż słysząc nawoływanie grafa. Nie mógł się przez to skupić.
Musiał wrócić na ziemię. Wyrwać się z tego letargu, na chwilę odgrodzić od siebie te emocje, które w nim buzowały.
- Jestem tu. Dam radę. - Na pewno, Kostek? Skąd jesteś taki pewien? - Nie musimy. - Urwał na chwilę. Uniósł drugą dłoń, tę do tej pory wolną, by teraz położyć ja Wandzie na policzku. Na chwilę. - Ja muszę.
Czuł smutek na samą myśl. Żal. Nigdy wcześniej nie czuł czegoś podobnego.
Odsunął się od Wandy, wypuścił jej dłoń spomiędzy palców. Spojrzał na jeden z pobliskich budynków. Konstanty skupił się, skoncentrował, przymknął oczy, rękę wyciągnął w bok i czekał. Podłużny przedmiot wybił jedną z szyb i dziarsko leciał w jego stronę. Miecz. Rękojeść gładko wylądowała w jego dłoni. To było trudne, cały czas czuł obok siebie tę obecność. Wstrętną, złowrogą, zwyczajnie obrzydliwą. A jednocześnie tak drogą jego sercu.
Nie potrafił się modlić.
Tu jestem.
Tę jedną smutną myśl posłał w kierunku grafa, jeszcze zanim pojawił się w polu ich widzenia. Tak bardzo żałował tego, co musi się stać. Tak bardzo nie chciał do tego dopuścić. Tak bardzo nie mieli na to wpływu.
Westchnął ciężko, gdy tylko go zobaczył. Za pierwszym razem, w Zonie, graf wydawał mu się kreaturą wypaczoną i potworną. Teraz tego kompletnie nie widział, nie dostrzegał, jak obrzydliwy może być w czyichkolwiek innych oczach.
Przepraszam.
Przywołał enpisy bojowe. Trzy wilki zmaterializowały się tuż przed nimi. Najpierw poderwały łby do góry i chóralnie zawyły, nim ruszyły naprzód. Do ataku. A Kostek? Ach, Kostek. W pierwszej kolejności chciał zatrzymać grafa. Znów spętać go czarem, ale... nie było w pobliżu Łabędzi. Nie był pewien, czy Wanda samotnie byłaby w stanie tak po prostu go zabić.
__________
Telekineza - 1/1
Wilcza zamieć - 1/3

Remy
Remy
Plac treningowy - Page 2 Empty

PisanieTemat: Re: Plac treningowy   Plac treningowy - Page 2 EmptySob Cze 08, 2019 2:42 am

- Jestem koło Ciebie cały czas, pamiętaj o tym. - jeszcze raz mocniej ścisnęła jego dłoń, nim ten wyplątał swoją z uścisku.
A potem pojawił się On i cała zgraja tego plugawego tałatajstwa, które szczelnie otaczało grafa, chroniąc go i siejąc ogólny rozpierdol. Nie wyglądało to kolorowo. Zwłaszcza, że na placu stała tylko ona i Kostek. Perunie drogi... uniosła głowę do góry, spoglądając na niebo, zabawa się zaczynała.
Najpierw rozpostarła pierzastą egidę. Wspaniałe, potężne husarskie skrzydła otuliły swoją właścicielkę, podążając za nią i chroniąc ją przed wszelkimi niebezpieczeństwami. A tych było od groma, ale Wanda była spokojna. Perun nad nią czuwał, czuła to w kościach. Czuła jak moc w niej skrzy, jak się wręcz rwie do walki.
- Welesie, użycz mi swej mocy! - przywołała enpis bojowy w postaci potężnego niedźwiedzia, który wyrósł tuż przed nią i głośno zaryczał. Był gotowy zaatakować wszystko co się rusza i usiłuje skrzywdzić jego właścicielkę. A gdy tylko jedno z paskudztw zbliżyło się za bardzo momentalnie na nie ruszył. Drapiąc ostrymi pazurami i szarpiąc zębami, jeśli udało mu się ugryźć.



Nazwa: Skrzydła husarskie.
Typ: Egida.
Wygląd: Przybiera postać dwóch wydłużonych, wznoszących się za plecami skrzydeł z piórami o prostych, białych lotkach często z kolorowymi akcentami. Ubarwienie to układa się w charakterystyczny wzór indywidualny dla każdego użytkownika.
Funkcja: Pełni funkcję obronną - skrzydła aktywnie poruszają się, zasłaniając użytkownika przed ciosami, a ich machnięcia odpędzają złowady Czarnych, oczyszczają powietrze z fagów. Mogą także odbijać niewielkie elementy, jak np. pociski. Wprawny użytkownik nie musi skupiać się nad sterowaniem ich ruchem, przy odrobinie wprawy można manipulować nimi płynnie i niemal bezwiednie.
Limity: limit 5 postów użycia / 3 posty przerwy.

Nazwa: Leszy.
Typ: Enpis bojowy.
Wygląd: W zależności od potrzeby pojawia się jedno z trzech zwierząt (każde jest śnieżnobiałe o błękitnych oczach):

1| Chors - masywny wilk mierzący prawie 150 cm i ważący 90 kg.
2| Dziewanna - smukły i zwinny jeleń (180 cm i 290 kg) o potężnym porożu (rozpiętość 2m).
3| Weles - potężny niedźwiedź (350 cm i 850 kg).

Funkcja: Tak jak niegdyś pojawiał się Leszy pod postacią jednego z leśnych stworzeń, bądź wichru, by manipulować ludźmi, którzy naruszają spokój lasu, tak teraz Wanda posiada trzech Stróży, lecz tylko jeden z nim może się zmaterializować, gdy ich przyzwie. Każde ze zwierząt dysponuje nieco inną fizjonomią.
Zarówno wilk, jak i niedźwiedź wyposażone są w piekielnie ostre pazury i silne szczęki o dość podobnej sile ucisku - 300-360 kg/cm (wilk) i 800 kg/cm (niedźwiedź). Są w stanie bez problemu złamać kości.
Główną bronią jelenia jest jego spektakularne poroże z silnymi rosochami. Ponadto może dokonać szarży na przeciwnika, kopiąc, gryząc i atakując porożem.
Każde zwierzę może zaalarmować o nadciągającym zagrożeniu - rycząc bądź wyjąc.
Limity: 4 posty użycia, 3 posty przerwy.

Skrzydła husarskie - 1/5
Leszy - 1/4

Han'lynn Zapolska
Han'lynn Zapolska
Plac treningowy - Page 2 Empty

PisanieTemat: Re: Plac treningowy   Plac treningowy - Page 2 EmptySob Cze 08, 2019 3:11 am

MG


Gdyby graf miał oczy zapewne spojrzałby prosto na Kostka. Z drugiej strony nie potrzebował do tego ślepi, by dać młodemu El-Galadowi takowe poczucie, że się wręcz w niego wgapia. Gomady w przezroczystym łbie pływały w bliżej nieokreślonej cieczy w jakiejś synchronizacji, zmieniając się miejscami. Wokół niego powstały sługi zrodzone z magii czarnych. Na Kostka i Remy rzuciła się cała wataha wypaczonych wilków – ich brzuchy wydały się być rozprute, oczy wydłubane, a anatomia wydawała się zupełnie nienaturalna. Biegły jednak pieruńsko szybko, szczerząc swoje olbrzymie szczęki, z których – zamiast śliny – toczyły się fagowe obłoki. Wystarczyło, że któryś z nich ich dopadnie, wgryzie się w skórę i zakażenie było murowane.
Graf stał – nieco za daleko, by cokolwiek go sięgnęło – i obserwował, wysyłając swoje czarcie pomioty w stronę naszej dzielnej dwójki, która jednak czuła jego obecność wystarczająco mocno… zwłaszcza chłopak.
Enpisy bojowe dobierały się zarazie do gardeł, rozszarpując je w mak i sprawiając, że zostawały z nich tylko kupki pyłu. Jednak na każdego zabitego pojawiały się dwa kolejne i wydawały się nie kończyć. Pocieszające jednak było to, że na chwilę obecną nanokadabrowi pomocnicy dawali sobie całkiem nieźle radę.
Mówiłem, że umrzesz – powiedział graf, prosto do głowy Kostka.

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Plac treningowy - Page 2 Empty

PisanieTemat: Re: Plac treningowy   Plac treningowy - Page 2 EmptySob Cze 08, 2019 3:44 am

Czuł to spojrzenie. Czuł obecność grafa całym sobą, każdą komórką. Tym razem było to jednak coś zupełnie innego, nie przyprawiało go o mdłości, nie czuł obrzydzenia jego bliskością. Patrzył na niego ze smutkiem, współczuciem, żalem. Rozumiał tak bardzo, dlaczego powinien umrzeć w tej walce.
Nie miało to jednak wiele wspólnego z tym stanem otępienia, był doskonale świadomy tego, co dookoła się działo. Widział, jak enpisy zwierają się w walce, widział Wandę tuż obok siebie. Rzeczywistość płynęła, nawet jeśli jemu wydawało się, że czas zwolnił.
Wiem. Ale to nic. Rozumiem - odpowiedział cicho, wciąż z tym przytłaczającym smutkiem. Wyrozumiałością. Chyba jeszcze nigdy w życiu nie osiągnął takiego poziomu porozumienia z kimkolwiek. Czymkolwiek. Nawet z samym sobą. Miał wrażenie, że niemal czuje ból grafa powodowany tą nieznaną mu tęsknotą. A może naprawdę go czuł?
Tak bardzo nie chciał z nim walczyć. Tak bardzo nie chciał go zabijać.
Uniósł miecz.
- Zbaw nas ode złego. - Aktywował zaklęcie w broni, choć wypowiedział je szeptem. Czar powinien pochłonąć najbliższe fagowe monstra, by przemielić je na potężny ładunek antysuicydalny. Kostek zrobił kilka kroków naprzód, wciąż nie odrywając spojrzenia od grafa. Z tęsknoty i żalu pękało mu serce. Miecz uwolnił wyładowanie, Wanda mogła poczuć to uderzenie ciepła, odwagi i siły, enpisy również były silniejsze i żywsze. Fagowe potwory zostały zmiecione, rozsypały się na pył.
Grafa, zapewne, ledwo to musnęło. Ale kto go tam wiedział.
____________
Nazwa: Zbawiciel-04
Typ: Broń magiczna
Wygląd: Półtoraręczny miecz o prostej głowi. Kulista głowica zwieńczona bursztynem. Ostrze wzmocniono utwardzanym mithrilem oraz wygrawerowanymi runami ochronnymi.
Funkcja: Po aktywacji wgranego w broni zaklęcia (należy wypowiedzieć hasło "Zbaw nas ode złego") miecz ściąga do siebie fagi i po chwili uwalnia je w postaci wyładowania antysuicydalnego - lustrzanego odbicia jegerskich bomb. Ładunek pozytywnej energii rani i paraliżuje Czarnych, a znajdujących się w zasięgu wybuchu ludzi napawa optymizmem i dodaje im energii.
Limity: Jedno użycie na walkę

Remy
Remy
Plac treningowy - Page 2 Empty

PisanieTemat: Re: Plac treningowy   Plac treningowy - Page 2 EmptySob Cze 08, 2019 7:39 pm

Wilczyńska nie miała w zwyczaju dzielić się z publiką swoją wiarą, dlatego przeważnie powtarzała modły wewnętrznie, skupiając się na nich równie intensywnie co Ci, którzy głośno i wyraźnie odmawiali zdrowaśkę. Zasadniczo nie chodziło o wstyd czy prześladowanie na tle religijnym (XD), ona po prostu nie lubiła wywlekać swojej duszy przed innych ludzi, a co w to wierzyła było tylko i wyłącznie jej sprawą.
Perunie, władco gromów, dodaj mi siły podczas tej trudnej walki, obdarz mnie swą mądrością... Dziewanno, pani łowów i matko natury, pozwól mi być zwinną jak sarna i szybką jak jastrząb, obdarz mnie swą siłą i wiedzą...
Zacisnęła palce na rękojeści colta. Jeszcze nie teraz. Nie mogła go użyć. Jeśli zużyje zbyt wiele mocy, to będzie bezbronna, zwłaszcza, że szabla została w jej kwaterze. No i nie mogła pozwolić na to, by Kostek musiał się przejmować nią, gdy będzie musiała zregenerować siły. Nim zdążyła się zorientować tuż przed twarzą pojawiło jej się jedno z ciemnych widm. Wesel był zdecydowanie za daleko, by mógł zareagować. Ale Wandzie nie trzeba było spieszyć na ratunek, szczelnie otulały ją husarskie skrzydła, ponadto potrafiła dokonać cudów ekwilibrystyki, gdy unikała ciosów i się przy tym nie przewrócić, gdy wyginała swoje ciało jak profesjonalna gimnastyczka, uskakując tym samym przed morderczymi szczękami zmutowanego psa.
Niestety. Na razie pozostało jej robienie wymyślnych uników, ale to akurat należało do jednych z łatwiejszych zadań, zwłaszcza, że Weles radził sobie całkiem nieźle, gdy dobrał się do jednego z drugim i miażdżył ich korpusy potężnymi szczękami.

______________________

Skrzydła husarskie - 2/5
Leszy - 2/4

Han'lynn Zapolska
Han'lynn Zapolska
Plac treningowy - Page 2 Empty

PisanieTemat: Re: Plac treningowy   Plac treningowy - Page 2 EmptyNie Cze 09, 2019 4:20 pm

MG


Remy i Kostek musieli jeszcze chwilę przetrzymać – akcja, nazwijmy to, ratunkowa już ruszyła, cały garnizon był zmobilizowany. Żołnierze przebywający na jednostce czuli strach, ale także i obowiązek obrony Korniejewa przed grafem. Mało kto wiedział, że tak naprawdę to był dopiero początek. Preludium do czegoś znacznie większego.
Wyładowanie z miecza Kostka zamieniło w proch całą falę czarnych enpisów wytwarzanych przez grafa. Ten, ze złości, zabulgotał złowrogo. Ruszył do przodu, tworząc koleje sługi u swojego boku – w końcu jednak był w ich zasięgu. Weles i wilki El-Galada odwalały kawał dobrej roboty – te, kreatury, które zamierzały się do nich zbliżyć padały, zamieniając się proch… a chociaż przez pewien czas. W końcu zostali otoczeni z każdej strony, każdy kolejne stworzenie było coraz to bliżej, parę razy egida Wandy musiała pójść w ruch.
Śpiew – przeszło nagle Konstantemu przez myśl. Nie wiedział na początku, o co w tym chodziło, aczkolwiek w końcu się zorientował. Tak nazywał się ten graf który „spoglądał na niego”, wciąż wiercił dziurę w jego umyśle, próbując otorować sobie drogę do jego duszy.
Wtem przybyła pierwsza odsiecz – graf został ostrzelany salwą z karabinów maszynowych. Najważniejszy w tym wszystkim był pewien elf – Łabędź mianowicie. Kostek go kojarzył, brał udział w eskorcie i o ile pamięć go nie myliła, był zastępcą Fae’reilera. Zdecydowanie wyższy i o wiele mężniej, jak na elfa, zbudowany. Biały mundur przylegał do jego umięśnionego ciała. Długie, czarne włosy spięte były w kucyk, ten jednak falował na wietrze, a niesforne kosmyki, które wydostały się spod wiązania oplatały mu twarz ( wizualizacja bonusowa od MG). Miało się wrażenie, że on nie szedł po ziemi, a po niej płynął. Elf idąc, po prostu swoją osobą rozpraszał monstra kreowane przez fagi. Emanował dziwną energią, która działała dwojako –  Kostek, Remy i towarzyszący im żołnierze poczuli nagle wielką motywację i wiarę, zostali pobudowani na duchu, tak samo jak enpisy bojowe, co z połączeniem wcześniejszego wyładowania miecza Kostka, dawało bardzo dobre rezultaty. Czarni zaś się po prostu znikali – zostawała z nich tylko i wyłącznie kupka prochu. Graf wydobył z siebie wiązankę bulgoczących dźwięków, widocznie zirytowany obecnością Łabędzia. Bóg jeden wie, co ten z nim robił.
Kostek to poczuł. Bardzo dotkliwie – poczuł okropne, paraliżujące wręcz ukłucie w sercu. Zabolało do tego stopnia, że nogi ugięły się pod chłopakiem.
Absterget Deus omnem lacrimam ab oculis eorum – rzekł elf po łacinie. Zatrzymał się dosłownie w połowie drogi między grafem, a Remy i Kostkiem.
Elf się nad nim znęcał – to było pewne. Nie wiedział jednak, że ból zadawany grafowi, był jednocześnie bólem Konstantego, któremu krzyk wręcz cisnął się na usta.

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Plac treningowy - Page 2 Empty

PisanieTemat: Re: Plac treningowy   Plac treningowy - Page 2 EmptyNie Cze 09, 2019 6:48 pm

Śpiew.
Kostek dopiero po dłuższej chwili zorientował się, co poczuł na widok grafa. To była radość.
Znalazłeś mnie.
Cieszył się na jego widok. Patologiczna i zrodzona z wzajemnie zadawanego bólu więź urosła do nieznanej Konstantemu formy. Nie potrafił go nienawidzić, gdy tak bardzo go rozumiał. Nie wzbudzał w nim obrzydzenia, nie powodował strachu. Była tęsknota, był ból rozłąki wymieszany z tą dziwną radością. Współczucie, pełnia zrozumienia, troska. Wszystkie te uczucia, skłębione ze sobą emocje sprawiły, że Kostek... cóż. Stał w miejscu.
Na chwilę odwrócił spojrzenie od grafa, zatrzymał wzrok na wysłanym wsparciu, na elfie. Na Łabędziu.
Poczuł ból. Okropne drżenie serca, nogi ugięły się pod nim, wyciągnął przed siebie dłoń i wbił miecz w ziemię, wsparł się ciężko o rękojeść, palce wolnej ręki zacisnęły się na materiale jego koszulki na wysokości serca.
- Nie krzywdź go! Przestań! - warknął. Zduszonym głosem, ze strachem.
Bo Kostek poczuł siłę swojego strachu. Ale nie bał się wcale o siebie, był przerażony myślą, że graf... że Śpiew właśnie cierpi.
A kostkowe enpisy pięknie rozwiały się w pył.
______
Wilcza zamieć - 3/3

Remy
Remy
Plac treningowy - Page 2 Empty

PisanieTemat: Re: Plac treningowy   Plac treningowy - Page 2 EmptyWto Cze 11, 2019 10:38 pm

Sytuacja zdawała się być beznadziejna. Już nawet nie chodziło o sam fakt odradzających się czarnych, których nijak dało się pozbyć. I nawet sam graf nie był jeszcze tak tragiczny. No dobra był. Mieli przejebane. Ale najgorsze w tym wszystkim było to, że Konstanty nawiązał z nim więź, jeszcze tam w Zonie, gdy po raz pierwszy przyszło mu się z nim zmierzyć. Teraz wydawało się, że jest jeszcze gorzej, bo Kostek już nawet nie był torturowany, on się zachowywał... jakby mu zależało. Sam to przyznał. To było na tyle niepokojące, że Wanda coraz bardziej się rozpraszała. Za mocno zaczęła się skupiać na tym, że Kostek jest w wielkim niebezpieczeństwie i być może nie będzie w stanie mu pomóc. Choć prędzej zginie niż go odda.
W którymś momencie poczuła, że zrobiło jej się tak jakoś milej na serduszku. Jakby modlitwy znowu pomogły i dodały jej sił. Dopiero po chwili zorientowała się, że na placu wreszcie pojawił się Łabędź. I prawdopodobnie wszystko zaczęłoby iść gładko i przyjemnie, gdyby nie fakt, że Kostek miał tę przeklętą więź z grafem.
- Kostek! - dopadła do niego, objęła jednym ramieniem. - Musisz wytrzymać. - bo co mogła innego powiedzieć? To była sytuacja patowa. I tak, i tak będzie cierpiał, a graf musiał zostać ubity.
- Perunie... - wyszeptała. Elektryczność zaczęła gromadzić się w ciele dziewczyny, by spłynąć wzdłuż ręki, po rękojeści colta, aż do magazynku. Skumulowana energia przybrała formę pocisków. Weles już rozpoczął swój atak na unieruchomionego grafa, gdy dzięki elfowi zniknęły wszelkie plugastwa torujące mu drogę do największego zagrożenia.
Wycelowała w czarną, kłębiącą się postać, która przyniosła ludziom zbyt wiele rozpaczy i zaczęła strzelać.


_______________
Skrzydła husarskie - 3/5
Leszy - 3/4
Perun - 4/20 strzałów

Nazwa: Perun.
Typ: Czar.
Wygląd: Elektryczne ładunki, które przyjmują formę pocisków dostosowanych do aktualnego typu broni.
Funkcja: Każda broń palna, jaka znajdzie się w dłoniach Remy dostosowuje się do jej woli związanej z kontrolowaniem energii elektrycznej. Dziewczyna nie potrzebuje amunicji, wystarczy jej pusty magazynek w pistolecie, rewolwerze, karabinie, etc., aby napełnić go elektrycznymi ładunkami o kształcie pocisków. Tego typu amunicja kończy się dopiero w momencie, kiedy Remy traci przytomność bądź nie używa jej ze względów na wyczerpanie organizmu. Wielkość oraz siła pocisków zależne są od wielkości broni palnej jakiej używa dziewczyna – pociski zostawiają rany postrzałowe i tworzą zniszczenia takie jak przy zderzeniu z normalnym pociskiem, ale nigdy one nie wylatują z ciała. Czasami może zdarzyć się, że pocisk zwyczajnie rozproszy się po naskórku przeciwnika tworząc dotkliwe poparzenia, jak również pocisk wniknie w głąb kończyny i spowoduje całkowity paraliż (aż do interwencji lekarza bądź cudotwórcy). Energia zamknięta w wytwarzanych pociskach przemienia broń na określony czas dostosowując ją do elektryczności, ale stosunkowo szybko się zużywa i za którymś razem tworzą się szczeliny, przez które może przeciec rozgrzany materiał, z którego wykonany jest np. rewolwer.
Limity: Zazwyczaj pistoletu można użyć na 20 jednostkowych wystrzałów, niezależnie od rodzaju broni. Remy musi odczekać, aby broń schłodziła się i może jej użyć w walce po raz kolejny. 3 posty przerwy na schłodzenie broni (jeśli spróbuje "wymusić" dodatkowe strzały, broń może jej wybuchnąć lub stopić się w rękach, powodując obrażenia)

Saash'Khaar Erkh'iaan
Saash'Khaar Erkh'iaan
Plac treningowy - Page 2 Empty

PisanieTemat: Re: Plac treningowy   Plac treningowy - Page 2 EmptySro Cze 12, 2019 10:43 pm

Nie leciał wysoko - raptem jakieś sto pięćdziesiąt stóp nad ziemią.
Utrzymanie się na takim pułapie wystarczyło jednak, by siać defetyzm na... no, może nie tyle na tyłach wroga, co na jego wierzchniej warstwie, nie spodziewającej się, że cios zadany ognistym mieczem - albo w ogóle jakimkolwiek mieczem - może przyjść właśnie z góry.
Saszka może i nie potrafił zapuścić sobie wąsa, napić się wódki bez grymasu na twarzy, napisać niegrafomańskiego listu czy utrzymać przy sobie narzeczonej - ale za to potrafił walczyć. Talentu i mocy w tej jednej dziedzinie Bozia mu nie poskąpiła. I za to porucznik Erkh'iaan szczerze dziękował w modlitwie. Za bycie takim jednoosobowym komandem śmierci dla sług balrogów. Kiedyś, kiedy jeszcze nie umiał się pogodzić z tragicznym wynikiem swojego egzaminu, miał zgoła odmienne podejście. Lata służby pozwoliły elfowi zrzucić z siebie część poczucia winy i bólu. Nie do końca, niestety - lecz na tyle, by umiał docenić wszystko to, co dostał w darze.
Elf podążał śladem soggotha. W którymś momencie chwycił za czakram i wyszeptał: dalej, dalej, ostrze Xeny. Na zmianę to rzucał nim w zmory, to znów ciął te karykatury enpisów mieczem, i z pewną dozą satysfakcji obserwował, jak się spalają. Niedaleko niego frunęła Jezebel, walcząca z wrogiem zarówno swoimi szponami, jak i ostrym dziobem oraz mrożącym krew w żyłach krzykiem. Saszce nie raz i nie dwa przemknęło w życiu przez myśl, że nie chciałby stać po tej stronie barykady, z którą walczyła harpia.
A jednak wrogów nie ubywało.
Saash'Khaar podążał śladem soggotha, jednak ubicie tego dziada nie było dlań priorytetem. Gdyby się pierwej napatoczył po drodze taki, dajmy na to, graf, to właśnie w jego stronę elf skierowałby swoje talenty, moce i umiejętności. Mimo że, jak mógł zobaczyć z wysokości, tą abominacją zajmował się już ktoś z Zakonu Łabędzia (swoją drogą, Saszka do tej pory nie miał pojęcia, czym się zajmuje zakon; miał jednak dziwne przeświadczenie, że w tym przypadku podejście "mniej wiesz, dłużej żyjesz, krócej siedzisz" jest cokolwiek uzasadnione). Dopóki graf stał na tych swoich obrzydliwych nogach, dopóty sytuacja nie miała szans się uspokoić. A każdy, kto znajdował się w Korniejewie - czy to żołnierz, czy cywil - był w niebezpieczeństwie. I sam też mógł się zagrożeniem stać. Choćby takim w postaci soggotha.
Tak, Saszka zdecydowanie zmierzał w stronę grafa. Zło trzeba było zdusić już w zarodku.
Tym bardziej, że - jak zauważył po pewnym czasie elf - owe zło strasznie się przypierdoliło do jego jedynego przyjaciela.


------------
Jezebel 3/6:
 
Raven 2/6:
 
Incendium 2/4:
 
Xenna Extra 1/5:
 

Han'lynn Zapolska
Han'lynn Zapolska
Plac treningowy - Page 2 Empty

PisanieTemat: Re: Plac treningowy   Plac treningowy - Page 2 EmptySro Cze 12, 2019 11:24 pm

MG

Śpiew cierpiał, a wraz z nim Kostek, który czuł każdy psychiczny atak Łabędzia. Nikt z tu obecnych nie miał pojęcia, na jakich zasadach działał Zakon. To jednak, co widzieli, było trochę… przerażające. Elf po prostu stał, nie kiwał nawet palcem, a wszelkie kreatury, które powstawały w wyniku fagów, otaczały go, nie chcąc wejść na niewidzialne gołym okiem terytorium – gdy to bowiem robiły, rozsypywały się w drobny mak. Graf zaś dudnił, bulgotał, starał się wierzgać, jednak na niewiele się to zdało. Tak samo jak prośby Kostka, którego enpisy po prostu rozmyły się w powietrzu.
Remy puściła pierwsze cztery kule prosto w stronę grafa. Nanokadabrowe pociski minęły Łabędzia, by następnie wbić się w cielsko grafa – te, grube, obleśne zafalowało pod wpływem impetu. Kawałki juchy odczepiły się od grafa. Ten zabulgotał gniewnie po raz kolejny, szarpiąc się przy tym z niewidzialnymi łańcuchami… Weles również poleciał w stronę monstrum, pozbywając się ostatnich niedobitek, by następnie zanurzyć swoje kły prosto w nodze Czarnego. To go zabolało, nie ma co przeczyć. Graf próbował strzepnąć enpisa ze swojej kończyny, ale ten twardo się trzymał.
El-Galad. Wytrzymaj jeszcze trochę… dasz radę – Usłyszał nagle Kostek pokrzepiające słowa elfa w swojej głowie. Można powiedzieć, że pod jego wpływem odzyskał też nieco zmysły, uwalniając się – a chociaż na chwilę – spod wpływu grafa. Bo ten ból, ta więź – to była właśnie jego sprawka. I Kostek doskonale zdawał sobie z tego sprawę.
Saszka leciał przez niemal cały garnizon, ścinając poszczególne potwory swoim mieczem. Harpia za pomocą szponów i dzioba rozszarpywała je na kawałki, wyrywając im głowy, kończony. Porucznik Erkh’iaan mógł zobaczyć już żniwo, które zostało zebrane przez sługusy Czarnych – martwi bądź ciężko ranni żołnierze leżeli praktycznie wszędzie. Sanitariuszy było stanowczo za mało, by móc „oblecieć” ich wszystkich. Cel miał jednak jeden: graf. I zbliżał się do niego z każdym metrem.
Aż w końcu znalazł się w jego zasięgu.

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Plac treningowy - Page 2 Empty

PisanieTemat: Re: Plac treningowy   Plac treningowy - Page 2 EmptyCzw Cze 13, 2019 8:25 pm

Odzyskał na chwilę spójność myśli. Spojrzał na Wandę. Zajrzał w jej niebieskie oczy i przeniósł spojrzenie na grafa. Myślał jasno, tak jasno, że to uderzało o absurd.
Powoli podniósł się na nogi, wspierając ciężko o rękojeść.
Aktywował egidę ochronną.
Zamazywał się przez chwilę, śnieżył, nim po prostu zniknął dla postronnych. Wypuścił z dłoni miecz i skoncentrował swój wzrok na grafie.
Śpiew.
Zaczął iść. Nie zwracał uwagi kompletnie na nic, parł do przodu, nie widział kompletnie niczego innego. Chroniony przez egidę, niewidoczny dla oczu.
No już. Zaraz nie będzie boleć.
Kolejne kroki.
Był już tak blisko... dwa metry... metr. Zatrzymał się, opuścił barierę ochronną. Wtedy wszyscy mogli już zobaczyć, jak El-Galad stoi tuż przed grafem. Bez broni. Jak wyciąga do niego dłoń. Zadziera głowę do góry, wpatrując się w jego głowę. Tak po prostu.
- Liberum Veto - powiedział cicho. Jego oczy zapłonęły, po raz kolejny już oświetliły grafa.
Kostek wiedział, co musi zrobić, by uwolnić grafa od bólu. Tego, którego kochał jak ojca. Któremu wybaczyłby absolutnie wszystko - któremu już wybaczył. Wszystko co zrobił, co dopiero miał zrobić.
Był gotów.
- Zabij mnie.
Te ostatnie słowa, ten rozkaz. To nie był zryw odwagi, akt idiotycznego heroizmu. To było poświęcenie. Wiedział, że ta więź zniknie dopiero wtedy, gdy zginie któryś z nich. Bał się, że Łabędzie ponownie go chwycą, znów będą torturować, męczyć - że będą cierpieli przez to obaj. Patologiczna tęsknota, dziwna do pojęcia bliskość. Chciał mu pomóc, odciążyć chociaż w ten jeden sposób. Spełnić jego pragnienie, zniszczyć to, co powodowało mu ból.
Musiał... nie, nie musiał tego robić. Chciał.
Chciał się poświęcić. Dla Śpiewu.

Remy
Remy
Plac treningowy - Page 2 Empty

PisanieTemat: Re: Plac treningowy   Plac treningowy - Page 2 EmptyCzw Cze 13, 2019 9:05 pm

Rany zadane przez Welesa być może nie były aż tak spektakularne, ale działał na miarę swoich sił. A Wanda to doceniała. Nawet jeżeli była to utkana z magii namiastka prawdziwego zwierzęcia, które zostało zaklęte w postaci bojowego enpisa.
- Dzielnie walczyłeś Welesie. - wymruczała jeszcze cichą mantrę do boga, którego imieniem ochrzciła jednego ze swoich enpisów. Była to mantra dziękczynną, a zarazem prosiła o dalszą siłę i mądrość w tej piekielnej walce.
- Kostek? Kostek, co się dzieje... C-Czekaj! - i znikł. Tak po prostu. Wiedziała, że to jedna z magicznych sztuczek Wertera, ale bardzo nie lubiła być stawiana w sytuacji, gdy nie wie co się dzieje. Próbowała go jeszcze pochwycić, złapać za ramię, skrawek materiału, cokolwiek! Daremnie chwytała puste powietrze, choć zrobiła już kilka kroków w przód, wciąż i wciąż próbując go złapać, bo coś jej mówiło, że Kostek planuje coś wyjątkowo głupiego.
Nie rozczarował jej.
Ciało młodzieńca z powrotem zmaterializowało się, kawałek po kawałku, tuż przed przerażającą czarną pustką w postaci grafa. Nie wierzyła własnym oczom. Wybałuszyła je najszerzej jak potrafiła, uniosła wysoko brwi w wkurwionym zdziwieniu, co ten Kostek odpierdala za szajs.
- Kostek, kurwa! - czy to był krzyk zdenerwowania, czy przerażenia? A może jedno i drugie? - Odejdź stamtąd natychmiast! - nie miała prawa wiedzieć, że Kostek, całkiem nieświadomie, robi coś co zasadniczo było całkiem niezłym sposobem na grafa. Nikt nie mógł wiedzieć poza zbłąkanym elfem z Zakonu Łabędzia, który zdawał się mieć sytuację pod kontrola, nawet jeżeli wcale tak nie było.
Propozycje ewentualnych planów zapierdalały z prędkością światła po kosmicznej autostradzie myśli, która akurat świeżo wybudowała się w umyśle Wandy. Analizowała wszelkie możliwości, choć czas uciekał jej między palcami, a na reakcję miała tyle co nic. Rozważała podbiegnięcie, złapanie go za szmaty i odciągnięcie na siłę w bezpieczne miejsce, ubezpieczając się perunowymi pociskami, ale... ten plan też miał luki.
Ponownie wycelowała w grafa, tym razem wysoko, ponad głową Kostka, szukając jego łba i możliwości trafienia gdzieś, gdzie zostałby choć trochę bardziej poszkodowany. Oddała cztery strzały.

_______________
Skrzydła husarskie - 4/5
Leszy - 4/4
Perun - 8/20 strzałów


Saash'Khaar Erkh'iaan
Saash'Khaar Erkh'iaan
Plac treningowy - Page 2 Empty

PisanieTemat: Re: Plac treningowy   Plac treningowy - Page 2 EmptyCzw Cze 13, 2019 10:57 pm

Elf w końcu znalazł się w jego zasięgu. A poznał to po palącym bólu w trzewiach.
Opadł w dół na kilka stóp, kuląc się w sobie z bólu i na chwilę tracąc kontrolę nad ruchami skrzydeł, ale Raven czuwał - wyrównał lot i nie pozwolił Saszce spaść na ziemię czy wylądować na niej jak jakaś kłoda. Ta chwila wystarczyła jednak, by porucznik stracił z oczu syna hetmana. Kiedy mantry geografa przyniosły oczekiwany efekt, sprawiając, że ból był jeszcze jakoś do zniesienia, sytuacja na scenie uległa diametralnej zmianie.
Konstanty pchał się prosto w łapy plugawego porucznika Czarnych.
Tak przynajmniej wyglądało to z perspektywy elfa. Który co prawda wiedział, że jego przyjaciel jest zdolny i utalentowany (jakżeby mogło być inaczej, skoro w jego żyłach płynęła krew El-Galada?), ale który przecież nigdy nie widział go w walce. Co Saszka jednak widział, i to niejednokrotnie, to iście romantyczne zapędy samobójcze. I o ile te zapędy czy fascynacja zakończeniem swojej egzystencji były dla Erkh'iaana zupełnie zrozumiałe w teorii - o tyle w praktyce uważał je za zwyczajnie głupie.
W elfie aż coś zawrzało.
Natychmiast ruszył w stronę grafa, prędko nabierając szybkości. Krzyczenie do młodego El-Galada nie miało najmniejszego sensu, przez zgiełk walki i tak by nie usłyszał. Zresztą, kto wie, jak bardzo graf mógł mu namieszać w głowie. Może do Konstantego w ogóle nie dotarłyby żadne słowa.
W każdym razie nie te powiedziane na głos.
Pikując w dół Saszka nie skupiał się już na mantrach bojowych. Skupiał się na tym, by siłą wedrzeć się do głowy swojego przyjaciela. By posłać mu telepatyczny komunikat. Albo raczej - wrzask.
CO TY WYPRAWIASZ, DO JASNEJ CHOLERY, ODEJDŹ OD NIEGO, NATYCHMIAST! OTRZĄŚNIJ SIĘ, KONSTANTY!!!
Elf nigdy wcześniej nie próbował telepatii tak blisko jakiegokolwiek grafa, nie miał więc pojęcia, czy jego rozpaczliwy krzyk dotarł do Kostka czy nie. Miał ogromną nadzieję, że tak. Że zrobi to jakąś różnicę. Że Konstanty...
...że nie zginie tak jak Mysza, Ramzes, Chudy czy Sirocco.
Saszka zacisnął dłonie na swym orężu. Znajomy dotyk pozwolił oczyścić myśli i wznowić mantrowanie. Bóg jeden wiedział, że było mu teraz potrzebne.
Bo oto krążył teraz nad grafem, coraz szybciej pikując w dół. Jeszcze z wysoka rzucił czakramem z całej siły, celując w podstawę tego czegoś, co teoretycznie powinno być głową potwora. Chwilę później, niesiony siłą pędu, znajdował się już znacznie bliżej. Zdecydowanie bliżej, niż by chciał.
W sam raz, by zamachnąć się na stwora ognistym mieczem w rozpaczliwej próbie dekapitacji.


----------
Jezebel 4/6
Raven 3/6
Incendium 3/4
Xenna Extra 2/5
Telepatia 1/1
Spoiler:
 

Han'lynn Zapolska
Han'lynn Zapolska
Plac treningowy - Page 2 Empty

PisanieTemat: Re: Plac treningowy   Plac treningowy - Page 2 EmptyPią Cze 14, 2019 12:03 am

MG


No więc tak – sytuacja wyglądała następująco: Kostek stwierdził, że sobie zniknie, używając przy tym egidy, trollując praktycznie wszystkich tu zebranych i pojawił się tuż przy grafie. Raptem metr od niego. Zapewne każdy dostał mikrozawału – Wanda, Saszka, a nawet Łabędź, który co prawda wciąż trzymał na uwięzi, ale z takiej odległości ten mógł bez problemu skrzywdzić Konstantego, biorąc pod uwagę fakt, że ten był bez broni. Pani major w geście bezradności – no bo więcej tak naprawdę zrobić nie mogła – wystrzeliła kilka naboi, które wbiły się w ciało jegra i tam też zatrzymały – w przezroczystej galarecie jego łba, nawet było je widać. Ten jednak żył i wydawał się mieć całkiem dobrze.
Łabędź w pierwszej chwili chciał coś zrobić, zareagować – a potem poczuł. Zdał sobie sprawę z relacji między młodym El-Galadem a grafem. I postanowił nie ingerować w to, co Kostek robił. A chociaż tak mogło się zdawać gołym okiem, bowiem elf otoczył syna hetmana egidą, zabezpieczając go przed ewentualnym atakiem.
Saszka zaczął krzyczeć do umysłu Kostka, jednak ten wydawał się głuchy. Chłopak spoglądał na grafa i napawał go swoimi uczuciami – miłością, przebaczeniem. Dzielił się uczuciami, że ten stał się dla niego jak ojciec. Że nie chciał, by cierpiał. I dlatego też postanowił się poświęcić – w imię tej patologicznej miłości. Padły te znamienne słowa. Graf wierzgnął, próbując się wydostać z niewidzialnych łańcuchów. Chciał spełnić rozkaz Konstantego, jednakże to uczucie, które szło z nim związane, było znacznie silniejsze. Kostek słyszał w swoim umyśle jego krzyk i płacz. Zaś reszta – przeraźliwe warczenie i bulgotanie…
Saszka zapikował, chcąc pozbawić grafa głowy. Miecz jednak, zamiast cielska, przeciął powietrze. Tam, gdzie jeszcze przed chwilą była głowa monstrum znajdowała się pustka. Jedyne co zobaczył, to proch, którym po części był obsypany Konstanty. Reszta upadła na ziemię, powoli będąc rozwiewana przez wiatr.
To był koniec. Graf upadł.

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Plac treningowy - Page 2 Empty

PisanieTemat: Re: Plac treningowy   Plac treningowy - Page 2 EmptyPią Cze 14, 2019 12:50 am

Nie słyszał krzyku Wandy. Niczego właściwie nie słyszał, gdy stał naprzeciw grafa. Gdy palcami dotknął jego skóry, gdy był tak blisko. Usłyszał ten rozpaczliwy krzyk Saszki - skąd w ogóle się tam wziął?
Muszę mu pomóc.
Zdążył jeszcze, jak sądził, odpowiedzieć, nim wypowiedział zwrot aktywujący czar.
Ponownie zostali tam we dwóch. Pogrążeni w beznadziei uczuć, scaleni wewnętrznym bólem. Konstanty miał wrażenie, że to trwa wieczność. Że stali tam setki dni, tysiące godzin. Nie mógł znieść tego krzyku. Płaczu. Po jego policzkach, tak bez jego wiedzy i woli, również popłynęły łzy.
Był gotów.
Lecz pierwsze co poczuł, to opadające zaklęcie. Liberum Veto przestało działać. Mógł znów się ruszać. I wtedy... wtedy Śpiew zaczął się rozsypywać, jego obecność zanikała. Kostek panicznie wyciągnął dłoń, próbując go złapać, przytrzymać w miejscu, lecz jego pięść zacisnęła się na prochu.
- NIE! - Nie wiedział, że w ogóle krzyknął. Nie miał pojęcia, że stracił równowagę i upadł na ziemię.
W jego umyśle zapanowała błoga cisza, skończyło się zawodzenie, nie było już krzyku i płaczu. Został ból. Okropny, rwący ból w piersi. Niezrozumienie sytuacji i tego, co właśnie się stało.
Oparł się obiema dłońmi o ziemię, zanurzył palce w pyle grafa. Którego kochał. Jak ojca. Jak najwspanialszego na świecie powiernika. Jak osobę, która miała moc sprawczą i mogła go uchronić od absolutnie wszystkiego.
Pochylił głowę, świat rozmazywał mu się przed oczami - Kostek nie wiedział, że to były łzy. Nie czuł ich. Kompletnie nie miał świadomości, że właśnie rozpaczał nad jedną z najpotworniejszych kreatur, jakie mogły chodzić po tym świecie.
I płakał, płakał, płakał...

Remy
Remy
Plac treningowy - Page 2 Empty

PisanieTemat: Re: Plac treningowy   Plac treningowy - Page 2 EmptyCzw Cze 20, 2019 3:27 pm

To... to był koniec?
Nie wierzyła własnym oczom, że ot tak, jakby to była najbanalniejsza rzecz pod słońcem, Graf się po prostu... rozpadł. I nic po nim nie zostało, choćby najmniejsza namiastka jego plugawej egzystencji. Nie żeby potrzebowała dowodu na to, ale jednak. Dziesięć sekund temu ziała przed nimi ogromna, mordercza pustka, której jedynym zadaniem było zniszczenie... chyba właśnie Kostka. Zamiast tego sprawy przybrały nieco inny obrót.
Mentalnie się spoliczkowała. Ile można stać i gapić się w pustkę jak cielę w malowane wrota. Schowała colta do pokrowca na udzie i poczuła, że husarskie skrzydła zaczynają się dezaktywować. Idealnie na czas.
Widok cierpiącego Kostka był... rozdzierał jej serce. Nic jednak nie mogła zrobić. Nie potrafiła mu pomóc, nie teraz i nie tutaj.
Spojrzała w bok, na Łabędzia, który najwyraźniej również był skołowany ostatnimi zdarzeniami. Podejrzewała, że mimo konsternacji wie o wiele więcej niż oni, a przede wszystkim rozumie co tu się tak właściwie zdarzyło i czemu Graf nagle zrobił jedno wielkie puf! i zniknął, jakby nigdy nic.
Nabrała dużo powietrza w płuca i głęboko odetchnęła, czując każda komórką swojego ciała, że tak naprawdę teraz miała o wiele trudniejsze zadanie do wykonania. Wreszcie ruszyła się z miejsca. Stanęła przed załamanym młodzieńcem. I co ona miała zrobić?
- Kostek. - strzelenie go w pysk raczej tutaj nie poskutkuje, choć niektórzy całkiem nieźle reagują, gdy w ten sposób wyciąga się ich z szoku, ale Kostek był zwyczajnie rozdarty.
Kucnęła przed nim. Ujęła jego twarz w dłonie, by móc ścierać płynące po policzkach łzy.
- Spójrz na mnie. - próbowała uchwycić jego spojrzenie. Nie było to łatwe zadanie, gdy znajdował się w tym stanie. - Bardzo mi przykro z powodu twojej straty. Ale ty jesteś cały, nawet jeśli chciałeś się poświęcić. Możesz wstać? - bardzo, ale to bardzo pragnęła się na niego wydrzeć, jak wielkim głupcem był i jak bardzo ryzykował w ten sposób. Nie myśląc o nikim poza swoimi samolubnymi pobudkami.

_______________
Skrzydła husarskie - 5/5
Perun - 8/20 strzałów

Han'lynn Zapolska
Han'lynn Zapolska
Plac treningowy - Page 2 Empty

PisanieTemat: Re: Plac treningowy   Plac treningowy - Page 2 EmptySro Cze 26, 2019 10:24 pm

MG


Saszka – widząc, że graf padł był na początku nieco zdezorientowany, by następnie zobaczyć soggotha, za którym tu przyleciał. Postanowił więc nim się zająć.
Tymczasem Łabędź spoglądał na to, co się stało, nie dowierzając do końca. Zwykle trzymał emocje w rydzach, ale teraz nie potrafił. Jak taki młodzik, nie mając pojęcia o tym, jak dokładnie Zakon działa, użył ich własnych technik – po części, oczywiście? Elf cały ten czas penetrował umysł grafa, odczuwał to co on – i to było przerażające. Z drugiej strony miał w sobie krew samego hetmana. Po jego dzieciach można spodziewać się dosłownie wszystkiego.
Podszedł do chłopaka i położył mu rękę na ramieniu. Kostek mógł poczuć ulgę, która przebiega przez jego ciało, jakby coś podnosiło go na duchu. Łabędzie sztuczki, jednakże miał nadzieję, że będzie dobrze.
Chłopcze, znam Twój ból. To minie. Przykro mi – szepnął jedynie. Wiedział, że to nie uśmierzy specjalnie tego, co czuł po stracie tego grafa. Będzie musiał porozmawiać z hetmanem o tym, co się stało. – Proszę wybaczyć mój kompletny brak manier. Nie przedstawiłem się. Major Lyk’loor Elt-hyrr’a. – Wypadałoby wiedzieć, z kim ma się do czynienia, prawda? – No i masz babo  wóz – westchnął ciężko. Zapewne mu chodziło o „placek”, mając na myśli niepowodzenie z zadania. Prochy grafa były rozsiewane przez wiatr.  Miał złe przeczucia. Coś w nim siedziało. Ten graf był bardzo ważną jednostką. I było prawdopodobieństwo, że Czarni będą chcieli go odzyskać. Nie zamierzał jednak na razie o tym mówić.

Saszkie z/t?

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Plac treningowy - Page 2 Empty

PisanieTemat: Re: Plac treningowy   Plac treningowy - Page 2 EmptyCzw Cze 27, 2019 12:21 am

Nie potrafił opisać tego bólu, tej straty. Czuł się tak, jakby ktoś właśnie wyrwał mu serce z piersi, zdeptał i zmiażdżył na jego oczach. Nigdy wcześniej nie czuł czegoś tak przytłaczającego. W pierwszej chwili nawet nie zauważył Wandy, która dopadła do niego jako pierwsza. Gdy ujęła jego twarz w dłonie i tym samym zmusiła go, by na nią spojrzał - jej obraz i tak był z lekka zamazany.
- Przepraszam - szepnął to jedno słowo, ale nie sposób było powiedzieć za co i kogo dokładnie. Czy miał na myśli Wandę? Przepraszał za to, że tak wybił się przed szereg, że się naraził? Czy przepraszam Śpiew za to wszystko co się tutaj stało? Zamknął oczy, schował pod powiekami wyryty w nich smutek.
Wraz z dłonią na ramieniu poczuł ulgę. Jakby ktoś zdjął mu częściowo z barków ten ciężar albo przynajmniej pomógł go podnieść.
Odetchnął głośniej, głębiej. Do tej pory nie docierało do niego, co właściwie zrobił. Jak. Dlaczego. Teraz... teraz chyba powoli zaczynał rozumieć, ale musiał się upewnić. Delikatnie ujął lewy nadgarstek Wandy i odciągnął go od swojej twarzy - uścisk palców przeniósł na dłoń i powoli zaczął się podnosić do pionu. Nieśpiesznie. Wolną ręką wspierając się najpierw o ziemię, następnie o swoje udo, by koniec końców otrzeć oczy. Wyprostował się, jakoś tak zupełnym przypadkiem zapominając o tym, że powinien uwolnić dłoń Wilczyńskiej.
- Podchorąży El-Galad melduje się na rozkaz - powiedział cicho zachrypniętym nieco głosem. Spojrzał na rozwiewane prochy. - Zabiłem go tym...? - zapytał słabym głosem.
Trochę kręciło mu się w głowie po użyciu czaru, ale... tylko trochę. Zachwiał się tylko lekko i to raptem raz.

Remy
Remy
Plac treningowy - Page 2 Empty

PisanieTemat: Re: Plac treningowy   Plac treningowy - Page 2 EmptySob Cze 29, 2019 3:14 pm

Miała wrażenie, że tym razem może być nawet gorzej niż po ostatnim spotkaniu z tym grafem. Wtedy zmącił umysł i zasiał ziarno niezgody, dzięki któremu Kostek niemal całkowicie się od niej odwrócił. Teraz jednak nic takiego się nie stało. Najwidoczniej postanowił zmienić taktykę, choć może wcale nie była to skrupulatnie przemyślana strategia obrana idealnie pod syna jednej z najpotężniejszych figur w polskim państwie. Być może graf również był zagubiony, zwabiony przez tę patologiczną i niezrozumiałą więź, a także przez nią zgładzony, uprzednio jednak zasiewając kolejne toksyczne ziarno patologicznej do bólu miłości.
- To był on albo my. My jesteśmy ważniejsi. - zajrzała mu głęboko w oczy, przybliżając swoją twarz jeszcze bardziej, co by wryć Kostkowi do łba, że tak trzeba było zrobić. - Zapamiętaj to. Choćby rozdzierał Cię ból, to MY będziemy ważniejsi niż oni. Zawsze. A ja będę dla Ciebie, choćbym miała stać po drugiej stronie ściany. - pozwolił zrobić ze swoją dłonią na co miał ochotę.
Bardzo, ale to bardzo nie lubiła się czuć w ten sposób. Bezradnie. Bezbronnie. Pozbawiona arsenału, który dodawał jej odwagi, siły i możliwości manewru. Teraz mogła jedynie rzucać pustymi i górnolotnymi frazesami, które niekoniecznie były pomocne.
- Major Wanda Wilczyńska. Proszę się nie przejmować. Podczas walki nie ma czasu na dobre maniery, Panie majorze. Dziękujemy za wsparcie. To wszystko... To wszystko nie powinno mieć miejsca. - nie żeby zamierzała obrzucać odpowiedzialnością łabędzie, ale! No ale jakim, kurwa, cudem graf się wydostał z super ultra zabezpieczonych kazamatów?! Przecież to nie miało prawa się zdarzyć.
- Najpierw to ty musisz usiąść i chwilę odpocząć, zużyłeś tyle energii, że zaraz się przewrócisz, a ja Cię nosić nie będę. - rzuciła niby żartem, który de facto miał swoje odniesienie do ich wspólnej historii. Zacisnęła mocniej dłoń na tej Kostkowej, którą wciąż ją trzymał. I może było to nieregulaminowe i nieprofesjonalne, i w ogóle wszystko nie, ale teraz nie miało to najmniejszego znaczenia.

Han'lynn Zapolska
Han'lynn Zapolska
Plac treningowy - Page 2 Empty

PisanieTemat: Re: Plac treningowy   Plac treningowy - Page 2 EmptySob Cze 29, 2019 6:54 pm

MG

Łabędź pozwolił Wandzie i Kostkowi na chwilę prywatności – nie oceniał, nie uważał tego za niestosowne i nieprofesjonalne. Miłość brała górę w takich sytuacjach i często nie dało się zdystansować. I on to rozumiał. A takie momenty, gdy wspieramy drugą osobę, która jest bliska naszemu sercu, umacnia patriosferę. Czemu miałby ich krytykować? I kim on w ogóle był, by to robić?
Prawda – przytaknął na słowa Wandy. Podczas walki były ważniejsze sprawy do ogarnięcia. Konstantego oczywiście znał – był przecież synem samego hetmana, plus jednak spędzili ze sobą trochę czasu podczas eskorty grafa. Aczkolwiek wtedy nie było okazji poznać się nieco bliżej. Fae’reiler miał dla nich nieco inne rozkazy i musieli się skupić na pracy. – Oczywiście, że nie powinno. Wszystko było zabezpieczone zgodnie z procedurami. – I jeżeli Elt-hyrr’a tak mówił, to tak było. – Nikt się jednak nie spodziewał, że tak doświadczony Łabędź jak świętej pamięci pułkownik Fae’reiler zostanie zaatakowany przez kleszcza. I to skutecznie. Nie wierzę jednak, żeby to był zwykły kleszcz. Oni – miał oczywiście na myśli Czarnych, jednakże nigdy nie wypowiadał żadnych z nazw balrogow, czy to ziemskich czy elfickich. Uważał, że sama myśl o nich osłabia człowieka. – zaczęli… udoskonalać swoje techniki. – Widać było po mężczyźnie, że się nieco… frapował. Wyglądał na zmartwionego zaistniałą sytuacją. Ze smutkiem spoglądał na resztki grafa na ziemi. Następnie spojrzał na Kostka. – Tak. To nie byłem ja, nie zamierzałem go zabić – odpowiedział, zgodnie z prawdą. Nie użył nawet połowy swojej mocy w tej kwestii. – Nie miał pan pojęcia, że to tak działa, prawda? – Na początku myślał, że Konstanty doskonale zdawał sobie sprawę z tego, co robił. Że może ojciec mu zdradził rąbek tajemnicy dotyczący pracy Zakonu. Jednak Kostek wydawał się być kompletnie nieświadomy tego, co zrobił i Lyk’loor się tylko o tym utwierdzał. To, co zrobił, w takim wypadku, było cholernie ryzykowne. Czy zamierzał go pouczać? Nie. – Może powinien pan się zastanowić nad zmianą jednostki? – Widział, jak podchodził do tego grafa… I niewielu osobom na tym świecie udało się zabić grafa samymi uczuciami i miłością. To wiele znaczyło.[/b]

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Plac treningowy - Page 2 Empty

PisanieTemat: Re: Plac treningowy   Plac treningowy - Page 2 EmptySob Cze 29, 2019 8:58 pm

Wysłuchał słów Wandy, kiwając powoli głową. Albo oni, albo on - Kostek, uspokojony czarami elfa, postanowił przemilczeć tę jedną kwestię, że... że dla niego on był w tamtym momencie ważniejszy. Był gotów poświęcić własne życie, byleby ochronić go przed bólem tęsknoty i miłości. Chciał tego. Pragnął.
Tym samym pozbawił go życia. Tak nieświadomie, przypadkowo.
- Tak, zapamiętam. Przepraszam. - Nie wypuścił jej dłoni, zacisnął na niej pewniej i mocniej palce, jakby ten dotyk był dla niego ostoją, kotwicą, która pozwalała mu zostać w miejscu. Nie myślał o tym, że ktoś mógłby potraktować to nieprofesjonalnie czy... niewłaściwie. Wypadły mu z głowy wszystkie punkty regulaminu, kompletnie nie pamiętał o tym, jak to nie należy podobnych rzeczy robić. Z drugiej strony - w mundurze. A tak?
Oderwał spojrzenie od zimnego błękitu, przeniósł wzrok na Elt-hyrr'a.
Czarni udoskonalali swoje taktyki. Mogli wpuścić kleszcza w najczystsze istoty w całej Polsce, mogli zakazić nim Łabędzia. Gdyby nie to zmęczenie, gdyby nie to wszystko, pewnie poczułby prawdziwą siłę tego niepokoju - teraz nie potrafił do końca. Wiedział, że to coś niebezpiecznego dla nich wszystkich, dla całej Polski, ale... ale to było obok. Zupełnie obok.
- Nie. Nie wiedziałem - odparł. Opuścił wzrok. - Śpiew, on... znaczy... graf... cierpiał. Pan go torturował, majorze. - Pokręcił powoli głową i odetchnął głośniej. Wolną dłonią przesunął po karku. - Nie jestem pewien, czy potrafiłbym znieść to ponownie.
To już tak a propo zmiany jednostki.
Nawet nie próbował udawać rozbawienia po uwadze Wandy. Nie miał na to sił. Poluzował zaciśnięte na jej dłoni palce, przesunął kciukiem po jasnej skórze.
- Powinienem najpierw chyba... złożyć raport. Ale później... tak, chciałbym odpocząć.
Tak ugodowo. Wiadoma rzecz.

Remy
Remy
Plac treningowy - Page 2 Empty

PisanieTemat: Re: Plac treningowy   Plac treningowy - Page 2 EmptySob Cze 29, 2019 10:30 pm

- To najwyższa chwila, byśmy i my zaczęli udoskonalać swoje techniki. Nie możemy pozwolić, by byli krok przed nami. - zasadniczo miałaby o wiele więcej do powiedzenia, ale Zakon Łabędzia wciąż pozostawał owianą tajemnicą miejską legendą. Chwilowo jednak nie potrzebowała tej wiedzy więcej niż było to jej potrzebne. Miała swoje własne priorytety, zwłaszcza taki jeden, który powoli zaczynał jej ciążyć i czuła, że jeżeli zaraz się stąd nie zabiorą, to Kostek runie jej choćby teraz i tutaj.
- Jeszcze raz dziękujemy, majorze. Pozwolę sobie zaopiekować się podchorążym i odprowadzić go do medyka. - skinęła majorowi głową i pociągnęła Kostka w kierunku głównej części garnizonu. Skoro ciemnowłosy nie do końca potrafił się samemu ogarnąć, to najwyraźniej musiała to za niego zrobić ona.
- Tak, tak. Najpierw raport, potem odpoczynek. - nie żeby jej to odpowiadało, ale kłócić się nie zamierzała. Wystarczyło, by Kostek jej się choć trochę słuchał, zwłaszcza w kwestii odpoczynku. Przy ogólnym rozpierdolu w garnizonie coś czuła, że spokojnie mógłby złożyć raport później, ale nie zamierzała go nakłaniać do złych rzeczy. Jeszcze.
Tym sposobem, pożegnawszy się z elfem z Zakonu wymaszerowali z placu.

zt x2

Sponsored content
Plac treningowy - Page 2 Empty

PisanieTemat: Re: Plac treningowy   Plac treningowy - Page 2 Empty


 
Plac treningowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Skocz do: