Szybkie Menu

Strzelecka
avatar

PisanieTemat: Strzelecka   Sob Lis 24, 2018 6:28 pm



Typowa praska ulica, na której stare spotyka się z nowym. Po jednej stronie ulicy znajdują się stare, przedwojenne kamienice z odpadającym tynkiem i okolonymi żelazną balustradą balkonami, po drugiej zaś nowe bloki mieszkalne w szkaradnym, bladożółtym kolorze. Na ścianach wciąż ktoś domalowuje przeróżnego rodzaju graffitti. I, jak to na Pradze, kręci się tu sporo różnorakiego elementu społecznego. Policja bywa tu rzadkim gościem. W okolicy znajduje się pralnia, niewielki warzywniak i sklep rybny. Jeśli ktoś wie, gdzie i jak szukać, może też zaopatrzyć się w całkiem niezły bimber.

avatar

PisanieTemat: Re: Strzelecka   Sob Lis 24, 2018 10:49 pm

To był tylko niewinny żarcik, nazwijmy to, sytuacyjny w kierunku do pana porucznika i nie powinien za nic przepraszać. Hania machnęła na to ręką, powiedziała zapewne, że nie powinien się tym przejmować. To była jego praca – zbieranie informacji o ludziach. Był chodzącą bazą danych i zapewne był jednym z tych, który na każdego znalazłby jakiś paragraf. Powinna do tego przywyknąć, że poszczególne osoby, zwłaszcza wyższe stopniem, coś o niej wiedzą. Zwykle, gdy przypadek jest beznadziejny, a pacjent jest wysoko postawioną osobą w państwie – nie tylko w wojsku – to woła się właśnie ją. Tą od cudów. Mimo wszystko trochę ją ta „sława” przerażała i onieśmielała. Nie była medykiem tudzież uzdrowicielką dla tytułów, wychwalania jej pod niebiosa. Po prostu wypełniała swoją służbę.
W przeciwieństwie do podporucznika nie miała pojęcia, co te słowa mogły znaczyć. Nie miała zapewne stosownej wiedzy… Na chwilę obecną to było wszystko, co pamiętała, może jeszcze sobie coś przypomni. Wzięła jednak od mężczyzny karteczkę z numerem i skinęła głową na znak, że rozumie. Zarówno chodziło o dzwonienie (o każdej porze dnia i nocy) jak i o udanie się do najbliższego komisariatu policji w celu złożenia wyjaśnień.
Han’lynn, zmęczona brudna od kurzu i ludzkiej krwi, z potarganymi włosami i z pragnieniem długiej kąpieli i snu udała się na komisariat, jak jak została o to poproszona. Z wielką chęcią spełniłaby prośbę pana podporucznika, aczkolwiek po przejściu całej ulicy nie znalazła żadnego komisariatu. Czyżby się pomylił? Zapewne, nikt przecież nie jest nieomylny. Tylko pytanie, gdzie w takim razie znajdował się jakiś komisariat. Bądź co bądź, ale Pragi aż tak bardzo nie znała, by wiedzieć dokładnie co gdzie się znajduje. Najlogiczniejsze wydawało się zapytanie jakiegoś przechodnia o drogę - o ile jakiś się znajdzie.

avatar

PisanieTemat: Re: Strzelecka   Wto Lis 27, 2018 12:43 am

Przechodniów o tej porze było jak na lekarstwo. Nie dość, że godzina temu nie sprzyjała, to jeszcze przecież była to Praga. Ludzie woleli siedzieć z bliskimi w domach. A ci, którzy jednak jeszcze mieli jakieś sprawy do załatwienia, w znacznej większości zatrzymywali się gdzieś w okolicach Namysłowskiej albo Czynszowej, by być biernymi świadkami niepokojących wydarzeń. Innymi słowy - przystawali, żeby się trochę pogapić.
Tak całkiem pusto na Strzeleckiej jednak nie było.
Z naprzeciwka szedł lekko zgarbiony młodzian. Ręce miał wsadzone w kieszenie spranej bluzy. Gładka buzia wskazywała, że nie mógł mieć więcej jak piętnaście czy szesnaście lat. Mimo że był dość wyrośnięty jak na swój wiek, to masa ciała widocznie nie nadążała za wzrostem: był od Han'lynn wyższy, ale bardzo chudy. Spojrzenie miał jakieś takie szczenięce. Gdy jego wzrok padł na panią podporucznik, chłopak lekko się zarumienił i zaraz wbił wzrok w witrynę sklepową. Że niby tak go interesował jakiś sklep rybny. A nie idąca chodnikiem ładna pani. Też coś.
I nagle się zatrzymał.
Wyciągnął dłonie z kieszeni. Ręce jakoś tak bezwładnie opadły mu wzdłuż ciała, gdy z otwartymi ustami wpatrywał się w szyld. Po chwili grymas złości wykrzywił mu twarz, ledwie na mgnienie oka, nie dłużej. Nastolatek znów spojrzał na Zapolską. Ale tym razem w jego spojrzeniu nie było już śladu po młodzieńczym zauroczeniu.
- Ryba psuje się od głowy - powiedział beznamiętnie i rzucił się na Han'lynn z pięściami.

avatar

PisanieTemat: Re: Strzelecka   Wto Lis 27, 2018 8:51 pm

Było dosyć późno, to fakt, jednakże miała nadzieję, że na kogoś pomocnego się natknie. Choć, z drugiej strony, zapomniała, że na Pradze to różnie z tym bywa, zwłaszcza jeżeli jest się samotną kobietą… raz już się o tym przekonała, że o takiej godzinie z Pragi trzeba wiać jak najszybciej, a nie spacerować jak Czerwony Kapturek. No ale chciała spełnić swój obywatelski obowiązek, złożyć wyjaśnienia związane z całą akcją… choć nie do końca rozumiała, dlaczego miałaby to mówić policji, skoro wszystkim zdecydowanie powinno zająć się wojsko, a podporucznik Kowalski dostał od niej wszelkie szczegóły, mógł się nimi z policją przecież podzielić.
Wtem na horyzoncie pojawił się pewien młodzieniec. Nie wyglądał na specjalnie groźnego, zwłaszcza, gdy zobaczyła jego – jakże uroczą – reakcję na jej widok. Czyli aż tak bardzo nie straszyła swoim wyglądem, to dobrze… To jednak nie zmieniało faktu, że chciała jak najszybciej znaleźć się w domu, bo była, po ludzku, zmęczona.
– Dobry wieczór, nie wiesz może, gdzie… – Nie dokończyła, bo wtedy usłyszała te słowa. Te same, które wypowiadał domniemany sprawca. Tarcza nietykalności odpaliła się automatycznie, by bronić jej użytkowniczkę. Han’lynn nie zamierzała jednak polegać tylko na niej. Sama jakoś bardzo niska nie była – blisko sto osiemdziesiąt centymetrów miała – więc chłopak nie powinien górować na nią aż tak. Drugą sprawą było to, że Zapolska była po szkoleniu wojskowym, jest osobą wysportowaną (ta figura to nie tylko zasługa elfich genów). Choć obcas – niewielki, bo niewielki – może być zarówno sprzymierzeńcem jak i wrogiem w tej potyczce.
Jak zostało wspomniane, Hania nie zamierzała bazować jedynie na tarczy. Próbuje uchylić się przed atakiem napastnika, by następnie chwycić go za rękę, blokując ją. Prawym przedramieniem uderza napastnika  w okolice tchawicy i szczęki – to powinno na chwilę zabrać mu oddech i dać Hani chwilę czasu na użycie prześwietlenia. Nie zależało jej na tym, by zajrzeć co ma chłopak w środku, a po prostu na wprowadzenie go w stan śpiączki, przez co nie będzie już dla niej zagrożeniem.


Prześwietlenie 1/2?
Tarcza nietykalności 1/4

avatar

PisanieTemat: Re: Strzelecka   Sro Lis 28, 2018 9:58 pm

Wszystkim zdecydowanie powinno się zająć wojsko. Coś tu zdecydowanie śmierdziało. W przenośni. Nie były to bowiem ryby z pobliskiego sklepu - pani Grażynka, jednocześnie właścicielka i jedyna sprzedawczyni, bardzo dbała o świeżość swojego towaru.
Młodzieniec, który właśnie atakował półelfkę, dobrze o tym wiedział, był wszakże synem sklepikarki. Nie miało to jednak żadnego znaczenia, kiedy brał zamach, by prawym prawie-sierpowym posłać Han'lynn na ziemię. Miało jednak znaczenie to, że Zapolska była chroniona magią. Zaciśnięta kurczowo pięść nastolatka prześlizgnęła się po egidzie, nie czyniąc pani podporucznik żadnej szkody. Chłopak, kompletnie na taką ewentualność nieprzygotowany, stracił równowagę i wyłożył się na chodniku jak długi. Zamrugał szybko oczami i spojrzał za siebie na przeciwniczkę. Ryknął wściekle, co w połowie brzmiało strasznie, a w połowie komicznie - pod koniec jego głos załamał się, przegrywając z przechodzoną właśnie przezeń mutacją. Uroki dojrzewania. Zaraz po tym nastolatek zerwał się z ziemi i znów zaszarżował w stronę Zapolskiej. Jeśli uwierzyć Einsteinowi, że szaleństwem jest robienie wciąż tego samego i oczekiwanie innych rezultatów, to chłopak musiał być niespełna rozumu - wykonał taki ruch, jakby zamierzał uderzyć w dokładnie taki sam sposób. I tym razem zawiódł: półelfka uderzyła go prosto w jabłko Adama. Zatrzymał się, wybałuszając oczy i rozpaczliwie próbując złapać oddech. W tym czasie Han'lynn postanowiła wcielić w życie swój doskonały pomysł i uśpić go.
I, jak to zwykle z doskonałymi pomysłami bywa, coś nie wyszło.
Może zawiniła praca w stresie. Może zmęczenie długim dniem i jeszcze dłuższą, cholernie męczącą pracą na akcji ratunkowej. Może szczyl miał jakieś ukryte zdolności. A może po prostu świat się uwziął i tyle.
Zaklęcie zadziałało, ale tylko połowicznie. I to w tej części, na której najmniej podporucznik zależało. Miała teraz wgląd w ciało, które ją atakowało, ale napastnik nie wyglądał, jakby zamierzał uciąć sobie drzemkę. Wręcz przeciwnie. Najwyraźniej udało mu się odzyskać oddech, bo znów ryknął wściekle (tym razem obyło się bez kompromitacji) i odskoczył w tył. Poruszał się teraz odrobinę zwinniej niż na początku swojego ataku. Przyczaił się lekko i samymi oczami zaczął rozglądać się na boki. W oko wpadła mu leżąca tuż obok ławki zgnieciona puszka. Potrząsnął lekko głową - to nie było to. Nadal przepatrywał teren, aż nagle znieruchomiał na ułamek sekundy, po czym doskoczył do kosza na śmieci. Warcząc gniewnie i patrząc na Han'lynn z wrogością zabrał się za oderwanie go od ziemi.

avatar

PisanieTemat: Re: Strzelecka   Sro Lis 28, 2018 11:14 pm

Im dalej w las, tym bardziej wszystko wydawało się Han’lynn nie pasować. Zmęczony umysł na początku nie widział nic podejrzanego w fakcie, że podporucznik Kowalski kazał złożyć jej jeszcze zeznania na policji. Teraz do niej docierało, że coś nie grało, wręcz śmierdziało na kilometr i zdecydowanie będzie musiała się wrócić, by odnaleźć pana wywiadowca, bądź kogoś bardziej kompetentnego. Nim to jednak się stanie, będzie musiała uporać się z pewnym problemem…
Magia zdecydowanie w tym wypadku była pomocna – chłopak nie spodziewał się egidy (i bardzo dobrze), dzięki czemu Han’lynn miała nad nim swego rodzaju przewagę. Szybko się podniósł, co sprawiło, że znów zaatakował, choć wcale bardziej niebezpieczny nie był. Mimo to postanowiła chłopaka pochwycić, zadać cios, a potem użyć tego nieszczęsnego prześwietlenia, by go uśpić. Los chciał, że zaklęcie zadziałało nieco inaczej, niżeli tego by chciała. Choć z drugiej strony – może ten skan da jej jakieś wskazówki? Bazując na swoim doświadczeniu i po objawach, jakie chłopak wykazywał, to stawiałby na kleszcza. To było najlogiczniejsze wytłumaczenie jego zachowania.
Hanka nie zamierzała czekać, aż przeciwnik wyrwie ten nieszczęsny kosz na śmieci i postanowi ją nim rzucić. Hania zdjęła swoją torebkę – dotychczas przewieszoną przez ramię. Była niewielka, ale należała do tych eleganckich, usztywnianych, trochę twardych… wracając jednak do tematu. Zapolska zaczęła nią wymachiwać jak jakimś nunczako, jakby była jakimś jebanym ninja w sukience, by podlecieć na odpowiednią odległość i po prostu jebnąć go tą torebką w twarz. Mając nadzieję na zaskoczenie przeciwnika tym nietypowym atakiem, spróbuje uderzyć chłopaka w kark, między 3 a 4 kręgiem szyjnym – nie za mocno, by nie zabić, ale by go unieszkodliwić. Oczywiście, bariera cały czas była włączona.

Prześwietlenie 2/2
Tarcza nietykalności 2/4


Ostatnio zmieniony przez Han'lynn Zapolska dnia Sro Gru 12, 2018 7:49 pm, w całości zmieniany 1 raz

avatar

PisanieTemat: Re: Strzelecka   Czw Lis 29, 2018 2:03 am

Im dalej w las, czy może raczej - w ciało, tym więcej Han'lynn widziała. Chłopak musiał mieć kiedyś wybity prawy bark, a uraz był na tyle poważny, że już na całe życie pozostała mu tendencja do powtarzania kontuzji. Natomiast przy upadku skręcił sobie lewą kostkę, choć nikt by tego nie wywnioskował po jego zachowaniu: zamiast oszczędzać zranioną nogę, stał na niej pewnie, jakby nie czuł bólu. Dalej. Helicobacter pylori w żołądku, no kto by się spodziewał, to jak u co drugiego Polaka. Dalej, dalej. Początki Alzheimera zapisane w genach. Dalej.
Dalej nie było.
Granatowy wybuch światła wycisnął łzy z oczu Han'lynn i jakaś obca magia wyrzuciła ją z jej własnego zaklęcia dokładnie w momencie, gdy zamachnęła się torebką na gówniarza.
Co, prawdę powiedziawszy, nawet gdyby doszło do skutku, i tak by nie zadziałało. Nastolatek bacznie obserwował półelfkę, więc gdy ta na niego ruszyła, zrobił płynny unik, a z jego gardła wydobył się niski warkot. Mięśnie na chudych rękach zafalowały jak woda w starym, przetartym wężu ogrodowym. Z szeroko rozłożonymi ramionami, niewiarygodnie szybko, rzucił się na Zapolską, jednak znów na drodze stanęła mu magiczna bariera, od której się odbił. Warknął z wyraźnie słyszalną frustracją, wycofując się o kilka kroków. Z powrotem w stronę kosza.

avatar

PisanieTemat: Re: Strzelecka   Sro Gru 12, 2018 8:29 pm

Hania jeszcze nigdy nie miała tak, żeby coś bądź ktoś wyrzucił ją z jej własnego zaklęcia. To było co najmniej… dziwne. I przede wszystkim zmartwiło ją to, że nijak zadziałało na niego uśpienie. Powinien rąbnąć nieprzytomny na ziemię, a był dosyć… pobudzony, skoro można tak to nazwać.
W sumie to nie miała pojęcia, co zrobić. Egida działać wiecznie nie będzie, a była tak naprawdę bezbronna… musiała coś wymyślić i to szybko, zanim się ona skończy. Opcja ucieczka nie wchodziła w grę, bo wpuszczenie kleszcza wśród ludzi było co najmniej głupim pomysłem. Dlatego musiała go unieszkodliwić sama. Wtedy ją, można powiedzieć, olśniło – w sklepie rybnym na pewno są jakieś noże, cokolwiek, co pomoże chociażby się jej przed nim obronić i go unieszkodliwić. Musiała tam się tylko dostać. Szybko rozejrzała się za czymś wystarczająco ciężkim – kamieniem, cegłówką, czymkolwiek – co by nadawało się do zbicia szyby i dostania się do środka. Jak nic się nie znajdzie to postanowi, po prostu stanąć przy niej i zrobić z siebie cel i poczekać, aż kleszcz postanowi w nią rzucić tym koszem na śmieci i odskoczyć w bok, tak by śmietnik wybił szybę.
Jeżeli jednak szybciej uda się Hance dostać do środka, to szybko postara przedostać się za ladę, by tam poszukać czegoś ostrego, nadającego się do obrony. Z dwojga złego nawet ryba – piła nie byłaby zła, aczkolwiek nie spodziewała się takiego osobnika w podrzędnym rybnym sklepie.

Sponsored content

PisanieTemat: Re: Strzelecka   


 
Strzelecka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Skocz do: