Szybkie Menu

Róg Wileńskiej i Czynszowej
Idź do strony : Previous  1, 2
avatar

PisanieTemat: Re: Róg Wileńskiej i Czynszowej   Czw Lis 15, 2018 10:56 pm

Rzeczpospolita, mimo bycia wciąż w stanie wojny, tak naprawdę rozkwitała i dobrze się w niej działo. Mimo że cywilowi było nieco trudniej niżeli sprzed czasów przybycia Czarnych… to jednak jakoś wszyscy wydawali się być szczęśliwsi, z tego co jej ojciec opowiadał. Ludzie mieli dla siebie więcej czasu, rodziny znów były bliżej siebie, spotykała się częściej, aniżeli od święta w postaci wesela bądź pogrzebu. Nagle pociągi zaczęły jeździć według rozkładów – a wcześniej wydawało się to niemożliwe – stare, niemalże zapomniane zawody jak szwacz czy szewc przeżywali swój renesans… Dzięki magii pojawiło się wiele nowych możliwości. Życie bez niej wydawało się teraz ludziom niemożliwe… Han’lynn była jedną z tych osób. Nie byłaby w stanie wyleczyć masy ludzi bez użycia swoich zaklęć. Uleczenie totalne, mimo że było dla niej bardzo męczące i obciążające, działało dosłownie cuda, o których nie śniło się nawet najwybitniejszym lekarzom. Gdy pracowała jeszcze w prywatnej klinice, zdarzało się jej naprawiać uszkodzenia na poziomie genetycznym… Za przykład można wziąć chociażby takiego Cichockiemu, któremu najpierw wycięła sporą część śledziony, by następnie ją za pomocą magii odbudować. Z jednej strony chciałaby, by wojna się skończyła. Z drugiej – bała się tego dnia… Bo on mógłby oznaczać koniec z życiem, które znała.
Han’lynn może i nie była oficerem służby wywiadowczej, aczkolwiek zdziwił ją fakt, że pan Kowalski wiedział, że jest wojskową. Przecież mu się nie przedstawiła stopniem.
– Nie przypominam sobie, żebym mówiła panu, panie podporuczniku, o tym, że jestem wojskową. Czyżby zrobił pan o mnie mały wywiad przed naszą rozmową? – zapytała, spoglądając na mężczyznę uważnie… można powiedzieć, że wręcz wnikliwie. Na ustach Hani pojawił się nawet delikatny uśmiech. – Jeżeli chodzi o tego mężczyznę… użyłam na nim zaklęcia prześwietlające ciało, które wprowadza w stan śpiączki. Nim zasnął… powiedział, że ryba psuje się od głowy. Nie zdążyłam zapytać, co ma na myśli, bo zaklęcie zaczęło działać. Swoją drogą, miał sporo szczęścia. To szkło, które sobie wbił, ominęło serce o jakieś pół centymetra. – To było chyba wszystko, co zwróciło jej uwagę, aczkolwiek mogło jej coś umknąć. Dużo się działo, była jeszcze wtedy rozproszona… pewną sprawą i nie wszystko rejestrowała tak, jak powinna.

avatar

PisanieTemat: Re: Róg Wileńskiej i Czynszowej   Sob Lis 24, 2018 6:29 pm

Obywatele Rzeczpospolitej wielokrotnie w ciągu minionych wieków udowodnili, że, wbrew pozorom, w stanie wojny umieją prosperować właściwie znacznie lepiej, niż w czasie pokoju. Waśnie rodowe schodziły na dalszy plan, a szczególna dla narodu polskiego zdolność do narzekania na wszystkich i wszystko stawała się bardziej ukierunkowana i znajdowała ujście w złorzeczeniu najeźdźcy. Tak, nikt tak jak Polacy nie umiał radzić sobie z wojenną zawieruchą.
Nawet teraz, gdy na ulicy wciąż leżało jeszcze mnóstwo rannych cywili, służby medyczne uwijały się jak pszczoły w ulu. Specjalnie przeszkolonym w temacie pocisków suicydalnych funkcjonariuszom udało się nawet uspokoić tych najbardziej zawziętych niedoszłych samobójców, którzy próbowali się targnąć na własne życie w momencie, kiedy na miejsce dotarła Zapolska.
- Wywiad...? - powtórzył śpiewnym tonem Kowalski, mrugając ze zdziwienia. Zaraz jednak uśmiechnął się uroczo, unosząc barki w międzynarodowym geście bezradności. - Proszę o wybaczenie, ale tak, tak jakby. Jakby to powiedzieć... Jest pani wybitną uzdrowicielką. Każdy w wywiadzie panią kojarzy chociaż trochę - powiedział nieco przepraszającym tonem. Taką miał pracę. Musiał wiedzieć wszystko o wszystkich. Tak, jak Han'lynn musiała wiedzieć wszystko o medycynie i uzdrawianiu, tak i on musiał gromadzić informacje. Nawet jeśli do niczego by mu się miały nie przydać.
Misternie wykonane pióro na ułamek sekundy zawisło nad kawałkiem papieru.
- Ryba... Od głowy. - Powtórzył podporucznik pod nosem, notując skrzętnie. Trochę zbladł, jednak zaraz uśmiechnął się delikatnie do Han'lynn. - Pani podporucznik. Gdyby się pani coś przypomniało... - zaczął mówić, jednocześnie notując coś na następnej stronie  notesu. - ...proszę zadzwonić pod ten numer, dobrze? - Wyrwał kartkę i wręczył ją Zapolskiej, cały czas się uśmiechając i wpatrując w lekarkę. - O każdej porze dnia i nocy - dopowiedział po chwili, lekko obniżając głos. - Tymczasem to już wszystko z mojej strony. Proszę jednak, by udała się pani na najbliższy posterunek celem złożenia oficjalnych wyjaśnień policji. To standardowa procedura przy wszystkich wypadkach, sama pani rozumie - tłumaczył tym lekko przepraszającym głosem. Wszyscy w tym kraju wiedzieli, że bez sterty papierologii ani rusz. Czy się było zwykłym szarym cywilem, czy wojskowym na najwyższym szczeblu - pod tym jednym względem wszyscy byli równi. - Najbliższy posterunek będzie, zdaje się, gdzieś na ulicy Strzeleckiej. Do widzenia - pożegnał się Tadeusz i odszedł do swoich obowiązków, pozostawiając Zapolską z jej własnymi.

[z/t x2 -> odpisz tutaj]

 
Róg Wileńskiej i Czynszowej
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Skocz do: