Szybkie Menu

Róg Wileńskiej i Czynszowej
Idź do strony : 1, 2  Next
avatar

PisanieTemat: Róg Wileńskiej i Czynszowej   Sro Lis 07, 2018 8:21 pm


avatar

PisanieTemat: Re: Róg Wileńskiej i Czynszowej   Sro Lis 07, 2018 10:22 pm

Od mieszkania Janusza nie było specjalnie daleko, więc na miejscu pojawiła się szybko – w cywilnym ubraniu, z rumieńcami na policzkach (to zapewne od chłodu, na pewno!) i nieco rozkojarzona tym co się (nie) stało z Jankiem. Musiała jednak szybko dojść do siebie, bo nie było czasu na myślenie o romansie z Cichockim, a o rannych, których było pewno. Była zła – miała mieć urlop, został on jej wręcz siłą wepchnięty, a teraz ją z tego wolnego ściągali do czegoś, z czym doskonale poradziliby sobie zwykli medycy, magia nie była potrzebna w tym wypadku. To może było okrutne, ale używanie takowej na cywilach mijało się z celem – ta była zarezerwowana dla naprawdę ważnych osób, dla geografów, generałów czy hetmana… A nie dla przeciętnego Kowalskiego, którego ubezpieczenie zdrowotne na pewno nie obejmowało kosztów leczenia przy pomocy czarów.
Hanka nie miała ze sobą tak naprawdę żadnego sprzętu – tu nawet nie chodziło o ten medyczny, bo takowy się na miejscu na pewno znajdzie, a bardziej o broń. Była bezbronna niczym dziecko, ale nie miała czasu, by wracać na Śródmieście, a potem jechać do punktu poboru, by następnie znów na Pragę.
Gdy dotarła na miejsce, zobaczyła „szkody”. Westchnęła ciężko i wzorkiem odnalazła punkt medyczny, do którego skierowała swoje kroki.
– Porucznik Han’lynn Zapolska się melduje. Proszę wybaczyć cywilny strój, byłam nieopodal i nie chciałam tracić czasu na powrót do domu – wyjaśniła.

avatar

PisanieTemat: Re: Róg Wileńskiej i Czynszowej   Sro Lis 07, 2018 10:47 pm

Han'lynn nie była jedyną osobą, która nie miała przewidzianego dyżuru na tę noc. Co więcej - nie była nawet jedyną, którą nagłe wezwanie ściągnęło z urlopu.
Wszyscy niezadowoleni z takiego stanu rzeczy jednak natychmiast zapominali o tym, jak z buciorami (albo raczej - kartką papieru) wtargnięto w ich życie, zakłócając mir domowy, kiedy tylko zobaczyli, co się działo na miejscu.
Sytuacja, bardziej niż wypadek, przypominała wojnę.
Nie jakąś tam odległą wojnę, prowadzoną od lat na granicy czy w terenach nieustabilizowanych geograficznie.
Taką bliską, rozdzierającą serce - bo znów na ulicach Warszawy.
Panował chaos. Funkcjonariusze służb medycznych, zarówno ci w kitlach i kombinezonach, jak i ci ubrani całkiem po cywilnemu, biegali ze sprzętem tam i z powrotem. Ranni leżeli bezpośrednio na chodniku. Prawie poderżnięte gardła, podcięte żyły na nadgarstkach - i to nie wszerz, a wzdłuż - kable telefoniczne i smycze dla psów owinięte dookoła szyj. Z szerokiej piersi mężczyzny w średnim wieku wystawał ogromny kawał szkła.
Policjanci siłowali się z kimś, kto wymachiwał klasycznym i wcale nie niespotykanym na Pradze tulipanem. Co jednak było już mniej niespotykane - ten ktoś próbował owym tulipanem zadźgać nie oponenta, a siebie samego. Rozstawieni w strategicznych miejscach elfowie w mundurach Wojska Polskiego wznosili inkantacje.
Bomba suicydalna.
Jak doszło do tego, że w samej Warszawie ktoś zdetonował egzemplarz o ładunku tak silnym, by zmusić tłum ludzi do podjęcia próby samobójczej?
Porucznik Zapolskiej nikt tego nie wyjaśnił. Zamiast jakichkolwiek instrukcji, jeden z sanitariuszy przyjmujących meldunek tylko pokiwał głową i zawiązał półelfce białą chustkę na prawym ramieniu. Prowizoryczny symbol odróżniający potencjalnego pacjenta od medyka.
- Tak, oczywiście, pani podporucznik - powiedział sanitariusz z roztargnieniem. - W karetkach jest cały potrzebny sprzęt... Boże, przecież my nie mamy tutaj tyle sprzętu. Pani... Pani Zapolska? Pani Zapolska, proszę się zająć najciężej rannymi!

avatar

PisanieTemat: Re: Róg Wileńskiej i Czynszowej   Sro Lis 07, 2018 11:08 pm

Hanka rozumiała, naprawdę – dlatego nie zamierzała narzekać, czy też się komukolwiek skarżyć. Wiele razy mawiała, że służba nie drużba i takowa nie wybiera, sama się zdecydowała na taką, a nie inną drogę, więc zamierzała robić swoją robotę. Przez chwilę miała nadzieję, że wszystko pójdzie raczej sprawnie, ale gdy zobaczyła ogrom zniszczeń i rannych, przestała się łudzić. No cóż, szykowała się naprawdę długa noc.
Po głowie Zapolskiej chodziło wiele pytań. Dlaczego tak to się stało, w jaki sposób ta bomba w ogóle tu się znalazła… i masę innych, na które zapewne i tak nie dostanie odpowiedzi. Zamiast tego zbierała myśli, by skupić się na robocie i na słowach sanitariusza.
– Wszystkich magią nie wyleczę, maksymalnie kilka osób, wezmę to co jest i sprowadźcie sprzęt jak najprędzej – powiedziała jedynie. Miała swoje zdanie na ten temat, ale nie zamierzała mówić go głośno. Zamiast tego poszła po ten szpej, wzięła co mogła i wzięła się za ratowanie najciężej rannych… czyli kogo? Gościa z jelitami na wierzchu, z rozciętą aortą, a może jeszcze coś innego? Co tym razem szykował dla niej los?

avatar

PisanieTemat: Re: Róg Wileńskiej i Czynszowej   Sro Lis 07, 2018 11:19 pm

Los szykował dla Han'lynn coś mniej makabrycznego.
- Tutaj! Lekarza! Szybko! - rozległo się wołanie z prawej strony. Półelfka mogła się rozejrzeć i dostrzec, że nikt nie ruszył w tę stronę. Wszyscy byli już zajęci gdzieś indziej. Zapolska była jedyną osobą, która mogła zająć się pacjentem w potrzebie.
Tym nieszczęsnym mężczyzną, z którego klatki piersiowej wystawał trójkątny kawałek - a raczej kawał - szyby. Dookoła niego, na chodniku, roiło się od chrzęszczącego pod stopami szkła. Wyglądało to tak, jakby ktoś wybił szybę w sklepie spożywczym obok. I to tylko po to, by zaopatrzyć się w prowizoryczną broń.
- Pomocy! - rozległo się ponowne wołanie.

W karetkach znajdują się specjalnie przygotowane torby, zawierające m.in. bandaże, opatrunki, podstawowe leki, środki znieczulające, maski tlenowe, narzędzia chirurgiczne. Każdy medyk może zabrać taką torbę, by korzystać z niej przy udzielaniu pomocy.

avatar

PisanieTemat: Re: Róg Wileńskiej i Czynszowej   Sro Lis 07, 2018 11:43 pm

Han’lynn na froncie widziała już naprawdę wiele rzeczy i prawdę powiedziawszy już nic ją tak naprawdę nie dziwiło i nie miała najmniejszego problemu z żadnymi widokami. Często się zdarzało, że po spotkaniu człowieka z jegrem nie było co po nim zbierać – noga, ręka mózg na ścianie, by się chciało wręcz rzec. Z niektórymi ludźmi, którym samobójstwo wyszło, zapewne też tak można by powiedzieć. Na Hance – jako medyku – nie robiło to już większego wrażenia. Podchodziła do tematu z dużą dozą dystansu i profesjonalizmu. To nie było miejsce na żałowanie czy jakieś słabości.
Hania zwróciła uwagę w stronę krzyku i od razu pobiegła w tamtą stronę. Nim jednak podeszła do rannego, odpowiednio zabezpieczyła teren, co by sama się w żaden sposób nie zranić. Sytuacja gościa nie wyglądała za ciekawie. Wyjąć te wielkie szkło – nie bardzo, bo wtedy dojdzie do krwotoku wewnętrznego i będzie potrzebna interwencja chirurgiczna. Zostawić też średnio. Przenieść gościa nie przeniesie nigdzie, bo ruszanie go spowoduje większe obrażenia wewnętrzne… a jeżeli o nich mowa, to Hania użyła prześwietlenia, co by wiedzieć, jak głęboko ten kawał szkła w nim utknął i jakie uszkodzenia spowodowało.

Prześwietlenie ciała 1/2

avatar

PisanieTemat: Re: Róg Wileńskiej i Czynszowej   Czw Lis 08, 2018 12:11 am

Sytuacja nie wyglądała za ciekawie.
Przede wszystkim - mężczyzna wyglądał jakby był w ciężkim szoku. Choć sam nawoływał pomocy, teraz sprawiał wrażenie, jakby w ogóle o tym nie pamiętał. Gdy Han'lynn zjawiła się obok niego, wzdrygnął się, zaskoczony czyjąś obecnością. Szeroko otwarte oczy o rozszerzonych źrenicach wpatrywały się z podporucznik jakby z obawą. Zaraz jednak mężczyzna jakby oklapł, zobojętniał.
- Ryba psuje się od głowy - powiedział w przestrzeń z przekonaniem i poddał się czarowi.
Ogarnęło go seledynowe światło i stracił przytomność, a Zapolska mogła wyraźnie zobaczyć wszystko, czego potrzebowała. Kawał rozłupanej szyby tkwił w ciele głęboko, ale, na szczęście, nie uszkodził żadnego poważnego organu. O pół centymetra minął serce. Gdyby tak usztywnić ciało obce bandażem i przewieźć poszkodowanego na salę operacyjną, chirurgom zapewne bez trudu udałoby się mężczyznę odratować.
Seledynowe światło zamigotało i na ułamek sekundy zgranatowiało.

avatar

PisanieTemat: Re: Róg Wileńskiej i Czynszowej   Czw Lis 08, 2018 12:42 am

Nie dziwiło jej to, że był w szoku – miał za sobą próbę samobójczą, nie do końca świadomą. Może na chwilę mu wróciły zdrowe zmysły i nagle był zaskoczony faktem, że ma wielki kawał szkła w swoim ciele? Kto wie. Każdy w takim momencie miałby prawo do bycia, nazwijmy to, lekko zdezorientowanym. Jednakże słowa mężczyzny wydały się Han’lynn tajemnicze i nie zamierzała puścić ich mimo uszu. Nie miała jednak sposobności by zapytać o coś więcej, bo pacjent zapadł w śpiączkę pod wpływem zaklęcia, które dało Hani dużo wiedzy na temat jego stanu. Miał facet ogromne szczęście, że skończyło się to w ten sposób… raptem pół centymetra, na oko, dzieliło go od śmierci. Organy wewnętrzne nie były uszkodzone, co dawało, wbrew pozorom, pozytywne rokowania…
– Co jest… – powiedziała do siebie, gdy nagle światło zmieniło kolor. Szybko przerwała zaklęcie, nie chcąc narażać pacjenta na jakieś konsekwencje spowodowane nie działającym odpowiednio czarem. Czyżby było to spowodowane przez fagi? Hanka zaczęła pod nosem wypowiadać kata, by oczyścić umysł. Nigdy wcześniej się z tym nie spotkała, nie wiedziała, co mogło to oznaczać.
Wzięła się jednocześnie za usztywnianie szkła. Jeżeli będzie ktoś pod ręką to poprosi o pomoc. We dwójkę zawsze bezpieczniej przy takiej procedurze.

Prześwietlenie ciała odpoczynek 1/1

avatar

PisanieTemat: Re: Róg Wileńskiej i Czynszowej   Czw Lis 08, 2018 12:58 am

Nikt nie przyszedł Han'lynn z pomocą. Każdy był zajęty gdzieś indziej. Ktoś ciągle potrzebował pomocy, a rąk zdolnych do jej udzielania wciąż było za mało. Każdy medyk w mieście dostał wezwanie, ale zdawało się, jakby cała Warszawa dziś poszalała. Wszystkie karetki były na wyjeździe.
Niczego to jednak nie zmieniało.
Podporucznik Zapolskiej udało się bez większych przeszkód założyć i usztywnić opatrunek tak, by ciało obce się nie poruszało, nie czyniąc tym samym większych szkód w tkankach. Półelfka nie miała jednak czasu, by podziwiać owoc pracy swoich rąk. Ktoś przebiegł obok, wołając, że potrzebuje uzdrowiciela. Kilka metrów dalej ktoś inny krzyczał, że natychmiast potrzebuje chirurga. Szkoda, że nie można było się rozdwoić.
Za to zza rozbitej szyby sklepowej nikt nie wołał.
Stamtąd dobiegał tylko szelest niby cichy szept.

Han'lynn skończyła opatrywać mężczyznę ze szkłem wbitym w klatkę piersiową - sanitariusze przenieśli go już do karetki. Teraz medyczka musi zdecydować, którym z dwóch pacjentów się zająć: umierającym, wymagającym magicznej opieki, czy może kimś, kto bez przeprowadzonego natychmiast zabiegu również umrze? Do tego półelfka ma wrażenie, że w sklepie również jest ktoś, kto potrzebuje pomocy.

avatar

PisanieTemat: Re: Róg Wileńskiej i Czynszowej   Czw Lis 08, 2018 1:22 am

Udało się, ale to tak naprawdę był początek długiej pracy. Facet z wielkim kawałkiem szkła w ciele był dopiero przystawką, zapewne. Główne danie miało dopiero dojść, a Hanka zapewne już w jakiś tam stopniu była brudna od krwi… Wolała nie widzieć siebie po zakończonej „dniówce”. Nie było jednak czasu na to, bo od razu znalazły się osoby, które potrzebowały pomocy. Jedna tej magicznej, druga konwencjonalnej… Wbrew pozorom dla Hanki to nie był trudny wybór. Osoba, którą można wyleczyć jedynie przy pomocy zaklęcia, jest dla Han’lynn już martwa tak naprawdę. Dostaje czarną opaskę, musi się skupić na osobach, które mają czerwoną, które można uratować przy pomocy medycyny konwencjonalnej.
Już miała iść do gościa, któremu była potrzebna pomoc chirurga, gdy do jej uszu doszedł szept zza sklepowej szyby – która była teraz w takim a nie innym stanie. Tak nikogo nie było. Najprawdopodobniej była jedyną osobą, która usłyszała ten szelest… Krzyk o chirurga było słychać dosyć wyraźnie, ktoś się zaraz na pewno zwolni. Postanowiła więc czym prędzej udać się do środka, by sprawdzić, czy słuch jej nie mylił i czy tam był ktoś, kto potrzebował pomocy. Zachowywała przy tym stosowną ostrożność… tak na wszelki wypadek.

avatar

PisanieTemat: Re: Róg Wileńskiej i Czynszowej   Pią Lis 09, 2018 3:08 pm

Han'lynn weszła do sklepu ostrożnie, co, zważywszy na całą sytuację, nikogo by nie zdziwiło. Pod butami chrzęściło szkło, którego wewnątrz budynku było jeszcze więcej niż na ulicy, co niewątpliwie świadczyło o tym, że szyba została wybita z zewnątrz.
W środku panowały ciemności. Sklep okazał się być całkiem sporym spożywczakiem samoobsługowym. Niekoniecznie dobrze zaopatrzonym, ale za to z wieloma różnymi działami. Czysto teoretycznie - można tu było dostać i mąkę, i chleb, i mleko. A nawet warzywa i owoce czy takie rarytasy, jak pół kilo schabu albo wędzoną makrelę. Półelfka przemieszczała się między regałami, a jedyne oświetlenie stanowiła lampa znajdująca się pod sufitem na drugim końcu pomieszczenia. Zupełnie marne i zawodne oświetlenie, swoją drogą. Jedyna podłużna żarówka, jaka się ostała, co chwilę mrugała na bladoniebiesko, by potem z cichym bzyczeniem zgasnąć. Niczym w horrorze lub przedwojennym filmie postapokaliptycznym.
Z głębi sklepu, tam, gdzie nie docierało światło, dobiegał cichy szelest. Jakby ktoś próbował się ruszać.
Dookoła natomiast leżało kilka ciał.

avatar

PisanieTemat: Re: Róg Wileńskiej i Czynszowej   Pią Lis 09, 2018 4:05 pm

Szła ostrożnie z kilku względów – po pierwsze jej buty nie należały do najwygodniejszych jeżeli chodzi o poruszanie się po podłodze pełnej szkła, to raz. Dwa… miała dziwne przeczucia, że wchodzenie tutaj nie było dobrym pomysłem, choć gdzieś w niej tkwiła myśl, że przecież tu też mogły być osoby, którym trzeba było pomóc. Szła, patrząc na ciała porozrzucane, zmasakrowane… jak z jakiegoś horroru. W niektórych przypadkach zastanawiała się, czy to na pewno ludzie sami sobie zrobili. Bardzo smutny widok, odziany w lekką nutę grozy przez półmrok w pomieszczeniu. Nie miała przy sobie niczego, co mogłoby jej choć trochę drogę oświetlić. Nie znała tego sklepu jakoś specjalnie, była tu może z kilka razy, więc nie wiedziała jaki jest jego układ.
Szła w kierunku tych szmerów… jak Ci bohaterzy z horrorów, którzy otwierają drzwi zza których wydobywają się tajemnicze dźwięki, zamiast to uciekać gdzie pieprz rośnie. Zaciskała mocno palce na rączce kuferka medycznego, serce biło jej nieco szybciej.
– Halo, jest tu ktoś? – rzuciła w przestrzeń. Jeżeli ktoś tam się poruszał w mroku, to może będzie w stanie się odezwać głośniej, dać znać, że żyje.

avatar

PisanieTemat: Re: Róg Wileńskiej i Czynszowej   Pią Lis 09, 2018 4:18 pm

Z miejsca, z którego dobiegał cichy szelest, zabrzmiał zbolały jęk. Bez wątpienia był tam ktoś nadal żywy.
- Pomocy - zacharczał ktoś ledwo słyszalnie.
Lecz zgoła nie z tamtej strony. Bardziej w prawo.
I jakby... z góry...?
Coś musnęło Han'lynn po ramieniu. W tym momencie przepalona świetlówka znów rozjarzyła się bladym, zimnym światłem. Półelfka mogła dostrzec, że tuż nad nią wisiała kobieta, na oko miała może trzydzieści parę lat. Pozbawione butów stopy, obleczone w ciepłe rajtuzy, dotykały barku Zapolskiej. Kobieta powiesiła się na kablu od lampy i wzywała pomocy. Żyła.
Jeszcze.

avatar

PisanieTemat: Re: Róg Wileńskiej i Czynszowej   Pią Lis 09, 2018 10:52 pm

Trzeba przyznać, że spodziewała się różnych widoków, biorąc pod uwagę wcześniejsze doświadczenia. Jednakże faktu, że wisielec – jeszcze żywy – będzie ją smerał stopą po barku to nawet w najbardziej kreatywnych snach by nie wyśniła. Spojrzała w górę z lekkim przerażeniem na twarzy, reagując jednak stosunkowo szybko, robiąc ze swojej osoby swoistą podpórkę dla wisielca, tak by kobieta mogła oprzeć się swoimi stopami o jej ramiona.
- Oprzyj się o moje ramiona - powiedziała i jednocześnie zaczęła szukać czegoś, co mogłoby posłużyć Hani jako podwyższeniu, by dostać się do kobiety i ją po ludzku z tej lampy ściągnąć. Jakieś krzesło, niewielka drabinka, która służyła do zdejmowania produktów z wyższych pólek, cokolwiek… Przecież, zanim się powiesiła, musiała mieć coś pod nogami, by sięgnąć tego cholernego kabla, by następnie to od siebie odepchnąć i zawisnąć. To już będzie połowa sukcesu. Zdjęcie tej kobiety to będzie już mniej problematyczna sprawa…
Chyba.

avatar

PisanieTemat: Re: Róg Wileńskiej i Czynszowej   Pią Lis 09, 2018 11:29 pm

Kobieta, gdy tylko wyczuła pod stopami oparcie w postaci żywej istoty, sięgnęła dłońmi do nieumiejętnie zaciśniętego na szyi węzła w rozpaczliwej próbie poluzowania go. I chyba tylko ten brak podstawowej umiejętności, jaką jest porządne wiązanie, sprawił, że kabel się poluzował. Sześćdziesiąt kilogramów spadło na Han'lynn niczym kłoda, zwalając półelfkę z nóg. Niedoszły wisielec, rzężąc i charcząc jak opętany, w panice walił wszystkimi kończynami w co popadnie, miotając się jak karp wyciągnięty z zacisza swojego stawu na brzeg.
Dopiero po dłuższej chwili, ciągnącej się pani podporucznik w nieskończoność, kobieta uspokoiła się na tyle, by przestać krzywdzić swoją wybawicielkę.
- O Jezu - zaskrzeczała z wyraźnym przerażeniem. Odczołgała się od Zapolskiej i przysiadła. - Co się stało...? Czemu ja...? - zapytała z niedowierzaniem, dotykając swojej szyi.

avatar

PisanieTemat: Re: Róg Wileńskiej i Czynszowej   Pią Lis 09, 2018 11:41 pm

Z jednej strony to dobrze, że zdolności niedoszłej samobójczyni wiązania węzłów nie należały do zbyt najlepszych, bo w ten sposób była w stanie się sama uwolnić. Z drugiej strony bycie przygniecioną do ziemi przez sześćdziesiąt kilo czystej paniki, które zaczęło bić ją gdzie tylko popadnie, do miłych nie należało. I naprawdę bardzo chciała ją uspokoić, jednakże nie bardzo nawet miała jak, dlatego musiała przeczekać… A to trwało trochę. Niemalże w nieskończoność. Kobieta jednak w końcu doszła do zmysłów.
– Bomba suicydalna – powiedziała jedynie, spoglądając na kobietę. Hania wstała z ziemi, podeszła do niej z zamiarem pomocy z ułożeniem się do pionu. – Wyjdźmy na zewnątrz, tam panią przebadam. Tu jest zbyt niebezpiecznie i oświetlenie nie sprzyja.
Jak już będą na dworze, to Hania dokładnie przyjrzy się kobiecie, czy oprócz śladów po bycia niedoszłym wisielcem jeszcze coś jej dolega. Zamierzała ją też odprowadzić do punktu medycznego.

avatar

PisanieTemat: Re: Róg Wileńskiej i Czynszowej   Sob Lis 10, 2018 12:41 am

Kobieta skwapliwie skorzystała z oferowanej jej pomocy. Najpierw dała się Han'lynn podciągnąć do pionu, a później niemalże uwiesiła się na jej ramieniu całym swoim ciężarem. Cóż, przynajmniej nie była wysoka. Wówczas ciężar ciała rozkładałby się zupełnie inaczej. Znacznie mniej korzystnie.
Spacer w stronę wyjścia trwał stosunkowo długo. Niewiasta nie miała butów, musiały więc uważnie kluczyć, by stopy odziane jedynie w rajtuzy nie nadziały się na żaden z odłamków szkła. Choć, prawdę powiedziawszy, nawet jeśliby się tak stało, niedoszła samobójczyni pewnie i tak by tego nie poczuła. Była w zbyt wielkim szoku. Wciąż na zmianę to biadoliła, to dawała wyraz swojemu niedowierzaniu.
- O, matuchno - stękała Hani w okolicach ucha. - Przecież to ja się będę musiała spowiadać a spowiadać. Ksiądz Witebski to mi taką pokutę da, że ja chyba na klęczkach do Lichenia będę musiała...! O, matuchno - chlipała, co i rusz albo ocierając rękawem oczy, albo dotykając się po fioletowym sińcu na szyi.
Kiedy wreszcie dotarły do punktu medycznego, Zapolska mogła odetchnąć z ulgą. Teraz ktoś inny mógł przejąć upierdliwą kobiecinę. Han'lynn mogła się zająć kimś znacznie mnie gadatliwym. Kimś, kto nie spadał na nią z sufitu. Kimś, kto...
- O MATKO BOSKA! TO ON! TO ON! - zaczęła wrzeszczeć była wisielczyni na widok leżącego w karetce mężczyzny.
Tego, którego wcześniej pani podporucznik opatrzyła. Tego z kawałkiem szyby w klatce piersiowej.

avatar

PisanieTemat: Re: Róg Wileńskiej i Czynszowej   Sob Lis 10, 2018 12:58 am

Całe szczęście Han’lynn była stosunkowo wysoka i przeszkolona, jak transportować takich rannych, co by samej nie stracić równowagi. Wolała nie wylądować na tej ziemi pełnej szkła, bo to dla niej nie skończyłoby się najlepiej, zdecydowanie. Dlatego wolała iść nieco wolniej, a mieć pewność, że dotrą do tego punktu medycznego całe i zdrowe – względnie.
– Nie powinna się pani obwiniać, nie działała pani świadomie, ksiądz na pewno weźmie do pod uwagę. Jestem pewna. – Starała się jakoś kobietę pocieszyć, ale nie miała pojęcia, czy to w ogóle na cokolwiek się zda. Słuchała jednak tej jego biadolenia, bo innej opcji tak naprawdę nie było innej opcji. W większości tylko przytakiwała, rzucała jakieś „mhm” i przyglądała się przy okazji ogromowi zniszczeń i tragedii ludzkiej.
W końcu jednak udało się dotrzeć do punktu medycznego, w którym to zdała sanitariuszom konkretny raport na temat kobiety. I już miała nadzieję, że będzie mogła pójść do dalszej pracy – zdecydowanie znajdzie sobie kogoś nieprzytomnego – gdy niedoszła wisielczyni zaczęła drzeć się jak opętana.
– Proszę się uspokoić. Jaki on? Co ma pani na myśli? – zapytała, spoglądając na kobietę, jednocześnie dosyć stanowczo chwytając ją za ramiona, by spojrzeć prosto w oczy.

avatar

PisanieTemat: Re: Róg Wileńskiej i Czynszowej   Sob Lis 10, 2018 1:44 am

Czasami bycie stanowczym może zdziałać cuda, kiedy ma się do czynienia z osobą, która poddała się histerii. Można kimś potrząsnąć i go uspokoić. A jeśli to nadal nie działa - uderzyć w twarz. Raz, czasem nawet i drugi. Uczą tego na szkoleniach z ratownictwa medycznego. Czasami tonącemu, którego próbuje się wyciągnąć z wody, trzeba nawet solidnie przyłożyć, tak, by stracił przytomność i nie pociągnął ze sobą ratownika na dno. Pracownicy służb medycznych nie mają lekko, zwłaszcza w kryzysowych sytuacjach.
Czasami jednak, w rzadkich sytuacjach, bycie stanowczym totalnie nie działa.
Kobieta rozszlochała się, nie mogąc nawet złapać oddechu przez spazmy, i próbowała odejść jak najdalej od mężczyzny leżącego no na noszach. Nie była w stanie wydusić z siebie nic więcej poza "to on! to on!". Trwało to dłuższą chwilę, aż kobietę zaszedł od tyłu jeden z sanitariuszy. Wbił jej w ramię strzykawkę, wcisnął tłok do końca. A potem odczekał moment z rozłożonymi szeroko ramionami i złapał histeryczkę, gdy ta zaczęła się osuwać na ziemię.
- To on - powiedziała płaczliwie, patrząc Han'lynn prosto w oczy. - To on rzucił bombę sucy... suzy... suzydalną - dokończyła szeptem i odpłynęła w sen bez snów, a sanitariusz wniósł ją do karetki.

avatar

PisanieTemat: Re: Róg Wileńskiej i Czynszowej   Sob Lis 10, 2018 11:48 pm

Nie każdego dało się w ten sposób uspokoić, Han’lynn doskonale o tym wiedziała, ale próbować nie zaszkodzi. Cóż, dopiero strzykawka z lekiem okazała się zadziałać – tak najwidoczniej miało być. Może to i lepiej, że jeden z sanitariuszy potraktował ją środkiem usypiającym? Będzie mniej krzyczeć, jej organizm zacznie się regenerować i może wyjdzie z szoku, choć trochę, którego doznała na wskutek niedoszłego samobójstwa. Jednakże słowa, które wypowiedziała przed zapadnięciem w sen, były dla niej dosyć znaczące…
– Zawiadomcie odpowiednie osoby – powiedziała, spoglądając na mężczyznę, którego jeszcze niedawno ratowała. Czy mógł być sprawcą tej masakry? Zapewne, każda ofiara mogła być… i tak naprawdę jedynie dalsze przesłuchania świadków, którym udało się przeżyć, pomoże w odnalezieniu winnego. To jednak nie była działka podporucznik Zapolskiej.
Dlatego też postanowiła opuścić szpital polowy i po prostu ruszyć dalej z robotą. Rannych, którzy potrzebowali pomocy było od groma, a rąk do pracy wcale nie przybywało… W duchu zastanawiała się ile osób odejdzie na tamten świat, zanim ktokolwiek zdąży do nich dotrzeć? Bycie medykiem to nie tylko sukcesy, cudowne uzdrowienia – to także setki osób, które często umierają na stołach operacyjnych, albo na rękach lekarza, który próbuje walczyć, bezskutecznie, z przeznaczeniem.

avatar

PisanieTemat: Re: Róg Wileńskiej i Czynszowej   Pon Lis 12, 2018 10:39 pm

Polecenie Zapolskiej wykonano natychmiast. Żaden z obecnych przy całej scenie sanitariuszy nawet nie zamierzał się z nim kłócić ani dopytywać, z jakiej racji mieliby jej słuchać. Wkrótce do karetki weszło dwóch policjantów i ambulans odjechał na sygnale, a półelfka mogła wrócić do pracy. Tej wszakże było jeszcze przed wszystkimi sporo.
Dzięki szybkiej i sprawnej akcji medyków i lekarzy tej nocy, wbrew pozorom, nie było dane umrzeć setkom osób. Zaledwie kilkunastu. Po jakichś dwóch godzinach, zanim ktokolwiek nie do odratowania zdążył wyzionąć ducha pod czułą opieką rąk Han'lynn, oderwano ją od jej obowiązków.
- Proszę pani - zawołał ktoś cicho, lecz stanowczo; głosem zadziwiająco dla ucha przyjemnym. Z charakterystycznym, lekkim zaśpiewem.  - Proszę pani, nazywam się Tadeusz Kowalski, jestem oficerem służb wywiadu. Podobno ma pani dla mnie jakieś ważne informacje - przedstawił się wysoki mężczyzna w mundurze wojska polskiego. Na pagonach widniały dwie gwiazdki. A więc podporucznik, zupełnie jak Han'lynn. Lekko szpiczaste, jednak niezbyt długie uszy jasno wskazywały, że stopień wojskowy nie był jedynym, co łączyło tę dwójkę.

avatar

PisanieTemat: Re: Róg Wileńskiej i Czynszowej   Wto Lis 13, 2018 10:16 pm

Han’lynn skupiła się na swojej robocie. Babrała się krwi, ratując ludzkie życia. Kwestia Janusza i ich przerwanego wieczoru nie miały już tak naprawdę żadnego znaczenia – ludzkie nieszczęście, które zobaczyła jej wystarczyło, żeby weszła w swój tryb niesienia pomocy, by obudziło się w niej te powołanie, o którym mówiła Cichockiemu. Han’lynn zrezygnowała z dochodowej posadki w prywatnej klinice, by zaciągnąć się do wojska i służyć swoją wiedzą i zdolnościami w leczeniu rannych żołnierzy. Może i miała z tego mniej pieniędzy, ale to, ile zyskiwała w tej sferze… niematerialnej było warte więcej niżeli jakiekolwiek pieniądze.
W pewnym momencie została oderwana od swoich czynności. Widać było po niej wyraźne zmęczenie. Włosy Hani były już w nieładzie, elegancka sukienka już straciła swój urok. Rajstopy podziurawione… ogólnie raczej mało wyjściowo wyglądała i na chwilę obecną marzyła o długiej, gorącej kąpieli, choć zanim dotrze do Śródmieścia trochę czasu zapewne minie.
Spojrzała na pana podporucznika. Półelf. Była niemalże pewna. Jednakże to nie miało najmniejszego znaczenia… Zdziwiło jednak ją pytanie, że niby ma dla niego jakieś ważne informacje. Dopiero po chwili dotarło do Zapolskiej, o co mogło chodzić.
– Han'lynn Zapolska– przedstawiła się. – Chodzi o zeznanie tej kobiety, którą znalazłam powieszoną na kablu od lampy w sklepie? – zapytała, chcąc się upewnić. – Odprowadziłam ją do punktu medycznego. Tam zobaczyła mężczyznę, którego wcześniej opatrywałam. Wbił sobie spory kawał szkła. Stwierdziła, że to on rzucił bombę suicydalną. Na ile jej słowa są wiarygodne, ciężko powiedzieć. Była w dużym szoku. – Powodów do ukrywania czegokolwiek nie miała. Powiedziała wszystko, co na ten temat wiedziała. Chyba, że chodziło o coś innego… tylko o co?

avatar

PisanieTemat: Re: Róg Wileńskiej i Czynszowej   Sro Lis 14, 2018 7:30 pm

Nawet potargane włosy, dziurawe rajstopy czy kurz i zakrzepła krew, którymi była pokryta półelfka, nie były w stanie ukryć jej niebanalnej urody. Oficer służb wywiadu dyskretnie zlustrował Han'lynn uważnym spojrzeniem, a oględziny najwyraźniej wypadły pomyślnie dla Zapolskiej, bo na jego kształtnych ustach zagościł nieznaczny uśmiech, może tylko odrobinę niestosowny w tej sytuacji, ale, naprawdę, trudno byłoby mieć do kogokolwiek pretensje o to, że mu żywiej bije serce na widok takiej piękności. Przeszywające spojrzenie granatowych oczu podporucznika zdawało się nie opuszczać półelfki nawet na chwilę.
- Tak, właśnie o nią chodzi - odparł grzecznie. Pochylił się lekko w jej stronę. Może i Han'lynn była wysoka, jednak Kowalski też sroce spod ogona nie wypadł ze swoimi stu dziewięćdziesięcioma centymetrami wzrostu. Wyciągnął z kieszeni mundurowej bluzy mały notesik i eleganckie pióro wieczne. Próżno byłoby takiego szukać w sklepie, teraz już takich nie robili. Musiała to być albo bezcenna rodowa pamiątka, albo niezwykle kosztowny prezent od kogoś wysoko postawionego. - Czy mogłaby pani opowiedzieć mi coś więcej? Każda informacja może być na wagę złota. Sama pani rozumie - powiedział, wykonując szczupłą dłonią nieznaczny, elegancki gest w powietrzu, jakby chciał nim dopowiedzieć: w takich okolicznościach. - Jak się pani udało znaleźć... Hmm... - mruknął Tadeusz nieco skonsternowany. Zmarszczył lekko brwi, szukając odpowiedniego słowa. - ...poszkodowaną? - wybrnął w końcu.
Wieczne pióro zawisło nad czystą kartą notatnika, a Kowalski wpatrywał się w Han'lynn w skupieniu.

avatar

PisanieTemat: Re: Róg Wileńskiej i Czynszowej   Sro Lis 14, 2018 9:10 pm

Prawdę powiedziawszy, to albo panna Zapolska zdawała się nie zwracać uwagi na to, w jaki sposób podporucznik na nią patrzy… albo naprawdę tego nie widziała, obie wersje były możliwe. Choć z drugiej strony, czy te zaczesanie niesfornego kosmyka, który wydostał się spod upięcia, za ucho było przypadkowe? Hania odwzajemniła nawet uśmiech – bo czemu nie? Nie widziała niczego niestosownego w całej tej sytuacji, choć trzeba przyznać, że blondynka nie patrzyła na pana Kowalskiego w ten sam sposób. Nie przeszywała go wzrokiem, nawet przez głowę nie przeszedł jej pomysł, by go, nazwijmy to, obadać. Zdecydowanie nie te warunki.
Uwagę Hani przykuło jednak pióro. Misterna robota, było piękne… nawet była ciekawa, skąd je miał, ale to nie był temat ich rozmowy i tego, dlaczego podporucznik Kowalski odciągnął ją od obowiązków. Na pogaduszki zawsze mogą się umówić jak już będzie po wszystkim.
– Byłam na zewnątrz, gdy usłyszałam jakieś szmery ze środka sklepu. Postanowiłam to sprawdzić. W środku było ciemno. Poczułam jej nogę na ramieniu, w ten sposób ją znalazłam – powiedziała, spoglądając na oficera dosyć uważnie. – W środku było kilka ciał – dodała, bo może miało znaczenie dla sprawy. Była medyczką, nie śledczą, nie znała się na tego typu czynnościach. Choć pytanie o to, jak znalazła poszkodowaną kobietę wydawało się Hani nijak ważne dla sprawy… ale skoro podporucznik zapytał, to odpowiedziała.

avatar

PisanieTemat: Re: Róg Wileńskiej i Czynszowej   Czw Lis 15, 2018 9:51 pm

Polskie wojsko nie miało sobie równych. Żołnierze byli najdzielniejsi, kadra najlepiej przeszkolona. Jednostki specjalne ogarniały takie akcje, że te wszystkie amerykańskie swaty to mogły agatowcom co najwyżej sandały pucować. Medycy, uzdrowiciele i sanitariusze składali fachowo, szybko i sprawnie w każdych warunkach. Również służby wywiadowcze miały się niezgorzej. Choć tu trzeba przyznać, że oficerowie śledczy z wywiadu bardzo często byli... szczególni. Dla nich naprawdę każde słowo mogło mieć znaczenie. Znany był nawet przypadek, gdy śledztwo, które w rękach policji utknęło w miejscu, natychmiast posunęło się do przodu, bo komuś z wywiadu udało się wycisnąć ze świadka, że podejrzany zaciągał po poznańsku za każdym razem, kiedy wymawiał słowo "tabernakulum" - co doprowadziło do ujęcia całej szajki przestępców parających się dosypywaniem kokainy do wina mszalnego. Po co w ogóle ktoś miałby robić coś tak niedorzecznego, mogłoby paść pytanie. A no po to, by parafie inwestowały w to konkretne wino, nawet nie zdając sobie sprawy, dlaczego właśnie ta marka jest tak wyjątkowa. Innymi sowy - żyła złota.
Oficerowie wywiadu byli więc wyczuleni na drobnostki. Niczym Sherlock Holmes, potrafili z pozornie nieznaczącego szczegółu wycisnąć maksimum i dotrzeć do ogólnego zarysu całej sytuacji. Podporucznik Kowalski nie był tu wyjątkiem. W skupieniu słuchał każdego słowa spływającego z ust Han'lynn, a jego uwadze nie umknął moment, kiedy kobieta zaczesała kosmyk jasnych włosów za zgrabne uszko.
- Szmery, rozumiem... - mruknął do siebie Tadeusz i zapisał coś w notatniku. - Han... Pani podporucznik - zmitygował się, patrząc znów na półelfkę. - A czy może pani powiedzieć coś więcej o tym mężczyźnie? Rzekomym zamachowcu? Albo przypomina może sobie pani, czy wydarzyło się cokolwiek innego, co zwróciło pani uwagę?

Sponsored content

PisanieTemat: Re: Róg Wileńskiej i Czynszowej   


 
Róg Wileńskiej i Czynszowej
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Miecze z Valyriańskiej Stali
» Miecze z valyriańskiej stali

Skocz do: