Szybkie Menu

Witomysł „Proch” Prochowski
avatar

PisanieTemat: Witomysł „Proch” Prochowski   Pon Lis 05, 2018 1:11 am


porucznik Witomysł Prochowski

Służba Wywiadu Wojskowego


Dane osobowe




Rasa: Człowiek
Data i miejsce urodzenia: 06. 06. 2031r.
Stan cywilny: Żonaty
Wyznanie: Katolickie

Wygląd





Człowiek mierzy 189 centymetrów wzrostu, waży 76 kilogramów. Dobrze zbudowany, jednostka wykazuje wysoką sprawność fizyczną.
Witomysł Prochowski ma czarne włosy i ciemnobrązowe oczy. Kształt twarzy jest kwadratowy. Cechy charakterystyczne facjaty: szerokie czoło, gałki oczne głęboko osadzone w czaszce, orli nos, wąskie usta, małe uszy.
Podmiot wykazuje oznaki zmęczenia: podkrążone oczy, chwiejna postawa. Podmiot wykazuje oznaki uzależnienia od nikotyny. Podmiot wykazuje niedobory witaminy D, objawy niedoboru: blada skóra i pogorszenie kondycji tkanki skórnej.
Upodobania Witomysła Prochowskiego w ubiorze: podmiot ubiera się w zestawy garniturowe, preferuje on modę elegancką. Zauważone odstępstwa: podmiot na nieoficjalne spotkania towarzyskie przychodzi odziany w koszulę, kamizelkę, spodnie materiałowe i czapkę gazeciarską. Preferowane obuwie: czarne pantofle.
Brak odstępstw w ubiorze służbowym.
Witomysł Prochowski wykazuje wysokie poszanowanie higieny osobistej. Zadbany, ogolony, uczesany, uzębienie zdrowe - zauważalne pożółknięcia szkliwa od substancji smolistych.
Stan przydatności: wysoki.

Charakter





Człowiek potrzebny to taki, który pracą służy społeczeństwu. Człowiek moralny to taki, który pomimo uświadomionego w sobie zła, stara się służyć dobru. Człowiek niebezpieczny to taki, który odnalazł w sobie potwora i używa go za każdym razem, gdy rozwiązaniem problemów jest wyłącznie przemoc. Prochowski jest człowiekiem potrzebnym, moralnym oraz niebezpiecznym.
Witomysł posiada osobowość introwertyczną, jednak nie ma problemów z nawiązywaniem  znajomości. Jedyną dolegliwością w interakcjach z ludźmi jest poczucie narastającego w nim zmęczenia. Nie przepada za hałasami, lubi ciszę. Dzięki dyscyplinie oraz psychicznej wytrzymałości znosi harmider, potrafi pracować w głośnych warunkach, ale wolałby wypełniać swoje obowiązki w spokojnej atmosferze. Mężczyzna jest w stanie dźwigać ciężar odpowiedzialności na swoich barkach, wypełnia powierzone mu zadania, z dumą służy ojczyźnie.
Służba uczyniła z niego człowieka zdolnego do poświęcenia, jednak jej sprecyzowana rola sprawiła, że Proch z dystansem podchodzi do ludzi. Być może nawet postrzega ich w osobliwy sposób. W przeciwieństwie do  zdecydowanej większości populacji, Witomysł świadomie uprzedmiotawia nowo poznane osoby. Z perspektywy wojskowego śledczego, napotkane na drodze persony to - w hipotetycznym rozumowaniu - brudne, skalane jednostki, które niekoniecznie muszą zagrażać ojczyźnie, ale samo ich istnienie umiejscawia je w niekorzystnym świetle. W końcu mogą być one nosicielami kleszcza, decydentami gotowymi zaakceptować groźne poglądy, rozumnym mięsem podświadomie przyciąganym przez płomień hedonistycznej przyjemności. Pierwiastkiem narastającej zdrady wobec rodziny, Boga i kraju. Taka jednostka musi udowodnić Prochowskiemu, że się myli. Pokazać mu swoje dobre i potrzebne społeczeństwu polskiemu cechy. Dopóki Prochowski posiadał wątpliwości względem człowieka, nie traktował go na równi z sobą. Traktował go chłodno, analitycznie, z wyższością. Wyrachowanie, wysoka kultura osobista i udawana uprzejmość były niezbędnymi narzędziami Witomysła, żeby funkcjonować w społeczeństwie. Jego znajomości towarzyskie nigdy nie zagłębiają się poniżej poziomu powierzchowności. Konsekwencją takiego stanu rzeczy jest ziarno mroku w duszy Prochowskiego, zdolne przekształcić mężczyznę na podobieństwo tego, czym szczerze gardził. Walczył ze swoją mroczną naturą, a ona go nieustannie pochłaniała, kawałek po kawałku. Kiedy nastąpi złamanie? W niepewnej przyszłości...
Pierwszym bastionem obrony przed złem jest rodzina, którą wojskowy założył. Ma żonę i dwójkę dzieci. Wspaniała kobieta i cudowne owoce ich związku codziennie przypominają mężczyźnie, dlaczego nie może się poddać cieniowi. Po pierwsze, jego obowiązkiem jest utrzymywanie potomków oraz żony. Wygrał na loterii Boga, przysłał na świat brzdące, zatem odpowiedzialnością Prochowskiego, jako ojca, jest wychowanie urwisów na porządnych ludzi, a także zapewnienie im bytu. Wybranka serca umiejętnie odciąga swego wybranka od nihilistycznych rozważań, testując jego męskość i obdarzając go miłością.
Służba ojczyźnie, w wywiadzie wojskowym, nadała mu rolę i cel w życiu, zatem Proch jest człowiekiem ukierunkowanym. Musi on spełniać narzucone wymagania, być użytecznym, a to oznacza pielęgnowanie cech wzmacniających hart ducha. Nawet jeśli przeznaczeniem Witomysła Prochowskiego jest upadek, z całą pewnością nie nastąpi on od razu.

Magia i bronie magiczne





Nazwa: Wcielenie w psycholink
Typ: czar
Wygląd: ta zdolność parapsychiczna nie jest efektowna, nie pojawiają się żadne wizualizacje świetlne. Jedynie tęczówki śledczego zmieniają barwę na jasnoniebieską.
Funkcja: Proch zaczyna widzieć psycholinki jako odcinki łączące się między ludźmi. Nabierają one barwy - kolory jasne, ciepłe określają linki pozytywne. Kolory ciemne, zimne określają linki negatywne. Człowiek jest w stanie czytać połączenia, określać je, a na końcu ocenić charakter oraz intencje połączenia międzyludzkiego. Najważniejszą cechą tego czaru personalnego jest szansa na wyśledzenie kleszcza przemieszczającego się po psycholinkach. Jeśli pasożyt nie jest ostrożny, rosną szanse powodzenia w jego wykryciu. Zdolność posiada swoje wady: działa ona wyłącznie na ludzi. Czar jest aktywowany, trwa on tak długo, jak długo jest świadomie podtrzymywany kadabrami śledczego. Czar można dezaktywować.
Limity: Jeśli czar nie zostanie zdezaktywowany wcześniej - 4 posty użycia. Po każdym rzuceniu czaru 1 post przerwy.

Nazwa: Namierzenie telepatyczne
Typ: czar
Wygląd: tęczówki śledczego zmieniają barwę na fioletową
Funkcja: obserwowany przez Prochowskiego człowiek zostaje telepatycznie oznaczony. Wtedy żołnierz zdaje sobie sprawę o dokładnym położeniu celu w promieniu czterystu metrów sześciennych. Pewność w określeniu lokalizacji śledzonej jednostki objawia się pod postacią nieomylnego przeczucia w umyśle żołnierza Procha. Skutkiem ubocznym tej zdolności jest nieustanne odczuwanie bólu fizycznego przypominającego poparzenie. Im bliżej celu, tym Prochowski intensywniej odczuwa cierpienie; im dalej od pozycji celu, tym bardziej kaźń łagodnieje. Czar jest aktywowany i podtrzymywany za pomocą nanokadabr czarującego. Czar można dezaktywować. Istnieje ryzyko powikłań umysłowych przy wykorzystywaniu tej zdolności, jeżeli odczuwany ból przekroczy granicę tolerancji.
Limity: Jeśli czar nie zostanie zdezaktywowany wcześniej - 4 posty użycia, 3 posty przerwy.

Nazwa: Aurowizja
Typ: czar
Wygląd: gałki oczne mężczyzny zalewa czerń
Funkcja: przed oczami Witomysła obraz świata przemienia się w absolutną ciemność. Spojrzenie porucznika staje się wrażliwe na emanacje aury ludzi oraz przedmiotów nasyconych aurą, które rozświetlają mrok. Dzięki tej mocy oficer potrafi nie tylko widzieć aury jako dym zabarwiony światłem, ale również doznaje ich za pomocą pozostałych aparatów zmysłowych. Witomysł smakuje, określa zapach i dźwięk aury. Dzięki temu potrafi je badać. Efektem ubocznym czaru jest ślepota, jeżeli teren obserwowany w aurowizji jest wyprany z aury. Czar jest aktywowany i podtrzymywany zasobami magicznymi człowieka. Można go w dowolnej chwili dezaktywować.
Limity: Jeśli czar nie zostanie zdezaktywowany wcześniej - 6 posty użycia, 2 posty przerwy.

Umiejętności




- Śledztwo - wpojone w umysł Prochowskiego teorie oraz praktyki śledcze, które pomagają mu w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych, w poszukiwaniu przesłanek, tworzeniu motywu przestępstwa, a także w dostrzeganiu w ludziach i otoczeniu wskazówek poruszających śledztwo do przodu.
- Przesłuchanie - wypracowane metodyki w zdobywaniu informacji od ludzi, którzy zazwyczaj nie chcą się dzielić wiedzą.
- Walka wręcz - zupełnie niesportowe i niehonorowe wykorzystywanie własnego ciała w celu jak najszybszego unieszkodliwienia zagrożenia. Prochowski zna skuteczne techniki samoobrony, aby zmaksymalizować swoje szanse na przetrwanie bijatyki.
- Posługiwanie się bronią palną wojska polskiego ze szczególnym uwzględnieniem pistoletów - przeszkolenie wojskowe w posługiwaniu się bronią palną wojska polskiego, Prochowski zdecydowanie lepiej sobie radzi z pistoletami.
- Znajomość języków - Witomysł potrafi posługiwać się językiem rosyjskim oraz niemieckim w stopniu komunikatywnym, potrafi także poprawnie czytać i pisać w tych językach.
- Prawo jazdy kategorii K - członek wywiadu polskiego dobrze sobie radzi w ujeżdżaniu koni, a także ma na nie papiery.

Słabości





Zimna prezencja - osoby przebywające w towarzystwie Witomysła Prochowskiego czują bijący od niego chłód. Wyrachowana i zimna postawa mężczyzny skutecznie wzbudza ostrożność i nieufność w osobach wchodzących z nim w interakcję.

Historia




Stary gramofon leniwie odtwarzał muzykę z płyty winylowej, z głośników pobrzmiewała powolna i spokojna piosenka. Zapewne tylko słuch elfa byłby w stanie ją usłyszeć, gdyż harmider wydobywający się z ludzkich gardeł skutecznie zagłuszał muzykę. Stary barman polewał komuś kolejną pięćdziesiątkę. Jakiś młodzian, czerwony jak burak, próbował zdobyć względy napotkanej panny, a na zewnątrz palacze uwolnionymi z ust substancjami smolistymi wzbogacali atmosferę Warszawy. Nikt nie przejmował się deszczem, organizm zatruty alkoholem stawał się dziwnie obojętny na płacz nieba. Nic dziwnego, dobra wódka znieczulała.
- Twój partner właśnie tak przedstawił twoje cechy charakteru, Prochowski - powiedział wysoki blondyn ubrany w gustowny garnitur. Trzymał on papierosa pomiędzy palcami.
- Były partner, Zamojski, były. - Odezwał się Witomysł Prochowski. W prawej dłoni trzymał szklanicę wypełnioną przezroczystą cieczą. Ciecz zbyt klarowna i czysta na wodę. Zatem wódka? Nie, nie pił z kielicha, żaden szanujący się obywatel państwa polskiego nie piłby wódki z innego naczynia, niż kielich.
Samogon, smakiem przypominający zgagę samego diabła, wypalił sobie drogę do żołądka Procha. Mężczyzna nawet nie mrugnął, pozbył się paskudnego smaku szczyn za pomocą jeszcze podlejszego tytoniu.
- Ale nie pomylił się. Dobrze mnie opisał, chociaż ja nie odważyłbym się na taką szczerość w stosunku do nowego - mówił ponurym głosem, patrząc na spojrzenie rozmówcy. - Nieprzystojnym jest okazywanie nadmiernej szczerości. Podobno ludzie cenią takich ludzi, a przecież to oni zazwyczaj popadają w nieliche kłopoty. Nie dlatego, że mówią prawdę. Dlatego, że ich gęba jest niewyparzona, Zamojski - z głosu sączył się jad niewypowiedzianej wprost groźby.
Zamojski popatrzył dziwnie na swojego nowego partnera. Był zaszokowany nietypową figurą retoryczną kolegi, jednak bardziej uderzyła go pustka, która wyzierała z mętnego wejrzenia Prochowskiego.
- Zrozumiałem aluzję, nie musisz się tak gorączkować, Prochowski - zareagował spokojnie. - Powiedz mi lepiej, jak trafiłeś do wywiadu. Ja swoje karty wyłożyłem, oczekuję tego samego. W końcu musimy sobie ufać, co nie? - dokończył z uśmiechem.
Witomysł zerknął na daszek, który osłaniał ich przed deszczem, potem zwrócił uwagę na młodszych mężczyzn, który wcale nie przejmowali się opadami. Następnie łyknął sobie samogonki i znów wypełnił płuca dymem.
- Moja historia nie jest tak ciekawa, jak twoja. - Wypuścił dym przez nos - Mieszkałem z rodzicami na wsi, okazałem się bystrym uczniem. Klepanie podstawówki, potem liceum matematyczne, potem studia, studia wojskowe i wojsko, i jestem tutaj. Minęło szybko, nie przywiązuję zbyt dużej uwagi do przeszłości, towarzyszu.
- A czemu?
- Bo przeszłość to złudzenie. Wydaje się nam, że znamy siebie, bo pamiętamy to, co już minęło. Prawda jest taka, że my to sobie wyobrażamy, a czym starsi jesteśmy, tym bardziej ta przeszłość przypomina bajkę. W naszej pracy bajkopisarstwo jest niedopuszczalne i niewskazane. Trzymamy się faktów.
Zamojski, przysłuchując się koledze, zacisnął usta w szeroką kreskę. Skonsternował się, ponieważ nie spodziewał się takiej odpowiedzi. Przepuszczał, że usłyszy cokolwiek, a dostał jakiś dziwaczny wywód. Zaczynał rozumieć, dlaczego niektórzy ludzie uważali Witomysła za dziwaka.
Dziwak dokończył swój drink.
- A jakie są fakty? - udał zaciekawienie, chociaż ta rozmowa zaczęła go męczyć, to nie dał tego po sobie poznać. On był świeży na służbie, a Prochowski swoje już odsłużył.
- Cóż, mam pustą szklankę - zasugerował. - Chodźmy do środka.

Panowie usiedli w loży dla palących. Loża ta znajdowała się w piwnicy, oświetlona neonową czerwienią. Docierał tutaj wygłuszony dźwięk rozmowy z góry, z parteru. Muzyka była tutaj lepiej słyszalna, za sprawą zamontowanych na ścianach głośników. Widać było, że technologia ta pamiętała lepsze czasy, bo gnębiące uszy buczenie zniekształcało melodię. Trzeba było się w nią wsłuchać, wręcz delektować, żeby ją docenić. Tutaj nikt się nią nie delektował, przyjemniejsza była pożywka pod postacią młodych kobiet, gorzały i tytoniu. W dobie upadku elektroniki i teleinformatyki, takie speluny znów się stawały latarniami przyciągającymi studentów i ubogich ludzi.
Prochowski pił tym razem gin z tonikiem. Zamojski zamówił sobie ciemne piwo. Siedzieli obok siebie, ich mokre płaszcze wraz z kapeluszami z szerokimi rondami płakały na podniszczonym wieszaku. Witek, siedzący w rozpiętej marynarce, sięgnął po schowany zegarek w kieszonce czarnej kamizelki. Spojrzał na godzinę - punkt dwudziesta druga.
- Lubisz takie miejsca, Zamojski? - zapytał od niechcenia. - Mogłeś mnie zabrać gdziekolwiek, czemu akurat tutaj?
Zamojski źle zrozumiał pytanie, zatem odebrał je jako niebezpośredni przytyk. Napił się piwa, zwilżył usta, odpowiedział.
- Wiesz, jak ci się nie podoba, możemy pójść gdzieś indziej. Mam chyba... Sentyment do takich barów. Coś jest w nich przyciągającego. Jakby swobodniejsza atmosfera zezwalała tutaj ludziom na luz. Wiesz, czasami warto zluzować szelki, uśmiechnąć się, przyjąć bardziej otwartą postawę.
- Dość emocjonalna opinia - stwierdził bez ogródek Prochowski - Moim zdaniem jest inaczej. Jest tutaj po prostu tanio, a skoro pozwoliłem się zabrać gdziekolwiek, jesteśmy tutaj. Nie zrozum mnie źle, sam nie lubię wydawać pieniędzy, lecz nie przemawiają do mnie sentymentalne powody. Owijanie w bawełnę. Być może, jako student, sam tutaj przychodziłeś. Znane miejsce, zbadany teren...
- Na boga, jak ty pierdolisz... - powstrzymał się blondyn w dalszym wypowiadaniu swojego zdania, bowiem zrozumiał, że palnął. I to ostro. Zrobiło mu się głupio.
Proch jedynie się uśmiechnął, drapieżnie.
- Więcej tolerancji, towarzyszu. Poza masą papierkowej roboty, napotkasz na swojej drodze jeszcze większych dziwaków ode mnie. Skoro moje słowa testują twoją cierpliwość, ich wyprowadzą cię z równowagi. Lepiej zadaj swoje wcześniejsze pytanie.
- Jakie pytanie?
- I do tego słaba pamięć. No, Zamojski, popisujesz się na każdym kroku - mówił zimnym tonem, zbyt wypranym z emocji, żeby przejść obok nich obojętnie. - O moją przeszłość, o faktach. Pamiętasz?
- A. No... - zamyślił się. - Więc, jak to z tobą było? Jakie są fakty?
- Widzisz. To, co powiedziałem wcześniej. Moja przeszłość nie jest w żaden sposób wyjątkowa. Odbębniłem wszystko to, co było wymagane, żebym teraz siedział obok ciebie. Prawdziwe schody zaczęły się już w wywiadzie.
W oczach znużonego Zamojskiego pojawiło się zaciekawienie. Nie odzywał się, jednak zaczął słuchać z wielką uwagą swojego partnera.
- Tak jak ty, na początku próbowałem się uśmiechać do ludzi. Zdobywać kontakty, dobrze się prezentować przy ważnych członkach naszej wspaniałej komórki rządowej - zrobił pauzę, łyknął sobie, kontynuował. - Rok temu dostałem pierwszą poważną akcję. Omijając szczegóły, trafiłem do Pragi. W tamtejszym motłochu znajdował się nosiciel kleszcza, jednak jeszcze tego nie wiedzieliśmy.
- Zaraz. Przecież ujawniasz poufne informacje, to zabronione - zwrócił uwagę poddenerwowany młody oficer.
- Mamy sobie ufać, czyż nie? To lepiej słuchaj i zachowaj to dla siebie - odpowiedział szybko. Oczy Witomysła nadal były chłodne, analizujące swojego rozmówcę.
- Wracając - kontynuował historię porucznik. - Dostaliśmy cynk, że patriosfera była w tamtej dzielnicy wyjątkowo... Zaburzona. Zazwyczaj występują niewielkie odchylenia od normy, lecz wtedy były one większe, niepokojąco większe. Wysłali nas, aby to zbadać. Sprawa ciekawa, w końcu akcja, więc jadę tam z kolegami cały podekscytowany. W przeciągu ośmiu godzin udało nam się wyrysować krąg poszukiwawczy w konkretnym blokowisku na Pradze. Następnego dnia zawężyliśmy pole do konkretnego bloku. Wchodzimy, uzbrojeni po zęby, do mieszkania na czwartym piętrze. Pukamy. Nic. Pukamy głośniej. Nic. Wyważamy drzwi, rozpoczynamy rutynowe sprawdzanie pomieszczeń. Ubezpieczamy się z kolegami i...
- I?
- I trafiamy na źródło zaburzenia patriosfery. Narkomankę, która poraniła. Idiotka rodziła w mieszkaniu. Cała chata zawalona jakimś gównem: butelkami, strzykawkami, sreberkiem. W dużym pokoju był tak naszprycowany mężczyzna, że powitał nas głupkowatym uśmiechem. Śmierdziało w tym domu gorzej od obory. I była ona, niedoszła matka. Żywa.
Na twarzy Zamojskiego pojawił się cień niepokoju. Próbował zachować zimną krew, ale prawa powieka mu drgała.
- Co było dalej?
- Widzisz, towarzyszu, kleszcz obudził się w czasie porodu. Znaleźliśmy niemowlaka, a raczej to, co powinno go przypominać. Zniekształcony stwór machał nóżkami i rączkami, zgniatał w swych ohydnych paluszkach bawełniany materiał. Samo patrzenie na niego wywoływało fizyczny ból. Jęk, który wydawała z siebie ohyda, był tak okropny, że pojękiwania umierających brzmiałyby jak chóralna melodia. Sama matka również doznała częściowego zniekształcenia. Było dla niej za późno. Zgodnie z prawem wyeliminowaliśmy zagrożenie. Ostatecznie.
Długa pauza nastąpiła w rozmowie. Panowie pili w ciszy swój alkohol, Prochowski spokojnie; Zamojski w zdenerwowaniu. W końcu chłopak nie wytrzymał, otworzyła mu się gęba.
- Jak to poroniła?! Przecież urodziła dziecko, nie mogliście nic zrobić?! To się nie godzi, to nieludzkie!
- Mogliśmy i zrobiliśmy. Nie emocjonuj się tak, Zamojski. Potwory, z którymi nie można nic zrobić, zabija się w imię dobra ojczyzny. A dla nich było za późno. Skoro kobieta urodziła potwora, w moich oczach poroniła. Posprzątaliśmy bałagan.
- Jak możesz tak mówić, ty sukinsynie?! Chłodno, bez współczucia!
- Oczywiście, że mogę. Sympatyzowanie z tymi poczwarami to pierwszy krok, aby samemu stać się wrogiem. Wyobraź sobie, Zamojski, że ten incydent był lżejszym dniem w pracy. Zdarzyły się gorsze przypadki. Zdystansuj się od tego i posłuchaj...
- Mam dość! - urwał Zamojski. - Idę do domu, nie mam zamiaru dłużej słuchać tych bredni. Mieli rację, jesteś totalnie pojebany. Żegnam!
Zamojski powstał szybko, po żołniersku. Kilkoma gibkimi krokami pokonał dystans do wieszaka. Wziął swój płaszcz, przywdział go, opuścił w pośpiechu bar.
Prochowski westchnął. W ciszy popijał ze swojej szklanicy. Postanowił, że gin był jego ostatnim drinkiem, gdyż jutro musiał zająć się domem i dziećmi. Zaczął się zastanawiać, co swoim pociechom zrobić na obiad i kolację. Potem przypomniał sobie, że zawiasy w szafce kuchennej szwankowały, zatem należało je naprawić.
W spokoju dokańczał cierpki gin z tonikiem. Długa piosenka dobiegła ku końcowi.  


Ciekawostki


- otwierany medalion, w swym wnętrzu zawierający fotografię rodziny Witomysła.


Ostatnio zmieniony przez Proch dnia Pon Lis 05, 2018 2:16 am, w całości zmieniany 1 raz

avatar

PisanieTemat: Re: Witomysł „Proch” Prochowski   Pon Lis 05, 2018 2:07 am

Szanowny poruczniku Prochowski!
Twoje podanie o przyjęcie postaci zostało rozpatrzone pozytywnie. Otrzymujesz na start 10 karteczek z czarem lakmusowym oraz 10 karteczek z czarem MP004 Energizer. Życzę udanej gry!

Król Polski Bolesław VI Arr'Rith


Ponadto król, w trosce o zdrowie psychiczne jednego ze swoich detektywów, a także w dowód uznania dla jego pracy, ofiarowuje Ci niewielkich rozmiarów otwierany medalion ze starego srebra, który został pobłogosławiony dotykiem rąk samej Anny Naa'Maar. Do wnętrza medalionu można wsadzić jakiś przedmiot, np. zdjęcie. Ma on tę właściwość, że utrzymany blisko skóry, w chwilach zwątpienia przynosi właścicielowi ukojenie i pomaga uspokoić myśli.
Jeśli akceptujesz ten prezent, dopisz go do ciekawostek.

 
Witomysł „Proch” Prochowski
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Skocz do: