Szybkie Menu

Wieś Sulejowo
Idź do strony : 1, 2  Next
avatar

PisanieTemat: Wieś Sulejowo   Sro Wrz 05, 2018 12:26 am

Nieduża wioska, w jej centrum stoi drewniany kościół i znajduje się placyk, na którym handlują mieszkańcy. Dookoła są posterunki oraz kapliczki. Zwykła wieś, psy dupami szczekają, ludzie krowy pasą.

avatar

PisanieTemat: Re: Wieś Sulejowo   Sro Wrz 05, 2018 1:01 am

Szedł.
Chociaż to było nazbyt dużo powiedziane. Ledwo się wlókł przez las otaczający wioskę, podpierając się o drzewa i czasami przy nich przystając. Oddychał płytko, z trudem. I co jakiś czas oglądał się za siebie, jakby szukał pośród gęstwiny pościgu, prześladowcy. Poszarpany i zakrwawiony nie wyglądał jak chluba Wojska Polskiego, właściwie bliżej było mu do włóczęgi.
A i tak, gdy dotarł na skraj wioski, ludzie wybiegli. Otoczyli go, ale Janusz tylko kręcił głową i poprosił o długopis i kartkę. Nikt nie odważył się zapytać o cokolwiek, nikt również się nie sprzeciwił, gdy Cichocki zażądał, aby natychmiast wysłali konnego jeźdźca z tą karteczką do Korniejewa. Ale i tak ani nie dał się nikomu opatrzyć, ani sam tego nie zrobił. Utykając i się krzywiąc, wydawał polecenia. Posłał część mężczyzn do kopania wilczych dołów na granicy lasu. Innych do przygotowania prowizorycznej zapory.
Czekał na posiłki, bo jegrzy nadchodzili. I jednocześnie próbował prowizorycznie przygotować chociaż plan obrony wioski, kobiety, dzieci i starców odesłał, kazał im się ukryć i, jeśli będzie to konieczne, uciekać jak najdalej. Najlepiej do Korniejewa.
Tyle że już średnio tego doczekał. Trochę odpadł, więc go zawlekli do jednej z chat i tam próbowali trochę coś zrobić.
Wsparcie przybyło. Żołnierze zajęli miejsca cywili i zaczęli rozstawiać sprzęt, wysłali zwiadowców. Znaleźli ślady fagów, lecz żadnych jegrów w okolicy, musieli się przegrupować. Ale żołnierze i tak niczego nie mogli zrobić, bo główne i właściwie jedyne źródło informacji leżało nieprzytomne, ranne i połamane w chłopskiej chacie.
Dlatego wysłali ponową wiadomość do Korniejewa - poprosili o natychmiastową interwencję medyka, bo istniała obawa, że umrze geograf królewski.

avatar

PisanieTemat: Re: Wieś Sulejowo   Sro Wrz 05, 2018 3:11 pm

Miała bardzo złe przeczucia lecąc ze stacji do Sulejewa. Cały czas czuła ten dziwny ucisk w żołądku. Miała nadzieję, że się myliła i tym razem intuicja ją zawiodła. Naprawdę tego chciała, choć dotychczas nigdy to się nie zdarzyło. Wiadomo, każde ludzkie życie jest cenne, jednakże, gdy kogoś zna się bliżej, to bolało bardziej. Wiedziała, że to musiał być ktoś ważny, skoro wysłali ją, a nie zwykłego medyka… Była niemalże tego pewna. Wzięła głęboki wdech, starając uspokoić myśli. Wiedziała, co miała robić. Musiała zadbać o życie tego człowieka (czy też elfa) niezależnie kim był. A jednak jakoś wolała, żeby nie był to Saszka bądź Janusz.
W końcu wylądowali na miejscu. Hanka zebrała cały medyczny sprzęt ze sobą, a resztę mieli zabrać panowie. Pierwszego żołnierza, jakiegoś kaprala, jakiego spotkała poprosiła o natychmiastowe zaprowadzenie do rannego. Obserwowała wszystko, widziała, że pełna mobilizacja. Czyżby jegrzy byli blisko? Najwidoczniej, gdyby to był zwykły soggoth to nie stawialiby pół garnizonu na nogi.
Zapolska została zaprowadzona do chaty, w której znajdował się…
– Janek… – wydusiła jedynie z siebie, widząc w jakim Cichocki był stanie. Nie potrzebowała żadnej dogłębnej ekspertyzy, by wiedzieć, co się stało. Widziała takie widoki wiele razy w swoim życiu. Nie było jednak na co czekać. Od razu użyła na nim błogosławionych dłoni. Część obrażeń, tych mniej groźnych, powinno zostać wyleczone, Janusz nie będzie czuł bólu, a i Han’lynn dostanie pewnego rodzaju wiedzę o jego stanie. Nie tak bardzo szczegółową jak po prześwietleniu, ale jeżeli wystąpił jakiś krwotok wewnętrzny, to będzie o nim wiedzieć, bo złamania były dla niej oczywiste. Tylko ciekawe jak dużo ich miał... – Wszystko będzie dobrze – powiedziała do niego szeptem. Następnie wenflon i kroplówka z odpowiednimi lekami. – Trzymaj – rzuciła do wieśniaka, zapewne właściciela chaty. Potem zwróciła się do żołnierza, który ją tu przyprowadził, bo nie oddelegowała go. – Powiedz mi wszystko co wiesz. I kto jest tu najwyższy stopniem? – Hanka jeszcze nie wiedziała, że to jej przyjdzie pokierować całą akcją.

avatar

PisanieTemat: Re: Wieś Sulejowo   Sro Wrz 05, 2018 8:56 pm

Oddział uderzeniowy czekał i jednocześnie przygotowywał wioskę do obrony, ratownik medyczny w tym czasie czuwał nad stanem geografa. Opatrzył powierzchowne rany, podał morfinę - lecz więcej zrobić nie mógł. Był gotów do ewentualnej resustytacji, niczego więcej.
Gdy na horyzoncie pojawił się śmigłowiec, cała wioska zmarła. Żołnierze przygotowali prowizoryczne lądowisko i je oznaczyli, na ziemi już czekał dowódca drużyny - kapral Rzeczkowski - aby od razu zaprowadzić podporucznik Zapolską do rannego Cichockiego.
Zasalutował jej i bez słowa najpierw wskazał dwóm szeregowym resztę medycznego sprzętu, a sam ruszył z Han'lynn do prowizorycznej izby chorego.
Cichocki nadal był nieprzytomny i dodatkowo znieczulony porządną dawka środków przeciwbólowych. Blady, zakrwawiony. W czasie badania Zapolska mogła wyczuć pękniętą śledzionę i to, że jedno z sześciu połamanych żeber uszkodziło płuco. Wątroba również była uszkodzona. Cichocki - gdyby pomoc nie nadeszła w porę - najpewniej umarłby w wyniku rozległych obrażeń wewnętrznych.
Błogosławione dłonie usunęły powierzchowne i mniej groźne urazy, lecz inne nadal zagrażały życiu geografa.
- Porucznik Cichocki został zaatakowany przez Czarnych. Najprawdopodobniej zamierzali pojmać ludność cywilną, ale po drodze trafili na porucznika. Walczył z nimi i ostatecznie im umknął. Wiemy, że tutaj idą, nie jesteśmy pewni, jak wielu, że słów porucznika wynika, że chyba cały pluton... Ale. Jak mówiłem, nie wiemy na pewno, pani podporucznik. Cichocki przygotował wstępny plan obrony, wszystkiego również nie zdążył i nie dał rady nam przekazać, zanim stracił przytomność majaczył, mówił coś nawet o grafie... I... Cóż. - Zatrzymał się na krótki moment. - Najwyższa stopniem jest pani, pani podporucznik, przekazujemy pani dowodzenie, nasz oficer nie dojechał. Mamy przygotowane stanowiska strzeleckie, wilcze doły, okopy. Jesteśmy w pełnej mobilizacji, dwadzieścia minut temu wrócił zwiad, znaleźli ślady fagów, ale nie Czarnych. Jakie rozkazy?


Ostatnio zmieniony przez Janusz Cichocki dnia Wto Wrz 25, 2018 2:31 pm, w całości zmieniany 1 raz

avatar

PisanieTemat: Re: Wieś Sulejowo   Sro Wrz 05, 2018 9:29 pm

Kapral wcale nie musiał jej mówić, że zaatakowali go Czarni. Han’lynn doskonale to wiedziała… Wielu ludzi w takim stanie jak on leczyła i nawet gorszym, ale zwykle to były zupełnie inne sytuacje. Poza frontem, gdzie mogła użyć najpotężniejszej magii, jaką miała w swoim zanadrzu. Teraz tak nie było, co ją bolało. Musiała być na nogach, bo rannych zapewne będzie znacznie więcej, co sprawiało, że Zapolska musiała myśleć racjonalnie. Lubiła Janka, naprawdę, ale nie mogła poświęcać swojej osoby. Nie teraz. Jak już wrócą do Korniejewic, wtedy będzie w stanie zdziałać więcej.
Czuła jak ją ściska w żołądku, dowiadując się o jego stanie. Było źle. Powierzchowne rany zostały uleczone, ale przebitego przez żebra płuca nie była w stanie wyleczyć błogosławionymi dłońmi. Tak samo jak samo jak śledziona i wątroba. Nie mógł tutaj zostać. Tego była pewna. Kazała medykowi, który się nim zajmował przed jej przybyciem, spisać wszystko, co wiedziała o jego stanie. Dyktowała mu to na bieżąco.
Słuchała uważnie, co kapral miał do powiedzenia. Nie prezentowało się to dobrze, ani trochę. Aczkolwiek była pewna, że na pewno jest ktoś, kto to poprowadzi. I nie przypuszczała, że to będzie ona. Gdy ta informacja do niej doszła, poczuła jakby ktoś zrzucił na nią dziesięć ton. Znała teorię dowodzenia, jednak nigdy nie stosowała tego w praktyce. Była medykiem i zawsze działała na tyłach. Zarządzała i rozkazywała w szpitalu polowym, dowodziła ludźmi podczas zbierania rannych. Jednakże w akcji… cóż. Zawsze, ale to zawsze była tą, której rozkazywano. Prawdę powiedziawszy to jeszcze nigdy nie przyszło jej na oczy zobaczyć jegrów. Zawsze tylko spustoszenie, które siali. Kapral mógł zobaczyć, że pani podporucznik zbladła. Wzięła jednak głęboki wdech. Była córką rotmistrza Zapolskiego. Dumy Wojska Polskiego, który został pochowany ze wszelkimi honorami… I choć zawsze była pewna, że będzie podążała śladami matki, to najwidoczniej, tym razem, los chciał inaczej.
– W takim razie – powiedziała spokojnie. – Ilu mamy ludzi do dyspozycji? Czy wśród żołnierzy są elfy? Jakie są zapasy amunicji? – To była ważna rzecz, musiała wiedzieć, jakimi zasobami dysponowała. – Gdzie zwiad znalazł te fagi? – pytała dalej. Potem spojrzała na Janka. – Porucznika Cichockiego czym prędzej trzeba przetransportować do Korniejewa. Jego stan jest krytyczny. – Martwiła się o niego. I najchętniej zajęłaby się jego leczeniem osobiście, ale niestety nie mogła. Na chwilę obecną zrobiła dla niego wszystko, ile mogła, jednocześnie tworząc stosowną notatkę. Była medykiem, nie taktykiem do cholery. Nie byłą do końca pewna, co robić…

avatar

PisanieTemat: Re: Wieś Sulejowo   Wto Wrz 18, 2018 10:40 pm

Ratownik medyczny dzielnie spisywał wszystko, zawahał się tylko na chwilę. Nie zadawał też, jak na razie, żadnych zbędnych pytań, niczego nie wtrącał. Zwłaszcza że Zapolska wdała się w rozmowę ze starszym od niego stopniem kapralem Rzeczkowskim.
- Drużyna uderzeniowa licząca jedenaście osób, dwóch strzelców wyborowych, obsługa karabinu maszynowego i pomocnik, czterech strzelców, ratownik - w tym miejscu wskazał szeregowego przy łóżku Cichockiego - granatnik, czterech strzelców. I dowódca. Znaczy ja, pani porucznik. Dodatkowo drużyna zwiadowcza pod dowództwem kaprala Rzeczkowskiego. Łącznie szesnaście osób. - W tym miejscu nastąpiła chwila przerwy, kapral w myślach przeliczał amunicję i asortyment. - Około dwóch tysięcy jednostek amunicji do karabinów. Tysiąc do karabinu maszynowego. Trzysta sztuk do granatnika. Strzelcy wyborowi mają do dyspozycji po pięćset sztuk. Drużyna zwiadowcza, o ile wiem, ma na stanie około dwóch tysięcy. Dodatkowo mamy granaty ręczne, obronne, sztuk sto. Oczywiście, drużyna uderzeniowa ma w zanadrzu magię, tego chyba nie muszę mówić? - Ponowna przerwa, ciężkie westchnienie. Kapral zdjął z głowy hełm i zaczepił go o kamizelkę taktyczną. - Dwa kilometry na zachód. Pewnie się przegrupowują i...
... i wtedy postanowił wtrącić się ratownik. Odchrząknął, ściągając na siebie spojrzenie Rzeczkowskiego.
- Za pozwoleniem... pani porucznik, nie dowieziemy Cichockiego do Korniejewa. Za dużo obrażeń, chłop się przekręci, bo się wewnętrznie wykrwawi. Trzeba usunąć pękniętą śledzionę, najlepiej natychmiast. Drenaż jamy opłucnej też by się przydał, ale to nie jest aż tak pilne... Przeprowadzała pani kiedyś takie operacje? Ogólnie. Nie w warunkach polowych.
Nawet Rzeczkowski na chwilę umilkł i niczego nie dodawał, tylko spojrzał z napięciem na podporucznik Zapolską.


Ostatnio zmieniony przez Janusz Cichocki dnia Wto Wrz 25, 2018 2:31 pm, w całości zmieniany 1 raz

avatar

PisanieTemat: Re: Wieś Sulejowo   Wto Wrz 18, 2018 11:31 pm

Han’lynn słuchała uważnie tego, co kapral miał do powiedzenia, próbując ułożyć sobie w głowie jakikolwiek plan działania. Teoria teorią, a praktyka praktyką… Została rzucona tak naprawdę na głęboką wodę i musiała sobie jakoś poradzić. Zawsze była z tyłu, pomagając rannym. Po to przyszła do wojska tak naprawdę – chciała oddać się służbie w słusznym celu, a nie gnać za dobrami materialnymi, jakie oferowała jej praca w prywatnej klinice. Do dyspozycji miała masę ludzi, całkiem przyzwoite wyposażenie… no i magię. Znaczy, jej własna w boju się niewiele przyda, nie licząc ochronnej tarczy… no ale to się wytnie. Naprawdę nie wiedziała, co miała robić. Dowodzenie na polu bitwy nie było jej broszką i fakt, że będzie musiała się tego podjąć, po prostu ją przerażał. Starała jednak się być dzielna i zachować trzeźwość umysłu i nie panikować. Bo to ostatnie, co było jej potrzebne.
Cały czas spoglądała na Janusza. Powinien pojechać do Korniejewa, jednakże podświadomie czuła, że to raczej nie będzie możliwe. I w tym przekonaniu utwierdził ją ratownik. Musiała go operować tu i teraz, na dodatek bez użycia magii. Gdyby tylko mogła, użyłaby Uleczenia Totalnego. Wtedy nie musiałaby się martwić o stan Janusza. Po tygodniu spanka byłby niczym jak nowy. Jednakże będąc na polu bitwy, jednocześnie musząc dowodzić całą akcją, nie mogła tego zaklęcia użyć, jak bardzo by chciała.
– Ma pan rację, aczkolwiek z podejmowaniem decyzji o usuwaniu śledziony bym poczekała. Nie mam pełnego obrazu jej uszkodzenia, być może wystarczy jedynie ją zszyć bądź usunąć jej część – powiedziała do szeregowego, wzdychając ciężko. Bez śledziony można żyć, ale pełni ona ważną funkcję w organizmie. – I oczywiście, że przeprowadzałam. Jestem chirurgiem od czternastu lat. – Hania, oprócz magicznych sztuczek, miała też olbrzymią wiedzę, którą zdobywała podczas pracy w szpitalu. Nie każdego pacjenta leczyła magią, bo takowa była kosztowna i nie każdego było na to stać, a NFZ nie refunduje zabiegów przy jej pomocy. – Niech pan przygotuje porucznika do operacji. Narzędzi nie potrzebuję, mam własne. – I to nie byle jakie, bo z żywego metalu z Planu Garotty, pobłogosławione przez samego arcybiskupa warszawskiego, a w płócienny futerał zostały wplecione włosy samego Króla, dzięki czego są one sterylne, zarówno od bakterii jak i złej aury. Spojrzała na kaprala Rzeczkowskiego. – Będzie pan moją prawą ręką. Z wiadomych przyczyn nie mogę dowodzić bezpośrednio. Liczę na pańską pomoc. – Hania nie zamierzała ukrywać faktu, że jest mistrzem strategii. Pokładała w kapralu naprawdę duże nadzieje.

avatar

PisanieTemat: Re: Wieś Sulejowo   Sro Wrz 19, 2018 12:14 am

Ratownik pokiwał głową i z miejsca zajął się wykonaniem rozkazu - to znaczy przygotowaniem i porucznika, i pomieszczenia, by spełniało choćby najniższe standardy. Zwykle nie podejmował się takich zadań, nie w warunkach polowych - bywały zbyt ryzykowne. W przypadku zwykłego żołnierza po podaniu środków znieczulających z ciężkim sercem odesłałby go śmigłowcem do Korniejewa i modlił się, aby podróż przeżył i na miejscu mogliby mu pomóc.
Sprawa jednak nie dotyczyła przeciętnego żołdaka, a kręciła się dookoła królewskiego geografa. Stawka była znacznie wyższa.
Podał porucznikowi większą dawkę morfiny, nie mieli anestezjologa w pogotowiu, niestety, i bezceremonialnie dość pokusił się o zwykłe przecięcie munduru Cichockiego. Wolał go już nie ruszać, cywile starali się, jak tylko mogli, ale nie byli świadomi spustoszenia wewnątrz organizmu, więc nie obchodzili się z rannym dostatecznie delikatnie. I wolał dmuchać na zimne, to oczywiste.
Podczas jego przygotowań, kapral Rzeczkowski skinął krótko głową.
- Służę pomocą, pani porucznik. Spodziewamy się uderzenia. Strzelcy już znajdują się na stanowiskach ogniowych. Wyborowi leżą na dachach. Zwiadowcy na posterunkach obserwacyjnych, granatnik w pogotowiu. Porucznik Cichocki przygotował trzy linie obrony, pierwsza trzysta metrów od ostatniego na zachód domu, druga tuż za nim, ostatnia przebiega przez środek. Rozstawiliśmy tam wozy, żeby służyły jako ewentualna zasłona. Wysłać kolejny zwiad?
Biedna Hania. Dowodzić obroną, jednocześnie operując w prowizorycznych warunkach. Pewnie nie tego oczekiwała. Choć z drugiej strony miała u swojego boku kogoś, kto znał się na rzeczy. Kogoś, kto już niejednokrotnie przeprowadzał podobne akcje i miał w tym pewien bagaż doświadczenia, służył radą i pomocą.
- Stanowisko gotowe. Nie mamy za dużo środków, podałem mu morfinę, nie powinien się obudzić. Na wszelki wypadek go trochę przywiązałem. Mam nadzieję, że niepotrzebnie.
Ratownik założył już lateksowe rękawiczki i maskę na twarz - podał je również i Zapolskiej. Był gotów, by jej asystować.


Ostatnio zmieniony przez Janusz Cichocki dnia Wto Wrz 25, 2018 2:32 pm, w całości zmieniany 1 raz

avatar

PisanieTemat: Re: Wieś Sulejowo   Sro Wrz 19, 2018 1:05 am

Han’lynn mimo całego swojego profesjonalizmu jako lekarza, podchodziła do sytuacji Janka bardzo, ale to bardzo personalnie. Nie mieli zbyt wiele okazji by się poznać bliżej, choć trzeba przyznać, że po tym, jak uratował ją z z opresji na Pradze, polubiła go i zapałała do porucznika pewnego rodzaju sympatią. Choć to, co się działo nieco później, namieszało jej w głowie, nie zmieniało faktu, że na Janku w jakiś tam sposób jej zależało i nie traktowała go tylko jako pacjenta, który trafi pod jej nóż. Nie pozwoli mu tu umrzeć, nie i już.
Przyglądała się pracy sanitariusza, jednocześnie słuchając wywodu kaprala. Mógł zauważyć, że w Hani coś się zmieniło. Wydawała się być bardziej… skupiona i spokojna. Powoli wchodziła w ten stan, w którym budziło się jej poczucie obowiązku wobec Ojczyzny. Była córką rotmistrza Zapolskiego, który nie raz, nie dwa wykazał się wielką odwagą na polu bitwy. On przyniósł dumę ich nazwisku, ona zrobi to samo. Han’lynn rozłożyła na stoliku obok prowizorycznego stołu operacyjnego swoje narzędzia. Najprawdopodobniej jedyne takie w całym Królestwie. Było tu wszystko, czego chirurg potrzebuje.
– Wykonał kawał dobrej roboty – skomentowała słowa kaprala, który powiedział o przygotowaniach wykonanych przez Janusza. Miała pewnego rodzaju problem ze zwiadem… Z jednej strony był on potrzebny, z drugiej jednak, gdy się natkną na Czarnych to tak naprawdę nic z nich nie zostanie i mogą się nie dowiedzieć o tym, że nadciągają. Na twarzy Zapolskiej pojawiła się chwilowa konsternacja, a niewielka zmarszczka na jej czole świadczyła o intensywnym procesie myślowych. – Część zwiadowców niech pozostanie na stanowiskach, część wysłać na zwiad. – To był pewnego rodzaju kompromis. Potrzebowali świeżych informacji. – Zapewne się przegrupowują, mogą uderzyć również od wschodu. Jak wygląda sprawa z zabezpieczeniami od tej strony? – Starała się myśleć logicznie. To, że fagi znaleziono na zachód, nie oznaczało, że Czarni od zachodu zaatakują.
Nie raz, nie dwa przeprowadzała operacje w warunkach polowych, choć nigdy nie musiała dowodzić i operować jednocześnie. Wolałaby się skupić na jednej rzeczy naraz, ale była kobietą, podzielność uwagi miała wręcz wrodzoną. Wzięła od szeregowego maseczkę oraz rękawiczki, nakładając je na siebie. Wzięła głęboki wdech.
– Ave Maria, Gratia plena, Dominus tecum. Benedicta tu in mulieribus, et benedictus, fructus ventris tui, Jesus. Sancta Maria, sancta Maria, Maria, ora pro nobis, nobis peccatoribus, nunc et in hora, in hora mortis nostrae. Amen. Amen. – Modlitwa oczyszczała umysł, pomagała myśleć logicznie, chroniła przed złą aurą. Przede wszystkim podnosiła Hanię na duchu. Była dosyć mocno wierząca i całe swoje nadzieje pokładała teraz w Bogu. – W razie czego będę interweniowała magią. – Wolała się jej nie nadużywać, musiała być na nogach, jednakże wolałaby, żeby Janusz się nie obudził.
Wzięła do ręki skalpel i wykonała pierwsze cięcie.

avatar

PisanieTemat: Re: Wieś Sulejowo   Pon Wrz 24, 2018 11:13 pm

Kapral czekał, wpatrując się w Zapolską świdrującym spojrzeniem. Z napięciem, oczekiwaniem. Oczywistym było, że wolałby mieć za swojego dowódcę kogoś bardziej doświadczonego i zaprawionego w boju. Kogoś, kto nie raz i nie dwa już stawiał czoła Czarnym właśnie na dowódczym stanowisku.
- Wyślemy trzech ludzi, tak jest. W razie kontaktu mamy atakować pierwsi czy czekać na stanowiskach, aż po nas przyjdą? - Tutaj nastąpiła chwila przerwy, kapral zawahał się. - Od wschodu mamy wystawiony jeden posterunek obserwacyjny. Ale to niepotrzebne. Jegrzy zawsze przychodzą z zachodu, pani porucznik.
Poczekał tylko na odpowiedź Han'lynn i oddalił się, aby posłać drużynę zwiadowczą do wykonania rozkazu.

avatar

PisanieTemat: Re: Wieś Sulejowo   Pon Wrz 24, 2018 11:35 pm

Hanka nie czuła się pewnie, bo nie miała doświadczenia w dowodzeniu i zapewne kapral wolałby mieć kogoś bardziej kompetentnego w tych sprawach, ale pech chciał, że oficer zarządzający całym plutonem nie dojechał i to Zapolska musiała przejąć pałeczkę. Miała jednak nadzieję, że intuicja tym razem jej nie zawiedzie i wszystko się uda tak, jak powinno.
Spojrzała na kaprala zastanawiając się chwilę co powinna w tej sytuacji zrobić… Atakować pierwsi czy czekać na stanowiskach i czekać, aż jegry przyjdą… Janusz kazał zrobić okopy, blokady zostały poustawiane… trzeba było z nich skorzystać.
– Nie prowokować poza granicami wioski i naszymi zabezpieczeniami. Czekajcie na stanowiskach aż będą w zasięgu. – To wydawało się być najlogiczniejsze rozwiązanie. Następnie kapral powiedział jak wygląda sprawa od wschodu. Dotychczas atakowali z zachodu, ale coś mogło się zmienić. – Mimo wszystko wolałabym, żeby wschód również był zabezpieczony, na wszelki wypadek. Nie jesteśmy na dużym terenie, w razie czego szybko będzie można ludzi przenieść na zachód, a gdyby jakaś grupa jegrów przyszła od wschodu to z tego jednego patrolu nie będzie co zbierać. – Cała Hanka. Myślała o każdym człowieku i jego bezpieczeństwie. Chciałaby, żeby każdy wyszedł z tej bitwy względnie cało, by nikt nie stracił życia. Wiedziała, że to nie było możliwe, ale iskierka nadziei wciąż się w niej tliła.
Po oddaleniu się kaprala, skupiła się na operacji wykonywanej na Januszu, prosząc co jakiś czas swojego pomocnika o podanie odpowiednich narzędzi. Wolała mu uratować śledzionę – chociażby jej część, bo będzie miała mniej roboty z późniejszym odbudowywaniem jej za pomocą magii, bo taki miała plan. Sprawić, by Cichocki przeżył transport to Korniejewa, a potem się nim zajmie tak, jak powinna od samego początku.

avatar

PisanieTemat: Re: Wieś Sulejowo   Pon Wrz 24, 2018 11:42 pm

- Pani porucznik. Jegrzy nie przyjdą od wschodu. Nigdy nie przyjdą od wschodu. Tak samo jak zawsze przyjdą w liczbie podzielnej przez trzy. Mamy tam jednego zwiadowcę, na wszelki wypadek, i, proszę mi wierzyć, to wystarczy. Chyba że to bezsprzeczny rozkaz. Wtedy odeślę tam trzech strzelców - oznajmił kapral pewien tego, co mówił.
Bo swoje na froncie przeżył i zobaczył, miał już okazję do walki wielokrotnie. Dlatego bardzo nie chciał osłabiać swojego oddziału, nawet jeśli to w tej chwili oznaczało polemizowanie z rozkazem polowego dowódcy.

avatar

PisanieTemat: Re: Wieś Sulejowo   Pon Wrz 24, 2018 11:47 pm

Hanka westchnęła ciężko… Serce mówiło jej jedno, a umysł drugie. Kapral, chcąc nie chcąc, miał od niej nieco większe doświadczenie jeżeli chodziło o sprawy wojskowe. Han’lynn po prostu się martwiła. Po ludzku – a co jak odstąpią od tej zasady, jak coś pójdzie niezgodnie z oczekiwaniami? Nie zamierzała jednak z kapralem polemizować.
– Niech panu będzie, ufam panu – odpowiedziała ze spokojem. Miała nadzieję, że ta decyzja nie przyłoży się do bezsensownej śmierci. Aczkolwiek trochę się jej nie spodobało to, że ten z nią polemizował. Rozkaz to rozkaz, niezależnie jaki by nie był. Zapolska jednak nie zamierzała jednak robić z siebie nie wiadomo kogo. Była przede wszystkim medykiem i z zadaniem ratowania ludzkiego życia ją tu przysłano. – Pamiętajcie o kata i wierzący o modlitwie – powiedziała jedynie za wychodzącym kapralem. Musieli zachować czystość umysłu, zwłaszcza podczas spotkania z jegrem twarzą w twarz.

avatar

PisanieTemat: Re: Wieś Sulejowo   Wto Wrz 25, 2018 12:02 am

Kapral skinął głową - wyraźnie już spokojniejszy. Żołnierze tacy jak on nie lubi jednej rzeczy przede wszystkim: młodych oficerów. Takich, którzy dopiero co wyleźli ze szkoły oficerskiej i dowodzili ludźmi, którzy mieli więcej lat służby niż oni przeżytych. Mądrzyli się, nigdy nie słuchali i byli przekonani, że to oni mają rację.
Rzeczkowski nie powiedział ani słowa z jednego powodu - doceniał to, że Han'lynn go posłuchała, nawet jeśli był od niej znacznie niższy stopniem. Był w końcu raptem młodszym podoficerem, pani porucznik nie miała teoretycznie powodów, aby faktycznie zrobić to wedle jego zaleceń. Szacunek pośród żołnierzy buduje się ciężko, ale właśnie podobne zachowania były solidnym fundamentem wzajemnego szacunku i zaufania. Nie ma rzeczy gorszej od nieufności względem własnego oddziału czy dowódcy. Nie w wojsku.
Han'lynn przeprowadzała operację, zwiad został wysłany.

Minęły czterdzieści cztery minuty od wyjścia kaprala Rzeczkowskiego, wtedy właśnie Han'lynn usłyszała pierwszy warkot puszczonej serii z karabinu maszynowego. Słyszała krzyki. Wybuchy. Ratownik jej asystujący odwrócił się w stronę okna i otarł pot z twarzy.
- Będzie dobrze - zamruczał tylko, jakby sam nie był przekonany, czy mówi to do Zapolskiej czy do siebie.
Mijały kolejne minuty, z zewnątrz dobiegały krzyki - nie tylko te bojowe i nie tylko te wydające rozkazy - huki wystrzałów, piski i warkoty enpisów i egid.
Do pomieszczenia wpadł kapral Rzeczkowski. Ochlapany krwią niczym artysta farbą, ubrudzony ziemią, zziajany. Z raną ciętą biegnącą przez lewe ramię.
- Pani porucznik, wycofaliśmy się za pierwszą linią - wysapał. - Jest nas za mało. Czterech martwych, sześciu rannych, ale dają radę jeszcze walczyć, opatrzyliśmy ich. Położyliśmy trzech jegrów i ich centaury. Na razie się wycofali, na coś chyba czekają. Jakie rozkazy?

avatar

PisanieTemat: Re: Wieś Sulejowo   Wto Wrz 25, 2018 12:27 am

Han’lynn musiała się trochę przebranżowić, żeby móc odpowiednio pomagać ludziom na froncie. Musiała wiedzieć więcej o jegrach i całej tej zarazie, by wypracować sobie system ratowania rannych bez pomocy magii, bo na takową nie zawsze mogła sobie pozwolić. Była po szkole oficerskiej, to fakt, ale rzadko kiedy brała udział w bezpośredniej walce – zwykle działała właśnie na tyłach. I dlatego zaufała kapralowi i jego doświadczeniu w tej materii. Miał większą wiedzę w praktyce – a to się liczyło. Zaufała kapralowi – i najwidoczniej to docenił, widziała ulgę na jego twarzy.

To było bardzo ciężkie czterdzieści pięć minut. Przeprowadzanie operacji w takich warunkach nie było łatwe… Aczkolwiek Janusz był względnie stabilny, przez co czuła się nieco pewniej. Huki wystrzałów jednak nie ułatwiały niczego, wręcz przeciwnie. Słyszała ludzkie krzyki, zapewne bólu… i miała wrażenie, że ją skręca w żołądku. Nagle do środka wpadł kapral, który zdał jej raport. Na chwilę przerwała wszystkie czynności. Przygryzła wargę. Odeszła do Janusza, by podejść do kaprala w celu uleczenia, przy pomocy błogosławionych dłoni, jego ramienia. Chociażby w małym stopniu.
– Partyzantka wydaje się być zbyt ryzykowną opcją, możemy jedynie stracić ludzi, których i tak zbyt wielu nie mamy… – Mogliby coś w ten sposób ugrać, ale nie mogła sobie pozwolić na takie ryzyko. Mogła również ewakuować ludzi, pozwalając jegrom zając wioskę, na to jednak nie pozwalała jej duma. – Umocnić pozycje. Wysłać enpisy na zwiad. Czekamy. – Czy była pewna tej decyzji? Nie. Jednakże inne nie wchodziły w rachubę.

avatar

PisanieTemat: Re: Wieś Sulejowo   Wto Wrz 25, 2018 12:32 am

Kapral podziękował porucznik skinieniem głowy, ale nie było czasu ani miejsca na wylewne słowa podziękowania. Oboje mieli ręce pełne roboty i z całą pewnością byli tego świadomi.
- Przygotować helikopter do ewakuacji? - spytał krótko, patrząc badawczo na Zapolską. - Może zabrać sześć osób. I porucznika na noszach. Jego należy odesłać przede wszystkim, jeśli stracimy drugą linię.
Nie powiedział tego, o czym zapewne oboje wiedzieli - że jeśli stracą drugą linię obrony, porucznik Zapolska zostanie niemal siłą wsadzona do tego helikoptera, a reszta drużyny uderzeniowej i zwiadowcy zostaną, aby ubezpieczać ich ewakuację i próbować doczekać ewentualnego wsparcia od Korniejewa.

avatar

PisanieTemat: Re: Wieś Sulejowo   Wto Wrz 25, 2018 12:38 am

Nie było czasu na wszelakiego rodzaju podziękowania, to fakt. Tyle mogła jednak dla kaprala zrobić, w zamian za cenne rady, które jej udzielał. Wiedza z uniwersytetu, a to, co działo się na polu bitwy to dwie różne sprawy.
– Zdecydowanie – odpowiedziała. Helikopter musiał czekać w pogotowiu. Bolało ją strasznie, że na polu bitwy ludzkie życie miało różną wartość. Nie mogła pomóc wszystkim, mimo że chciała i jednak ratowanie Królewskiego Geografa miało priorytet. – I zawiadomić Korniejewo, że potrzebne jest wsparcie, jeżeli jeszcze nie zostało to zrobione. – Wiedziała, że jeżeli padnie druga linia obrony, to będzie wpakowana do tego helikoptera, choćby siłą. Wierzyła jednak, że im się uda… to ją trzymało na duchu.
Zapolska wróciła do Cichockiego, by dalej w nim grzebać. Musiała czym prędzej dokończyć operację, bo kiepsko by było, gdyby w środku zabiegu wparowali tutaj jegrzy.

avatar

PisanieTemat: Re: Wieś Sulejowo   Wto Wrz 25, 2018 12:53 am

- Padła łączność.
Z tymi słowami kapral Rzeczkowski wrócił do swoich obowiązków, zostawiając Zapolską z ratownikiem i leżącym na prowizorycznym stole operacyjnym geografem.
Żołnierze na froncie przegrupowali się, opatrzyli rany i przenieśli zabitych na tyły, nieopodal helikoptera. Zawinęli ich ciała w znalezione w domach prześcieradła i na tym tymczasowo kończyły się obrzędy ku czci zmarłych na polu bitwy. Na to również nie było czasu, należało uzupełnić zapasy amunicji, opracować wstępny plan kolejnej obrony.
Jegrzy pojawili się trzydzieści trzy minuty - z dokładnością co do jednej sekundy. Na centaurach, ze swoją magią i, dodatkowo, picassakiem, który ochoczo włączył się do walki i nie powstrzymała go nawet seria z karabinu maszynowego.
Han'lynn ze swojego stanowiska mogła najpierw usłyszeć wykrzyczany przez kaprala Rzeczkowskiego rozkaz "Ognia!", a zaraz po nim wybuchy granatów. Później serie. Krzyki i odgłosy wystrzałów przerywane piskiem i wrzaskiem enpisów, warkot picassaka.
Druga linia utrzymywała się dzielnie, żołnierze mężnie i nieustępliwie bronili wioski. Przez dwadzieścia osiem minut. Wtedy kilka rzeczy zaczęło dziać się jednocześnie.
Kapral Rzeczkowski biegł, utykając i sapiąc ciężko prosto do podporucznik.
A ratownik zamarł, spojrzał na Zapolską i pobladł.
- On się budzi. Kurwa mać, Cichocki się budzi, nie mamy już morfiny. Facet ma dziurę w klatce piersiowej i się budzi, przecież...
Nie skończył. Do środka wpadł kapral.
- Ewakuacja. Druga linia obrony się łamie - wysapał ciężko.

avatar

PisanieTemat: Re: Wieś Sulejowo   Wto Wrz 25, 2018 1:09 am

Jednym słowem: chuj by to wszystko strzelił. Brak łączności oznaczał braku pomocy ze strony Korniejewa… w tym momencie powinna zacząć myśleć o ewakuacji ludzi – ich życie było ważniejsze niżeli wioska. Jednakże kapral zdążył się ewakuować, a Zapolska musiała zająć się Januszem… Trochę roboty jeszcze przed nią było, starała się nieco przyśpieszyć, nie mogła jednak pozwolić sobie na bylejakość. Był człowiekiem, a nie workiem na ziemniaki.
Słyszała co się działo… powinna była wycofywać ludzi już po tym jak pierwsza linia padła. Zdecydowanie. Nie mogła jednak czasu cofnąć. Była na siebie zła, nie mogła jednak nic zrobić. Wtem szeregowy zaczął panikować, że Cichocki się budzi, a zaraz potem wpadł do środka kapral.
– Kurwa mać – warknęła jedynie pod nosem. Nie mogła pozwolić na to, by Janek odzyskał przytomność. Wzięła głęboki wdech i użyła na nim prześwietlenia. Nie po to, żeby zyskać dokładniejsze informacje, a po to, by wprowadzić go w stan śpiączki farmakologicznej. Nie była co prawda ona tak trwała jak ta spowodowana uleczeniem totalnym, ale nie mogła użyć tak potężnej magii teraz, bo byłaby kompletnie bezużyteczna. Była praktycznie na finiszu, plus szycie, ale tym mógłby się zająć szeregowy… a chociaż tym po wierzchu. – Potrzebuję jeszcze kilku minut – powiedziała. Przerwanie operacji w takim momencie było po prostu niemożliwe. – Zszyję go wewnętrznie, panu zostawię szwy na zewnątrz – powiedziała do mężczyzny. Po czole płynęła już jej strużka potu.
I wbrew oczekiwaniom kaprala nie zamierzała zostawić ludzi na polu walki. Nie była tego typu dowodzącą. Jak tylko skończy z Cichockim zamierzała sama chwycić za karabin i wspomóc walczących.
Jakoś.

Prześwietlenie

avatar

PisanieTemat: Re: Wieś Sulejowo   Wto Wrz 25, 2018 1:22 am

Udało się. Cichocki zapadł w głębszy sen, jego oczy przestały błądzić pod powiekami, palce u dłoni delikatnie i ledwo zauważalnie się poruszać. Tą jedną rzecz Zapolska mogła zaznaczyć na swojej liście jako zrobiona.
- Nie mamy czasu, zaraz się przedrą - warknął kapral. - Musimy...
Han'lynn nigdy się nie dowiedziała, co musieli czy co powinni zrobić zdaniem kaprala Rzeczkowskiego. Jego czaszka została rozłupana niemal na pół toporem istoty, która stała zaraz za drzwiami. Jeśli Zapolska nigdy wcześniej nie widziała jegra, teraz mogła mu się uważnie przyjrzeć, gdy wyciągnął ostrze z głowy swojej ofiary i kopniakiem posłał go na ziemię. Ciało opadło bezwładnie z głuchym łoskotem.
Wysoki, w czarnej kolczudze upstrzonej krwią, podobnie jak fioletowy płaszcz. Jego topór ociekał lepką krwią i pozostałościami mózgu. Spod hełmu błyszczały oczy - to ludzkie, całe białe z kropką źrenicy i symbiotycznego robaka zamiast drugiego. Ratownik zbladł, wypuścił z dłoni przyrządy chirurgiczne i wyszarpał z kabury na pasie broń. Trochę za późno. Za późno. Za późno również podniosła się jego egida ochronna - jegr uniósł dłoń, dookoła niej wezbrały się fagi u formowały w wielkiego szerszenia, który z beznadziejną prędkością poszybował i przebił się przez oko ratownika do wnętrza jego czaszki. Krzyczał.
Ale bardzo krótko. A Czarny zwrócił swoje spojrzenie na Han'lynn.

avatar

PisanieTemat: Re: Wieś Sulejowo   Wto Wrz 25, 2018 1:37 am

W tym momencie rządziła w niej lekarska praktyka… jednakże na niewiele się to zdało. Nie zdążyła zszyć Janusza. Nie zdążyła usłyszeć nawet słów kaprala, bo wtedy zobaczyła jak topór roztrzaskuje kego czaszkę. Jegr. Wiele słyszała o jegrach, widziała jakie siały spustoszenie. Gdzieś w oddali też miała z nimi do czynienia. Jednak nigdy nie był tak blisko niej. Jej pomocnik nagle zaczął krzyczeć, ona zaś obudziła się szybko z pewnego rodzaju letargu, w który wpadła. Od razu włączyła egidę, tak by chronić siebie i Janusza… który, swoją drogą, wciąż był otwarty. Sama nie była w stanie przenieść faceta ważącego blisko sto kilo. Musiała więc działać inaczej. Od razu chwyciła za Beryla, by następnie wydać serię prosto w jego łeb. W sumie to celowała w oko – te z robakiem – ale wiadomo, jak to było z celnością w takich momentach. Nie zamierzała Janusza tutaj zostawiać. Miała jednak nadzieję, że strzały w chacie kogoś zaalarmują i ktoś przyjdzie z pomocą. Bo sama nie była w stanie wiele zdziałać tak naprawdę. Była medykiem, nie licząc jednej egidy, to wszystkie jej zaklęcia były czysto medyczne.

Tarcza nietykalności 1/4

avatar

PisanieTemat: Re: Wieś Sulejowo   Wto Wrz 25, 2018 1:46 am

Han'lynn popełniła pewien błąd - powinna była uciekać.
Została, chcąc bronić geografa i nie pomyślała przy tym, że zostałby uznany za jednego z rannych żołnierzy i zostałby zostawiony sam sobie, by się wykrwawił na tym stole. Ona jednak postanowiła osłonić go swoją egidą, co pokazało Czarnemu, że być może nie jest to zwykły i szary człowieczek, jakich było pełno.
Celność w warunkach na strzelnicy nie była odzwierciedlana w warunkach bojowych. Han'lynn częściowo trafiła - zraniła bark, kula drasnęła szyję i jedna odbiła się od nafaszerowanego magią hełmu. Jegr zaśmiał się chrapliwie, oznajmił coś w swoim dziwnym chropowatym języku i podszedł bliżej, unosząc topór.
Jakie było jego zdumienie, gdy ostrze przesunęło się po ścianach egidy. Czarny nie spodziewał się tego, topór z impetem wbił się w podłogę.
Hania, masz kilka dobrych sekund, zanim go wyciągnie. Wykorzystaj je mądrze.

avatar

PisanieTemat: Re: Wieś Sulejowo   Wto Wrz 25, 2018 1:59 am

Powinna była uciekać, jednakże… cóż. Nie była w stanie zostawić Janka, nie w takim stanie. Popełniła błąd jako żołnierz, ale w tym momencie po prostu altruizm był w tym momencie zbyt silny. Niestety w ten sposób pokazała jegrowi, że Cichocki nie był byle kim jeżeli chodziło o status.
No cóż. Strzelanie nie poszło tak jakby chciała (a miała piątkę!), jednakże zawsze lepsze to niż nic. Trzeba przyznać, że egida uratowała jej tyłek i sprawiła, że jegr był zaskoczony, a jego topór wbił się w podłogę. Miała kilka sekund. Zapewne bardzo ważnych sekund, które musiała mądrze wykorzystać. Mogła uciekać, jednakże teraz zostawiłaby Janusza na pewną śmierć – jegr by go dobił, a na to pozwolić nie mogła.
To co zrobiła zapewne można uznać za samobójstwo. Albo bardzo brawurową akcję, zwał jak zwał.
Od razu ruszyła na jegra, by przyłożyć mu karabin kilka centymetrów od łba i po prostu wystrzelić kolejną serię. Z takiej odległości ciężko byłoby nie trafić.
Wciąż miała oczywiście włączoną egidę. Gdyby trzeba było spierdalać, obczaiła jedno z otwartych okien, użyłaby granatu dymnego i brałaby nogi za pas…

Tarcza nietykalności 2/4

avatar

PisanieTemat: Re: Wieś Sulejowo   Wto Wrz 25, 2018 2:05 am

Han'lynn nie musiała uciekać. Jegra pochyliła siła samego zamachu, nie spodziewał się i nie zauważył egidy, pod którą schroniła się jego niedoszła ofiara razem z Cichockim. Gdy wyrwał topór, lufa znalazła się tuż przed jego okiem. Nie zdążył mrugnąć, nie zdążyć użyć swojej mrocznej magii - po naciśnięciu spustu pocisk przemknął na wylot przez głowę Czarnego, przebijając jego symbiotyczne oko.
Strzał na pięć, pani podporucznik.
Jegr przewalił się na brzuch, strzał oddany z tak bliska rozerwał mu właściwie część czaszki, na podłodze rozlała się ciemna kałuża krwi. Ostrogi zdobyte, pierwszy zabity Czarny.
Zapolska mogła wrócić do operacji.
Albo pobiec po pomoc.
Na zewnątrz druga linia wciąż nie padała, krzyki i wystrzały nadal roznosiły się na polu bitwy. Porucznik mogła również usłyszeć w pewnym momencie tryumfalny wrzask, który rozdarł kilka ludzkich gardeł.

avatar

PisanieTemat: Re: Wieś Sulejowo   Wto Wrz 25, 2018 2:15 am

Można powiedzieć, że to było bardzo ryzykowne, ale znalazła się w takiej sytuacji, że musiała postawić wszystko na jedną kartę. I jak widać to się opłacało. Zobaczyła jedynie jak jegr pada na ziemię martwy. Poczuła niesamowitą ulgę, która przeszła przez jej ciało. Wymieniła magazynek, który zapewne był już pusty. Mogła lecieć na wschód po pomoc, albo dokończyć operację… I tu znów pojawił się dylemat między bycia żołnierzem, a lekarzem.
Usłyszała tryumfalny krzyk. To dobrze znaczyło… ale to nie oznaczało, że pomoc się nie przyda. Jednakże ile jeden człowiek mógłby zrobić? Kapral nie żył, nie miała żadnych informacji na bieżąco, co się działo, a to było jej potrzebne. I ktoś musiał przekazywać jej rozkazy. Modląc się w duchu, że nic w tym czasie do chaty nie wtargnie, wyszła tylnym oknem, by czym prędzej polecieć do stróżówki.
– Potrzebna mi twoja pomoc, z zachodu uderzyły jegry. Musisz ich wspomóc, jednocześnie będziesz zdawał mi raporty o bieżącej sytuacji. Bierz całe wyposażenie jakie tutaj masz. – To był rozkaz. Żadnego sprzeciwu tym razem nie przejmowała. – Rusz dupę, oczekuję raportu – rzuciła jedynie na odchodne, by znów polecieć do chaty.
Musiała skończyć operować i zszyć Janusza.


Ostatnio zmieniony przez Han'lynn Zapolska dnia Pią Paź 26, 2018 12:07 pm, w całości zmieniany 1 raz

Sponsored content

PisanieTemat: Re: Wieś Sulejowo   


 
Wieś Sulejowo
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Hightower/ Wysoka Wieża
» Komnata Rozkosz (wieża)
» Wieża z kości słoniowej
» Wieża Namiestnika
» Wieża Astronomiczna

Skocz do: