Szybkie Menu

Aleszko
avatar

PisanieTemat: Aleszko   Wto Lip 17, 2018 10:04 pm


kpr. Eligiusz Leon Aleszko

Husaria


Dane osobowe

Rasa: Człowiek
Data i miejsce urodzenia: 06-03-2038
Stan cywilny: Kawaler
Wyznanie:Katolickie

Wygląd

Ładny kawał dzbana. Eligiusz mierzy sto dziewięćdziesiąt dwa centymetry i waży dziewięćdziesiąt cztery kilogramy. Dobrze jest to zbudowane, bo co rusz ćwiczy. A to lata na siłownie, a to uprawia zapasy na dywanie ze swoim BFF, a to nosi zakupy staruszkom - uprawia najróżniejszy wysiłek fizyczny i to często. Bo lubi.
Sto procent mięśni w mięśniach. Chwała, że jest wysoki, bo wyglądałby jak typowy kark.
Z mordy bardzo podobny jest do swojej matki. Podobny owal twarzy - pomijając to, że ma szeroką i męską szczękę - uszy takie same, kości policzkowe, czoło, pełne usta... Za to ma dokładnie takie same oczy - o przerażająco ładnym kroju w kształcie migdałów, i o równie nienormalnie jasnej niebieskiej barwie - i taki sam śliczny, prosty nos co ojciec. A gdy się uśmiecha, to mu dołeczki w policzkach wyłażą. Czyli widać je prawie cały czas, bo potrafi nieustannie szczerzyć ryj do świata.
Ma przystojny ryj. Męski. Twardy. Laski się za nim oglądają, ale zwykle później Aleszko zaczyna mówić i to psuje definitywnie cały dobry efekt.
Włosy mu się kręcą. Serio. Na łbie ma kłęby złotych loków - przez co wygląda jak złodupcowa wersja cherubinka.
Na nogach i rękach ma wydziarane tatuaże ochronne. Krzyże, mewy, orki, orły i masa innego stafu. Większość nie ma większego znaczenia i tylko dwa z nich Elka popełnił z absolutną premedytacją (czego później trochę żałował, bo śmiechom nie było końca). Na lewym nadgarstku na wytatuowane "Ra" a na prawym "Leo". Nie to, że to imiona jego przyjaciół. Nie to, że po tym, jak to zrobił, nie dawali mu żyć. Ale chyba jednak trochę tak.


Charakter

Dobre dziecko. Matka i ojciec wychowali go na porządnego i w gruncie rzeczy uczciwego człowieka. Tyle że gdyby nie Leopold i Ra, to byłby pizdowatym maminsynkiem do końca swojego życia. Nie spóźnia się, nie lubi się kłócić - jakiekolwiek kłótnie nazywa beztrosko droczeniem się, ogólnie to człowiek, któremu jeszcze nic nigdy uśmieszku z pyska nie zmazało. Żadne niepowodzenie, żadna porażka, to wszystko nie ma aż takiego znaczenia. Człowiek optymizm.
Jest przy okazji całkiem porywczy i bardzo często nie zastanawia się, co robi, tylko to po prostu robi, bo chwila mu każe. Pozytywne emocje go ponoszą i wszystko w tym temacie - dlatego nie raz dostał po ryju za nagłe i spontaniczne totalnie uściśnięcie czy to Ra, czy Leo. Równie często najpierw mówi, później myśli i zastanawia się, że faktycznie mógł jakąś rzecz ubrać w inne słowa. Lub też w ogóle jej nie wypowiadać na głos. Wulgarny czasami, niekoniecznie przejmuje się tym, jak będą odbierać go inni ludzie - chyba że chodzi o fajne laski z fajnymi cyckami, wtedy uznaje, że ich opinia ma jednak pewne znaczenie i nagle zmienia się w księcia. Albo o jego przyjaciół.
Właśnie. Eligiusz to wierny jest jak pies i za swoimi ziomeczkami poszedłby w ogień, gdyby tylko ktoś mu powiedział, że tak trzeba i że ogólnie będzie z nimi wszystko w porządku.


Magia i bronie magiczne

Nazwa: Skrzydła husarskie
Typ: Egida
Wygląd: Przybiera postać dwóch wydłużonych, wznoszących się za plecami skrzydeł z piórami o prostych, białych lotkach z czarnymi końcówkami poprzedzonymi wąskimi łososiowymi paskami.
Funkcja: Pełni funkcję obronną - skrzydła aktywnie poruszają się, zasłaniając użytkownika przed ciosami, a ich machnięcia odpędzają złowady Czarnych, oczyszczają powietrze z fagów. Mogą także odbijać niewielkie elementy, jak np. pociski. Eligiusz nie musi skupiać się nad sterowaniem ich ruchem, może manipulować nimi płynnie i niemal bezwiednie.
Limity: 4 posty użycia, 3 posty przerwy.

Nazwa: Pinky Swear
Typ: Czar osobisty.
Wygląd: Wykonanie gestu "pinky swear", to jest złapanie się z Eligiuszem za małe palce u rąk. Aktywowany hasłem "Najlepsi przyjaciele na zawsze".
Funkcja: Czar maskujący. Ukrywa obecność Leopolda, Eligiusza i ich wierzchowców przed wszystkimi żywymi (lub nie) istotami. Maskuje ich wygląd, wydawane przez nich dźwięki, zapach, aurę, temperaturę. Nie maskuje natomiast ich śladów ani tego, jak wpływają na rzeczywistość.
Limity: 3 posty użycia, 2 posty przerwy.

Nazwa: Troskliwe misie
Typ: Enpisy bojowe
Wygląd: Od 3 do 8 niedźwiedzi grizzly, każdy w innym kolorze tęczy. Ich pojawienie się inicjowane jest przez złapanie Leopolda za tyłek i podanie hasła "No homo" oraz odwzorowanie przezeń tego gestu na Eligiuszu i podanie odzewu "Totalnie no homo". Względnie odwrotnie, kolejność dowolna. Im więcej pasji w złapaniu za pośladek oraz pogardy w podawaniu hasła, tym więcej misiów się pojawia.
Funkcja: Szarża i strzelanie kolorową wiązką energii w przeciwników, aktywowane hasłem "Przyjaźń to potęga!". Jeśli Eligiusz i Leopold trzymają się za ręce, niedźwiedzie stają przed nimi jak piłkarze przed bramką i tworzą mur ze swoich ciał.
Limity: 3 posty użycia, 3 posty przerwy

Nazwa: Megapizdozordon - choć to nazwa zwyczajowa, używana tylko przez Leopolda i Eligiusza, bo ta prawdziwa nie jest zbyt chwytliwa: R2D2BB8 II. I nikt jej nie pamięta, cóż.
Typ: Broń
Wygląd: Dwa roboty, które zupełnym przypadkiem przypominają zordy z "Power Rangers" i które mogą łączyć się ze sobą, tworząc jednego dużego megazorda. Uruchamiane są za pomocą morfera - specjalnego urządzenia do złudzenia przypominającego i też noszonego jak sprzączka od paska. Zord Eligiusza wygląda jak niedźwiedź jaskiniowy i aktywowany jest poprzez uniesienie kciuka w górę i wypowiedzenie hasła: "Mój brat niedźwiedź".
Funkcja: Ofensywna. Mechy wyposażone są w karabinki laserowe ładowane nanokadabrami, granaty dymne i tajną broń - dwa granaty fosforowe, które jednak odpalone być mogą wyłącznie w formie megazorda. Otaczają je bariery ochronne wchłaniające fagi, a jesionowo-mithrilowe wstawki na łączeniach stawów i klatce piersiowej tworzące wzór krzyża chronią przed czarną magią. Wszystkie właściwości zordów ulegają znacznemu wzmocnieniu po połączeniu się w megazorda.
Limity: Zordy: 6 postów użycia, 7 postów przerwy. Megazord: 5 postów użycia, 6 postów przerwy

Umiejętności


  • Przeszkolenie wojskowe na poziomie podoficera młodszego (na poziomie bojowym, taktycznym i strategicznym). Obsługa broni palnej, walka wręcz i przy pomocy broni białej.
  • Prawo jazdy kategorii A i K.
  • Bardzo wysoka sprawność fizyczna, to bardzo mocno silny dzban.
  • ŚWIETNIE gotuje i piecze. Naprawdę genialnie. Nauczyła go matka - prowadzi knajpkę z domowymi obiadkami i Eligiusz jej tam gęsto pomagał.
  • Parkour, wspinaczka. Ogólnie duża aktywność fizyczna sprawiła, że Eli uprawia wiele sportów. Od rolek przez rower aż po łyżwy czy narty.
  • Umie walczyć kijem. Jak Żółwie Ninja, bo jest ich super fanem, więc się nauczył.



Słabości


  • Pamięć ziemniaka. Potrafi zapomnieć dosłownie o wszystkim w dowolnej chwili swojego życia. Dlatego jest wyjątkowo szczery, bo totalnie by się nie rozgarnął w tym, co komu mówił i sam by siebie podpierdalał, że kłamie.
  • Jest chujowy w nauki. Wszystkie, które nie są mu potrzebne. Powoli czyta i w ogóle żaden tam z niego intelektualista.
  • Pali jak smok, mimo że niby prowadzi zdrowy tryb życia.
  • Ma alergię na pyłki, więc pół wiosny chodzi zasmarkany i zapłakany, bo oczy mu łzawią.
  • Trochę głuchnie po używaniu swojego Zorda. Totalnie nie rozgarnia, dlaczego, ale on ogólnie rzadko kiedy rozgarnia.
  • JEGO PRZYJACIELE SĄ JEGO NAJWIĘKSZĄ SŁABOŚCIĄ.



Historia

Eligiusz był drugim dzieckiem Tadeusza i Marioli Aleszko. I pierwszym, które przeżyło poród, przez co został obdarzony podwójną dawką troski i miłości rodzicielskiej. Matka rozpływała się nad jego ślicznością, szyła mu mnóstwo kostiumów - a to marynarzyka, a to Zorro, a to pajacyka, a to konika, kurwa, zebry, orki… I buntowała się przed ścięciem mu włosów, przez co wyglądał jak dziewczynka. Śliczna dziewczynka o przepięknych złotych lokach do prawie pasa. Ojciec w końcu westchnął głośno i oznajmił, że tak być nie może, wziął nożyczki i opierdolił synowi kudły niemal przy samej głowie.
To wywołało drobny szok w życiu małego Eliego. I trochę płakał. Ale on ogólnie to był taki trochę ciapowaty, bo matka go trzymała pod kiecką i nie chciała wypuścić. Sprawy przybrały jednak kompletnie obrót w momencie, w którym napotkał na osiedlowym placu zabaw Leopolda. Leopolda z patykiem z kupą. Ten dzień był początkiem nowego rozdziału, bo właśnie straszenie starszej Asi tym patykiem datuje się jako narodziny tej wielkiej przyjaźni.
Eligiusz od najmłodszych lat - przynajmniej dopóki ojciec nie przejął pieczy nad jego wychowaniem - był trochę płaczliwy. I pyskaty jednocześnie. Czy ktoś potrafi sobie wyobrazić zasmarkanego sześciolatka - o wyglądzie urokliwej dziewuszki - który wyje i jednocześnie krzyczy, że nie odda gumy takim głupkom jak oni? No to właśnie w takiej sytuacji pewnego dnia znalazł się Eli. Łobuzy, niestety, spuściły mu manto - i wybiły jednego mleczaka przypadkiem - i zabrały mu gumy Turbo, które rano kupiła mu matka dla niego i Leopolda. Płaczom pewnie nie byłoby końca, gdyby jeden Bóg wie skąd, nie wyłonił się Leo i postanowił ratować honor i gumy przyjaciela. Tyle że nie wyszło. I też dostał wpierdol. Obaj pewnie już stracili nadzieję, gumy miały odejść razem z łobuzami, lecz na horyzoncie zjawiło się wybawienie, które poskładało gałganów i odebrało im gumy.
Tym sposobem poznali Ra, która w ramach podziękowania zawłaszczyła bez słowa gumy i sama je wszystkie na ich oczach zjadła.
Tak zaczęła się wielka przyjaźń.
A życie płynęło dalej.
Eli dopiero po swoich trzynastych urodzinach - które najpierw święta trójca świętowała w towarzystwie rodziców Aleszko w gównianych papierowych czapeczkach i przy torcie, a następnie w piwnicy Leopolda przy pomocy trzech piw i jednego taniego wina - przestał wyglądać tak pizdowato jak do tamtej pory. Rysy twarzy zaczęły tężeć i, co najważniejsze, zaczął na poważnie sprawę z rośnięciem. Dawniej był najmniejszy, miał najkrótsze nogi i tak dalej. Ale skurywysn rósł tak bardzo, że już po czterech latach przerósł nawet Leopolda i mógł poczuć się jak człowiek wielki, światły i tak dalej.
Trójka dzbanów trzymała się cały czas razem - nawet jeśli nie chodzili do tych samych szkół - i wspólnie spędzali cały wolny czas. W ciemnych bramach na oście, w piwnicy Leopolda (która była typowym miejscem wszystkich większych posiedzeń z blantami czy piwkiem) a ostatnie w kuchni Eligiusza. Albo jego pokoju. W ogóle on miał przez całe swoje życie wrażenie, że Ra i Leo to są w każdym dowolnym momencie jego życia gdzieś obok. Uroki przyjaźni, no cóż.
I tak jakoś wyszło, że koniec końców wszyscy trafili do Husarii. Jak? Eligiusz nie ma do tej pory pojęcia. Pierwsza była Rha’thel. Następnie w jej ślady poszedł Leopold. Co miał zrobić Eli? Polazł za nimi.


Ciekawostki


  • Leopold Mazur to jego BFF. Dałby się za dzbana pochlastać, bo mimo że jest dzbanem, to jest jego dzbanem. Znają się jak łyse konie od setek lat i Eli dobrze wie, kiedy Leo chce mu powiedzieć, żeby spierdalał.
  • Jego matka, mimo że Eli ma na karku już prawie 30 lat, uważa go za najsłodszego i najśliczniejszego chłopca na ziemi. Cóż, to matczyna miłość w końcu, co nie?
  • Lubi brokuły. I szpinak. Brukselkę. Właściwie to on wszystko wpierdoli - oprócz ananasa na pizzy i oliwek. Ale oliwek ogólnie.
  • Jak miał czternaście lat to się podkochiwał trochę w Ra. Ale mu przeszło.
  • Jest ekonomiczny, zamiast coś powiedzieć, woli jebnąć.
  • Ma wytatuowane na nadgarstkach imiona swoich przyjaciół. I to trochę niezręczne w czasie, nie wiem, masturbacji czy coś.
  • Pisze tak paskudnie, że musi używać drukowanych liter, żeby ktoś to w ogóle mógł rozczytać.
  • Tak do 10 roku życia bywała mylona jego płeć, bo był pucułowaty, śliczny i miał blond loczki. Później morda mu zmężniała.


avatar

PisanieTemat: Re: Aleszko   Sro Lip 18, 2018 1:08 am

Szanowny Eligiuszu Leonie Aleszko!
Twoje podanie o przyjęcie postaci zostało rozpatrzone
pozytywnie. Otrzymujesz na start magazynek patyków wymazanych psią kupą 10 karteczek z czarem lakmusowym oraz 10 karteczek z czarem "widusłychem". Życzę udanej gry!


Król Polski Bolesław VI Arr'Rith

 
Aleszko
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Skocz do: