Szybkie Menu

Nina Wasiljewna Piasecka
avatar

PisanieTemat: Nina Wasiljewna Piasecka   Pią Lip 13, 2018 5:03 pm


dr Nina Wasilijewna Piasecka

Chirurg | Ordynator oddziału Chirurgii Ogólnej


Dane osobowe

Rasa:  Człowiek
Data i miejsce urodzenia: 11 - 02 - 2034, Mińsk
Stan cywilny: Wdowa
Nazwisko panieńskie: Bohuń
Wyznanie: Prawosławna


Wygląd

Po latach mieszkania w stolicy nieliczni potrafią w jej urodzie odnaleźć ślady przodków z Kresów Wschodnich, którzy mieszkali niegdyś wznosili głowy z dumą nad Dnieprem. Teraz przypomina bardziej jedną z zapracowanych Warszawskich myszy, zatopionych w codziennym życiu jak robak w bursztynie.
Ot niewysoka, bo metr siedemdziesiąt w niewysokim obcasie gdy pędzi do szpitala na swoją kilku dobową zmianę. O zmatowiałych od stresu i zmartwień brązowych włosach, zaplecionych w niedbały warkocz lub upiętych w luźny kok gdzieś na czubku ciemienia. Jasna skóra pracoholika która jedyne źródło witaminy D znajduje w suplementach diety a nie urlopie, pokryta jest różnego rodzaju znamionami. Piegi tu, piegi tam, od nosa po szyję i ramiona - blado brązowe, czasem między nimi zaplącze się ciemniejsza zmiana w postaci pieprzyka. Blizny wśród nich są mniej widoczne, nie skupiające na sobie wzroku choć prawie tak samo liczne. Nikt nie pyta, bo w tym świecie nie ma czasu na pytania. A poza tym nauczyła się je maskować, przed sobą i innymi.  Twarzą przywodzi na myśl trochę chochlika, drobny podbródek, delikatnie zarysowana szczęka i zadarty nos którzym towarzyszą pełne malinowe usta i szare oczy w kształcie migdałów. Jednak nie jest to oblicze nastolatki, w kącikach oczu pojawiły się już zarysy kurzych łapek, tak samo jak i bruzdy na czole.
Z delikatną twarzą kontrastuje jej sposób ubioru całkowicie przekreślający wszelkie atuty dane przez naturę. Ramiona ma trochę za szerokie, chociaż niektórzy by stwierdzili, że dodaje jej to elegancji. Niewielki biust świetnie ukrywa pod materiałem eleganckich luźnych koszul, tak samo jak wcięcie w talii. Wyraźne zaokrąglenie bioder zamaskowała prostymi luźnymi spodniami tak dobrze pasujące do jej aseksualnego wizerunku i tych wiecznie towarzyszących jej niewysokich obcasów. Na to zarzucony jest albo lekarski kitel, albo za duży płaszcz z brązowej wełny. Towarzyszy jej zapach papierosów mentolowych i lawendy.

Charakter

Kiedyś nazywano ją Złośnicą, lub Furiatką. Jednak od tamtego czasu minęło już blisko dziesięć lat, a teraz każdy kto niegdyś ją znał, złapałby się za głowę nie wierząc jak bardzo się zmieniła.
Nina, przez przyjaciół nazywana Ninką, jest osobą nad wyraz spokojną i rzeczową. To typ pracoholika który całe swoje życie woli spędzić wśród swoich obowiązków niż choćby na chwilę wyściubić nos poza nie w obawie, że dopadną go problemy natury osobistej. Nie lubi użalać się nad sobą, ani nad innymi, empatię zachowuje dla umierających i śmiertelnie chorych. Reszcie każe brać się w garść i iść dalej. Mamy  w końcu jedno życie i nie warto zmarnować go na na płakanie w kącie. Dlatego sama nie płacze, ale też się nie śmieje. Emocje schowała do kartonu i zostawiła w szafie w przedpokoju, zaraz pod zimowymi butami żeby przypadkiem nie zamieszały w jej życiu. Nina jest osobą do bólu rozsądną, jeśli musi działać pod presją czasu to wybierze opcję która doprowadzi do najmniejszych strat. Woli jednak sprawę przemyśleć, wypalić papierosa lub dwa od których jest uzależniona, a dopiero potem wydać werdykt.
Widać, że ma jakiś problem, ale jaki to trudno orzec. Znaczy porządny psychologu usiadłby, posłuchał jej przez pięć minut i pewnie wszystko by wiedział, ale jest pewien problem. Ona wie lepiej, a do tego jest uparta jak osioł. Oj ciężka jest we współpracy. Może dlatego, jest sama a jedya istota towarzysząca jej w życiu to złota rybka (bo ciężko ją zagłodzić).

Magia i bronie magiczne

Posiada umiarkowane umiejętności związane z magią, może wręcz liche. No dobra. To całkowite beztalencie.

Umiejętności

Prawo jazdy K i B: Jej rodzina pochodzi ze wsi spod Mińska, mieli dwa konie i samochód. Ninka już za dzieciaka była za pan brat z parzystokopytnymi. Dlatego też wyrobienie prawa jazdy gdy przyjechała do Warszawy na studia było już czystą formalnością. Zdała za pierwszym razem. Jeśli chodzi o kategorię B to zdała za drugim a robiła to prawko na prośbę przełożonego zanim wysyłali ją na front na praktyki. Uczelnia opłaciła, za dobre wyniki w nauce. Drugie podejście opłacił jej Grzesiek. Próbowałeś kiedyś prowadzić karetkę? A ona musiała. Podczas strajku ratowników medycznych. Nie jest może wybitnym kierowcą, ale w razie czego prowadzić potrafi.
Pamięć fotograficzna: To zarówno zaleta jak i wada. Pod kątem nauki jest to całkiem przydatna umiejętność. Co zobaczy to zapamięta.
Specjalizacja z chirurgii ogólnej: Medycyny uczyła się na Uniwersytecie Medycznym w Warszawie, praktyki początkowo odbywała w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim, potem przez chwilę w Samodzielnym Publicznym Szpitalu Klinicznym im. prof. W. Orłowskiego a na koniec na froncie.
Stalowe nerwy: Nie ważne, wali się czy pali, ona jest w stanie opatrywać, operować czy też łatać rannego i nawet ręce jej nie zadrżą. Odbija się to niestety tym, że prawie w ogóle nie ma empatii. W końcu swoje spędziła na froncie jako lekarz polowy.
Biegacz: Jeśli akurat nie ma wyjątkowo dyżuru i musi gnić w mieszkaniu, to woli wyjść pobiegać, najczęściej robi odcinki wzdłuż Wisły lub jedzie na Pola Mokotowskie.
Znajomość języków: Biegle mówi po białorusku, rosyjsku i ukraińsku. W języku polskim z ledwo wyczuwalnym akcentem wschodnim pomimo lat spędzonych w stolicy. Zna również podstawy angielskiego, francuskiego i niemieckiego - raczej na poziomie komunikatywnym niż biegłym, ale nie raz się przydaje. Modli się w starocerkiewnym a medycyny uczyła w łacinie.
Ładny głos: Mało kto o tym wie, ale śpiewa, ładnie i czysto z rodzimym akcentem. Kiedyś, gdy jeszcze robiła praktyki na froncie, często śpiewała chłopakom w kantynie gdy ją prosili. Od powrotu do Warszawy to tak po prawdzie przestała. Nie ma dla kogo już śpiewać.

Słabości

Już pomijając, że jest pracoholiczką uzależnioną od papierosów i tabletek z kofeiną, to oczywiście ma też kilka innych wad. Przede wszystkim, największą jej wada jako lekarza jest bycie nieczułą s... kobietą. Brak jej wyczucia w tym względzie z czego jest znana, bez skrupułów powie pacjentowi, że ma niewyleczalnego raka a jedyny przejaw ludzkich odczuć będzie taki, że poradzi mu gdzie może spędzić przyjemnie ostatnie tygodnie życia. Czasem przez to ciężko jej zaakceptować pewne zachowania społeczne.
Kolejną sprawą jest to, że jest uczulona na magię. Tak, nie mylicie się. Zarówno oddziaływanie magią na jej organizm jak i próby używania magi z jej strony kończą się wstrząsem anafilaktycznym. Pal licho jak po Kata ma uciążliwą wysypkę lub migrenę. Każde czary medyczne potrafią u niej więcej napsuć niż naprawić. Ma przechlapane w tym świecie i to porządnie. Przez tą przypadłość postanowiła na razie nie podejmować się operacji niezłośliwego guza który znajduje się przy ośrodku wzroku w płacie potylicznym, jeszcze na niego nie naciska, ale kwestią czasu jest ot gdy zacznie przez niego tracić wzrok.

Historia

Kłamać Córeńko nieładnie
Nina urodziła się w Mińsku, trzecie dziecko państwa Bohuń, mieszkających na co dzień w sporym gospodarstwie pod wsią Bystrzyce. Kilka dni po narodzinach została zabrana przez rodziców do domu, żeby tam siać niepokój swoim wiecznym płaczem i krzykami. Uspokoiła się dopiero po chrzcie, stając się dzieckiem względnie spokojnym i względnie mało problematycznym - w końcu miała dwóch starszych braci którzy pochłaniali więcej uwagi. Gdy wyrosła z kołyski to większość czasu spędzała przy matczynej spódnicy, od czasu do czasu odczepiając się od niej by poganiać kury lub upaćkać w błocie kalosze oraz siebie lub też nakarmić kunia marchewką. No i tak jej płynęło życie, dość spokojnie, jak na światową sytuację. Chodziła często do kościoła, czasem do szkoły, od święta darła koty z braćmi by chwilę później być ich słodką małą siostrzyczką którą należy bronić. Jakoś w międzyczasie nadeszła jeszcze kolejna dwójka rodzeństwa, a Ninka mocniej wciągnęła się naukę. Marzyło jej się wyrwać ze swojej wsi i zostać kimś! A nie wiecznie tylko w gnoju i smrodzie.
Uczyła się po nocach, za dnia pomagając rodzicom w gospodarstwie. Swoje niewyspanie zawsze tłumaczyła po prostu problemami ze snem a nie tym, że w nocy zajmuje się czym innym niż snem. W szkole gdy już mogła się pojawić to osiągała naprawdę świetne wyniki, ale życia towarzyskiego nie miała za grosz, rodzinie zaś wciąż kłamała, że jak skończy szkołę to poświęci się pomocy im. W końcu gospodarstwo było wręcz rodzinnym interesem.
Po skończeniu szkoły rodzice się zgadzają żeby pojechała z koleżankami ze szkoły na dwa tygodnie do Warszawy, oczywiście wszystko za odłożone pieniądze. Dziwnym trafem wyjazd zbiega się z terminem egzaminów wstępnych na Uniwersytet Medyczny, oraz wynikami. Równie dziwnym zbiegiem okoliczności Ninka nigdy nie wraca do rodzinnej wsi, wysyłając rodzicom tylko przepraszając list i dobre wieści, że dostała się na studia.

Mamo, Tato, nic mi nie jest, dobrze się uczę i dostałam stypendium
A mówili, Ninka, że nieładnie jest kłamać? Otóż owszem, dostała się i to nawet z dobrym wynikiem na studia, ale nie z wynikiem wybitnym. Więc nie miała stypendium, właściwie to nie miała prawie, że środków do życia. Mieszkała w akademiku z czterema innymi dziewczynami w pokoju, a za stancję płaciła z pieniędzy zarobionych na prowadzeniu korepetycji dla młodzieży Warszawskiej oraz z dorabiania jako kelnerka po pubach. W stolicy miała w przeciwieństwie do rodzimej wsi, jakiś znajomych. Przyjaciółki ciągały ją po domówkach i prywatkach, a ona z międzyczasie kuła do egzaminów - miała już w tym wprawę.
Tak poznała Grzegorza Piaseckiego - ambitnego studenta WATu, któremu marzyła się kariera wojennego bohatera, patriotę i romantyka - przynajmniej takim człowiekiem zdawał się być dla wszystkich wokół. Grzesiek był marzeniem chyba każdej studentki która zawitała na chwilę chociaż na imprezach WATowskich, Ninki też.
Miała farta, a może pecha? Grzesiek zwrócił na nią uwagę, przez kilka tygodni kręcił się wokół niej podchodząc jak pies do jeża i w końcu chwilę przed zimową sesją przyszedł z kwiatami i zaprosił do kina.  Schodzili się i rozchodzili kilkakrotnie. Jednak wszystko wskazywało, że koniec końców pewnie skończą wspólnie w kościele przed ołtarzem mimo, że potrafili kłócić się o głupoty. Mało kto wiedział, że to nie były wcale aż takie głupoty i, że Grzesiek sięgał nieraz po ciężkie argumenty po których musiała nakładać tonę makijażu i od niego uciekała. Tyle, że go kochała. Na dobre i na złe.
Zdawała kolejne egzaminy, dostawała się na praktyki. W międzyczasie Grzesiek skończył WAT i poszedł na front. Tak wyszło. W końcu wciąż chciał być bohaterem. Tęsknili i pisali listy, on obiecywał jej, że się zmieni, że już więcej nie podniesie na nią ręki, a ona, że już nie będzie złośliwa i zacznie go słuchać. Podjęła w końcu decyzję, że chce być tam gdzie on, złożyła wtedy prośbę o przydzielenie praktyk na froncie. A tam potrzebowano zdolnych i chętnych medyków którzy nie mdleją na widok oderwanej ręki.

Nowego słońca blask wypali nam powieki, zobaczymy świat nagi nagusieńki
W bazie gdzie służyła szybko zdobyła miłość towarzyszy. Była energiczną optymistką, która głośno się śmieje, ładnie śpiewa i zaraża nadzieją. Chłopaki z oddziału zazdrościli Starszemu Sierżantowi Grzegorzowi Piaseckiemu takiej dziewczyny i gdy nie patrzył to kradli każdy jej uśmiech, każde ciepło które mogła im ofiarować a które mogło ich uratować, gdzieś tam dalej, gdy dojdzie do starcia i gdzie wiara w przyszłość dawała największe szanse na przeżycie. Mówili o niej, że kocha najmocniej, gniewa się najbardziej i wybacza najpiękniej. Złośnica i furiatka która zdawało się, że za zniewagę z życia uczyni piekło, a chwilę później już wybaczała ze swoim pięknym kresowym uśmiechem.
Gdy po roku musiała wracać bronić dyplomu, to żegnali ją wszyscy życząc powodzenia. Wróciła do nich już z oficjalnym tytułem naukowym i szczęściem w oczach. Wtedy też Grzesiek jej się oświadczył, klęknął przed nią na jedno kolano i zapytał czy zostanie jego panią Pasecką.
A ona powiedziała, tak.

Miał być syn i córka, dwa psy i kot.
A był wybuch miny. Zwykłej, najzwyklejszej miny. Najechali na nią podczas zwiadu. Oni znaczy oddział Grześka. Z pięcioosobowej załogi samochodu, przeżył on i jego kolega. Przywieźli ich do szpitala polowego akurat podczas zmiany Ninki. Nie dopuścili jej do narzeczonego z wiadomych względów, więc w tym czasie składała jego towarzysza niedoli. Kilkanaście godzin po których zamiast iść się umyć i odpocząć trafiła na salę na której leżał ukochany. Pod naciskiem Grześka wojskowy kapelan udzielił im wtedy ślubu. Nie odbyło się to tak jak chcieli, w kościele na starym Mokotowie na którym wychował się jej ukochany, nie było białej sukni ani welonu, nie było polnych kwiatów a przy jej boku nie było ojca. Jej rodzina nawet nie wiedziała, że ma narzeczonego... A miała już po kilku chwilach męża. Do dziś zastanawia się czy tamtego lipcowego popołudnia to był ślub czy pogrzeb. To był ostatni raz gdy z nim rozmawiała. Potem ją przeniesiono, a niespełna dwa miesiące później Grzesiek zginął.
Suicydalna bomba.

Papierosy jak hostie całuje się ustami
Pochowano go na cmentarzu Powązkowskim, w rodzinnym grobie, jak bohatera. Był utalentowany w kwestiach magii, udało mu się przekierować siłę wybuchu tak żeby poraziło jego a nie jego towarzyszy. Prawda była taka, że nie żył już od dawna, od momentu wybuchu miny podczas zwiadu. Potem był to już tylko wrak człowieka który szukał śmierci. Nikt nie mówił jednak tego głośno, przez wzgląd na wdowę. Przełożeni zdecydowali, że Ninka nie powinna wracać na front, psychologowie doradzali dużo odpoczynku i spokoju. Zaszyła się więc w ich mieszkanku na Dolnym Mokotowie w bliskim sąsiedztwie pomnika Polski Walczącej, wypełniła cztery ściany dymem z papierosów i wspomnieniami. Egzystowała.
Któregoś dnia się ocknęła na brzegu wanny, ubrana w jedną z tych letnich sukienek które tak uwielbiał na niej oglądać Grzegorz, w rękach trzymała wymieszane tabletki. Wyrzuciła je do kosza i poszła w jedyne miejsce w którym przyszło jej na myśl szukać pomocy. Poszła do swojego promotora, dr Józefa Czapskiego, ordynatora oddziału Chirurgii w Szpitalu Bródnowskim, wybitnego kardiochirurga który stanowił dla niej wzór na studiach. On zalecił jej coś innego niż psychologowie. Pracę, pracę i jeszcze raz pracę.
Posłuchała go.
Łapała po ile dyżurów się tylko dało, gdy w końcu zmuszano ją do powrotu do domu w celach bezpieczeństwa zdrowotnego i psychicznego skupiała się na remoncie mieszkania - pozbywaniu wspomnień, tych dobrych i złych. Paliła na potęgę, czasem biegała. Dokarmiała bezpańskie koty pod blokiem i hodowała kaktusy na parapecie. Często odwiedzała cerkiew przy parku Praskim, jeśli zaś święta dopadały ją na dyżurze to chociaż zaglądała do szpitalnej kaplicy.
Przez lata wyzbyła się więc dawnej siebie, zakopała wspomnienia będące w jej umyśle niczym fotografie gdzieś pod papierosowym dymem i pracą. Tak jej dobrze. Czasem chadza ze znajomymi z uniwersytetu na kawę lub kieliszek wódki. Rzadko pisze do rodziny, ale pisze. I dalej kłamie, że wszystko dobrze.
Trzy miesiące temu wykryto u niej niezłośliwy guz. W mózgu. To ukryła jeszcze głębiej niż wspomnienia o Grześku. Żyje póki może. Zwłaszcza, że dopiero co przyjęła propozycję zastąpienia dr Czapskiego na posadzie Ordynatora Chirurgii po tym jak ten zdecydował przejść na emeryturę.

Ciekawostki

※ Jako prawosławna wybrała na swoją patronkę Sofiję Rimskają.
※ Jest masochistką, uspokaja ją ból. Przypadkiem potrafi przypalić się papierosem, szyjąc wbić igłę w palec, czy też po prostu zaciskać pięści tak mocno by paznokcie przebiły skórę. Dlatego ma opinię niezdary i pechowca. Raczej mało kto uznałby ją za normalną i zdolną do wykonywania obowiązków gdyby wiedział, że pani dr potrafi na przykład ćwiczyć tak długo aż straci oddech i z bólu nie będzie w stanie się podnieść.
※ Od czasu Grześka nie szukała kontaktu z żadnym mężczyzną ani żadną kobietą.
※ Udziela się w kręgach uniwersyteckich, nie tylko na Uniwersytecie Medycznym. Nie raz, nie dwa robiła za konsultanta przy skomplikowanych przypadkach. Zwłaszcza jako konsultant na odległość dla wojska, ponieważ ze względu na znieczulicę, nie robią na niej wrażenia obrażenia od wybuchów, ataków furii ani sadystycznych wyładowań.
※ Jej złota rybka ma na imię Kamil. Właściwie to jest trzecia złota rybka o tym imieniu i jest prawdopodobnie kobietą, ale nie zmienia to faktu, że i tak nazywa się Kamil.
※ Nienawidzi ziemniaków i marchewki. Za to jak ma okazje to zajada się aż po uszy wszystkim innym, uwielbia zwłaszcza mięso i ryby.
※ Gdy ma czas to dokarmia cały ten bezpański zwierzyniec mieszkający na jej osiedlu, ale żadnego z futrzaków nie wzięła do siebie do domu. Zbyt często jej nie ma na dłużej.
※ Małżeńską srebrną obrączkę nosi na wisiorku, ukrytą pod koszulą. Nie wie czemu.
※ Kiedy nie ma co robić w szpitalu (a zdarza się to rzadko) to czyta. Ostatnio przeżywa etap zafascynowania Richarda Morgana.



avatar

PisanieTemat: Re: Nina Wasiljewna Piasecka   Nie Lip 15, 2018 8:39 pm

Szanowna Nino Wasilijewna Piasecka!
Twoje podanie o przyjęcie postaci zostało rozpatrzone
pozytywnie.
Życzę udanej gry!


Król Polski Bolesław VI Arr'Rith

 
Nina Wasiljewna Piasecka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Nina Davis

Skocz do: