Szybkie Menu

Bianca
avatar

PisanieTemat: Bianca   Czw Lip 12, 2018 9:21 pm

Nie umiem w szablony.

Godność: Bianca Mueller. Kobieta porzuciła umlaut za młodu, aby wtopić się w nowy naród.

Rasa: Człowiek.

Data i miejsce urodzenia: Nie do końca wiadomo; wschodnie skraje Zony, prawdopodobnie jakieś dwadzieścia sześć lat temu.

Szarża: Nie dotyczy.

Praca: doktorantka remoralistyki | terapeutka

Stan cywilny: panna. Entuzjastka kotów oraz samotności.

Wyznanie: Zatwardziała ateistka. Wiara w żadnego Boga nie zastąpi honoru, a żaden Bóg by nie znalazł w jej oczach usprawiedliwienia za to, co się dzieje.

Wygląd: A więc, ma trochę blizn, w tym podłużną na wewnętrznej stronie uda (dość dużą) i kilka całkiem sporych na ramionach. Z tego powodu stroni od strojów mocno pokazujących ciało, nawet w cieplejsze dni. Ma bardzo długie włosy, dosyć jasne, naturalnie lekko falujące. Jest dość ładna. Wzrostu ma 163cm, waży jakieś 50kg. Jest szczupła.

Charakter: Trochę mało mówi i bardzo stroni od ludzi. Znaczy, większości ludzi – bywa, że niektórzy jej przypadną do gustu, wtedy czasem się do nich odzywa. Jest jednak zwięzła w komunikatach – prędko przechodzi do rzeczy i nie rozwodzi się nad szczegółami, jeśli nie jest to absolutnie niezbędne. I tu chodzi o takie mocno podkreślone „absolutnie”. Zapytana jak leci, nie odpowie. Przy tak ogólnikowych i nieważnych pytaniach jakakolwiek odpowiedź wydaje jej się zwyczajnie zbędna.
Bianca w swojej istocie to człowiek-introspekcja. Dużo mówi, ale do siebie i bynajmniej nie na głos (czasem, jeśli kogoś lubi, to się zapomni i coś mruknie pod nosem, jest to jednak zasadniczo rzadkość), ma więc gotową myśl na praktycznie każdy temat – brak aut, pogodę, fakturę chodnika, stan wód podziemnych na Kielecczyźnie – zapytać ją o cokolwiek, będzie miała coś do powiedzenia. Powie jednak tyle, ile uzna za konieczne. Trudno Biancę skłonić do monologów.
Jeszcze trudniej ją skłonić do takiej zwyczajnej konwersacji typu „A wczoraj to robiłam, a tamta zrobiła to, a zbiera się na podwyżkę cen cukru”. Kobieta zazwyczaj doskonale wie, jak się mają ceny cukru, nie interesuje jej jednak, co kto robił poprzedniego dnia. Nieszczególnie ciekawią ją ludzie. Czy elfy. Ktokolwiek. Gdyby ją spytać dlaczego, odpowiedziałaby, że ten brak zainteresowania to poszanowanie ich prywatności. Sama oczekuje dokładnie tego samego, ale nie powie, rzecz jasna, niczego na głos. Po prostu sobie pójdzie, jeśli pytania będą wywoływać u niej dyskomfort. Taka już z niej kobieta.
Właściwie trudno poznać, czy kogoś lubi, czy nie. Jest zwięzła w słowach i rzadko unosi się emocjami, prędzej okazuje światu sceptycyzm, niż gniew, szczęście lub zawód. Wysyła drobne sygnały o sympatii – pozwoli sobie na zagajenie jakiejś krótkiej, mało znaczącej rozmowy, czy wymsknie jej się coś o obecnym stanie rzeczywistości, typu „Jeśli w ciągu czterech dni nie będzie deszczu, przyschnie trawa”. To definitywnie nie jest na tyle dużo, aby zjednać jej sympatyków. Bianca jednak przywykła i oddała się w dorosłym życiu swojemu największemu hobby, jakim jest samotność.
No, może poza remoralistyką. Pasjami czyta, czy dowiaduje się na tematy związane z tematem jej pracy doktorskiej – szaleństwami wśród ludzi mieszkających w rejonie Zony, i związaną z tym podatnością na ataki kleszczy. Zainteresowanie okazuje jedynie pacjentom, którzy zjawiają się na uczelni, aby mogła przeprowadzić z nimi wywiad. Wciąż jednak zadaje krótkie, zwięzłe pytania i nie ocenia. Dla wielu skażonych to dość kojące – terapeutka, która przeciwstawi ich przeszłym traumom absolutny, bezbrzeżny spokój. Dlatego jest w tym dobra i ma solidną bazę danych, do której kolejne pozycje non stop dopisuje w swoich obszernych notatkach.
Ma już kilka segregatorów i nie zamierza szybko skończyć.
Właściwie są dwie sprawy, w których można ją rozjuszyć. Z reguły zauważy się, że nie są to dla niej kwestie komfortowe o tyle, że po prostu wycofa się z sytuacji, lub dialogu z nimi związanego – Bianca nie widzi nic nieuprzejmego we wstawaniu i odchodzeniu od czegoś, co jest dla niej nieprzyjemne, więc robi to, kiedy ma ochotę. Po tym jednak trudno stwierdzić, gdzie dokładnie kryje się źródło i jaka jest właściwie jej głęboko skrywana odpowiedź emocjonalna.
Właściwie tylko elfy z Zakonu Łabędzia wiedzą, jak Bianca się zachowuje, kiedy rzeczywiście coś ją rozjuszy. Wtedy robi się gniewna. Jej gniew jest czysty, nieskażony frustracją i bardzo gwałtowny. Jeśli kobieta ma możliwość, walnie w coś pięścią, ewentualnie w kogoś – zależnie od okazji. Swojej wściekłości nie wyraża słowami, tylko gestem. Rąbnie w biurko, połamie długopis, rzuci kubkiem o ścianę. Nie przeklnie. Będzie wściekła i milcząca, i nie odezwie się, dopóki chociaż trochę się nie uspokoi.
Żaden elf z Zakonu Łabędzia nie wie, jak dźwięcznie Bianca potrafi wrzeszczeć.
Jej naturalną emocją jest chyba jednak ten sceptycyzm – chociaż tego nawet nie nazwie się emocją. Może to po prostu słowo, które do niej przylgnęło. Kobieta nie jest optymistką, jej zdaniem status quo, który się utrzymuje, to najgorszy aspekt rzeczywistości, nie wierzy w poprawę sytuacji przy obecnych zasobach, jakie posiada kraj, ma opinię, że kiedyś wszystko padnie. Gdzieś z tyłu głowy chowa skrawek nadziei, że nie za jej życia, ale z tego właśnie powodu nie chce mieć dzieci. W co wierzy, to w honor. Że to jest czas, żeby ludzie wynieśli się ponad zwierzęta, od których pochodzą, i nauczyli zduszać swój wybijający się zawsze na pierwszy plan egoizm. Absolutnie nie jest religijna, ale jakąś wiarę w sobie ma.
Że kiedyś, być może, uda się jej znaleźć ponad tym wszystkim.

Magia:
Bianca dostała Radar. Radar nie ma wielkiej mocy, nie wybucha, ani nie gra melodyjek. Radar to kamyczek, który zachowuje się jak Żądło Bilbo Bagginsa, tylko względem wszystkiego, co ma związek z Czarnymi. Im bliżej, tym bardziej świeci. Czy to kleszcz, fag, czy jegr. Rzecz nie wskaże kierunku, po prostu pokaże, że coś jest gdzieś nieopodal.

Umiejętności:
• Magister remoralistyki – bogate doświadczenie z osobami poszkodowanymi, jak i głęboka znajomość teorii (oraz stosowania jej w praktyce). Bianca jest porządnie wykształcona i wielokrotnie miała możliwość wykorzystania tej wiedzy, którą zresztą cały czas pogłębia.
• Jezyki – zna niemiecki i angielski, więc rozumie mowę jegrów. Pochodzi zresztą z Zony, więc jej styczność z nimi pozwala na rozszyfrowanie ich mowy.
• Inteligencja emocjonalna – Bianca zawodowo zajmuje się próbą zrozumienia cudzych emocji. W związku z tym jest dobra w czytaniu ludzi – czy to świadomie, czy intuicyjnie, dobrze jej idzie choćby wykrywanie, czy ktoś kłamie jej w żywe oczy.
• Przetrwanie w dziczy – trudno oczekiwać takiej umiejętności po warszawskim mieszczuchu, ale Bianca to ma. Uprzejmie będzie nie pytać jej o szczegóły.
• Szycie – kobieta większość ubrań szyje sobie sama, haftuje też dość namiętnie. Jeśli ją ładnie zapytać, to generalnie coś dla ciebie uszyje.
• Silna psychika – Bianca miała styczność z pierwszej ręki z szaleństwem. Jej ciało jest niezbyt mocne i raczej kruche, ale psychikę ma silną. Można ją wytrącić z równowagi, choć ciężko, ale trudno wywołać u niej zwątpienie. Sceptycyzm to coś innego.
• Pierwsza pomoc – nie objaśniam, nie ma sensu.
• Zwinność – Bianca nigdy nie miała siły fizycznej, ale miała refleks i nauczyła się mistrzowsko sztuki ucieczki przed zagrożeniem. Głównie chodzi o uniki i chowanie się. Wrzućmy to w „zwinność” bo ciężko to inaczej nazwać. Nieobrywanie? Sekretna sztuka „niech ktoś inny przyjmie ten cios”?

Słabości:
Panna Mueller nie jest silna fizycznie i nie umie posługiwać się bronią. Nie ma też do tego szczególnego talentu. Pobiec chwilę pobiegnie, ale relatywnie szybko dostaje zadyszki. Na czwarte piętro wejdzie, ale nie chciałoby jej się wbiegać.

Historia:
- Typowa.
Bianca siedziała nieruchomo naprzeciwko wysokiej, bladej elfki. Ta okazywała w sposób bardzo widoczny zatroskanie, spoglądając na piętnastolatkę znad akt. Dziewczyna za to patrzyła właśnie na dokumenty – gruby plik pełen zdjęć, raportów i wyników badań. Historię jej krótkiego życia, spisaną w ciągu ostatniego tygodnia.
Bezużyteczny stos papieru, na który ktoś zmarnował kilkanaście drzew. Kiedy go widziała, w głowie słyszała piły ręczne rżnące stare, pruskie lasy w zachodniej Wielkopolsce.
- Czy trudno ci o tym mówić?
- Tak.
Nadal nie spuszczała z oczu własnych akt. To, co miałaby powiedzieć elfce, wydawało jej się kompletnie bezcelowe; wszystko, co chcieli wiedzieć, otrzymali w ramach raportu wojskowego, jak i stenogramu rozmowy z remoralistką, która przesłuchiwała i ją, i jej matkę. O tyle, o ile się dało. Jednak i wtedy Bianca nie powiedziała prawie nic, a Marie, cóż…
Marie zapomniała, czym jest ludzki język i jęczała w niewyjaśniony sposób, nawołując to Boga, to Szatana. Vater unser, Totenkopf.
- Rozumiem to. Tutaj jesteś bezpieczna.
- Egal.
Zapadła chwila ciszy. Dziewczyna nie wiedziała, czy elfka o białych włosach właśnie zbierała słowa, czy próbowała jej wejść w głowę (na wszelki wypadek poprosiła w myślach, aby tego nie robić), ale atmosfera w pokoju była ciężka. Bianca miała dobre argumenty za tym, żeby nic nie mówić. Po co rozmawiać o zonie. Po co opowiadać o jakiś wiochach na obrzeżu cywilizacji, na które nagle spadło przekleństwo. Po co wracać do wielokrotnie gwałconych i zarzynanych kobiet, do urywanych paznokci, do mężczyzn zmuszanych do mordowania własnych dzieci. Po co. Elfka – jej imię Bianci nie interesowało – słyszała tego typu opowieści setki razy. Jako przekazy z pierwszej, drugiej ręki, czasem jako chore fantazje jakichś zakleszczonych fanatyków.
- Może kiedyś pomoże ci skonfrontowanie tych wydarzeń. Nam pomoże w zrozumieniu, co tam się dzieje. Może, w przyszłości, uda się dzięki temu wyleczyć twoją matkę.
Bianca podniosła szklankę wody, leżącej na stole, i cisnęła nią o ścianę. Przez chwilę jej twarz wykrzywiła się w gniewie, potem jednak znów wstąpiła na nią absolutna obojętność.
- Może kiedyś wojska przesuną się na zachód – odrzekła chłodno. – Chcę stąd wyjść.
Nikt jej nie trzymał. Przeszła wszystkie badania; umysł miała niespaczony. Nie była pełna negatywnych skłonności, nie chciała zemsty, nie pałała żądzą krwi do tego wszystkiego, na co tak złorzeczyła Marie, wzywając wszelkie dobro i zło tego świata. Trochę tak, jakby matka osłoniła ją przed wszelką traumą i wzięła ją na siebie. Bianca lubiła później tak myśleć, jednak nie przyznawała się do tego na głos. Nie uważała, że to cokolwiek komukolwiek da.
Raczej od młodości była nihilistką. Traktowała to jak mechanizm obronny, jakiś punkt zaczepny dla pozytywnych emocji. W końcu, po co się czymkolwiek martwić, skoro nic nie ma znaczenia.
- …oczywiście. Pamiętaj jednak, że zawsze będziemy chcieli cię wysłuchać.
Oszczędnie się pożegnała i wyszła.
Nie tylko chcieli. Zadbali, aby było wiele okazji. Bianca, od kiedy przybyła do Warszawy, miała wrażenie, że ta ilość uszatków (jak je tu nazywali), była nienaturalna. Trafiła na nich, kiedy kończyła na szczególnych warunkach podstawówkę, później liceum. Jako nauczyciele, jako szkoleniowcy, egzaminatorzy, kiedy starała się o przyjęcie na studia. I pytali: jak się czuła, czy robiła coś ciekawego. Zazwyczaj odpowiadała zwięźle. Dr Łucji w ogóle nie odpowiedziała. Rzekła tylko:
- Bardzo mi zależy, aby dla Państwa pracować.

Ee, Bianca to cywil. Może kiedyś spiszę jej pełną historię.

Ciekawostki:
• Jest uznawana cały czas za zagrożoną,
• Mimo to w ramach pracy naukowej zapuszcza się na Zachód, aby pozyskiwać informacje z pierwszej ręki o wpływie kontaktu z Zoną/przebywania w niej na ludzi,
• Uwielbia koty; nie rzuca się, aby je głaskać, ale ma kota w mieszkaniu. Ma również tendencję do noszenia ubrań z kotami – na kilku bluzkach sobie coś wyszyła, wydziergała sobie też koci motyw na kolczyki. Po cichu marzy o tatuażu, chociaż wie, że to nieobyczajne,
• Konszachty – zarówno Zakon Łabędzia, jak i dr Łucja Małecka, wiedzą o jej przeszłości. Matka dziewczyny zresztą postradała zmysły – kiedy zwiad WP je znalazł, już dawno utraciła kontakt z rzeczywistością i córka musiała się nią w całości zajmować,
• Nie lubi koni, konie nie lubią jej – nie lubią się nawzajem.

avatar

PisanieTemat: Re: Bianca   Pią Lip 13, 2018 3:42 pm

Szanowna Bianco!
Twoje podanie o przyjęcie postaci zostało rozpatrzone
pozytywnie. Otrzymujesz na start wielkie nic, albowiem życie to marność. Życzę udanej gry!


Król Polski Bolesław VI Arr'Rith

 
Bianca
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Skocz do: