Szybkie Menu

Infirmeria
Zawisza
Zawisza
Infirmeria Empty

PisanieTemat: Infirmeria   Infirmeria EmptyPon Wrz 04, 2017 10:24 pm

Infirmeria Infirmary

Han'lynn Zapolska
Han'lynn Zapolska
Infirmeria Empty

PisanieTemat: Re: Infirmeria   Infirmeria EmptyPon Wrz 04, 2017 10:57 pm

Han’lynn jako medyk służyła już trochę czasu i wiedziała, że wiąże się to z efektami ubocznymi i kompletnie do nich przywykła i była na nie gotowa. Doskonale znała swoje możliwości i wiedziała, że dzisiejszy wieczór będzie dla jej organizmu szczególnie wyczerpujący. Ale to była misja, której się podjęła. Zrezygnowała z wygodnego życia w Warszawie, z pracy w prywatnej klinice za duże pieniądze, bo poczuła powołanie, by pomagać rannym na froncie bohaterom – niezależnie od ich wieku czy stopnia. Każdy żołnierz stający twarzą w twarz przeciwko balgorskiej zarazie zasługiwał na miano bohatera, zdecydowanie.
– To tylko efekty czaru, dziękuję – powiedziała, biorąc od żołnierza jedną chusteczkę i wycierając łzy, które nazbierały się w jej oczach. Następnie zakręciło się jej nagle w głowie i gdyby nie chłopak, zapewne upadłaby na ziemię. – Najpierw zajmę się panią major – odpowiedziała pewnie, łapiąc w końcu równowagę. Wyprostowała się, a następnie ruszyła za sanitariuszami do infirmerii, gdzie miała wykonać zabieg na Zawiszy.
Wchodząc do środka, kazała położyć kobietę na jednym z łóżek. Przysunęła do niego nieopodal stojące krzesło i usiadła na nim. Wzięła kilka głębokich wdechów, by następnie rozkazać opuszczenie pomieszczenia. Nie przyjmowała żadnego sprzeciwu. Zamknęła oczy i oczyściła swój umysł przy pomocy kata. Wykonała znak krzyża, a ręce złożyła do modlitwy, która po chwili wypłynęła z ust półelfki:
– Ave, Maria, gratia plena, Dominus tecum; benedicta tu in mulieribus, et benedictus fructus ventris tui, Iesus. Sancta Maria, mater Dei, ora pro nobis peccatoribus, nunc et in hora mortis nostrae. Amen.
Czuła się gotowa. Umysł był czysty, spokojny. Sama Hania miała wrażenie, że odzyskała siły – może to był efekt placebo, a może po prostu wzrosły morale, które dotychczas były na raczej kiepskim poziomie. Zapolska wyciągnęła ręce nad uszkodzone ramię Zawiszy, by aktywować najpotężniejszy czar, jaki dotychczas opanowała –  uleczenie totalne. Skupiała się na czarze, kompletnie ignorując przy tym ból głowy i ściekające z przymkniętych oczu łzy.

Uleczenie totalne – aktywne
Prześwietlenie 1/1 przerwy
Ból głowy, łzawienie (efekty uboczne prześwietlenia) 2/3

Zawisza
Zawisza
Infirmeria Empty

PisanieTemat: Re: Infirmeria   Infirmeria EmptySro Wrz 06, 2017 2:26 pm

Lewitowała w pustce, czując łagodne kołysanie. Statek?
Nie. Nosze. A więc jednak zemdlała – gdzieś niesiono ją, uważając, by trzymać ją w idealnym poziomie. Poczuła dotyk i szorstkość na ramieniu, to któryś z sanitariuszy jeszcze po drodze prowizorycznie opatrzył jej ramię.
„Anka, znasz go, prawda?” – pytała matka, przechylając się lekko do przodu i biorąc pod boki, jak zwykle, gdy była zainteresowana czymś. Pięści opierała o biodra równie szerokie i obfite, co u Katarzyny. Miały to rodzinne. „Tego rycerza, Zawiszę? Znasz go? Jaki jest?”
„Czy ja wiem… przede wszystkim można na nim polegać.”
Gówno prawda.
- To tylko efekty czaru, dziękuję – usłyszała niewyraźnie, jakby uszy miała pełne waty. Nosze zakołysały się, gdzieś skręcono. Przez chwilę wisiała pod kątem, gdy wnoszono ją po schodach, a potem nagle przełożono ją na łóżko. Kroki. Szczęk zamka. Cisza.
Zostały same.
Katarzyna nie była wierząca, ale szanowała cudzą wiarę, gotowość do zaufania bez zadawania pytań. Słowa modlitwy spłynęły kojąco także i na jej umysł, złagodziły rwący ból rany, ukoiły zmysły. Wręcz całą sobą poczuła, jak półelfka spina się i przykłada do jej ciała swoją obcą, ciepłą magię. Rana zamrowiła, emanując gorącem, zaczęła się zasklepiać. Zawisza otworzyła oczy.
- Wystarczy – szepnęła ochryple, próbując wstać. Nie wyszło. Opadła na kozetkę, sycząc. – Pani…
Zapomniała jej nazwiska.
- Wystarczy. To nie jest rana jeg…jegierska. Nie potrzeba… magii – wydukała. Sulima karał ją bólem, więc ona siebie już karać nie musiała.
Jeżeli Zapolska uleczy ranę, równowaga będzie zaburzona.

Han'lynn Zapolska
Han'lynn Zapolska
Infirmeria Empty

PisanieTemat: Re: Infirmeria   Infirmeria EmptySro Wrz 06, 2017 8:18 pm

Han’lynn miała swoje zasady, których trzymała się ściśle i nigdy, przenigdy ich nie łamała. I choć była wychowywana przez człowieka, w większości życia otaczali ją tylko ludzie, to jednak, oprócz wyglądu, miała sobie coś z elfa. I była to olbrzymia honorowość. Nie złamie danego słowa – bo ono jest dla niej po prostu święte. Jeżeli coś komuś obiecała, zamierzała tego dotrzymać, niezależnie od kosztów. Choćby własne zdrowie miała na tym stracić. Tak było i tym razem. Powiedziała Saszce, że ręka Zawiszy będzie niczym nowa. I zamierzała tego dokonać – choćby musiała przywiązać panią major do łóżka.
Ojciec Zapolskiej był wierzącym i praktykującym katolikiem i wychował córkę w tej samej wierze. I przez długi, długi czas się buntowała, to w pewnym momencie zdała sobie sprawę, że to właśnie te modlitwy sprawiały, że się uspokajała, czuła dodatkowy przypływ energii… Chciała wierzyć, że gdzieś w górze jest ktoś, kto chce dla nich wszystkich dobrze… Ale jego wszechmoc już dawno się skończyła i naszły takie czasy, a nie inne. Prawdę powiedziawszy dla Hani nie było ważne to, czy Bóg istniał jako istota przedstawiana w chrześcijaństwie, albo w islamie. A może był nim Budda? Albo inny Perun, Zeus czy Thor. A może wszyscy się mylili? Nieważne. Grunt, że pomagało walczyć z jagierskim plugastwem.
Otworzyła oczy w momencie, w którym usłyszała słowa Katarzyny. Spojrzała na nią, pozwalając, by łzy nadal spływały po jej policzkach. Białka oczu były już od nich czerwone, ale to nic. To minie. Kwestia czasu.
– Nie, pani major. Obiecałam porucznikowi Erkh’iaanowi, że będzie miała rękę jak nową i danego słowa dotrzymam – powiedziała spokojnie, biorąc głębszy wdech, jednocześnie wchodząc głębiej magią, aż do struktury uszkodzonych mięśni, najpierw, by pozbyć się resztek magii enipsów, a potem zaleczyć szkody po nich.

Uleczenie totalne – aktywne
Ból głowy, łzawienie (efekty uboczne prześwietlenia) 3/3

Zawisza
Zawisza
Infirmeria Empty

PisanieTemat: Re: Infirmeria   Infirmeria EmptySob Wrz 09, 2017 8:47 pm

“Pieprzona służbistka” – chciała powiedzieć Zawisza, ale nie dała rady. Jej żuchwa zupełnie nagle, wraz z całą głową zresztą, stała się cholernie ciężka. Ociężałość objęła raptownie całe ciało, sprawiając, że major, która usiłowała wstać, nie była zdolna kontrolować swoje ciało. Rąbnęła plecami o kozetkę, przez chwilę czując, że może poruszać jedynie gałkami ocznymi.
Chwilę później i tę zdolność jej odebrano. Katarzyna zamknęła oczy i odpłynęła, opadając w gęstą, głęboką ciemność pozbawioną zapachów, dźwięków i dotyku.
Han’lynn pozostała jedyną przytomną w pomieszczeniu. Teraz mogła zająć się w spokoju ranami. Były dziwne – lekarka przyzwyczajona do obrażeń zadanych pałaszem jegierskim mogłaby spodziewać się aury zła. Czegoś nieprzyjemnie drażniącego jak odór, niematerialnego czarnego nalotu, od którego zakażenia wcale nie chciały znikać, a rany zasklepiać się. Zapolska nie znalazła niczego takiego – ran nie zadała broń jegrów. Unikalna matryca czaru opartego na nanokadabrach była wysycona tylko i wyłącznie nimi. Cząstki były chaotyczne, trąciły echem emocji – poczuciem winy, skruchą, autoagresją. Ale nie były złe.
Han’lynn wywabiała je ze skaleczeń spokojnie i cierpliwie, niczym przedszkolanka, która próbuje nakłonić niegrzeczne dzieciaki do wyjścia ze swoich kryjówek. Rany spowodowane magią wymagają cierpliwości, wyczucia i spokoju umysłu. Nóż, gdy tnie, rozcina jedynie tkankę. Trzeba jednak pamiętać, że zaklęcie potrafi zranić także ducha.
Na oczach półelfki rany zasklepiały się, jak w filmie przyrodniczym, w którym naturalnie długotrwałe zjawiska nagrano i przyspieszono tak, by zajęły kilka minut. Już wkrótce zamiast głębokich rozcięć Zawisza miała na ramieniu kilka nowych eksponatów w kolekcji – bladoróżowych, lekko wypukłych blizn.
Han’lynn poczuła, jak wzrok odmawia jej posłuszeństwa, zamazując kształty i dziwnie wyginając perspektywę. Zapiekły oczy. Dobrze, że siedziała, bo nie było tu żołnierza, który mógłby ją podtrzymać.

Saash'Khaar Erkh'iaan
Saash'Khaar Erkh'iaan
Infirmeria Empty

PisanieTemat: Re: Infirmeria   Infirmeria EmptySob Wrz 09, 2017 10:25 pm

Saszka strasznie się niecierpliwił, ale nie śmiał przerwać dowódcy. I choć miał wielką ochotę powiedzieć, że dobrze, ale jakie to wszystko ma teraz znaczenie, powściągnął swoją irytację i nic nie powiedział. Wytatuowane dłonie elfa sięgnęły po podsuniętą mu kopertę. Jedynie napięte ścięgna i lekka sztywność ruchów sugerowały, że porucznik jest wytrącony z równowagi.
Szybko, choć wcale nie pobieżnie, przeczytał wręczony mu raport.
I zbladł.
Porucznik słyszał, co prawda, co nieco o wydarzeniach sprzed dwóch lat, w których udział brała major Majchrowska, jednak były to informacje bardzo ogólne. Zawisza ani mu się jakoś szczególnie nie zwierzała, ani też nikt inny, kto n a p r a w d ę coś wiedział również mu nie opowiadał ze szczegółami przebiegu wydarzeń z tamtej feralnej nocy. Teoretycznie mógł skorzystać ze swojego przywileju rozkazywania niemal każdemu w wojsku i jakoś dokopać się do odpowiednich przekazów, ale raz, że uważał takie działania za nadużywanie swojej władzy, a dwa, że byłoby to zwyczajne świństwo. Gdyby Kasia chciała, to sama by mu o wszystkim opowiedziała.
Ale nie zrobiła tego.
Zrobił to za nią podpułkownik Krzyżanowski.
Elf natychmiast przypomniał sobie, jak wytknął Kasi brak troski o życie podwładnych. Poczuł lodowaty węzeł zaciskający mu żołądek. Nic dziwnego, że Zawisza odmówiła udzielenia jej jakiejkolwiek pomocy. Ta wzmianka musiała ją bardzo dotknąć. Sam pamiętał, jak to było, kiedy ktoś nieopatrznym słowem nawiązał do jego egzaminu. I choć po kilkunastu latach już nie katował się wyrzutami sumienia i myśleniem "co by było, gdybym", to jednak wspomnienia wciąż były bolesne.
A przecież on miał lata na to, by wyzbyć się poczucia winy.
Saszka odłożył kopertę na biurko, odmeldował się i opuścił gabinet.

* * *

Tym razem nikt go nie zaczepiał po drodze. Żadnych żołnierzy wyższych stopniem, którzy zagadywaliby go o "wieści z szerokiego świata". Żadnych pań bufetowych czy innych cywilek, które próbowałyby go namówić na "małą kawkę tu w barze, na dole". Saszka wątpił, by wieści o nieudanej wyprawie rozeszły się tak szybko.
Elf po prostu naprawdę się spieszył, a marsowa mina nadawała mu wyglądu rasowej furii, która zaraz zacznie karać biednych śmiertelników, jeśli tylko zwrócą na siebie jego uwagę.
- Co z nią? - zapytał bez ogródek, otwierając drzwi do szpitalnego pokoju tak gwałtownie, że gdyby w ostatniej chwili nie pociągnął za klamkę do siebie, to bez wątpienia uderzyłyby w ścianę z głośnym hukiem. - To znaczy, witam ponownie, pani podporucznik - zmitygował się zamykając za sobą. Podszedł do sterylnie wyglądającego łóżka i niemal się wzdrygnął. Nie znosił szpitali. - Czy wszystko z nią... Pani podporucznik, źle pani wygląda - poinformował Zapolską odkrywczo. - Czy wszystko w porządku?

Han'lynn Zapolska
Han'lynn Zapolska
Infirmeria Empty

PisanieTemat: Re: Infirmeria   Infirmeria EmptyNie Wrz 10, 2017 1:39 pm

Tu nie chodziło o bycie służbistką – po prostu obiecała Saszce, że ręka Zawiszy będzie jak nowa i danego słowa zamierzała doceniać. Niech pani major nie bierze tego do siebie. Han’lynn naprawdę chciała dobrze i wykonywała tylko swoje obowiązki. Przede wszystkim była lekarzem, przysięgała, że przede wszystkim nie będzie szkodzić i zrobi wszystko co w jej mocy, by pacjent wyzdrowiał. Tak było i teraz. Skupiała się na zaleczeniu ran zadanych przez enipsa, usuwając z nich pozostałości nanokadabr. Trzeba przyznać, że były… specyficzne. Nigdy wcześniej nie miała do czynienia z czymś takim, cząsteczki zdecydowanie różniły się od tych jagierskich. Trochę to zajęło, ale była cierpliwa. Do tego stopnia była skupiona na swojej robocie, że nie zauważyła momentu, w którym przyszedł porucznik Erkh’iaan. Może to i lepiej? Chociaż nie została wytrącona z równowagi.
Usłyszała pytanie elfa, ale nie odpowiedziała na nie dopóki dopóty nie skończyła swojej roboty, a wszystko było już uleczone. Niestety nie udało się jej zrobić tego tak, by nie pozostały blizny… Rany były zbyt głębokie. Grunt jednak, że ręka Zawiszy powinna działać bez najmniejszych problemów. Gdy czar został zdezaktywowany, niemal od razu poczuła efekty uboczne. Uderzyły w nią gwałtownie, zaburzając postrzeganie obrazu, pojawiły się również zawroty w głowie. I gdyby nie to, że kojarzyła głos Saszki, nie wiedziałaby, że to on, tak wszystko się jej rozmazywało.
Mimo tego, spróbowała wstać, podpierając się ręką o oparcie krzesła, walcząc z niebezpiecznie przybliżającą się podłogą.
– Tak jak… obiecałam. Ręka pani major będzie w pełni sprawna – odpowiedziała słabym głosem, robiąc przy tym przerwy na pomyślenie, co w ogóle chce powiedzieć. – Około tygodnia będzie w śpiączce – dodała po chwili.
Hania już chciała rzucić tekstem typu „to nic takiego, zaraz przejdzie”, ale świat zawirował mocniej niż dotychczas, a Saszkę zaczęła widzieć podwójnie. I nim się zorientowała, straciła panowanie nad własnym ciałem. Nogi ugięły się pod jej własnym ciężarem, jakby były zrobione z waty i po prostu runęła na ziemię.
Zdecydowanie zbyt dużo magii w przeciągu tak krótkiego czasu. Organizm po prostu się zbuntował.

1/10 uleczenie totalne przerwy
1/??? efekty uboczne

Zawisza
Zawisza
Infirmeria Empty

PisanieTemat: Re: Infirmeria   Infirmeria EmptyWto Wrz 19, 2017 8:40 pm

Masz ci los. Dwie nieprzytomne kobiety to nieco zbyt wiele jak na jednego, nie aż tak starego elfa o statystycznie nieistotnej przeszłości w kontaktach damsko-męskich. Han’lynn straciła przytomność przy próbie wstania do pionu, co przypłaciła bardzo raptownym przyjęciem pozycji horyzontalnej i stłuczeniem kolana, na które niefortunnie upadła, nim porucznik zdążyłby jej pomóc.
Nie sprawi jej to problemów ciągu najbliższych kilku godzin. Katarzynę Majchrowską życie wyrzuciło poza swój obwód na siedem rozkosznych dni, ale podporucznik Zapolska także nie należała do grona rześkich i rumianych. Od dobrej formy dzieliło ją przynajmniej kilkanaście godzin snu i trzy syte, pełnowartościowe posiłki.
Drzwi do infirmerii uchyliły się bezdźwięcznie.
- A myślałem, że omdlenia kobiet pod wpływem urody elfów to tylko taki greps – odezwał się ktoś dźwięcznym, choć nieco przytłumionym tenorem.
Mężczyzna w stopniu kapitana miał na pewno około trzydziestki, ale starannie ogolona twarz, ostry podbródek i duże oczy odbierały mu lat. Należał do tych facetów, którzy w więzieniu „chodziliby za karton fajek”. Polowy mundur miał czysty i starannie wyprasowany, ale nosił go nieformalnie – rozpięte guziki bluzy ukazywały pokryty runicznymi nadrukami podkoszulek termoaktywny, a podwinięte rękawy ukazywały przedramiona ozdobione dyskretnymi zawijasami tatuaży bojowych. Te z kolei mówiły, że gdyby kapitan faktycznie do więzienia trafił, należałoby zaniechać prób zażycia z nim kilku rozkosznych chwil.
W trosce o swoje uzębienie.
- Artur Nowicki. Proszę wybaczyć wścibstwo, ale tak właśnie podejrzewałem, że pani podporucznik fiknie - powiedział, przyklękając przy nieprzytomnej Zapolskiej. Sprawnie przewrócił ją na plecy, sprawdził drożność dróg oddechowych oraz puls. Nie dało się ukryć, że zrobił to wyjątkowo szybko i bardzo fachowo, jak ktoś, kto przywykł do udzielania pierwszej pomocy. - Nic jej nie jest, zemdlała ze zmęczenia. Pomoże mi pan ją zanieść do kwatery?

z/t x 3
____________________________________
Moi słodcy,
Zawisza jest nieprzytomna, więc przerzucam tę fabułę tymczasowo na Mistrza Gry. Odpiszcie w tym temacie, Saszka zaczyna.

Mistrz Gry
Mistrz Gry
Infirmeria Empty

PisanieTemat: Re: Infirmeria   Infirmeria EmptySob Wrz 23, 2017 9:23 pm

Zarówno Saszka, jak i Han’lynn Zapolska najwidoczniej nie uwzględnili w swoich planach jednej istotnej zmiennej – soggotha. Niezależnie od tego, co porucznik zamierzał dalej robić z sanitariuszką, potwór nadal pozostawał martwy, ale wciąż groźny, sącząc obcą i wrogą magię w stabilną dotąd ontologię Planu Ziemi.
Należało się nim zająć. Dlatego nie mieli wiele czasu na odpoczynek – półelfka zdążyła odzyskać przytomność i zjeść porządny posiłek, a także przespać kilka godzin do świtu. Nad ranem pozwolono jej wziąć jeszcze długą, odżywczą kąpiel w jednej z łazienek zaopatrzonych w wannę. Niestety na tym kończyła się uprzejmość i delikatność wobec zmęczonych kobiet – oboje, ona i porucznik Erkh’iaan, dostali rozkazy.
Po pierwsze – soggoth. Saszka zdążył rano usłyszeć od dowódcy garnizonu, że jeszcze w nocy odnotowano podejrzaną aktywność fagów na terenie Zony i wysłano tam Janusza Cichockiego, tłumacząc to jego przynależnością rasową. Elf może i był bardziej doświadczony i kompetentny, ale Czarni mogli znacznie łatwiej podjąć jego trop. Sprawa była dziwna – tyle dało się wywnioskować ze słów Krzyżanowskiego. Dlatego wysłano człowieka w nadziei, że ten nie da się zabić i przytaszczy w zębach raport.
Tyle że w tej sytuacji Saszka pozostawał jedynym członkiem „ekspedycji do Stojanowic” zdolnym do pełnienia służby. Dlatego też to jemu polecono odtransportowanie zwłok potwora do Warszawy oraz złożenie Hetmanowi obszernego raportu z zaistniałej sytuacji.
Po omdleniu Han’lynn do infirmerii zawołano specjalnie obudzonego z tej okazji lekarza. Obejrzał on dokładnie kobietę, pomruczał coś pod nosem i ani słowem nie podważył działań podporucznik Zapolskiej, ale kategorycznie nakazał przetransportować Zawiszę do Warszawy w celu rekonwalescencji. Front nie był bezpiecznym miejscem ani dla chorego ciała, ani dla zatrutych myśli, a tym przypadkiem powinni zająć się lekarze i elfy ze szpitala uniwersyteckiego. Zapolskiej rozkazano czuwać nad zdrowiem rannej podczas podróży.
Punktualnie o ósmej rano zapakowano ich do dwóch ściągniętych z Gorzowa śmigłowców. W pierwszym podróżowała przetransportowana na noszach, nieprzytomna Majchrowska, półelfka oraz cały zabezpieczony magicznie bagaż Saszki zawierający bezcenne próbki z ziem za Horyzontem.
Drugim przewieziono wszystkie konie, mosiężną trumnę z soggothem oraz elfa. Niespełna pół godziny później cały inwentarz wyrzucono ze śmigłowców tylko po to, by zaraz zapakować do wojskowych transporterów, które już przed dziewiątą utworzyły kolumnę zmierzającą na wschód.
Do Warszawy.


Han'lynn Zapolska
Han'lynn Zapolska
Infirmeria Empty

PisanieTemat: Re: Infirmeria   Infirmeria EmptyWto Wrz 04, 2018 1:21 am

Jednym z największych problemów Wojska Polskiego była niewystarczająca liczba medyków… nie wspominając o osobach, które posługiwały się magią leczniczą. Takowych można było policzyć na palcach jednej ręki i Han’lynn się do nich zaliczała. Przez co zawsze miała ręce pełne roboty i nie zdążyła nawet porządnie odpocząć, gdy dostała wezwanie na Kresy Zachodnie. W Korniejwie od czasu misji z Zawiszą, Saszką oraz Januszem była wiele razy. Nie raz, nie dwa ktoś potrzebował tam pilnie jej pomocy, a gdy do Warszawy dotarła wiadomość, że jeden z oficerów złapał kleszcza, to niezwłocznie ją tam wysłali. Mimo że miała jeszcze tydzień wolnego. W teorii. A w praktyce takie sprawy nie mogły czekać. Przyzwyczaiła się, że była rzucana raz na wschód, raz na zachód. Taki też jej los.
Żołnierzem, który został zarażony kleszczem, był nijaki porucznik Wiśnia. Było przy tym trochę roboty, nie pierwszy raz zajmowała się zakażonym tym paskudztwem człowiekiem, aczkolwiek resztę roboty musiała odwalić sztab naukowców. Hania, nawet jeżeliby chciała, nie była w stanie zbadać tego kleszcza. Zastanawiała się jedynie, co było powodem, że mężczyzna go złapał. Będąc tak blisko granicy dowódcy musieli szczególnie dbać o stan emocjonalny i psychiczny żołnierzy. Te gówno po linkach było w stanie nawet do Warszawy dotrzeć, a Korniejewo od Zony było rzut beretem. Dlatego stanowczo, ale i łagodnie, będzie musiała powiedzieć tutejszym dowódcom, że muszą przyłożyć do tego większą uwagę. Dobry żołnierz, to sprawny żołnierz.
Będąc na miejscu pomogła też miejscowym medykom. Jacyś ranni zawsze się znajdą, a dodatkowa para rąk do pracy się przyda. Dlatego po załatwieniu sprawy Wiśni, poszła do infirmerii na obchód wraz z innymi lekarzami, słuchając każdej historii, problemów, jakie mieli na miejscu i próbując jakoś im pomóc.

Mistrz Gry
Mistrz Gry
Infirmeria Empty

PisanieTemat: Re: Infirmeria   Infirmeria EmptySro Wrz 05, 2018 12:14 am

Starszy szeregowy Kowalczyk szukał podporucznik Zapolskiej dosłownie wszędzie. Wiedział, że została oddelegowana do zajmowania się jednym z oficerów, tyle że na miejscu już jej nie znalazł. Rozpoczął wyścig z czasem po jednostce i, Bóg jeden dlaczego wiedział, do infirmerii zajrzał na samym końcu.
Ktoś inny spytałby, dlaczego nie szukał medyka w takim miejscu. Ale czy to nie było oczywiste, że po wypełnieniu swoich obowiązków bieżących człowiekowi należała się przerwa? Na kawusię i obiadek?
Mniejsza. Ostatecznie wpadł, wyprężył się jak struna przed Zapolską i zasalutował.
- Pani podporucznik, starszy szeregowy Kowalczyk. Melduję, że mam dla pani rozkaz.
Zasalutował ponownie i podał Han'lynn kopertę. Gdy Zapolska ją otworzyła, zobaczyła odręczne pismo dowódcy jednostki razem z jego podpisem i pieczątką.
Miała niezwłocznie udać się do wsi Sulejowo położonej jakieś dziesięć kilometrów na północny zachód. Wymagana była interwencja medyka. Niezwłocznie. Natychmiastowo. W trybie absolutnie pilnym i gdy tylko będzie gotowa, poleci śmigłowcem na miejsce, bo nie było czasu do stracenia.


Han'lynn Zapolska
Han'lynn Zapolska
Infirmeria Empty

PisanieTemat: Re: Infirmeria   Infirmeria EmptySro Wrz 05, 2018 2:40 pm

Niektórzy poszli do wojska, bo uważali je za dobry sposób na zarobek i średnio czuli do tego przysłowiowe powołanie i po odwaleniu swojej roboty, nie robili nic ponadto. Han’lynn była jednak inna. Porzuciła swoją ciepłą posadkę w prywatnej klinice, gdzie zarabiała zdecydowanie większe pieniądze niżeli w wojsku, na rzecz służby lekarza polowego. Oddawała się temu całkowicie i mimo tego, że została tutaj oddelegowana tylko po to, by zająć się zakażonym kleszczem żołnierzem, to nie zamierzała na tym spocząć i postanowiła jeszcze trochę popracować, dając miejscowym lekarzom rady i wskazówki, pomagając im w jakimś cięższym przypadku. Hania miała naprawdę spore doświadczenie, była jedną z nielicznych osób, która posługiwała się magią leczniczą, więc jej wiedza dla każdego lekarza powinna być niczym na wagę złota.
Nagle do infirmerii wpadł starszy szeregowy Kowalczyk z nieoczekiwanym rozkazem. Han’lynn skinieniem głowy podziękowała i wzięła od mężczyzny kopertę. Otworzyła ją i przeczytała treść rozkazu. Nie trzeba było długo czekać na jej reakcję. Skoro wysyłają właśnie ją tam, to oznaczało, że ktoś ważny musiał być ranny. Jakiś oficer? Generał…? A może…
Królewski geograf?
Na samą myśl Han’lynn ścisnęło w żołądku. Nie było jednak na co czekać. Spojrzała na jednego z medyków.
– Przygotujcie mi najpotrzebniejsze rzeczy. Środki przeciwbólowe, defibrator, narzędzi nie trzeba. Mam swoje. – I to nie byle jakie, jedyny taki egzemplarz w całym Królestwie. – Na cito – dodała po chwili. Sama skierowała swoje kroki do magazynu. Może i leci tam jako medyk, ale bez broni nie zamierzała się wybierać na front… Po spakowaniu całego sprzętu, dała znać, że jest gotowa do wylotu.

[z/t]

Han'lynn Zapolska
Han'lynn Zapolska
Infirmeria Empty

PisanieTemat: Re: Infirmeria   Infirmeria EmptyPią Cze 07, 2019 12:01 am

Powrót do Korniejewa nie należał dla Han’lynn do najłatwiejszych. Noga mocno dawała o sobie znać i nawet magia nie do końca pod tym względem pomagała – na tak głęboką ranę błogosławione dłonie nie były w stanie wiele zrobić. Odrobinę przyśpieszyć regenerację oraz uśmierzyć w bólu. Jednakże nie narzekała – bo na co to by się zdało? – i modliła się w duchu, żeby jak najszybciej znaleźć się w Stanicy.
Dotarli na porę obiadową. Nim jednak została dopuszczona do obiadu, w szpitalu obejrzeli jej tę nogę, dali kulę i kazali się oszczędzać. Hanka oczywiście machnęła na to ręką, powiedziała coś w stylu „tak, tak”, a następnie dokuśtykała się do stołówki, gdzie wzięła jakąś papkę do jedzenia. Wcisnęła ją w siebie, a następnie poszła do swojej kwatery się ogarnąć. Wziąć prysznic, zmyć z siebie cały brud Zony i zaschniętej krwi. Swojej, ale także i innych żołnierzy. Opatrzyła sobie sama nogę – bo nikt tego lepiej od niej nie zrobi i postanowiła, że odpocznie chwilkę.
I naprawdę próbowała zasnąć. Naprawdę. Jednakże, jak to miewa w zwyczaju, chęć niesienia pomocy po prostu wygrała. Hanka stwierdziła, że wyśpi się i odpocznie w Warszawie, a teraz musi coś zrobić. Ubrała się w świeży mundur – bo takowy wzięła od Kryśki, włosy spięła w schludny warkocz, lekki makijaż, co by nie straszyć ludzi, kula do ręki i niczym doktor House poszła do infirmerii.
Zawsze, gdy tam wchodziła przypominała się jej Zawisza. Nie wiedziała czemu akurat ona. Przecież tyle istnień już tutaj leczyła, ratowała – a pani major nie mogła wyjść z jej głowy. Może dlatego, że była ściśle powiązana z Januszem i Saszką?
I na początku medycy, którzy ją zobaczyli, pomyśleli, że przyszła tu po pomoc. Zaproponowali zmianę opatrunku, środki przeciwbólowe. Han’lynn spojrzała jednak jedynie na nich z naganą i po prostu, jak gdyby nigdy nic, zapytała w czym im może pomóc… No i się zaczęło. Kuśtykała od rannego do rannego – nie zwracając uwagi na to, że noga ją napierdala jak skurwysyn, i a tu jednemu zastrzyki robiła, komuś zmieniała bandaże… I jakoś tak leciało. Całkowicie zapomniała o słowu danemu Jankowi, że ma o siebie dbać.
I pewnie zaraz znów wyskoczy z krzaków. Jak zawsze.

Janusz Cichocki
Janusz Cichocki
Infirmeria Empty

PisanieTemat: Re: Infirmeria   Infirmeria EmptyPią Cze 07, 2019 12:44 am

Podrzucił Lenę do szpitala pi obiecał, że później po nią wróci. Popatał ją po głowie i w ogóle. Dobry Janek. Wiadoma rzecz.
Ale. Zajął się własnymi biznesami. W sumie to nie miał żadnych, więc po prostu siedział w kantynie i grał z jakimiś szeregowymi w pokera na fajki, pił kawę i rozmawiał z ludźmi. Aż nagle jeb. Pół garnizonu zawrzało, bo Łabędzie wpadły z grafem.
I tym sposobem Cichocki wiedział, co będzie robił popołudniu. Najpierw zjadł z Młodą obiad - w szpitalu, o zgrozo - a ostatecznie wybrał się na łowy. Poszukiwania. Nie znalazł swojej ofiary na stołówce, w kantynie. W koszarach ktoś widział, jak wychodziła i Cichocki już wiedział, dokąd mogła pójść. To było trochę za bardzo oczywiste. Westchnął ciężko, głową pokręcił.
Dopiero wtedy ruszył nieśpiesznym krokiem w stronę szpitala wojskowego - tylko najpierw porzucił ten granatowy dres, bo jednak no. Wiadomo. I się ubrał trochę normalniej.
Wszedł do środka, od razu pokręcił głową na pytanie, co mu takiego dolega i się rozejrzał.
Dojrzał ofiarę.
Ruszył w jej stronę, taki przyczajony i kompletnie niewidoczny Cichocki. Tylko tym razem wcale nie wyłonił się z krzaków, tylko przystanął za nią, gdy robiła jakiemuś biedakowi zastrzyk i zaglądał jej przez ramię.
- Twoje łóżko to które? - zapytał na wstępie z przekąsem. - Bo jestem pewien, że by ci się przydało.

Han'lynn Zapolska
Han'lynn Zapolska
Infirmeria Empty

PisanieTemat: Re: Infirmeria   Infirmeria EmptyPią Cze 07, 2019 12:57 am

Janek zdążył Han’lynn poznać na tyle, by wiedzieć, że ta nie potrafi usiąść na dupie i tak po prostu odpoczywać, jak normalny człowiek. Mimo że powinna. Będąc tu, tak blisko frontu, jej poczucie misji było od niej silniejsze i mimo wszystko stwierdziła, że musi coś zacząć robić, bo inaczej oszaleje. Miała wrażenie, że gdy jej nie ma, to na pewno reszta medyków czegoś nie widziała, a tak miała wszystko pod kontrolą – mimo że garnizonowy szpital nie był pod jej władzą. Jednak wszyscy liczyli się tu z jej zdaniem. Nie było chyba w Wojsku Polskim lekarza, który chociażby o niej nie słyszał. Na palcach jednej ręki można było policzyć osoby, które w tym kraju posługiwały się magią leczniczą.
To też nie tak, że Hanka cały czas była na nogach. Jak było źle, to siadała na chwilę. W międzyczasie zdążyła przyjąć trochę przeciwbólowych i zmienić sobie opatrunek. Nawet ktoś był na tyle miły, żeby zrobić jej herbatkę owocową i chwilę przy niej posiedziała, rozmawiając o tutejszych problemach. Że leków mało, wszelkich środków, że nie wyrabiają, że przydałyby się dodatkowe ręce do pracy – to uświadczyło Zapolską w przekonaniu, że dobrze robi – i tak dalej, i tak dalej. Bolączek związanych z byciem lekarzem wojskowym było sporo. Jeden problem się kończył, to zaczynał nowy.
Akurat jakiemuś szeregowemu podawała leki, gdy usłyszała za sobą znajomy głos. Nie odpowiedziała, nie zareagowała w żaden sposób, dopóki nie skończyła swojej pracy. Przyłożyła do ranki mężczyzny wacik.
Trzymać tak przez trzy minuty – poleciła. Następnie się wyprostowała, biorąc swoją kulę i odwróciła w stronę Janka. – Moje jest w kwaterach, tutaj miejsca nie muszę zajmować – odpowiedziała, uśmiechając się do Janusza. – Jak tam młoda? – zapytała.
Ona nie widziała najmniejszego problemu w tym, że znowu o sobie zapomniała. Ba! Nie wyczuwała u Cichockiego nawet tej nuty goryczy.
Idziemy do Matyldy? Zgłodniałam – zaproponowała. Przecież jej obiecał, prawda?

Janusz Cichocki
Janusz Cichocki
Infirmeria Empty

PisanieTemat: Re: Infirmeria   Infirmeria EmptyPią Cze 07, 2019 1:11 am

Mieli cechę wspólną - pracoholizm.
Cichocki też nie potrafił usiedzieć na dupie w Warszawie za długo. Tydzień. Dwa. Maksymalnie trzy tygodnie, zanim znowu nie szedł połazić po krzakach i poratować przypadkowych ludzi w potrzebie.
Grzecznie czekał, patrząc na wkuwaną igłę - szeregowy z kolei spoglądał na Janka, jakby był jakimś zjawiskiem nadprzyrodzonym albo jakby przynajmniej naprawdę bardzo nie pasował do najbliższego otoczenia - i nawet się za bardzo nie ruszał.
Poczekał, aż Hania zakończy ten mały akt łaski tak pełen przemocy.
- Mhm, mhm. Twojego tu nie ma, więc nie masz żadnej wymówki, dlaczego tu w ogóle jesteś - oznajmił, przerzucając skupienie z szeregowego na Zapolską. Skrzyżował ręce na piersi, łypał z góry i przekrzywił głowę. - W szpitalu, badania. - Bardzo krótkie wyjaśnienie, ale bardzo rzeczowe. - Jasne. A później idziesz do łóżka, albo sam cię tam zaniosę.
Stawiane warunki. Tak od razu. Nawet nie zdążyli na dobre wyjść.

Han'lynn Zapolska
Han'lynn Zapolska
Infirmeria Empty

PisanieTemat: Re: Infirmeria   Infirmeria EmptyPią Cze 07, 2019 1:36 am

Trzeba przyznać, że pracoholizm jest straszną chorobą – nie potrafili wysiedzieć zbyt długo na dupie,  a na samą myśl o przymusowym urlopie robiło im się słabo i zastanawiali się, co mają zrobić z tym wolnym czasem, który im został narzucony. Hanka nie miała nic oprócz pracy tak naprawdę – rodzina? Gdzieś daleka jakaś może i była, ale nie spotykali się zbyt często. Swojej nie posiadała. Ani chłopa, ani dzieci. Jak ten pierwszy był względnie możliwy, to te drugie raczej średnio.
Szeregowy zapewne trochę czuł się jak jakiś obiekt badawczy, gdy Janek z taką skrupulatnością przyglądał się pracy Hanki. Taka miłosierna i dobra dla wszystkich była. Szkoda, że o siebie nie dbała tak jak o pacjentów. Może wtedy Janusz nie byłby taki wkurzony.
Mało rąk do pracy jest wystarczającą wymówką – odpowiedziała, może nieco za ostro. Rozumiała, że się martwił – czy coś – ale doskonale wiedział, jaka była. I nie byłaby sobą, gdyby tu nie zajrzała.  – Mhm – mruknęła jedynie w sprawie Leny.
Graf w Korniejewie chyba wszystkim dawał w kość. I czuli jego działania mocniej, niżeliby tego chcieli. Janusz dyktował warunki i to na dodatek przy jakimś chłystku, podważając jej autorytet.
Jakbym mogła prosić pana porucznika na słówko? – odrzekła, nieco oschle, kuśtykając w stronę wyjścia. – Mógłbyś nie robić mi scen przy podwładnych? Byłabym wdzięczna. – To już powiedziała, gdy byli poza szpitalem i ruszali w stronę baru.
Nie tak to sobie wyobrażała. Zatrzymała się na chwilę, biorąc głęboki wdech. To przez grafa. Była tego pewna.
Janek, przepraszam. – Nie powinna była być dla niego taka oschła. Dobrze wiedziała, że jej miejsce było w łóżku, a nie w pracy i w tym wypadku Cichocki miał rację. Po prostu… coś ją opętało. I tyle. Posłała mu uśmiech i spojrzała na niego miną zbitego psa z nadzieją, że znowu pojawi się jej beztroski Janek.

Janusz Cichocki
Janusz Cichocki
Infirmeria Empty

PisanieTemat: Re: Infirmeria   Infirmeria EmptyPią Cze 07, 2019 12:49 pm

Trochę uniósł brwi, totalnie nie zrozumiał, czym ją tak na wejściu zdenerwował. No nie ogarniał, chłopina, wydawało mu się, że Han'lynn weźmie to za jakiś absolutnie niewinny przejaw troski. A tu jeb, mokrą ścierą na ryj i weź się pan domyślaj, co zrobiłeś znowu nie tak, jak zrobić powinieneś.
Masz babo placek.
Mało rąk do pracy, no dobra, wzruszył ramionami. Poradziliby sobie przecież tak czy inaczej, tylko zajęłoby im to trochę więcej czasu. Toż umierających tu za bardzo nie było.
- Porucznika? - zapytał i parsknął. Śmieszkiem. - Porucznika nie można, został w mundurze.
Ale poszedł za Zapolską, nadal nie pojmując. No fakt, użył może poważniejszego tonu, ale takiego efektu to się nie spodziewał. Westchnięcia, machnięcia ręką, jakaś taka cholera. A tu o.
Co w takiej sytuacji zrobić?
Proste.
Żartować.
- Nie robiłem sceny, nie jestem scenarzystą - oznajmił z bardzo doskonale udawaną urazą. Karykaturalną. - Po prostu ledwo chodzisz i należy ci się odpoczynek. Tam nikt jak na razie nie umiera. - Ton obrażony porzucony na rzecz bezczelnego wytknięcia.
Kobiece umysły były świątyniami nieskalanymi dotykiem stopy chłodnej i racjonalnej logiki. Cichocki nabierał co do tego niezmąconej pewności.
Zatrzymał się krok później, bo się zwyczajnie nie zorientował. Odwrócił, na Zapolską spojrzał. Każdy człowiek by się ugiął pod takim spojrzeniem. Każdy jeden wybaczyłby najgorszą podłość, najcięższą zdradę, potrącenie ukochanego psa. Niechybnie.
- No nie wiem. - Pokręcił powoli głową, a później odwrócił ją zupełnie w lewo. I patrzył prosto przed siebie. - Poruczniku Cichocki, co pan o tym sądzi? ... tak. Tak. - Chwila przerwy. - Rozumiem, przyjąłem. - Znowu odwrócił się do Hani i wskazał ją palcem. - Masz szczęście, porucznik jest w dobrym humorze. Pozwolisz? - I podszedł, żeby podać jej ramię, żeby mogła się w czasie spaceru wesprzeć też trochę o niego, a nie tylko o kulę.

Han'lynn Zapolska
Han'lynn Zapolska
Infirmeria Empty

PisanieTemat: Re: Infirmeria   Infirmeria EmptyPią Cze 07, 2019 7:38 pm

Han’lynn nie do końca sama rozumiała, dlaczego się tak na Janka uniosła. Miała wrażenie, że jednak graf wciąż gdzieś z tyłu głowy jej siedział. Cały dzień chodziła nabuzowana, niejednemu w szpitalu się oberwało, zapewne za nic ważnego, głupota nie mająca większego znaczenia – a chociaż tak mogło się wydawać. Janek oberwał trochę rykoszetem… niestety.
Noga ją bolała, jak cholera, jednakże na jej twarzy nie było nawet najmniejszego grymasu o tym świadczącego. Trzymała się twardo – na tyle ile pozwalała jej kula.
Słysząc żarty Janka, mimowolnie się uśmiechnęła. Nie potrafiła tego nie zrobić – Cichocki miał coś w sobie, że samą swoją osobą odganiał złe chmury. Wystarczył jeden zawadiacki uśmieszek, głupi kawał i nagle wszystko stawało się łatwiejsze. Zaraz potem jednak zrobiła znowu się śmiertelnie poważna.
Prawienie mi morałów przy szeregowym? – wypomniała, zerkając na niego, by następnie wywrócić oczami. No tak, skoro nie umiera, to może sobie siedzieć. – Dobrze to określiłeś. Na razie – mruknęła. – Chciałam odpocząć, ale koszmary mi nie pozwalały – dodała, już nieco mniej oschle. Taka była prawda. Jak tylko zamykała oczy, to widziała rzeczy straszne. Umysł Hanki był po Zonie dosyć podatny na takie rzeczy. Praca umożliwiała jej odciągnięcie się od tego.
Gdy Janek odgrywał scenkę z porucznikiem Cichockim, nie powstrzymała się od śmiechu. Szczerego, melodyjnego. Takiego Janka to ona lubiła.
To dobrze. Proszę mu przekazać, że bardzo żałuję i obiecuję poprawę – powiedziała, chwytając się ramienia Janusza. I wtulając się w nie nieco bardziej niżeli zwykłe opieranie się tego wymagało. – A już całkiem serio. Jeszcze raz przepraszam. Wciąż czuję grafa, gdzieś z tyłu głowy, cały dzień taka jestem… Mam nadzieję, że go szybko stąd zabiorą. Albo ja się stąd ewakuuję. – Westchnęła ciężko. – Jak z młodą? Wiesz, że w razie czego mogę interweniować. Wiesz jak. – Miała na myśli uleczenie totalne. Nie chciała, by młoda miała jakieś problemy w adaptacji w nowym świecie z powodu rzeczy, które stały się w Zonie. Może nie wszystkie blizny znikną – ale co zdrowe ciało, to zdrowe ciało.

Janusz Cichocki
Janusz Cichocki
Infirmeria Empty

PisanieTemat: Re: Infirmeria   Infirmeria EmptyPią Cze 07, 2019 9:28 pm

Graf mieszał, graf mącił. Graf mąciwoda. Mieszał swoją magią jak łyżeczką w szklance herbaty i obserwował, jak fusy podrywają się wściekle i wariują. Takie tam. Co by to się działo, gdyby magia Łabędzi go nie pętała.
- Hej, jestem geografem, mogę iść i prawić morały nawet dowódcy - parsknął z rozbawieniem. Bo niby tak to działało poniekąd, funkcja Geografa ponad stopniem wojskowym. - Jak się wykończysz, to nikomu nawet szklanki z wodą nie podasz.
Koszmary, hm?
I, uwaga, pytanie, które zabija.
- Próbowałaś się upić? - Janusz absolutnym mistrzem radzenia sobie z bezsennością czy złymi snami. No bo przecież to było oczywiste, nic się wtedy kompletnie nie śniło, następnego dnia był kac, który tak człowieka męczył i poniewierał, że taki graf to mógłby kacowi co najwyżej buty pucować.
Uśmiechnął się, gdy Hania się roześmiała. No, doskonale, misja rozładowania napięcia sytuacyjnego zakończyła się pełnym powodzeniem.
- Oczywiście, przekażę w czasie najbliższego spotkania. - Grzeczna Hania, posłuszna pani porucznik Zapolska. Przyjęła pomoc, nawet nie zdając sobie sprawy, że odmowa byłaby jednoznaczna z nabyciem nowego środka transportu w postaci niosącego ją usłużnie Cichockiego. - Wszyscy dzisiaj są tacy. Każdy burczy, warczy... Matylda mało mnie dzisiaj nie zaszlachtowała łyżką, gdy poprosiłem o majonez. - Pokręcił powoli głową. I tak sobie szli powolutku, nieśpiesznie. Spacerek, proszę państwa. - Na razie masz zakaz. Młoda to twarda sztuka, trzy lata sama sobie w Zonie radziła, wytrzymała i silna jak byk. Trochę niedożywiona, trochę blizn ma. Ale żyje, więc to duży plus. Co by jej nie było, to się z tego wyliże tak czy inaczej.

Han'lynn Zapolska
Han'lynn Zapolska
Infirmeria Empty

PisanieTemat: Re: Infirmeria   Infirmeria EmptyPią Cze 07, 2019 9:47 pm

No tak. To była w sumie prawda – Janek był geografem i mógł wydawać rozkazy i prawić morały wielu osobom na tej jednostce. Trzeba przyznać, że tu ją miał. Uśmiechnęła się mimowolnie, nie będąc w stanie się już na Janusza obrażać czy też boczyć. Bo przecież nawet nie było o co, tak naprawdę.
Za parę dni noga będzie jak nowa, magia zrobi swoje. Nie wykończę się – powiedziała z przekonaniem, uśmiechając się do Cichockiego. Następne jego pytanie zbiło ją z pantałyku. – Upić? Żartujesz sobie? Jesteśmy na jednostce, to wbrew regulaminowi! – I to mówiła całkiem serio. Do pewnych rzeczy Hanka podchodziła podobnie jak elfy. Miała swoje „zboczenia” i dziwactwa. A regulamin i rozkaz to rzecz święta i nie do tknięcia.
Zdecydowanie mu się to udało – jak zawsze zresztą. Będąc w jego towarzystwie czuła, jakby ten graf nagle gdzieś sobie poszedł i omijał ich szerokim łukiem. Chyba ta jego beztroska tak działała. A opcja z noszeniem wcale nie była taka głupia – Hania by nie narzekała i bynajmniej nie chodziło o to, że noga by ją mniej bolała.
Kilku sanitariuszom też się oberwało. Ciebie jednak takie rzeczy nie chwytają. I jakoś lepiej mi, gdy jesteś obok – powiedziała całkiem szczerze, spoglądając na Cichockiego ukradkiem. Zacisnęła nieco mocniej palce na ramieniu Janka. – Trzy lata? Zuch dziewczyna! I tylko proponuję... – Tu się na chwilę zawahała. – Kiedy wracasz do Warszawy? Mamy parę rzeczy do skończenia. – Miała tu oczywiście na myśli tę nieszczęsną noc, która miała być tylko dla nich, a skończyło się… no cóż. Jak zawsze, piachem w oczy.
W końcu doszli do Matyldy. Na te pierogi, co Janek jej obiecał.
Randka na miarę i możliwości Korniejewa.

[zt x 2]

Sponsored content
Infirmeria Empty

PisanieTemat: Re: Infirmeria   Infirmeria Empty


 
Infirmeria
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Skocz do: