Szybkie Menu

Łucja "Lusia" Frędzelek
avatar

PisanieTemat: Łucja "Lusia" Frędzelek   Nie Wrz 03, 2017 11:32 am


Łucja "Lusia" Frędzelek



17 lipiec 2045 rok.

Na świat w pewnym spokojnym domu na przedmieściach Warszawy przyszła mała dziewczynka. Nazwano ją Łucja, ale mówiono Lusia. Była ślicznym dzieciątkiem. Piękne orzechowe oczy, pełne, ale małe usta, a także w późniejszym czasie lokowane, kasztanowe włosy, które zawsze żyły swoim życiem... nadal żyją. W końcu nasza bohaterka nie umarła. Umarł ktoś inny. Miała wtedy tylko siedem lat.
Była pojętnym dzieckiem i dużo rozumiała. Lusia wykazywała zawsze ciekawość świata, szybko się uczyła, a w dodatku miała wybujałą wyobraźnię... nadal ją ma. Lubiła wcielać się w różne osoby, np. w elfy, króla, królową, księżniczkę, złodziejkę, bandytkę, a nawet balroga. Wszystkie dzieci z sąsiedztwa jej nie lubiły. Była inna, była naiwna. Mówiła, że wszystko co ją otacza to tylko sen, że obudzi się kiedyś jako staruszka i każdy powie, że przeżyła 1000 lat. Oczywiście nie wierzyła w to. Chciała mieć przyjaciół, a gdy opowiadała różne nie stworzone historie inne dzieci ją słuchały. Mama dla niej nigdy czasu nie miała, więc czuła się samotna. Taty nigdy nie miała, a babcia traktowała ją jak powietrze. Musiała sobie radzić. Czytała dużo książek - jej ulubioną była Ania z Zielonego Wzgórza, a z bajek to Robin Hood. Zawsze chciała być takim złodziejem.

3 marzec 2052 rok.

- Mamo? Mamo obudź się. Proszę. Już będę grzeczna obiecuję, ale mamusiu obudź się - z pokoju pani Frędzelek dobiegał płacz małej dziewczynki. Prosiła mamę, aby się obudziła, ale ta nie reagowała. Miała na ustach pełno krwi, ale Lusia ją tylko starła za pomocą kołdry. - Mamo napij się - próbowała wszystkiego. Podchodziła do niej z dzbanuszkiem wody, ale jej mama nie reagowała.
Krzyki i płacz dziewczynki obudził jej babcię, która natychmiast poleciała do chorej córki.
Pani Frędzelek, wdowa po Panu Frędzelek była kobietą surową w wiecznej żałobie po zmarłym mężu. Ubierała ciasne, czarne suknie, a z twarzy nie znikał jej surowy wyraz, a stalowe oczy natomiast nigdy nie pozbywały się żalu i smutku. Szybkim krokiem weszła do pokoju Mamy Lusi i zatrzymała się w połowie kroku. W oczach zalśniły się łzy widząc jak mała dziewczynka próbuje obudzić swoją mamę. Przyniosła jej nawet swoją ulubioną lalkę obiecując, że już nigdy się nią nie będzie bawić, ale niech mama się obudzi. Pani Frędzelek podeszła do Łucji i stanowczym ruchem wyprowadziła ją z pokoju. Wezwała lekarzy.
Potem wszystko działo się szybko. Lusia ubiera czarną sukienkę. Lusia staje nad pudełkiem, w którym spała mama. Lusia rzuca niebieskiego kwiatka do dołu. Lusia wie, że powinna płakać, więc to robi. Lusia nie rozumie dlaczego zamknęli jej mamę w drewnianym pudełku, ale nic nie mówi. Widziała to już kiedyś i słyszała o tym. Była pewna, że mama do niej wróci.
Siedziała na parapecie w salonie. Jej babcia rozmawiała z jakimś strasznym panem w przedpokoju, a że Lusia była ciekawskim dzieckiem jasne było, że podsłuchiwała. Mężczyzna wydawał się jej być strasznym Panem, ponieważ był brzydki i ponury. Była tylko dzieckiem. Tacy ludzie przypominały jej potwory z strasznych snów.
- Jest pani pewna? To pani wnuczka?
- Zniszczyła życie mojej córki, ja nie mam wnuczki. Jestem pewna. Zabierzcie ją. Nie chce jej tu widzieć.
Lusia spojrzała na duży ogród, w którym kiedyś bawiła się z mamą. Było to rzadko, ale czasami mama miała dla niej czas. Dziewczynka postanowiła wyjść z tego domu, więc tak zrobiła. Bez słowa, bez rzeczy. W czarnej sukience opuściła dużą posiadłość i ruszyła do Warszawy. Wskoczyła na wóz, który kierował się w tym samym kierunku co ona. Mężczyzna nigdy się o tym nie dowiedział. Gdy była na miejscu zaskoczył ją ogrom jaki prezentowało miasto.
Lusia pytała różnych ludzi, o różne rzeczy, ale większość ją zbywało, więc postanowiła przycupnąć obok jakiegoś pana, który śmierdział i był brudny. Uważała, że tacy ludzie mają czas, ponieważ nie byli czyści.
- Dlaczego oni tak szybko chodzą? - zapytała po chwili, gdy mężczyzna tylko na nią spojrzał.
- Bo coś zgubili. - odpowiedział i po chwili zerwał się na równe nogi tak, że Lusia aż podskoczyła. - Poratuj pan biednego człowieka kawałkiem chleba. Mam głodną córkę - wskazał na Lusie, a ona z ciekawością przyglądała się tej scenie. Spodobało jej się to. Ona lubiła wymyślać historie. Po chwili mężczyzna wrócił z połową kanapki. Podzielił ją na pół i podał dziewczynce.
- A co zgubili? - kontynuowała swoje pytania jedząc powoli połowę, połowy kanapki.
- Siebie, dziecko, siebie. Też się kiedyś tak śpieszyłem, ale przestałem to robić. Ty mi lepiej powiedz,
gdzie twoja mama?
-zapytał.
- Zamknęli ją w pudełku, a potem zakopali. Babcia mówiła, że mnie odda strasznemu panu to uciekłam z domu. Nikt mnie chyba tam nie lubił. A kim pan jest? - zapytała, a mężczyzna tylko mruknął i pokazał jej swoją dłoń, która nie miała ani jednego palca.
- Rannym żołnierzem.
I tak Lusia zaprzyjaźniła się z Rannym Żołnierzem. Czasami nazywała go Ranny, a czasami Żołnierz, a czasami po prostu Rannym Żołnierzem. Mężczyzna szybko nauczył ją życia na ulicy, zabrał do skłotów, gdzie mogła spędzać noc. Starała się mu dorównywać i dotrzymywać towarzystwa. Szybko załapała jak oszukiwać ludzi, ale nigdy nie uważała, że robi źle. Ranny nauczył ją, że powinna cieszyć się z tego, co ma, a to co ma dzielić na innych. Nie powinna być egoistyczna, ponieważ to może ją zgubić. Powiedziała mu, że zawsze chciała być Robin Hoodem, więc tak też była nazywana. Kapturek.
Tak Lusia żyje do teraz. Pomaga dzieciom i w sumie już działa sama, ponieważ Ranny stał się zbyt stary, aby móc spędzać tyle czasu poza skłotem. Lusia się nim opiekuje wiedząc, że niedługo nadejdzie jego koniec. Trochę się tym martwi, ponieważ nie chce go tracić. Żołnierz jest dla niej zbyt ważny, aby mogła pozwolić mu odejść, ale jest to nieuniknione.
Łucja każdego dnia jest kimś innym, lawiruje między ludźmi jak radosny skowronek. Jak spotkasz tą dziewuszkę na ulicy nie zawsze może ona być w twoich oczach małą złodziejką.
Lusia nadal wygląda jak dziewczynka, mimo że ma 21 lat. Jej włosy nadal są splątane, a oczy tak samo orzechowe jak kiedyś. Mierzy zaledwie 150, więc trudno jest ją zauważyć w tłumie.
Łucja jest osobą sprytną i zwinną. Łatwo lawiruje między ludźmi niespostrzeżona, więc łatwo jest jej ich okradać. Nie wie tego, ale ma talent do małej manipulacji przez, co ludzie ulegają jej urokowi, bo jak tak niewinna dziewczyna jest w stanie kogoś oszukać?
Jej największą słabością jest pomaganie i naiwność. Lusia chce pomóc każdemu człowiekowi, który tej pomocy potrzebuje. Łatwo jest przez to ją wplątać w jakieś kłopoty.


Ostatnio zmieniony przez Lusia dnia Pią Wrz 08, 2017 9:11 pm, w całości zmieniany 1 raz

avatar

PisanieTemat: Re: Łucja "Lusia" Frędzelek   Pią Wrz 08, 2017 3:07 pm

Mam tylko dwa pytania
1. Kim miałby być ten Straszny Pan, do którego miała trafić Lusia?
2. Urodziła się na przedmieściach - ale przedmieściach czego? Bo nie Warszawy, skoro do niej dopiero przybyła.


Generalnie nie mam uwag. Pamiętaj, że oparta na nienawiści więź z babcią zawsze może stać się nośnikiem kleszcza.

avatar

PisanieTemat: Re: Łucja "Lusia" Frędzelek   Pią Wrz 08, 2017 9:41 pm

Szanowna Łucjo Frędzelek!
Twoje podanie o przyjęcie postaci zostało rozpatrzone
pozytywnie. Pamiętaj o założeniu komunikacji oraz relacji. Życzę udanej gry!


Król Polski Bolesław VI Arr'Rith

Sponsored content

PisanieTemat: Re: Łucja "Lusia" Frędzelek   


 
Łucja "Lusia" Frędzelek
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Skocz do: