Szybkie Menu

Panie, wyklepie się i będzie jak nowe!
avatar

PisanieTemat: Panie, wyklepie się i będzie jak nowe!   Czw Sie 24, 2017 11:35 pm

CZAS: Maj 2066
MIEJSCE: bliżej nieokreślony szpital polowy, front zachodni

Bycie medykiem wojskowym to równie ciężka służba jak walka na froncie – to było zdanie Han’lynn i raczej szybko go nie zmieni. Nie raz, nie dwa zdarzało się jej wypierać soggothy ze szpitala polowego, który chcąc nie chcąc był blisko pola bitwy. A jednocześnie wciąż ktoś musiał trzymać rękę na pulsie i latać między namiotami, dbając o życie pacjentów… Chcąc nie chcąc, w takich a nie innych warunkach walczyło się o życie, a to, jakie ono będzie decyduje zwykle pobyt w klinice. Hanka rzadko kiedy tutaj operowała – chyba że to było naprawdę konieczne, a ona nie była w stanie użyć magii.
Na razie był jednak względny spokój – o ile można było nim nazwać picie czarnej jak noc kawy w biegu, bo właśnie do namiotu obok przynieśli żołnierza tak pokiereszowanego przez soggotha, że niemal łopatą zbierali go z ziemi… To nie tak, że podporucznik Zapolska drwiła z losu tych ludzi – czarny humor jednak czasem sam się włączał, będąc pewnego rodzaju zaporą przed straceniem zmysłów. Już dawno przestała liczyć trupy. Na początku przejmowała się każdą śmiercią. Każdą osobą, której nie udało się jej uratować. Ba! Do dziś pamiętała ich imiona oraz twarze. Pamiętała zrozpaczone miny matek, żon, dzieci, gdy przekazywała tragiczne wieści. Jednakże z czasem było tego zbyt wiele… i po prostu przywykła. Nie dało się uratować wszystkich. Część ludzi była tak zainfekowana fagami, że tylko śmierć była dla nich wybawieniem.
Weszła do namiotu i spojrzała na nieszczęśnika, który miał wszystkie kiszki na wierzchu, brak jednej ręki rozwalone pół czaszki. Westchnęła ciężko. Spojrzała na kartę… Szeregowy. To było smutne, ale nie mogła poświęcać magii na zwykłego Kowalskiego, gdy za pięć minut mogą jej przynieść na przykład majora.
– Podajcie mu morfinę – powiedziała jedynie. To był akt miłosierdzia wobec tego mężczyzny. Kolejny trup na koncie… który to już w tym tygodniu?
Chcąc sobie „poprawić humor” poszła do namiotu zbiorczego, w którym leżały osoby, które były ranne, ale ich życiu nie zagrażało żadne niebezpieczeństwo. Zwykle wchodziła tu tylko na kontrolę, czy sanitariuszki zajmują się wszystkim jak powinny. Dzisiaj postanowiła jednak im pomóc. W razie czego, będą krzyczeć, że potrzebna pomoc. Podeszła do jednego z łóżek, przy którym nie było jeszcze uzupełnionych danych. Spojrzała na mężczyznę ze spokojem wymalowanym na twarzy, jednocześnie oceniając jego stan.*
– Pana godność oraz stopień? – zapytała. Mężczyzna był przytomny, więc musiała z niego te dane wyciągnąć. Rutynowa procedura.


* Opisz co tam Felkowi jest, nie ingeruje ;)

avatar

PisanieTemat: Re: Panie, wyklepie się i będzie jak nowe!   Pią Sie 25, 2017 12:16 am

A tatuś mówił, że ta fucha będzie przyjemniutka. Że dostanie wojskowe mieszkanie, przyzwoite wynagrodzenie, grochową z wkładką z prawdziwego mięsa, a czasem nawet czekoladę (której z reguły brakowało - reglamentacja towarów, choć konieczna, potrafiła być wybitnie nieprzyjemna). Że nawet jeśli ktoś go postrzeli to trafi do szpitala, gdzie zajmie się nim piękna sanitariuszka, a to – rzecz jasna wyłącznie z pobudek estetycznych - miało przynajmniej odrobinę poprawić mu humor. Skierowanie na front zachodni uderzyło w Felka jak grom z jasnego nieba - do tej pory praca wyglądała dokładnie tak jak miała wyglądać. Siedział w kantynie, pił, palił - i to wszystko za państwowe pieniądze. Żyć nie umierać. Czasem trzeba było ruszyć dupsko, postrzelać do kartonowych soggothów czy jegrów, odbębnić rejony. Naprawdę nie było na co narzekać - w porównaniu z tym co działo się w gorszych dzielnicach Łodzi życie w koszarach zdecydowanie można by określić sielanką.
Był to jego pierwszy, albo może drugi – stracił tu rachubę czasu – tydzień w służbie frontowej. Upraszczając historię, podczas rutynowego patrolu odbywającego się dość daleko od linii rzeczywistych starć zabłąkana kula odnalazła swoje miejsce na Ziemi wewnątrz lewego pośladka Felka. Trafienie okazało się na tyle szczęśliwe by poza sprawieniem bólu samemu zainteresowanemu nie przerywać ciągłości żadnych dużych naczyń ani nerwów, cóż, po prostu wyjątkowo bolesna rana, w miejscu dobrym jak każde inne.
Po samym fakcie trafił rzecz jasna do szpitala polowego, ulokowany został, tak jak przypadało osobom o stanie lekkim, w namiocie zbiorczym – uznano (zresztą, trudno się z tą decyzją nie zgodzić), że jemu życiu nic nie zagraża i może grzecznie poczekać na swoją kolej. Sanitariuszki zdecydowanie odbiegały od wzorców przedstawianych na plakatach propagandowych, dlatego ucieszył go widok dużo bardziej estetycznej twarzy – Hanny. Jego zachwyt osłabł jednak gdy zwrócił uwagę na kształt jej małżowin usznych. Elfka. Nawet tutaj?
Ułożony był na prawym boku, twarzą do kierunku z którego przyszła Hanna. Gdy ta odezwała się krótko odparł uśmiechając się - Felicjan Nowak. Szeregowy. Siódmy Pułk Kawaleryjski Królestwa Polskiego. Patrząc na nią z tym głupim szerokim uśmiechem sprawiał zdecydowanie wrażenie niespełna rozumu, ale nie był w stanie nic z tym poradzić. Tak samo jak nie mógł odpuścić sobie zerkania na jej spiczasto zakończone uszy. Paskudny sposób w jaki jego organizm radził sobie ze stresem i spotkanie Elfki w miejscu… w którym nie spodziewał się Elfki nałożyły się na siebie, a Felek nie mógł nic na to poradzić.


avatar

PisanieTemat: Re: Panie, wyklepie się i będzie jak nowe!   Pią Sie 25, 2017 1:10 am

Felicjanowi tatuś mówił, że bycie wojskowym to przyjemna fucha. Zaś ojciec Hanki wiele razy jej powtarzał, żeby nie szła w jego ślady… A jednak była w wojsku i jeszcze w tej samej jednostce co on. Ironia losu. Dopiero po jego śmierci zdała sobie sprawę z tego, że jej miejscem nie była prywatna klinika, a właśnie namioty szpitala polowego. Bo jakby była na miejscu, to jej ojciec by żył – była tego pewna. Wracając jednak do meritum – była dzieckiem wojskowego, przez większość czasu była wychowywana przez nianię Annę. Matka zmarła przy porodzie, ojciec wiecznie był na froncie – wracał zwykle na święta, czyli dwa razy do roku… Podporucznik Zapolska uważała, że ta wojna, która aktualnie była prowadzona, była znacznie cięższa i bardziej okrutna niż wszystkie, które dotychczas były prowadzone. Wcześniej mierzyli się z ludźmi… teraz mają przeciwko sobie istoty, o których tak naprawdę niewiele wiadomo. Soggothem mogło być tak naprawdę wszystko… I nawet jeżeli „klątwa” dotknie schorowaną staruszkę, była w stanie siać spustoszenie. Do ran dochodziły również skutki uboczne skażenia fagami – nie każdy był w stanie je przezwyciężyć o własnych siłach, bez pomocy magii.
Mimo to kochała swoją pracę. Niesienie pomocy innym było powołaniem podporucznik Zapolskiej i nie żałowała ani jednego dnia spędzonego na froncie. Oczywiście wolałaby, żeby jej pomoc nie była tu potrzebna, by ludzie nie musieli walczyć o wolność i niepodległość. Polska stała światowym cesarstwem, co nie oznaczało, że była niezniszczalna. Wciąż toczyła się wojna. Okrutna i pozbawiona wszelkich skrupułów.
Elfką nie była, ale aż tak bardzo się w swojej ocenie pan Nowak nie pomylił. Han’lynn posiadała elfią krew tylko w połowie, ale zdecydowanie wdała się w matkę. Urodę odziedziczyła po niej i na pierwszy rzut oka mało kto był w stanie powiedzieć, że jest mieszanką. Dopiero przy towarzystwie innych elfów wydawała się na ich tle jakaś „brzydsza”… Ale średnio się tym przejmowała. Bycie półelfem miało zdecydowanie dużo plusów.
Podporucznik wzięła tablicę, wiszącą przy polowym łóżku i zaczęła ją wypisywać długopisem, który wyciągnęła z kieszeni swoich bojówek. Była w pełnym mundurze polowym i jedyne co świadczyło o tym, że jest medykiem, była stosowna opaska na lewym ramieniu. Długie włosy Zapolskiej tradycyjnie były spięte w warkocz.
– Widzę, kolega z jednostki – powiedziała, unosząc delikatnie kącik ust do góry. – Podporucznik Han’lynn Zapolska – przedstawiła się, bo czemu i nie?
Na pierwszy rzut oka Felicjan nie wyglądał na rannego – no ale nie świecił dupskiem, a ona rentgena w oczach nie miała… oh wait. Byłaby w stanie pana szeregowego prześwietlić, no ale po co, skoro kontaktował i mógł wszystko jej opowiedzieć? Żeby zachować pozory intymności, zasłoniła łóżka sąsiadów. Jeżeli Felek użyje wyobraźni to będzie mógł powiedzieć, że był z Hanką sam na sam.
– Co się więc panu stało, szeregowy Nowak? – zapytała, wciąż trzymając tablicę i będąc gotową do notowania.

avatar

PisanieTemat: Re: Panie, wyklepie się i będzie jak nowe!   Pią Sie 25, 2017 1:57 pm

Tatuś Felicjana wszystko co wiedział o wojsku opierał na tym, co widział. A nie miał szansy zobaczyć wiele – był przecież tylko nocnym stróżem w mieście oddalonym od zachodniej granicy o setki kilometrów. Żołnierze kojarzyli mu się tylko z przejeżdżającymi ciężarówkami (samochodami, takimi na prawdziwą benzynę, reliktami przeszłości), rozdawaniem pomocy humanitarnej. Czystymi, porządnymi ubraniami. Nawet szeregowi nie wyglądali na biedaków – prosty człowiek mógł wyciągnąć więc proste wnioski. Nawet jeśli się wybitnie pomylił to miał do tej pomyłki prawo. Felek właśnie z takim wyobrażeniem o swojej przyszłej pracy zaciągnął się do kawalerii i do momentu trafienia na front jego życie nie odbiegało zbytnio od przedstawionego schematu.
Felek… w gruncie rzeczy nie znał kulis toczącej się wojny (i wcale go to nie obchodziło - nie robił tego z pobudek patriotycznych tylko dla zapewnienia sobie społecznego awansu). Pochodził z prostej rodziny i wiedział tyle ile wiedział prosty lud – lata temu, w Niemczech (byłym historycznym wrogu Polski) pojawił się Wielki Zły i Potężny Wróg (i w gruncie rzeczy to chyba dobrze tak tym Niemcom - skoro przez wszystkie lata historii zawsze byli tacy źli, nieprawdaż?). Mimo wysiłków biura propagandy ministerstwa obrony narodowej szeregowy historii nie znał za dobrze, bo nigdy go nie interesowała – czemu niby miała interesować przyszłego potencjalnego pracownika fabrycznego? Przed Nowakiem szerokie perspektywy nie miały nawet szansy się rozpościerzyć, a jego matka w swoich najbardziej podniosłych marzeniach sennych widziała go prędzej jako majstra na budowie niż sędziego w todze. Wiedział to co powiedziano mu na podstawowym szkoleniu - wróg jest skrajnie niebezpieczny, znacznie silniejszy od dowolnego człowieka. Zadaniem szeregowego było słuchać się swojego najbliższego oficera bardziej niż własnego ojca, a w razie zobaczenia czegoś co-człowiekiem-nie-było strzelać by zabić. Może jeszcze nie powinien dać się zabić.
To czy Hanna była Elfką, czy mieszańcem nie miało dla Felicjana żadnego znaczenia, ba, nie rozpatrywał w tym kontekście swojej prywatnej niechęci– i ta i ta rasa wydawała się dla niego podejrzana. Obdarzona wyższym potencjałem intelektualnym, fizycznym, nie wspominając już nawet nad możliwościami magicznymi (w które ludzie tacy jak Felicjan był w zupełności niewyposażony). W towarzystwie ludzi z pewnością odstawała, a to już Felkowi wystarczało by być do niej uprzedzonym.
Dopiero gdy ta podeszła bliżej był w stanie dojrzeć dystynkcje na pagonach munduru. Pani podporucznik. Pani-Elf-Podporucznik. Lekko skarcił się w duchu za to stwierdzenie. Podczas obecności na froncie starał się ograniczyć swoje uprzedzenie do elfów (absolutnie wbrew sobie, więc zdecydowanie z kiepskim rezultatem). Gdy przedstawiła się, Felek skinął głową. Nie wiedział czy powinien cieszyć się z tego, że jest w jego jednostce, czy nie. W tym momencie ten paskudny uśmiech będący reakcją na stres mógł nawet wydać się odpowiednią reakcją, dlatego też w duszy cicho podziękował swojemu organizmowi.
- Jakby to powiedzieć, pani podporucznik – tu jego uśmiech jeszcze bardziej się poszerzył, choć wydawało się to niemożliwe – podczas patrolu, emm, zostałem postrzelony… gdzieś, gdzieś tu – tu zaczął wymachiwać lewą dłonią wskazując okolice swojego tyłka, bardziej po lewej stronie – ból promieniował co utrudniało mu konkretną lokalizacje miejsca. Sam Felek był dość spokojny – duża odległość od frontu sprawiła, że nie było problemu z dostępem do prostych czarów przeciwbólowych, odpowiednio ukierunkowana dawka neokadabr uśmierzała ból równie dobrze co morfina.

avatar

PisanieTemat: Re: Panie, wyklepie się i będzie jak nowe!   Pią Sie 25, 2017 10:24 pm

Ludzie uważali, że bycie wojskowym wiązało się z wieloma przywilejami. Brak kolejki do lekarza, więcej kartek na mięso czy czekoladę (z tego drugiego Han’lynn wybitnie się cieszyła), czyste ubrania. Jednak to było odkupione ciężką pracą, ciągłym ryzykiem, że nie wróci się do domu… W ogóle, czym był dom? Hanka od ponad dwóch lat nie była u siebie w mieszkaniu w Warszawie na dłużej niż miesiąc. A i tak witała ją pustka… Dlatego wolała siedzieć na froncie, bo tam czuła się bardziej potrzebna, miała co robić i nie myślała o samotności, która podporucznik Zapolskiej doskwierała. Nie miała tak naprawdę nikogo… ojciec zmarł, ona zaś nigdy nie zbudowała z nikim żadnej bliższej więzi. Miała tylko pracę i jakby mogła, to by się z nią hajtnęła, naprawdę. Śmiało można powiedzieć, że Han’lynn była, jest i będzie pracoholikiem. Tak to jest, gdy się czuje te jebane powołanie i ma się wyrzuty sumienia każdego dnia, gdy się jest poza frontem.
Jakby znów miała stanąć przed wyborem czy zostać w klinice, czy iść do wojska, podjęłaby tę samą decyzję. Choć czasem bywało kiepsko. Kilka razy w życiu zdarzyło się jej być zainfekowaną fagami i zdecydowanie nie było to miłe doświadczenie… Wręcz przeciwnie. Myślała, że tam sczeźnie. A i tak miała się nieco lepiej niż elfy… Te to dopiero cierpiały. Ale po tamtych sytuacjach nie został ani ślad, działała dalej i wciąż pomagała, jak tylko mogła.
Prawdę powiedziawszy, Han’lynn miała głęboko w poważaniu, jakie szeregowy Nowak będzie miał o niej zdanie, czy podejdzie do niej z rezerwą ze względu na jej rasę, czy też nie. To się dla niej kompletnie nie liczyło. Po pierwsze była wyższa stopniem i za zniewagę jej osoby miały nogi ręce mózg na ścianie, a po drugie, jeżeli chciał się pozbyć kuli z dupska, musiał się oddać w ręce półelfki, czy tego chciał, czy nie. Właśnie się podpisała na jego karcie… szala została przechylona ostatecznie.
Uniosła brew, słysząc niemrawe tłumaczenie mężczyzny na temat tego co się stało. I jak usłyszała, że ma kulę w dupie, to miała ochotę parsknąć śmiechem. Jednakże tego nie zrobiła, zachowując pokerową twarz i jakby nigdy nic, zapisała to na karcie. Wszyscy będą o tym wiedzieć… bywa.
– Siostro! – zawołała przechodzącą koło nich pielęgniarkę. – Proszę pomóc pacjentowi położyć się na brzuchu i zdjąć spodnie – powiedziała spokojnym, neutralnym głosem. Młoda pielęgniarka o rudych niczym ogień włosach jedynie przytaknęła głową. – Coś jeszcze, oprócz tego? – zapytała Nowaka. Może miał inne dolegliwości, o których chciałby jej powiedzieć?

avatar

PisanieTemat: Re: Panie, wyklepie się i będzie jak nowe!   Sob Wrz 02, 2017 9:13 pm

Bez znaczenia było co ludzie uważali – bycie wojskowym WIĄZAŁO się z wieloma przywilejami. Dopiero w wojsku Felicjan pierwszy raz w życiu widział ciężarówke (a zdziwieniu z jej działania nie było końca), a dopóki był w Warszawie nie ryzykował niczym więcej niż w rodzinnej Łodzi (a jestem w stanie pokusić się nawet o stwierdzenie, że zjeby od przełożonego niepomiernie mniej bolesne mogły być od spotkania zjeba będącego kibicem innego klubu). Z rodziną Felek miał taki problem, że ich kuźwa nie kochał. Nie brakowało mu ich, co osobiście nieco mu przeszkadzało – różnił się od pozostałych właśnie tym brakiem przywiązania do rodziny, brakiem tęsknoty za domem. Żył sobie z dnia na dzień – i, dopóki żył, wydawał się z ogólnego biegu spraw dość zadowolony. Kobiety nie miał (i nie szukał, bo i po co kochać się i rodzić kolejne pokolenie nieszczęśliwych?). Powołanie? A co to? Urodził się w kraju będącym pod panowaniem innej rasy – i nie chodzi tu o aryjczyków, czy innych nie-słowian, a o elicką supremacje (jak pewnie by to określił, gdyby znał takie słowo jak supremacja). Pójście do wojska było dla Felka wielką wygraną na loterii, złotym kuponem. Mógł się wyrwać z patologii, mógł zostać kimś (nawet jeśli „kimś” oznaczało zostać zwłokami leżącymi na granicy, w Łodzi nie czekał go wcale lepszy los). Widok śmierci, bólu i zniszczenia jak na razie w jego wojskowej karierze uosabiał postrzał w zad, wcale nie tak bolesny jak mogłoby się wydawać (choć może raczej jest to zasługą ton nanokadabr zapakowanych w jego zad zaraz po tej dawce ołowiu – bycie na zdecydowanie-nie-pierwszej linii frontu miało swoje zalety). Felek… nie czuł nic złego w stosunku do Hanki. Ba, miała wyciągnąć mu kulę z tyłka – co raczej powinno kojarzyć mu się z czymś dobrym, jako naturalne przeciwieństwo do posiadania kuli w tyłku. Oczywiście nawet jeśli chciałby ją zwyzywać, powstrzymałby się od tego, zacisnął zęby i prędzej przegryzł język niż wypluł z siebie słowa które mogłyby go wrócić do Łodzi.
Koślawy chód Felka, utrzymujący się przez kilka dni po znamiennym postrzale (będący wynikiem dyskomfortu z posiadania bądź co bądź zrastającej się jeszcze dodatkowej dziury) i tak by go wydał, więc nawet jeśli dowiedziałby się co Hanna zapisała – nie przejąłby się tym wcale. Felicjan w miarę swoich możliwości wspomógł pielęgniarkę zarówno w obracaniu go na brzuch jak i zdejmowaniu spodni (mimo tego, że jego ruchy było nieco ograniczone). Coś jeszcze? Felek szybko doszedł do wniosku, że poczucie odrzucenia społecznego, niechęć do monarchii i delikatne skłonności depresyjne nie są tym, co chciałaby usłyszeć pani-oficer, dlatego tylko mruknął coś co miało być zaprzeczeniem i pokręcił głową na tyle na ile pozwalało mu leżenie na brzuchu.

avatar

PisanieTemat: Re: Panie, wyklepie się i będzie jak nowe!   Sro Wrz 06, 2017 9:33 pm

Przywileje przywilejami, ale bycie wojskowym to też ogromne obowiązki, których na swoich barkach przeciętny obywatel Rzeczypospolitej dźwigać nie musiał. Na przykład taka Han’lynn odpowiadała za zdrowie i życie wielu żołnierzy, to od jej decyzji zależało, czy ktoś będzie w przyszłości kaleką, bądź nie. Niestety sanitariuszy ze zdolnościami magicznymi raczej brakowało, więc nie wszystkich była w stanie w ten sposób wyleczyć. A magia była też ogromnym obciążeniem dla organizmu… Rodzina. Hania już dawno żadnej nie miała. Matka nie żyła, ojciec… dziadkowie również. Została na tym świecie tak naprawdę sama jak palec. Kompletnie oddała się pracy i chyba to był jej jedyny cel w życiu. Nie marzyła się jej rodzina i gromadka dzieci… Choć z tym drugim zapewne będzie ciężko. Była mieszanką gatunkową, a takowe z reguły były bezpłodne. Ale co ona mogła o tym wiedzieć? Czterdzieści pięć lat miała już na karku, a wciąż dziewica! Nie miała jednak nigdy czasu na romanse. Najpierw szkoła, potem praca… i jakoś tak to minęło. Patrząc jednak na obecną sytuację w Polsce i na świecie, nie wiedziała, czy chciała w ogóle mieć dzieci. Niby to one są „przyszłością narodu”, a jednocześnie nie zapowiada się, by było dużo lepiej. Polska wciąż się opierała jegierskiej zarazie. I daj Boże, by jak najdłużej! Han’lynn pragnęła wierzyć, że uda się przezwyciężyć tę plagę i pozbędą się tego gówna, że uwolnią ludzi pracujących w obozach pracy w Gehennie, a świat wróci do normalności. Na chwilę jednak to były tylko i wyłącznie pobożne życzenia. Aktualnie na froncie umierali ludzie. Kula w dupsku Felicjana była niczym przy tym, co Hania miała już okazję widzieć i leczyć.
Podporucznik Zapolska wszędzie chodziła ze swoim zestawem narzędzi, który był wyjątkowo skuteczny we wszystkich warunkach. Położyła go na metalowym stoliku przy łóżku, rozkładając go przy tym. Na ręce założyła rękawiczki, szukając przy tym odpowiednich narzędzi, kątem oka jednak obserwując, jak Felicjan sobie radzi. Gdy już miał tyłek goły i leżał na brzuchu, podeszła, przyglądając się ranie.
– Straci pan na chwilę przytomność – ostrzegła i nim Felek zdążył zareagować, użyła prześwietlenia by zobaczyć jak bardzo głęboko utknęła kula i czy narobiła jakiś wewnętrznych szkód.
Gdy już wiedziała, jaka jest sytuacja, wzięła się do operacji. Szeregowy Nowak nie czuł nic. Obudził się po godzinie, wciąż leżąc na brzuchu. Był przebrany w typowe, szpitalne wdzianko. Uroczo.
– Przez najbliższy miesiąc nie leżeć na plecach. Po tym czasie będzie mógł pan, panie Nowak, wrócić na front. Smarować maścią, zostanie panu wydana przy wypisie za dwa tygodnie. Do tego czasu jakaś siostra będzie panu w tej czynności pomagać. Złagodzi ból i przyśpieszy gojenie – powiedziała, gdy już zobaczyła, że się ocucił.

Sponsored content

PisanieTemat: Re: Panie, wyklepie się i będzie jak nowe!   


 
Panie, wyklepie się i będzie jak nowe!
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sonea Hastings
» Magical Girl Aisha
» Sowy, wszędzie sowy.
» Nowe funkcje forum
» Jak naprawić jego zdrowie, panie doktorze?

Skocz do: