Szybkie Menu

Sebastian Leiv'Arrec
avatar

PisanieTemat: Sebastian Leiv'Arrec   Pon Sie 21, 2017 12:37 am


por. Sebastian Leiv’Arrec

Geograf Królewski | Mąż


Dane osobowe

Rasa: Elf
Data i miejsce urodzenia: 99lat, Plan Królestwa Elfów
Stan cywilny: Żonaty
Wyznanie: Rzymskokatolickie


Wygląd

Elfa rozpoznać wśród ludzi trudno nie jest i chociaż Sebastian nie wygląda jak typowy, książkowy egzemplarz, wzbudzając wciąż sprzeczne odczucia, nie można mu elfowatości odmówić. Przede wszystkim dzięki uszom, małżowiny których wdzięcznie sterczą wieńczone ostrym dzióbkiem typowym dla przedstawicieli jego rasy. Nie są one tak samo ogromne jak u innych elfów, wciąż jednak odróżniają go od ludzi i połówek. Nie zdobi go jasna kaskada lejących się niczym wodospad po górskim zboczu włosów koloru śnieżnego puchu, alpejskiej łąki, czy nawet letniej pszenicy w słońcu. Pomimo naturalnych predyspozycji do piękna i powabu urodził się pod ciemną gwiazdą o burzy niesfornych, pofalowanych, kasztanowych kosmyków – każdy z innej parafii – przycinanych w regulaminowych odstępach czasu tak, by nie zalać mu łopatek. Nie lubi nosić się na zapałkę, bo ani to ładne, ani stosowne, jednak lubi mieć względną kontrolę nad tym, co sobą reprezentuje. Dlatego właśnie dba o siebie – nie przesadnie, nie zbytnio, nawet niewystarczająco na tyle, by nazywać go metroseksualnym. Ot, czesze się najzwyklejszym w świecie grzebieniem, czasem kiełzna włosy materiałową chustą, by nie wpadały mu w oczy, smaruje usta balsamem by nie pierzchły i kremuje dłonie, które narażone na pracę w niesprzyjających warunkach mają wszelakie prawo do odcisków i spękań od zmian temperatury.
Ma symetrycznie osadzone, jasnoniebieskie oczy okolone firanką długich rzęs. Ma też prosty, grecki nos i wydatne wargi. Szeroki uśmiech dedykuje przede wszystkim żonie i pracy – dwóm kobietom, które ukochał najmocniej na świecie, o ile dobrze zrozumiał pojęcie miłości. Ładne zarysowane kości policzkowe podkreślają jego męskość, którą dyskredytuje brak typowej dla samców szerokiej szczęki. Elfie geny mają w tym decydujący udział – wszystko jest harmonijne i spójne, chwytające spojrzenie i więżące je w klatce pewnego rodzaju zauroczenia. Sebastian widzi jak wpływa na otoczenie i chociaż niezbyt się tym przejmuje jako szczęśliwy małżonek pięknej przyszłej pani doktor, lubi być na świeczniku. Wykonuje powszechnie szanowany i honorowany zawód, dający mu wiele możliwości nie tylko samorealizowania się, ale i kreowania pięknych opowieści ze swoim udziałem. Buzię po mamie traktuje jako miły oku dodatek do szczupłego, skrytego pod ubraniem ciała, silnych ud i ładnej krzywizny łydek. Spotkał się raz z utalentowanym nowicjuszem polskiego światka artystycznego, który stwierdził, że jego muskulatura jest iście inspirująca. To był pierwszy i jedyny odlew, jakiego Sebastian był udziałem, a jaki po dziś dzień stoi w kawalerce na warszawskim Żoliborzu, nosząc dumne imię „Tomasz – studium negliżu”.
W kwestii ubioru Sebastian nie jest wybredny. Od trzech lat dzielnie nosi to, co naszykuje mu żona przeświadczona o swojej wyższości poczucia estetyki. Nie narzeka, dobrze czuje się zarówno w dresie, prostym, wygodnym stroju dziennym jak i opasany wszelakimi możliwymi umocnieniami wrażliwych części, sakwami i płaszczem, przemierzając nienazwane równiny innych Planów i bezdroża polskiego frontu. O ile ubiór nie jest obciskający (ograniczenia ruchu bowiem Leiv’Arrec nie umie okiełznać) jest w stanie wcisnąć się we wszystko. Wyważona dieta i aktywność fizyczna kształtują go jako istotę zdrową, w pełni sił witalnych i zazwyczaj pozytywnie nastawioną do tego co będzie. O ciało nie dba na osiedlowej siłowni, rzucając to na rzecz wrestlingu z Agnieszką, która potrafi rzucać talerzami jeżeli nie jest w nastroju. Nauczywszy się unikać jej celności wyrobił w sobie kocią zwinność nawet w ciężkich, niesprzyjających warunkach.

Charakter

Mówi się, że elfy przewyższają rasę ludzką intelektem. Mówi się wiele o ich logice, o obeznaniu w wielu dziedzinach, trosce o ekologię, dbałości o środowisko, charyzmie i wrodzonym krasomówstwie, pozwalającym wplatać mądrze brzmiące epitety nawet w przepis na kanapkę z serem. Mówi się o nich tak wiele, że sam Sebastian nie wie już, co ma sądzić na swój własny temat.
Lubi zwierzęta i nie kryje się z tym faktem. Nie jest przesadnie wrażliwy na punkcie ich cierpienia, widok centaurów nie robi na nim takiego wrażenia, jak powinien. Żyje już trochę lat i widział wystarczająco wiele rzeczy, by stworzyć sobie skorupę, pod którą ukrywa wszelką emocjonalność. Mimo to darzy je sympatią i jest przyjacielem wszelkich braci mniejszych. Jest pełen zachwytów i bardzo często, nieintencjonalnie nawet przerywa w połowie zdania, by klęknąć i wyciągnąć rękę w kierunku jakiegoś futrzaka celem wymiziania go. Nieraz czyni go to bardziej ludzkim od zdecydowanej większości ludzi. Nie popada jednak w paranoję. Gdy coś przetrąci kotu kark, on nie zawodzi do niebios i nie rwie sobie włosów z głowy. Kulturalnie pochwyci takiego biedaka, skryje w pudełku po butach i zakopie gdzieś na uboczu, poklepując świeży kopczyk w pocieszającym geście. Nie potrzebuje do tego zbędnych słów, wszystko widać w jego spojrzeniu i minie. W ramach prezentu rocznicowego sprawił swojej żonie psa, by ten stał się jego małym zastępstwem w chwilach, gdy działa w terenie. Nie jest jednak z tego tytułu przyjacielski względem każdego. Ma osoby, których nie trawi jako normalna, myśląca istota. Ma ludzi i elfy, z którymi chce mieć jak najmniej wspólnego niezależnie od okoliczności. Być może to przez wzgląd na długotrwałe przesiadywanie w siedliskach ludzkich, jednak posiada typowo społeczne odruchy totalnego braku empatii, której jednak nie przeradza w argumenty ani słowne, ani siłowe. Odwraca się na pięcie i opuszcza towarzystwo, nie chcąc strzępić sobie języka wobec istot, którym odmawia praw do swobodnego poruszania się po świecie.
Jest koneserem sztuki i wielbicielem historii najdawniejszej. Lubi się raz na jakiś czas odchamić w muzeum, porzucając wojskowe kamasze na rzecz względnego obycia i nierozumianej górnolotności. Jako że stara się mówić o sobie jak najmniej, mając sekrety nawet przed własną żoną (żadne skoki w bok, póki Agnieszka żyje, jest jego jedyną, umiłowaną i ukochaną nad życie kobietą), często czuje się wyobcowany. Zbywa wszelkie obelgi spokojnym uśmiechem, nie wdając się w dyskusje z innymi. Jest jak wyobrażenia współczesne zamknięte w dziele pędzla Rafaela, dlatego obcując ze sztuką czuje się pełniejszy i spokojniejszy. Zamiłowanie do historii pozwala mu wdzięcznie odnosić się do swojego zawodu i wyruszać w długie, dalekie podróże w nieznane bez skrzywienia i niechęci. Szczerze powiedziawszy woli działać na froncie niż grzać tyłek w wygodnym, miękkim fotelu przy oknie na główną ulicę, gdzie zwykł spędzać leniwe wieczory nad gorzkimi naparami żony i wspólnie czytaną z nią książką obejmującą tematykę jej doktoratu. Łączy przyjemne z pożytecznym.
Jest pozytywną personą, z wychowania, sposobu bycia i musu. Rekompensuje wahania nastrojów żony, dzielnie trwając przy jej boku i starając się wypełniać luki w jej pamięci innymi, ciepłymi, pełnymi miłości i śmiechu wspomnieniami. Wykazuje się względem niej anielską  wręcz cierpliwością, nie oczekuje za to jednak honorów i uznania. Wierzy w powrót do rodzinnego Planu i jednym z jego marzeń jest wzięcie tam ze sobą Agnieszki. Nigdy jej tego nie powie, wie bowiem że jest w tym tyle realizmu ile w chęci na permanentną sposobność do lotu. Mimo wszystko to jest zawsze główna myśl przywracająca mu uśmiech na twarzy w chwilach zwątpienia.

Magia i bronie magiczne


1 Rytuał Przejścia - szczególna moc zapewniająca geografom możliwość wtargnięcia do obcego Planu nawet bez posiadania Klucza Przejścia. Rytuał ten bywa długotrwały oraz, co gorsze, za każdym razem może wymagać innych elementów, zależnie od Planu, do którego prowadzi Przebicie. Czasami niezbędne są odpowiednie słowa, układ planet, pogoda, odtańczenie specjalnej choreografii lub wypełnienie innych warunków. Przygotowania bywają więc niekiedy długotrwałe i żmudne. Geografowie jako jedyni są w stanie dokonać Przejścia bez Klucza, zawdzięczają to swoim tatuażom. Moc obowiązkowa.

2. Zagubione Ścieżki - moc pozwalająca geografom wyznaczać bezwzględne kierunki świata nawet w warunkach chaosu przestrzennego. Dzięki temu geograf zawsze jest w stanie znaleźć właściwą drogę i nigdy się nie gubi. Aby wykonać czar, należy głęboko skoncentrować się i rzucić pławy kardynalne - magiczne kulki, które zawsze wyznaczą odpowiedni kierunek. Moc obowiązkowa.

3. Nazwa: Gwynbleidd
Typ: Enpis bojowy - biały wilk
Wygląd: Wielki, nanokadabrowy basior o śnieżnobiałej sierści i lśniących, jadowicie turkusowych oczach. Jest znacznie większy, niż być powinien - rozmiarami dorównuje dorodnemu kucowi - a jego pazury i kły są przeźroczyste jak oszlifowany diament. Kiedy porusza się, na końcu każdego włoska jego sierści połyskują nanokadabry, wskutek czego wilk zostawia za sobą świetlisty powidok. Sebastian nazwał go "Gwynbleidd" na cześć "Wiedźmina" - pierwszej polskiej książki, którą Agnieszka wcisnęła mu do ręki po tym, jak się poznali.
Funkcja: Enpis typowo ofensywny z możliwością ochrony użytkownika. Reaguje jak świetnie wyćwiczony pies bojowy, osłania tyły swojego pana, zasłania go swym ciałem, gdy ten w trakcie walki się przewróci. Potrafi rozszarpywać wrogów kłami i pazurami, a także jest w stanie "tropić" ślady aury - puszczony samopas, pozbawiony kontroli myśli enpis odruchowo podąży w stronę wyczuwanej magii.
Limity: Utrzymuje się do 5 postów | 3 posty przerwy

4. Nazwa: Patris
Typ: Broń magiczna - Glock
Wygląd: Z pozoru wygląda jak zwykły, nieco przyciężki pistolet typu Glock o lufie ozdobionej drobną inskrypcją runiczną. Sebastian ma na dłoniach dopasowaną do niej transkrypcję odwrotną, dzięki niej potrafi bezpiecznie dotykać broni. Magazynek o masie 280g nie posiada żadnych naboi - Patris jest w istocie pistoletem na wodę.
Funkcja: Aktywowany hasłem "In nomine Patris" pistolet konwertuje zgromadzoną w magazynku wodę na ultratrwały lód, z którego w momencie wystrzału formowane są kule. Dodatkowo, aby polepszyć celność, hasło pobudza do życia także celownik optyczny - soczewkę z lodu zamarzającą wprost na rogówce prawego oka Sebastiana.
Limity: Z jednego magazynka wystrzelić można do 20 pocisków lodowych, po tym czasie konieczne jest przynajmniej 4 posty odpoczynku, w ciągu których nastąpi fabularne uzupełnienie wody.
Słabe strony: Celownik zamarzający na oku stopniowo pogarsza wzrok Sebastiana (o 0,1 dioptrii na 15 wystrzelonych pocisków)

5. Nazwa: Tropizmat
Typ: Czar osobisty (tropiący)
Wygląd i funkcja: Do wykonania czaru niezbędna jest próbka aury istoty, która będzie tropiona. Po Pobraniu próbki użytkownik łączy ją ze swoimi nanokadabrami, tworząc magiczne "nasiono". Upuszczone na ziemię nasiono błyskawicznie kiełkuje, tworząc kłącza, które samoistnie rosną i wydłużają się w kierunku wyczuwanej aury. Użytkownik może podążyć ich śladem, tropiąc swoją ofiarę. Kłącza są bardzo trudne do zmylenia lub zatrzymania, praktycznie zawsze dopadną i przytrzymają tropioną zwierzynę. Czar może przybrać formę także rozłogów, jak u truskawki.
Limity: Potrzebne przynajmniej 2 posty na przygotowanie nasienia | kiełkowanie przez 3 posty za tropem ofiary, po tym czasie minimum 2 posty przerwy. Po schwytaniu i unicestwieniu celu kłącza rozpadają się w proch.

Umiejętności


» Prawo jazdy kategorii „K” zdobyte po półrocznym przeszkoleniu w zakresie jazdy konnej przełajowej i rajdów długoterminowych. W siodle nawet po kilku godzinach czuje się znakomicie.

» Umiejętności survivalowe klasy harcerskiej, nabywane przez kilka pierwszych lat w obecnym Planie wraz z drużyną „Beskidzkich Włóczykijów” pod sztandarem Wartkiego Potoku. Pozwalają mu one swobodnie określać kierunki po padaniu promieni słonecznych i ułożenia gwiazd, rozpalać ognisko, budować szałas, obsługiwać mapy i rozumieć standardowe legendy. Szlifowane w późniejszym etapie na szkoleniu wojskowym zakończonym stopniem porucznika i papierkiem na umiejętność obsługi broni palnej krótkiej. Inne obsłużyć potrafi, jednak nie widzi potrzeby posiadania na to uprawnień.

» Świetna znajomość technik archeologii polowej, zakładania i dbałości o wykopy, a także wstępnej konserwacji znalezisk przy pomocy podstawowych, niekonwencjonalnych środków typu folia spożywcza, bandaże, liście i patyki.

» Znajomość bestiariusza nowożytnego i pobieżna wiedza z dziedziny ziołolecznictwa i medycyny ludowej. Zna kilka trików stosowanych przez szanowne babcie wiejskie, które nie raz uratowały go od poważniejszych obrażeń.

» Znajomość języka rodzimego, w stopniu komunikatywnym polskiego, niemieckiego i szczątkowo rosyjskiego.

Słabości


» Woda gazowana – niepowstrzymane odruchy wymiotne po spożyciu jej w podstawowej, niezmienionej postaci. Żadnych ku temu podstaw zdrowotnych.

» Meteoropatia – odzywająca się poprzez bóle i dyskomfort wrażliwość na zmiany pogodowe (różnice ciśnienia) objawiająca się niemożnością swobodnego poruszania się i bólem „w kościach”.

» Alergia na orzechy i laktozę.

» Niestwierdzona klinicznie, nieleczona, lekka psychoza związana z zamiłowaniem do liczby 3. Lubi mieć trzy kanapki na śniadanie, zestaw 3 sztuk rzeczy niezbędnych geografowi typu mapy, rysiki, worki i nawet pary butów czekające przy wyjściu z mieszkania. Całuje żonę na pożegnanie trzy razy – w czoło, grzbiet nosa i usta.

» Powolna, acz systematyczna utrata wzroku.

Historia

Przybył wraz z drugą salwą pomocy, jaką jego Plan zaoferował zainfekowanemu światu. Był wtedy jeno ledwie ponad pięćdziesięcioletnim dzieckiem, odchowanym zgodnie z tradycją, nauczonym pokory wobec natury i znającym wszelkie tajniki sposobne swemu ludowi. Młody, ciekawy świata i jego sekretów, odkąd tylko dorósł na tyle by samostanowić, nie wahał się podjąć ryzyka. Nie wiodły go moralne pobudki i empatia wylewająca się każdym otworem w ciele. Pomoc traktował jako sprawę drugorzędną, od razu wiedząc że miast skupić się na wydzieraniu Ziemi z rąk oprawców, przyjrzy się jej, by po powrocie snuć bajki tak piękne, jak i jemu snuto, gdy dopiero uczył się chodzić. Obce Plany i ich wzajemne na siebie oddziaływanie znajdowały się w sferze zainteresowań jego rodziny od niepamiętnych czasów. Wszyscy byli znanymi podróżnikami, zawczasu zakorzeniając w następnych pokoleniach zamiłowanie do odkrywania i samotnych wędrówek.
Pierwsze trzy lata był aspołecznym pustelnikiem. Stawiał się na wyraźne rozkazy przełożonych, unikając towarzystwa zarówno ludzi jak i elfów. Poważanie wobec nich wyrabiał sobie powoli, pierw popadając w zachwyt nad innymi zwierzętami zamieszkującymi ten Plan. Ze szczególnym upodobaniem reagował na wszelakie psowate, każdorazowo topiąc się na ich widok i ponownie zbierając do kupy po ich odejściu. Nie potrafił tego wytłumaczyć, nawet w jego języku brakowało słów na określenie podobnych uczuć. Zdążył w komunikatywnym stopniu zapoznać się z językami granicznymi, zmuszony do obcowania z raportami zapisanymi ciężkim, germańskim pismem, czy harmonijną, zadziwiającą cyrylicą. Najtrudniej szło mu z szeleszczącym językiem kraju, w którym cała jego grupa mieszkała. Polski nie był łatwy, zwłaszcza dla kogoś, dla kogo wyzwaniem jest wypowiedzenie zwyczajnego „cześć”. Nie ustawał jednak w staraniach, co już po kolejnych pięciu latach zaowocowało skryciem akcentu i umiejętnością składania zdań ze słów, które nie ukazywały jego ułomności językowej. Zamiast szlifować poprawną wymowę zdecydował się iść swoją własną ścieżką.
Po kolejnych dwudziestu latach wędrówek z harcerzami, wojskowego przeszkolenia i obowiązkowej lektury na temat ziemi i jej rozwoju podjął się studiów archeologicznych we wciąż działającej, przeniesionej katedrze historycznej Uniwersytetu Warszawskiego. Chociaż był najstarszy pośród nielicznych studentów, przepełniała go dziecięca fascynacja tematem i oddanie pracy. W obliczu wojny był to kierunek wybitnie nieżyciowy, pielęgnujący jednak europejskie tradycje z czasów pokoju. Wykwalifikowana kadra w osobie profesora Kłoczko, doktor Sekuły i pomocników-magistrów współpracowała wtedy z wojskiem przy analizie znalezisk z dawnych miejsc starć i linii frontu, co zostało mu narzucone jako temat rozprawy doktorskiej i czego badania zaniechał po dwóch latach pracy. Ostatecznie obronił się z „Aktu gwałtu i wpływu wojennej zbrodni na przeobrażenia kulturowe Europy Środkowej V’go wieku n.e.”. Bez fanfarów, bez poklasku, bez zwracania na siebie uwagi.
Rok później zadomowił się w Polsce na tyle, by znaleźć sobie własne mieszkanie i przyjąć zakorzenioną w tradycji wiarę. Począł też podpisywać się nowym imieniem – Sebastian, porzucając swoje dotychczasowe dążenia na rzecz bycia jednym z Królewskich Geografów. Na pierwszą wyprawę wyruszył z początkiem wiosny roku pańskiego 2049.
Towarzyszył mu wtedy inny elf, starszy od niego, lepiej dostosowany do ziemskich warunków. Mniej zdziwiony różnorodnością otoczenia i temperatur. Zwany Nocnym Wędrowcem z tytułu zamiłowania do przesypiania dni w bezpiecznych obozowiskach i podróży po zmierzchu – jak twierdził, wtedy łatwiej było mu podziwiać otoczenie bez subiektywnych, ludzkich dodatków i opinii. To on nauczył go tropienia zwierząt i podążania ich śladami. Wytłumaczył mu jak zmieniać swój zapach i jak maskować się w nieznane ludziom sposoby, opowiedział o zwierzętach - które z nich kierują się do miejsc omijanych przez człowieka i które wtapiają w ludzki krajobraz.  Dopóki nie powrócił do rodzinnego planu leczyć rany zadane przez jegrów, był jego mentorem i przyjacielem. W szeregach wojskowych snuto wiele domysłów na temat ich relacji, którym po dziś dzień nie zaprzeczył, milczeniem zbywając wszelkie uszczypliwości i pytania. Ponad tę jedną, ścisłą relację przyjacielską, poza hierarchią wojskową i nadrzędną pozycją króla Polski, nie nawiązał Sebastian żadnych głębszych relacji. Przestał stronić od ludzi, był jednak osobliwością na tyle odmienną, że wzbudzał sprzeczne uczucia.
Szkolenie wojskowe odbył przed nominacją na pozycję Geografa, jednak prawda wygląda tak, że ciągle jest w pewnym stopniu od wojska zależny. Dochrapał się szczebla porucznika, dlatego  odpowiadać musi na wszystkie wezwania, niezależnie od tego jakie plany ma na wieczór i czy podoba mi się zwiedzanie koszar od wewnątrz. To tu przekształcił stosowną dla siebie manipulację wodą w swoistą broń – tu też doszkolił celność i zrobił pożytek ze świetnego wzroku. W ładny dzień potrafi ustrzelić za pomocą normalnej broni cel z odległości do ok. 2000 m.
Gdyby ktoś mu powiedział, że spotkawszy ludzką kobietę zakocha się i nie minie nawet pięć lat, nim da się obsypać ryżem, wynosząc ją z kościoła ozdobioną w białą suknię, wyśmiałby go. Nigdy nie liczył na to, że jego życie zacznie układać się w takim kierunku, ciekaw jest jednak jak to się rozwinie.

Ciekawostki


» Nie potrafi płynnie posługiwać się językiem ojczystym Agnieszki. Dławi się szeleszczącymi wstawkami i gubi w gramatyce. Często-gęsto wynikają z tego dość groteskowe sytuacje. Z tego też tytułu pies, którego jej sprawił nosi wdzięczne imię „Oszczep”, wprawiając go w stan przedzawałowy przy konieczności publicznego przywołania go na spacerze.

» Posiada rodzeństwo, o którym nie opowiada przez wzgląd na ich brak obecności w świecie ludzi. Napomina jedynie o tym, że nie jest jedynakiem. Przez wzgląd na rozkaz króla wcale nie wspomina o szczegółach swojego Planu.

» Kiedyś miał ukształtowany i ukierunkowany gest muzyczny. Obecnie najchętniej słucha długich wywodów Agnieszki.

» Prawie został ojcem. Brakowało jakiś 5-6 miesięcy do powicia, gdy żona utraciła ciążę. Pochowawszy płód dosyć często odwiedza niewielki grób na uboczu, przeważnie w celu przemyślenia paru spraw.

» Lubi romantyzm i wszelkie sprawy z nim powiązane. Gdy ma czas, a Aga dobry humor, zabiera ją na romantyczne pikniki w bezpieczny plener. Czasami wpada do jej pracy z bukietem kwiatów, niekiedy po prostu, bez widocznej przyczyny przytula ją i twierdzi, że kocha ją najbardziej na świecie.

» Mimo uczucia jakim darzy psa, często jest zazdrosny o więź pomiędzy nim i Agnieszką. Oszczep lubi z nią spać, co doprowadza do kuriozalnych sytuacji, gdy próbują się zmieścić na jednym łóżku. Dzięki temu Sebastian zna wygodę koczowania na kanapie.

» Ma swój ulubiony, wygodny dres, który dostał pół roku wcześniej jako prezent od żony. W chłodniejsze noce nawet w nim sypia. Dres jest oczywiście markowy, a jakże. Ma też ulubiony kubek w 101 dalmatyńczyków, wybraną stronę łóżka i rytuał śniadaniowy, pozwalający mu wpatrywać się w swoją piękną żonę, gdy ta krząta się po kuchni po raz milionowy przygotowując mu płatki z mlekiem i tost z dżemem żurawinowym.


avatar

PisanieTemat: Re: Sebastian Leiv'Arrec   Pon Sie 21, 2017 2:12 pm

Szanowny Sebastianie Leiv'Arrec!
Twoje podanie o przyjęcie postaci zostało rozpatrzone
pozytywnie. Otrzymujesz na start 10 karteczek z czarem lakmusowym oraz 10 karteczek z czarem zwiadowczym ZZ804. Życzę udanej gry!


Król Polski Bolesław VI Arr'Rith

 
Sebastian Leiv'Arrec
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sebastian Machiavelli
» Powiedz coś o sobie
» Starożytne Runy [Sebastian Machiavelli]
» Sebastian Michaelo

Skocz do: