Szybkie Menu

Dymitr "Kruk" Romanow
avatar

PisanieTemat: Dymitr "Kruk" Romanow   Pią Sie 18, 2017 8:46 am


Prof. dr hab. n. med. Yaevel "Dymitr" A'Karonys

Zakon Łabędzia | neurochirurg


Dane osobowe

Rasa: Elf
Data i miejsce urodzenia: 55 lat, Plan elfów
Stan cywilny: poślubiony pracy
Wyznanie: wierzy tylko w naukę, szanuje wierzenia innych

Wygląd

Pierwszy krok, bo początki bywają bardzo trudne. Gdyby Dima żył w lepszych czasach, zapewne byłby paniczem Romanow. Z sporym prawdopodobieństwem można, by rzec, iż uznawany byłby przez niektóre kręgi za przystojnego mężczyznę. O gustach się w końcu nie dyskutuje. Nie każdemu przypadłby do gustu jego typ urody, ale, zawsze jest jakieś "ale" prawda? Nie zawsze pociąga każdego sama uroda, więc komuś spodobałyby się inne "walory", które reprezentuje. Jednak zanim przejdę do ciekawszych, być może, rzeczy, skupię się na samej cielesności. W idealnym świecie byłby uznany za przystojnego, jednak takie już dawno minęły. Obecnie nie przejmuje się zupełnie tym, czy ktoś zwróci uwagę na jego krótko przycięte włosy, które mienią się w głębokim odcieniu czerni. Zimne, nie ukazujące prawie żadnych emocji oczy, nie przykują niczyjej uwagi. Czerń, okraszona odrobiną ciemnej szarości, może nawet granatu, zależy jak pada światło, nie wzbudza dziś niczyjej ciekawości. Czasy w których się urodził, wychowywał kształtował, żyje do dziś, nie rozpieszczają, ale zrobiła to czysta genetyka. Trafił na bardzo korzystną pulę genów, dzięki której jego skóra jest gładka, jaśniejsza od ludzkiej. Powstał jako elf, jako przedstawiciel tej rasy powinien być zatem piękny. Czy jest zaiste taki? Na pewno wygląda młodo. Czas nie zostawia na nim swego piętna, a nawet dla innych elfów wciąż uchodzi za dziecko. Dla pasjonatów męskiej urody mogę tu dodać, że ma piękne usta, a wachlarz rzęs okalający jego oczy może budzić zazdrość u przedstawicielek płci "słabszej". Oprócz twarzy można dostrzec też łabędzią szyję oraz szczupłe dłonie, długie wyćwiczone palce. Reszta zakryta jest przez ubranie. Jego szczupłe, aczkolwiek niewychudzone ciało, również może budzić podziw, wśród niektórych. Gdyby ktoś zobaczył go nago, mógłby spokojnie dostrzec zarys mięśni, ale jest to delikatna cecha, żadnej przesady, nie jest to atletyczna budowa ciała. Zarys mięśni brzucha, czy pleców mogą jednak dostrzec tylko nieliczni, o ile będzie konieczna opieka medyczna nad elfem. Przeważająca większość istot dostrzeże zaś jego schludne, eleganckie ubranie. Nigdy nie epatuje nagością, zawsze dba o to, by większa część jego ciała została zakryta. Czasami nawet dłonie ukrywa, dba o siebie, uznając swe ciało za doskonałe narzędzie. Chwilami mówi o sobie, że jest bronią, pod pewnymi względami idealną, pod innymi wymagającą dopracowania. Zobaczysz zatem ulotne piękno, o ile nazwiesz je tak. Uszy zakryte pod gęstymi czarnymi włosami. Obciął je świadomie i z "czystą premedytacją". Poznasz jednak, że nie rozmawiasz z człowiekiem, jego wiedza jest sprzeczna z wyglądem, który reprezentuje.

Charakter

Drugi krok. Powinno być łatwiej, ale nie jest. Kruk jest bowiem złożoną istotą. Nie można go opisać jednym zdaniem, to by było spłycanie jego osobowości, tego co sobą reprezentuje. Skupię się więc na paru cechach jego charakteru, które są niezmienne od lat. Nawet on, podobnie jak ludzie, zmienia się, ewoluuje pod wpływem innych osób, zdarzeń, doświadczeń. Zacznijmy zatem jeszcze raz od samego początku.

Zamknięty w sobie, ale nie nieczuły. Potrafi być bardzo empatyczny i wrażliwy, jednak nie pokazuje tego każdemu i zawsze. Ukrywa swoją emocjonalność pod maską chłodnego, opanowanego, bardzo spokojnego mężczyzny. Ma w sobie zbyt wiele emocji, niektórych z nich nie chciałby czuć, jednak je posiada. Uśmiech bardzo rzadko gości na jego ustach, ale i on odczuwa radość, szczęście. Łzy już nie płyną po jego policzkach, sam twierdzi, że nie potrafi już płakać, ale on również czuje smutek, rozpacz. Namiętności są mu jednak obce, przynajmniej te cielesne, uznaje sobie za istotę aseksualną. Jednak i on czuje ekscytację, na przykład przed zbliżającym się spotkaniem, wydarzeniem, które jest dla niego w jakimś stopniu ważne. Jest pewny siebie, ale nie chamski i wyniosły. Szanuje swego rozmówce, bywa też bardzo dobrym słuchaczem. Niektórzy czują charyzmę, którą epatuje. Może to być właśnie jego spokój i opanowanie, doświadczenie zdobyte latami. Emocje ukrywa głęboko w sobie, ale nigdy nie był egocentryczną istotą, zawsze myśli przede wszystkim o innych, potem zaś o swoim bezpieczeństwie. Nie rozumie niektórych żartów, czasami bierze wszystko dosłownie, ale nie jest naiwny. Niektóre rzeczy pojmuje po samym tonie wypowiedzi, umie wczuć się w sytuacje drugiej osoby, same słowa mogą być mylące, ale czyny są lepszym, wiarygodniejszym punktem odniesienia. Zatem zamknięty w sobie, ale empatyczny. Inteligentny, doświadczony, ale nie wyniosły i egocentryczny. Potrafi być perfekcjonistą, bardzo poważnie i sumiennie podchodzić do swej pracy. Zdaje sobie doskonale sprawę, że od jego decyzji, działań, wiedzy i doświadczenia, będzie zależeć czyjeś życie. Nie lubi opowiadać o sobie, o tym co czuje, co uważa. Stara się być bezstronną osobą. On też ma jednak swe wady, bywa uparty, nawet bardzo. Jeśli zależy mu na czymś bardzo potrafi poświęcić wiele, ale nie wszystko. Nie poświeciłby życia ludzkiego, nawet dla swego największego marzenia. Czasami, kiedy nie radzi sobie ze swymi emocjami, ukrywa się w swoim "pałacu umysłu" i milczy, czasami godzinami, odcinając się w ten sposób od świata "realnego". Potrzebuje tego, oderwać się od wszystkiego i uciec, nawet w ten sposób. Odpoczywa. Swój pałac rozbudował, każde piętro, strych, czy nawet zakazane piwnice coś skrywają, ale o tym już potem. To wiąże się z jego przeszłością, tym co go ukształtowało, uczyniło taką, a nie inną istotą. Jego seksualność to bardzo delikatna sprawa. Jest demiseksualny, poczuje coś dopiero wtedy kiedy obdarzy kogoś mocną więzią emocjonalną, a to do tej pory nie zdarzyło się. Czasami zastanawia się jakby to było zakochać się... potem  uświadamia sobie, że być może nigdy to nie będzie możliwe. Czasy są niepewne, nie powinien myśleć o sobie, to niegodne. Kaja sam siebie za takie niewinne grzechy, pragnienia, odrzuca je od siebie, okłamując sam siebie, że to już ostatni raz. Więcej tak już nie będzie. Wierzy w to... bardzo... przynajmniej do następnego takowego razu. Poświęcenie, praca, perfekcjonizm. Trzy "P", które go określają, a w tym wszystkim jego emocje, te które akceptuje, te których się boi i również te, które odsuwa od siebie.

Magia i bronie magiczne



Umiejętności

Ukończone studia medyczne, zdobyte specjalizacje neurochirurga, na samym początku z chirurgii ogólnej potem zaś poszerzone o wiedzę z neurochirurgii
Znajomość anatomii ptaków, opieki nad krukami od momentu wyklucia się z jaja. Tresura młodych osobników, czasami do tego stopnia by słuchały odpowiednich, prostych rozkazów.
Geniusz muzyczny, wybitnie gra na fortepianie, potrafi również komponować. Kocha i nienawidzi grać, czasami porównuje to do nałogu. Dzięki dobrej pamięci wzrokowej szybko uczy się nowych melodii i nut.
Zna biegle, oprócz rosyjskiego, język polski, angielski oraz migowy. Oprócz tego zna łacinę w stopniu koniecznym dla profesora medycyny, skupiając się bardziej na pojęciach czysto medycznych.
Posiada prawo jazdy kategorii K (na jazdę konną wierzchem). By poruszać się sprawniej po Warszawie kupił sobie parę lat temu spokojną klacz. Całkiem nieźle sobie radzi w siodle i nie odczuwa zbytnio skutków przebywania w nim paru godzin. Wie jak obchodzić się z koniem, jak opiekować się nim.

Słabości

Nie umie przejść obojętnie obok rannego. Czasami przez to naraża sam siebie na wielkie niebezpieczeństwo. Dość łatwo można zwabić go w ten sposób w pułapkę. Ceni ludzkie życie ponad swoje.
Zdarza mu się rozumieć jakiś żart, słowa wypowiedziane w innym tonie, zbyt dosłownie. Nie do końca pojmuje ludzi, mimo, że teoretycznie spędził z nimi większość swego życia.
Ma bardzo wrażliwy słuch, to nie tylko zaleta, ale i słabość. Jako pianista ma czulszy słuch, a przez to można sprawić mu łatwiej ból pewnymi tonami, głośniejszymi dźwiękami. Nawet fałsz w grze sprawia mu ból.

Historia

Rodzice, fortepian, wypadek i amnezja
Chłopiec urodził się w bardzo wpływowej i bogatej rodzinie. Jego ojciec jest kuzynem, dość bliskim, obecnie władającego króla. Już czuć tą błękitną krew, mimo, że do korony bardzo daleko. Chłopczyk wychowywał się więc w dobrym domu, pełnym wartości, szanowania rodziny, przodków oraz historii. Jak na małego arystokratę przystało odbierał prywatne lekcje gry od kiedy skończył trzy latka. Matka, która od zawsze kochała muzykę, lecz sama nie mogła grać, uparła się, że jej jedyne dziecko będzie się kształcić w tym kierunku. Zatem zatrudniono nauczyciela. Pokazano maluszkowi wiele instrumentów, ale to właśnie fortepian stał się jego pasją i miłością na lata. Malutkie maluszki elfa z początku radziły sobie dość opornie z wielkimi klawiszami, ale miał w sobie bardzo wiele uporu i determinacji. Prosta postawa i godziny spędzone przy instrumencie sprawiły, że matka promieniała z dumy, ojciec zaś wzdychał cicho ubolewając nad swym malutkim syneczkiem. Uznano nawet, że jest geniuszem muzycznym i jak każdy przedstawiciel tej, lub podobnej grupy, miał swe ułomności. Takim czymś było zdrowie dziecka. Od najmłodszych lat charakteryzował się bardzo słabą odpornością, bardzo często łapał infekcje, przez co rodzice zdecydowali się na edukacje w domu. Tak więc nie chodził do szkoły podstawowej, nie miał też kontaktów z rówieśnikami, wszystko po to by zminimalizować ryzyko. Maił prywatnych nauczycieli i indywidualny tryb nauczania, skupiony głównie na muzyce. Chłopiec mimo, że był leczony za pomocą magii wciąż łapał nowe infekcje. Stan ten uległ zmianie dopiero kiedy zaczął wchodzić w okres dojrzewania. Pewnie dlatego też rodzice zdecydowali się wysłać go do liceum. Gdyby wiedzieli czym się to skończy nigdy by nie podjęli tej decyzji. Na początku nic, zupełnie nic nie wskazywało na zbliżające się nieszczęście. Uczył się dobrze, ba, nawet bardzo dobrze. Nadal miał prywatne lekcje, dzięki którym o wiele łatwiej przychodziło mu przyswajanie wiedzy. Pierwszy rok... drugi... ostatni. Skończył liceum z wynikiem wzorowym, jednak osobiście nigdy nie odebrał świadectwa. Jednego z ostatnich dni szkoły, kiedy praktycznie nic już ciekawego się nie robi, a obecność po maturach nie jest obowiązkowa, koledzy z klasy wmówili mu, że znaleźli ranną dziewczynę, nie wiedzą co z nią zrobić. Bez słowa poszedł z nimi. Do dziś nie pamięta jak to się stało, że nie obronił się przed paroma napastnikami. Miał szanse uciec, ale czemu tego nie zrobił. Co się stało, że młody elf skończył poważnie pobity, do tego zgwałcony i zostawiony samego sobie, tego do dziś nikt nie wie. Jednak jedno jest pewne, z jakiś powodów stał się ofiarą, a skutkiem tego była jego amnezja. Do dziś nie pamięta prawie nic ze swej przeszłości. Sami rodzice nie potrafią sobie wybaczyć, że dali swego ukochanego syneczka do katów...


Studia, praca, szpital oraz ponownie uczelnia
Dostał się na Warszawski Uniwersytet Medyczny mając skończone dwadzieścia lat. Opóźnienie było spowodowane jego złym stanem psychicznym i fizycznym. Cały czas był pod stałą opieką psychologa. Skończył medycynę z wyróżnieniem. W czasie studiów odbywał praktyki w prywatnej klinice, co było nie tylko zasługą jego wyników w nauce. Staż, oraz późniejsza praktykę, która doprowadziła go do zdobycia specjalizacji chirurga ogólnego, odbywał w warszawskim szpitalu. Po zdobyciu tegoż uprawnienia postanowił zwolnić tempo swej kariery, jednocześnie ubogacić ją w naukowe doświadczenia. Zaczął udzielać się bardziej na swej macierzystej uczelni, zaczął publikować artykuły, z czasem nawet napisał książkę i zaczął wykładać. Praca w szpitalu pozwoliła mu odkryć swoją nową pasję, którą była neurologia. Zdobycie drugiej specjalizacji trwało dłużej niż tej pierwszej, było to spowodowane mniejszą ilością godzin w szpitalu, które wykorzystywane były dla uczelnię i pracę naukową. Poświęcał się pracy, zawodowej, naukowej, ale nie kosztem snu czy odpoczynku, którego potrzebował jego organizm. Mimo, że urlop dla niego był pojęciem abstrakcyjnym, wykorzystywał wolne dni na aktywny wypoczynek i odsypianie "nocek". Praca była też jego pasją, czymś co sprawiało, sprawia do dziś, że jest szczęśliwy i spełniony. Podobno jeśli kocha się swoją pracę, to nie jest praca. Czasami pojawiały się problemy natury "technicznej", sytuacje stresowe, kiedy to nie pacjenci, lub ich rodziny, w jakimś stopniu przeszkadzali mu, ale nigdy nie żałował podjętej decyzji, że zostanie lekarzem. Powołanie, to słowo idealnie oddawało jego poświęcenie dla pracy i ludzi. Tak wyglądało jego życie zawodowe jako lekarza. Miał jednak też prywatne, mniej znane i ujawniane w towarzystwie w którym się kręcił elf. Około dziesięć lat temu rzucił karierę lekarza dla czegoś o wiele ważniejszego. Nie zrobił tego nagle i od razu, stopniowo odchodził od tego co kiedyś było jego pasją i życiem. Czy tego żałuje? Nie. Droga, którą obecnie kroczy była mu pisana od urodzenia, jest tego świadomy i dumnie kroczy nią.

Kruki, fortepian, pożegnanie medycyny oraz Zakon Łabędzia.
Mniej więcej dziesięć lat temu elf odkrył dwie rzeczy, po pierwsze kruki, a po drugie powołanie do Zakonu. O tyle ważne w tym wszystkim jest to, że te dwa wydarzenia pokryły się ze sobą. Samo piękno ptaków podziwiał od, prawdopodobnie, dziecka, jednak samą tematyką zainteresował się pewnego dość pochmurnego dnia. Nie pamięta dziś czemu owego, pamiętnego dnia, przebywał tak daleko od Warszawy, jednak do dziś utkwiły mu w pamięci dwa detale. Kruki i biały mundur Zakonu, który budził w nim lęk, większy niż same potwory z którymi w pewnym sensie sami posiadacze owych odzień "walczyli". Strach, szacunek, ale i dziwnego rodzaju ciekawość pchnęła go w stronę elfa. Szczytem bezczelności był sam fakt iż zaczął pytać, był przecież tylko istotą wychowaną przez ludzi. Czuł, że to już nie odwaga, ale głupota popycha go tego, ale ku jego zaskoczeniu dostał odpowiedzi na pewne swe pytania. Na pożegnanie elf obiecał, że wyśle wiadomość krukiem. Zaszczyt czy wręcz wyśmianie? Oczekiwanie i sama ekscytacja z tym związana były z każdym dniem większe. Wytresowany kruk do tego stopnia, by trafił w określone miejsce, z wiadomością przywiązaną do jego nóżki. Sama tematyka tak bardzo zaintrygowała lekarza, że postanowił zająć się osobiście tymi ptakami. Najpierw było to niewinne zainteresowanie, krótkie rozmowy z ornitologami, potem jednak przerodziło się to w jego pasję życiową. Zaczął zajmować się pojedynczymi osobnikami od pisklęcia. Nie obyło się przy tym bez błędów czysto wychowawczych i wielu konsultacji z ornitologami i weterynarzami, ale w końcu udało mi się nauczyć tego jak powinien zajmować się tym konkretnym ptakiem, nie tylko jak sprawić by wyrósł na zdrowego osobnika, ale również jak go trenować, by słuchał jego poleceń.

Wracając jednak do tego konkretnego kruka i wiadomości, którą przyniósł na swej nóżce. Po tygodniu od otrzymania listu spotkał się z przedstawicielem Zakonu. W tym momencie sam elf wiedział o lekarzu więcej niż ten o sobie, nawet o tym kim byli jego elfi rodzice, jednak tą konkretną wiedzę zachował dla siebie. Z długiej rozmowy dało się wyciągnąć parę wniosków. Po pierwsze było coś w lekarzu co zainteresowało Zakon, nie tylko jego pochodzenie i więzy krwi, ale coś jeszcze, w nim samym. Do dziś nie wie co to było, ale tego dnia zyskał nauczyciela, a praca zawodowa odeszła na odrobinę dalszy tor, by w końcu odejść w zapomnienie. Urlopy wcale nie były okresami błogiego lenistwa, tak jak niektórzy uważali, jednak on nie zdradzał bardzo długo nikomu, że powoli stawał się częścią Zakonu. Kiedy urlopy zmieniły się w wypowiedzenie, był to ten moment kiedy poczuł powołanie do służby. Nie. On to poczuł dużo wcześniej. Moment w którym pogodził się ze swoim powołaniem.

Kruki, Zakon i muzyka. Grając najlepiej pokazuje swe emocje, tworząc otwiera się na świat i wszystko co może mu zaoferować. To bardzo ważny aspekt życia elfa. To muzyka go dopełnia, uwrażliwia i sprawia, że odpoczywa psychicznie. W niej ma swoją ucieczkę przed wszystkim czego nie potrafi zrozumieć czy zaakceptować. To właśnie ona jest miłością jego życia, czymś czego nigdy nie doświadczy i nie poczuje od drugiej istoty. Czasami tak bardzo brakuje mu bliskości kogoś żywego, samej rozmowy z kimś kto by go rozumiał w pełni. To wszystko zastępuje mu muzyka. Czasami, kiedy jego psychika nie daje rady z wszystkim, kiedy dzień jest o wiele gorszy od innych to w muzyce znajduje swoją północ i południe, swój wschód i zachód słońca. W w niej jest "cień" w słoneczny dzień, kiedy chce się po prostu wypocząć, uciec od nękających, niczym promienie słońca, problemów. Muzyka jest odpoczynkiem, Zakon powołaniem, a kruki? Ptaki są dziś jego przyjaciółmi, dziećmi, które wychowuje i obdarza swoją miłością. Taki właśnie jest. Nie tęskni. Nie żałuje. Gdyby mógł przeżyć swe życie jeszcze raz to zapewne walczył by lepiej by uniknąć gwałtu, który czasami objawia mu się w koszmarach, ale nic po za tym. Decyzje które podjął, medycyna, którą wybrał, by potem porzuć, to jego droga. Jego katharsis.

Ciekawostki

Kocha ptaki, szczególnym zamiłowaniem obdarował kruki. Uważa je za istoty prawie idealne. Ceni ptaki za wolność, umiejętność latania, ale również fakt, że niektóre z nich łączą się w pary na całe życie. Nawet to jak opiekują się pisklętami zachwyca go. Mógłby patrzeć na niebo, szukając na nim ptaków, całymi godzinami. Jest w tym zakresie bardzo cierpliwy. Skoro kruki, to również kolor czarny, toleruje go na pewien swój dziwny sposób. Kocha i nienawidzi jednocześnie. Sprzeczności, które na swój dziwny, być może niepojęty dla ludzi, sposób się uzupełniają. Cierpliwy i skromny, ale nawet on lubi jak się do niego zwraca w pewien sposób. Dla osób obcych będzie to proszę pana profesora, a dla ludzi, których wpuścił do swego świata bardziej, odpowiedniejszą formą będzie jego imię, nawet zdrobnienie go. Nazwanie go krukiem jest największym komplementem, jaki może sobie wymarzyć. Na takie coś, zawsze, lub prawie zawsze, o ile jest to mówione w pozytywnym brzmieniu, rumieni się. Na jego bladej, wręcz porcelanowej cerze, jest to bardzo widoczne. Nawet uśmiecha się. Jednak to tajemnica, którą znają nieliczni. Nie zdradza się przecież czegoś tak bardzo intymnego. Prawda? Lubi pisać listy, ale też uwielbia je dostawać. Ten moment oczekiwania, ekscytacji kiedy w końcu otwiera się kopertę, złaknione słów oczy przesuwają się niecierpliwie po tekście. Lubi też garnitury, ogólnie wszystko co jest elegancko uszyte, biel, czerń, odcienie szarości, ale również granatu. Czasami, kiedy zastanawia się nad czymś dłużej, przygryza lekko dolną wargę swoich ust. Robi to nieświadomie, podobnie jak wtedy kiedy przesuwa dłonią po swoim policzku. Kolejną miłością jego życia, obok ptaków, są książki. Można spokojnie nazwać go bibliofilem. Ma bardzo dobrą pamięć wzrokową i słuchową, szczególnie do tego co przeczytał, zachwyciło go w pewien sposób, poruszyło jego serce. Zatem na zakończenie. Zachwycają go ptaki, zapach, dotyk kart ksiąg, ale również piękno ludzkich oczu. Ostatnie jednak jest zakazaną przyjemnością, on sam wydał sobie ten rozkaz. Nie może tego robić. Czemu? O to już trzeba go osobiście spytać. Ma bardzo dobrą pamięć słuchową i wzrokową. Szybko przyswaja nową wiedzę i umiejętność, szczególnie z zakresu medycyny.  


Ostatnio zmieniony przez Dymitr dnia Sro Sie 23, 2017 5:03 pm, w całości zmieniany 8 razy

 
Dymitr "Kruk" Romanow
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Lichy to kruk, co zdobycz z rąk wypuszcza.
» Elden Mormont

Skocz do: