Szybkie Menu

Livia Mien'harel
avatar

PisanieTemat: Livia Mien'harel   Wto Sie 15, 2017 6:19 pm


Livia Mien'harel

» Data i miejsce urodzenia:150 lat

» Rasa:elf

» Szarża:major

» Praca │ Funkcja:Królewski Geograf

» Stan cywilny:wdowa

» Wyznanie:Oficjalnie - Ateistka. Prawda jest natomiast taka, że wciąż hołduje wierze elfickiej,
którą większość z jej pobratymców zostawiła za sobą, w rodzimym Planie.

Wygląd

There's a war inside my head
sometimes I wish that I was dead, I'm broken,
So I call this therapist and
she said "girl, you can't be fixed, just take this"

To, co można powiedzieć i Livii na pierwszy rzut oka to to, że nie do końca wygląda jak typowa elfka. W końce te powinny być smukłe, niczym młode brzózki i sięgające niemal nieba. Do tego o anielskiej wręcz powierzchowności, wliczając w to jasne, złociste lub srebrzyste włosy i oczy duże, wszelakiej barwy, ale zdecydowanie jasne. Cera powinna jaśnieć, nie posiadać jakichkolwiek skaz, a samo spojrzenie powinno roztaczać łagodność na kilometry i swoim wyrazem zaglądać w ludzkie serca, by nieść im ukojenie.
Chuja, a nie.
Nie można powiedzieć, że wszystko poszło nie tak, bo Livia za dziecięctwa rzeczywiście przypominała taką młodą brzózkę, która na pewno wystrzeli pod niebo, a włosy tylko odróżniały ją na tle większości. Buzię też miała gładką, a oczy wielkie jak u sarny i roześmiane.
Z czasem jednak okazało się, że do nieba będzie jej na prawdę daleko, albo nawet i nie po drodze. Nie należy do lwiej części społeczeństwa, jeśli o to chodzi; jest niska, a do tego drobna, chociaż charakterystycznej, elfickiej proporcji ciała nie można jej odmówić, nawet jeśli lata ćwiczeń i praktyk dobudowały do tego tkankę mięśniową.
Kolejną rzeczą, która w sumie została już wspomniana, są włosy: kruczoczarne, kojarzące się raczej swoją barwą z najciemniejszymi odchłaniami, jakie oczy ludzkie, i nie ludzkie, widziały. Można chyba śmiało powiedzieć, że są jej chlubą; gęste, skręcające się często w pukle i zazwyczaj noszone luźno, sięgają do ramion.
W kontraście do tego należy postawić to, czego zazwyczja nie da się zakryć ubraniem; twarz i przyklejone do niej oczy. Karnację ma bardzo jasną, odcinającą się znacząco na tle ciemnych loków, nieco tylko upstrzoną piegiami na policznach i nosie, które pokazują się od nadmiaru słońca. Oczy z kolei są chłodne, przypominające dwie, niezwykle jasne bryłki lodu, które przenikając spojrzeniem na wskroś. Wyglądają jednak na nieustannie zmęczone przez to, że są podkrążone i zaczerwienione.
Trzeba jej jednak przyznać, że jeśli chodzi o ogólną atrakcyjność, to nie można jej tego odmówić. Jest ładna - śliczna więc, nawet jeśli jej pobratymcy dostrzegają wszelkie drobne defekty w jej wyglądzie, to dla ludzkiej rasy wciąż jawi się jako ktoś zbliżony do Królewny Śnieżki, w końcu ona tez była czarnowłosa, o błękitnych ślepiach i wyrwana z zupełnie innej bajki.
Jest jednak coś, czego Livia już nie posiada, w przeciwieństwie do innych elfów. Jest to para spiczastych uszu. Tak, pary nie ma, ale przynajmniej zostało jej jedno. Górna część małżowiny lewego ucha, ta spiczasta część, którą posiadają wszystkie elfy, została ścięta, pozostawiając nieprzyjemnie wyglądającą bliznę, za którą szrama ciągnie się przez skroń do brwi.

Charakter

I've been searching city streets trying
to find the missing piece like you said,
And I searched hard only to find
there's not a single thing that's wrong with my mind

Można by krzyknąć: szalona! Nieobliczalna! Niestabilna! BOŻE UCHOWAJ!
Skąd taka osoba w ogóle wzięła się w wojsku. Co za palant ją wpuścił i pozwolić przebywać z innymi ludźmi?
Możnaby, ale tak źle jeszcze nie jest.
Powiedzmy sobie wprost; to, co zmieniło Livię, było pojawienie się na Ziemi. Tam, na s w o j e j z i e m i, była jedną ze swojego ludu. Kochała, okazywała szacunek, współczuła i roztaczała wokół siebie tę miłą, miękką aurę, którą można było niemal namacać i owinąć się niczym kocykiem.
Potem była wojna.
Była brutalność i krew lejąca się hektolitrami. Jej współbratymcy ginęli. Tych, których kochała, których szanowała i serce darło jej się w rozpaczy i smutku. Tragedie zawsze zmieniały - wypaczały charaktery i sprawiały, że ci, których znaliśmy, zmieniali się nie do poznania. Mówi się, że ludzie się nigdy nie zmieniają, ale to gówno prawda. Nasze preferencje może i pozostają niezmienne, ale zaczynają je oplatać zupełnie inne rzeczy. Delikatność zmienia się na brutalność, a poukładana panna zmienia się w starego wojownika, któremu już wszystko jedno i który widział wystarczająco dużo.
Niechętna - pierwsze co widać w jej oczach, to niechęć. Nieważne czy patrzy na wojska wroga czy na obóz przyjaciela - to co ma wtedy w głowie to głównie lista 'przeciw' czyli powodów dla których nie chce jej się wchodzić w interakcję z tym czymś. Można powiedzieć, że wynika to ze zwykłego zmęczenia - spotkała w swoim życiu na prawdę wielu osobników i strasznie sporo z nich okazało się skończonymi chujami, którzy wiedzą lepiej. Szczególnie dużo okazało się panoszyć w wojsku, ale najpewniej wynika to z faktu, że lwia jego część to ludzie.
Brawura - brawura to ten dziwny, śmieszny stan znajdujący się między głupotą, a bohaterstwem. Bardzo dużo osób patrzy przez to na nią krzywo, bo nie raz wpakowało ją to w niezłe kłopoty, ale też równą ilość razy okazało się, że jej akcje były innym na rękę. Ma wrażenie, że to właśnie przez tę cechę w pewnym momencie w Husarii mieli jej dość i awansowała na Królewskiego Geografa. W końcu na tej pozycji mogła narażać głównie tylko siebie.
Czarująca - pomijając te wszystkie negatywy, te wszystkie wady, za które powinno się wywalić na zbity pysk z szeregów organizmu tak zorganizowanego jak wojsko, to potrafi być na prawdę czarująca. Jest na prawdę w wysokim stopniu świadoma siebie - swoich wad, swoich zalet, a także swoich możliwości. Potrafi mówić w odpowiedni sposób, kiedy uważa to za konieczne, tak samo jak potrafi odpowiednio się zachowywać czy poruszać.
Słabość w siłę - elfka nauczyła się cały swój ból i smutek przekształcać w coś znacznie gorszego - w emocje negatywne. Najczęściej przeistacza się to u niej we wściekłość, którą wkłada w fizyczne akcje. Jest to cecha najpewniej związana z jedną z jej mocy; albo z niej wynikająca, albo będąca jej przyczyną. Livia sama tego nie wie.
Ciekawość - ciekawość to pierwszy stopień do piekła, a elfka nie raz już na tym stopniu się kręciła, nie wspominając o pokonaniu paru kolejnych. Zawsze jednak w ostatniej chwili udawało jej się wracać do samego wejścia i na odpowiednią odległość. Jest cholernie ciekawa - większość jej akcji podszyta jest zwykłą chęcią zgromadzenia informacji, co skutkuje częstymi prowokacjami różnego typu.
Niewyparzona gęba - w pewnym momencie życia doszła do wniosku, że nie wszystkim da się dogodzić. Ba! Nie ze wszystkimi warto rozmawiać, a grzeczne stanie i przytakiwanie głową jest zbyt męczące. Nauczyła się więc mówić ludziom 'spierdalaj' i od tego czasu czuje się o wiele lepiej. Umie się kłócić o swoje racje chociaż trzeba jej przyznać, że nigdy nie robi tego, kiedy nie jest ich pewna. Jednocześnie niezwykle stara się szanować swoich przełożonych, więc jeszcze chyba nigdy nie zdarzyło się jej uraczyć pyskówką kogoś, kto miał nad nią władzę.
Patrzę więc jestem - typ człowieka, który umie obserwować. Bardzo często dostrzega detale otoczenia, na które nikt nie zwraca uwagi, chociaż zazwyczaj jej umiejętność ogranicza się do obserwowania ludzi. Na podstawie szybkich oględzin jest w stanie stwierdzić jak bardzo danej osoby nie lubi i czy w ogóle warto z nią rozmawiać. Taki typ, co widzi i wie.
Elfia - czasem jednak, gdy jest sama, widać w niej tę łagodność. Tą miękkość i tęsknotę do natury. Jest niezwykle sentymentalna, jeśli chodzi o korzenie i rodzimy Plan, przez co odmówiła przyjęcia religii chrześcijańskiej, dla formalności opowiadając się za ateizmem.
Tolerancyjna i pełna szacunku do tradycji - nie znaczy to jednak, że nie potrafi uszanować wierzeń innych. Jeśli o to się roznosi, to ile ktoś nie spróbuje jej na siłę do czegoś przekonać, może liczyć się z jej zrozumieniem, a nawet i wsparciem.
Cel uświęca środki - wisienka na torcie, można by powiedzieć. Jest Królewskim Geografem i wie, jaki ma cel. Jest w niezwykły sposób oddana swojej pracy i jej celowi. Jeśli ktoś próbuje ją odciągnąć od zrealizowania zadania, bo 'ryzyko za duże', najpewniej dostanie przyszpilony lodowatym spojrzeniem i paroma nieprzyjemnymi słowami. Jest w stanie poświęcić na prawdę wiele, nawet swoje własne życie.

Magia i bronie magiczne
#1
Nazwa:  Berserk
Typ: Czar
Wygląd: Miejsca ran zaczynają 'parować' w wyniku mobilizacji tkanek to pracy, a oczy zaczynają śmiecić na czerwono
Funkcja: Moc z której Livia korzysta tylko, kiedy zajdzie taka konieczność, czyli kiedy zostanie przyparta do muru. Ma ona działanie dwupoziomowe - po jej aktywowaniu rany elfki goją  się w pewnym stopniu (zależnym od tego, jak bardzo są poważne. Ogólnie ma to na celu powstrzymanie wszelkich krwotoków wewnętrznych lub uleczenie częściowe wszelkich obrażeń, które zagrażają w znaczącym stopniu jej życiu, chociaż proces oddziałuje na całe ciało; przy okazji więc siniaki i drobne zadrapania zniknął. Co zaś się tyczy złamań, moc nie nastawi żadnych przemieszczeń), potem natomiast zwiększane są limity nałożone na ciało, dzięki czemu staje się szybsza, silniejsza i bardziej wytrzymała na kolejne obrażenia.
Limit: Jeden post - leczenie; podczas którego Livia ma ograniczone możliwości poruszania się na tyle, na ile głębokie są jej rany, dwa posty -działanie wzmacniające całego ciała (od aktywacji do zakończenia mijają 3 posty) Przerwa - 2 posty.

#2
Nazwa: Skan otoczenia
Typ: Czar
Funkcja: Zeskanowanie otoczenia w promieniu 10 metrów pod względem składu gleby, powietrza, okazów roślinności, ewentualnych form życia, aur i map myśli. Zeskanowane składniki mogą potem zostać pokazane na planie kuli, którego użytkowniczka jest centrum, w formie holograficznych zapisów lub dźwięków. (może też zeskanować pojedynczy aspekt otoczenia) Skan jest bardzo dokładny jeśli chodzi o położenia i umiejscowienie, a zebrane danie od razu pojawiają się w głowie elfki.
Wygląd: Kiedy moc zostaje aktywowana - dookoła Livii rozchodzi się delikatny, ledwo wyczuwalny podmuch powietrza, będący spowodowanym energią rozchodzącą się z jej ciała (kiedy skoncentrowana jest na jednym espekcie, energia przemieszcza się tylko w jego kierunku). Pokazanie zgromadzonych informacji - Livia staje się centrum, wokół którego obracają się informacje w formie, jakiej sobie zażyczy. Wszystko 'składowane' jest w jej umyśle, więc przekonwertowanie obrazu na tekst nie jest problemem. Obraz w formie hologramu może zostać wyświetlony na bazie mapy, pojedynczego obrazu, lub samego dźwięku, który został też zeskanowany. Wszystko tak na prawdę zależy od użytkowniczki; to jak zostanie pokazane i jak duży skrawek informacji to będzie.
Limit: Jeden, dwa posty działania - w zależności od potrzeb. 1-2 posty przerwy - w zależności od tego jak długo korzysta z mocy.

#3
Nazwa: Teleporter
Typ: Czar
Funkcja: Natychmiastowe przenoszenie z miejsca na miejsce jej, osób których dotknie lub przedmiotów. Musi tylko wiedzieć gdzie dokładnie chce teleportować i jak wygląda mniej więcej otoczenie (aby nie teleportować w środku, na przykład, ściany)
Wygląd: Po prostu znika siebie lub coś, a następnie to, lub ona, pojawia się w innym miejscu. Przypomina to trochę zakłócenia obrazu, zarówno w momencie zniknięcia jak i pojawienia się.
Limit: Ogólnie ograniczenie - jednorazowe użycie mocy na post.
-Przeniesienie przedmiotów,ludzi i zwierząt do 800kg* (może maksymalnie teleportować cztery osoby na raz(włącznie z sobą), jeśli nie przekraczają limitu wagi [razem z ciuchami i resztą bambetli]) - ograniczenie czasowe: 2-3 posty zależnie od odległości lub masy obiektów, ograniczenie odległościowe: 100m.
-Przeniesienie samej siebie; przeniesienie na nie więcej jak w promieniu 5 metrów - raz na post, przeniesienie od 5m do 20m - przerwa jeden post, przeniesienie od 20m do 100m - przerwa 2 posty.
ProTip: Teleportacja w zonie może nieść za sobą konsekwencje, które zależą od inwencji twórczej MG.

#4
Nazwa: Zagubione Ścieżki (moc obowiązkowa)
Funkcja: Moc pozwalająca geografom wyznaczać bezwzględne kierunki świata nawet w warunkach chaosu przestrzennego. Dzięki temu geograf zawsze jest w stanie znaleźć właściwą drogę i nigdy się nie gubi. Aby wykonać czar, należy głęboko skoncentrować się i rzucić pławy kardynalne - magiczne kulki, które zawsze wyznaczą odpowiedni kierunek.

#5
Nazwa: Rytuał Przejścia (moc obowiązkowa)
Funkcja: Szczególna moc zapewniająca geografom możliwość wtargnięcia do obcego Planu nawet bez posiadania Klucza Przejścia. Rytuał ten bywa długotrwały oraz, co gorsze, za każdym razem może wymagać innych elementów, zależnie od Planu, do którego prowadzi Przebicie. Czasami niezbędne są odpowiednie słowa, układ planet, pogoda, odtańczenie specjalnej choreografii lub wypełnienie innych warunków. Przygotowania bywają więc niekiedy długotrwałe i żmudne. Geografowie jako jedyni są w stanie dokonać Przejścia bez Klucza, zawdzięczają to swoim tatuażom.

#6
Nazwa: Skarga
Typ: Broń
Funkcja: Broń której ostrze wytwarza energię - dla przeciwnika niezwykle gorącą, a kontakt z nią powoduje poważne poparzenia; stopień zależy od głębokości rany lub czasu kontaktu z ostrzem. Tak spowodowane obrażenia ciężej jest wyleczyć i są bardziej podatne na zakażenia, do tego są o wiele bardziej bolesne.
Wygląd: Jest to szabla, a dokładniej scimitar, wykonany z Mithrilu, o trzonie pokrytym skórą rekina, dzięki czemu 'klei' się do ręki i pewniej w niej leży. Ciemne, niemal czarne ostrze zaczyna jaśnieć fioletowawym światłem, kiedy moc zostaje aktywowana.
Limit: bez ograniczeń jako normalna szabla : 3 posty używania, 2 posty przerwy

Umiejętności
Akrobatka - lata, długie i pracochłonne, spędzone na treningach zaowocowały wypracowaniem niezwykłej gibkości ciała, które potrafi wykorzystać do robienia uników czy szybkiego atakowania. Zwinność i szybkość pomaga jej w większości wypadków nie dać się po prostu zabić tym większym i silniejszym przeciwnikom, którym w jej wypadku jest na pęczki. Nie chwali się jednak tym, kiedy nie musi. Nie zrobi dwóch salt w tył przy obozowym ognisku lub szpagatu dla pokazania swoich umiejętności. Jest niezwykle oszczędna w ruchach i wykorzystuje to tylko wtedy, kiedy jest korzystne i konieczne.
Survival: To można jeść, a po tamtym dostanie się sraczki. Z kolei to zwierzątko jest całkiem smaczne, kiedy upiecze się je nad ogniskiem. Z tego będzie dobra rozpałka, a to zaczadzi mnie trującym dymem. I tego typu sprawy. Wie, jak radzić sobie w głuszy. Wie, że mech rośnie po północnej stronie drzew i inne takie. W każdym razie - w dziczy nie umrze, tak samo jak inni nie umrą z nią, o ile będą jej słuchać.
Prawo jazdy kategorii K: zdane za pierwszym podejściem. Ludzie mówią, że urodziła się w siodle, cokolwiek to znaczy, bo Livia szczerze wątpi, by jej matka podjęła się takiej zniewagi na rzecz zdolności córki. Opanowała także dżygitówkę, dzięki czemu czasem zdarza jej się robić rzeczy dla innych niedorzeczne i niemożliwe.
Mistrzowskie posługiwanie się bronią białą
Przeszkolenie wojskowe


Słabości
Temperament: Bywa drażliwa i nieco zbyt gwałtowna. Nie - nie wybucha po pięciu minutach rozmowy, ale czasem, kiedy zbierze się tego wszystkiego zbyt dużo, zdarza jej się powiedzieć lub zrobić za wiele. Są to jednak przypadki sporadyczne.
Dziecko wojny: Jest w wojsku od początku. Od momentu, kiedy pojawiła się w Planie Ziemia. Był tutaj też jej brat, ukochany i przyjaciele. Wszyscy zginęli, a Livia została sama. Patrzenie na śmierć niemal codziennie sprawiło, że przestało ją to wzruszać. Jest niezwykle chłodna i przyziemna, jeśli o to chodzi. Próżno doszukiwać się już w jej oczach łez czy smutki, kiedy ginął jej towarzysze, przez to niektórzy postrzegają jako tą bez serca.
Ludzie: są jej słabością. Zawsze patrzy na nich wilkiem. W końcu to człowiek postanowił ją uczłowieczyć i urżnąć oboje uszu. Na szczęście tylko na jednym poprzestał, ale i tak... ma wrażenie, że wszyscy mają w głowie to samo i patrzą na elfy krzywo. Człowiekowi o wiele trudniej zdobyć jej zaufanie i niemal zawsze będzie wietrzyć z ich strony podstęp.

Historia

I'm tired of trying to be normal,
I'm always over-thinking
I'm driving myself crazy,
So what if I'm Fucking crazy

Plan Ziemia okazał się nieść za sobą samo cierpienie, jakby poziom jego przesiąknięcia nim zaczął emanować na wszystko i wszystkich.
Kiedy jej elfia, obca stopa postała na równie obcej ziemi, wielu ludzi reagowało na nich, na elfy, umiarkowanie. Oczywiście - była radość, ale była też zawiść. W czym bowiem niby te długouchy były od ludzi lepsze? Swoją kornie zgiętą postawą czy dłońmi wzniesionymi do modlitwy? Przecież nie mogły być polskie niż najbardziej polski polak. A jednak... U niektórych pokazała się zawiść, ale czego można innego spodziewać się po ludziach? W końcu ich serca są niewielkie. Na tyle małe i ściśnięte, że ledwo mieści się w nich miłość do człowieczego bliźniego, która znalazła się tam tylko dlatego, że Bóg upchnął ją tam swoim słowem i jakby z przymusu. Dla elfów jednak nie starczyło jej u niektórych.
A na pewno nie starczyło jej u człowieka, który w pijanym widzie złapał Livię za włosy i szarpnął w tył odrywając od pracy. Nie było jej ani krztyny, kiedy zapluwając swoją brodę, posłał w jej kierunku wiązankę najparszywszych przekleństw, jakby to ona była winna całemu złu tego świata. Nie pozostało jej ani grama, kiedy złapał na nóż i przycisnął go do jej policzka ostrzegawczo, kiedy jej towarzysze chcieli go jakoś uspokoić.
Ale słowa do niego nie trafiały. Odbijały się od jakiegoś niewidzialnego muru, który dla nich, dla przybyszy, był dziwny i niezrozumiały, a przez który jeszcze nie raz miało im przyjść skakać.
Każdy kolejny ruch pijanego żołdaka był wyzbyty czegokolwiek, co niosłoby w sobie słowo Boże. Ostrze noża nie szerzyło miłości, tylko ból i cierpienie, które rozerwało w pewnym momencie jej płuca wrzaskiem i rozwarło oczy w zdziwieniu do granic możliwości. Łzy zawodu polały się po policzkach, kiedy nieprecyzyjnym ruchem oderżnął jej część lewego ucha mówiąc, że skoro miała żyć na Polskiej ziemi, to miała wyglądać jak Polka.
Niedoczekanie.
Potem był zduszony jęk bólu i głuchy dźwięk noża opadającego na trawę. Czuła jak krew leje jej się ze skroni, którą mężczyzna poharatał, kiedy zaczęła się stawiać. Kiedy uderzyła go, broniąc reszty swojej godności, bo najwyraźniej nikt nie był w stanie zrobić tego za nią. Tamten wieczór zaczął się szybko i tak samo skończył. Na początku były śmiechy, a na końcu - krzyki bólu. Coś się zaczęło i coś się skończyło.

Skończyła się niewinność. Wtedy coś w niej umarło. Bezbrzeżne rozczarowanie gatunkiem ludzkim spowodowało, że część wiary została utracona bezpowrotnie, a przez następne lata Livia tylko utwierdzała się w przekonaniu, że większość mieszkańców ziemi jest niewarta zachodu. Nie znaczyło to jednak, że niektórzy z nich nie zasługiwali na szacunek - bo tacy się oczywiście trafiali.
Zaczęła się z kolei przemiana. Miała walczyć, a wtedy wzniesiona pięść sprawiła, że nigdy nie chciała być już bezbronna i nie miała dawać innym wykorzystywać swojego zaufania. Niedługo potem też stanęła w wojsku, gdzie otoczona znaczącą ilością ludzi, zaczęła się stawać jedną z nich. O ironio! Ta, która chciała ich nie kochać i nie dać się im już nigdy zwieść przypominała ich coraz bardziej, chociażby ostrym słowem czy brawurowym podejmowaniem decyzji. Była jak ten głupiec, który złapał się we własne sidła i rozpaczliwie próbował z nich uciec, ale... nie potrafiła.

Znalazła się w husarii. Razem ze swoim bratem i razem ze swoim wybrankiem. Dwoma osobami, które szczerze kochała i które równie szybko utraciła tego samego dnia. Zginęli w boju jak 'prawdziwi bohaterowie', jak to mówili ludzie. Ale co mogło być w tym szlachetnego? Był odrażający odór śmierci, huk walki, chaos... wszystko, czego nie powinno być i na co oni nie zasługiwali, a na co ona musiała patrzeć. Sama wtedy straciła swój motor, kiedy jadąc, niby w zwolnionym tempie, zauważyła kiedy najpierw jeden, a potem drugi stracili życie.
Przysięgła sobie wtedy, że już nigdy, przenigdy, nie będzie o tym mówić i tego wspominać.

Kiedy wylizała swoje rany, nie wróciła do oddziału. Otrzymała propozycję, której nie zamierzała odrzucić i nie próbowała też zastanawiać się nad tym, czemu w ogóle taka możliwość została jej dana. Bycie Królewskim Geografem dawało jej możliwość bycia samodzielną i samowystarczalną. Bycia z dala od wojska i jego tłumów, które sprawiały, że stare demony uciskały jej serce, którego zdawać by się mogło - nie miała.


Ciekawostki

And I don't need your quick fix,
I don't want your prescriptions,
Just cause you say I'm crazy,
So what if I'm Fucking crazy,
Yeah I'm gonna show you

Matar: tak nazwała swoje wierzchowca. Sześcioletniego ogiera rasy Hunter, który jest jej wiernym towarzyszem. Znaczy to "szczęśliwa nazwa deszczu". Określenie wręcz poetyckie, zaczerpnięte z potocznej nazwy jednej z gwiazd w gwiazdozbiorze Pegaza. Matar jest maści skarogniadej i nie posiada żadnych znaczeń. Jest koniem bardzo inteligentnym i odważnym - elfka więc mało kiedy ma z nim problemy. Nauczyła go nawet paru sztuczek, jak określane przez innych wojskowych 'zdechł pies', albo przybieganie na gwizdnięcie.
Oburęczność: zazwyczaj jednak używa prawej dłoni.
Oczytana: To, że nie wyznaje formalnie żadnej religii nie znaczy, że ich nie zna. Nawet sporo o nich czytała, zna popularne święta, a jeśli chodzi o religie politeistyczne - kojarzy ważniejsze bóstwa czy stworzenia. Po prostu w pewien sposób ją to interesuje, więc regularnie poszerza wiedzę. Nie uważa się jednak za specjalistkę.
Deszcz: uwielbia kiedy pada. Uważa deszcz za oczyszczający i rewitalizujący, odnawiający siły. Kiedy pada, bardzo często po prostu siedzi tam, gdzie ją złapała pogoda, albo wychodzi na zewnątrz, jeśli w tym czasie była w środku.
To co było... już nie wróci. A ona nie zamierza o tym rozmawiać. To, co zostało na Planie Elfów nigdy nie padło z jej ust i wygląda, jakby miała być pod względem zacięta o wiele bardziej jak reszta jej pobratymców.
Metafory: z nimi radzi sobie nawet dobrze, jak na elfa, chociaż czasami wciąż ma niezłą zagwozdkę o co tym ludziom może chodzić.
Rozmowy: często rozmawia ze swoim koniem, nawet kiedy inni patrzą.
Uszy: Wiadomo już, że tak na prawdę to półtora ucha, ale w przypadku Livii, oprócz dziwnych proporcji naniesionych przez czas, jest w nich jeszcze coś jeszcze. Rusza nimi. I nie chodzi tutaj o bujanie nimi dla zabawy, bo zdawać by się mogło - jest to całkowicie poza jej kontrolą. Swoim ruchem reagują one na stany emocjonalne elfki, upodabniając poruszając się w górę, w dół lub na boki.
Podkowy z runiczną inskrypcją, model: "Sleipnir" dla Twojego konia. Kodują one czar, dzięki któremu wierzchowiec w sytuacjach awaryjnych zyskuje dodatkowej energii i przyspiesza, mogąc wynieść Livię na swoim grzbiecie z opresji. Efekt utrzymuje się przez 5 postów, a podkowy możesz aktywować pięć razy w ciągu gry.


Ostatnio zmieniony przez Livia Mien'harel dnia Pon Sie 21, 2017 1:38 am, w całości zmieniany 2 razy

avatar

PisanieTemat: Re: Livia Mien'harel   Nie Sie 20, 2017 2:05 pm

Podbijam, chyba :s

avatar

PisanieTemat: Re: Livia Mien'harel   Nie Sie 20, 2017 3:25 pm

Moja słodka Livio!

Król wraz z Rzeczpospolitą nie posiada się z radości, przeczytawszy Twoją KP. Dwie drobne uwagi:

1. "Limit: Ogólnie ograniczenie - jednorazowe użycie mocy na post.
-Przeniesienie przedmiotów,ludzi i zwierząt do 800kg* (może maksymalnie teleportować cztery osoby na raz(włącznie z sobą), jeśli nie przekraczają limitu wagi [razem z ciuchami i resztą bambetli]) - ograniczenie czasowe: 3 posty, ograniczenie odległościowe: 100m.
-Przeniesienie dwóch ludzi (lub siebie z kimś) lub przedmiotów nieprzekraczających 200kg - ograniczenie czasowe 2 posty, ograniczenie odległościowe: jak wyżej"

Trochę nielogicznie, jeżeli może przenieść do 800 kg (4 ludzi lub siebie z koniem i pierdołami) z przerwą na 3 posty, a do 200kg na 2 posty. Proponuję po prostu wyrzucić tę drugą wzmiankę, bo zawiera się w tej pierwszej. Czyli przenoszenie siebie z koniem lub siebie +4 osoby, odpoczynek 2-3 posty zależnie od odległości lub masy obiektów.

2. To tylko uwaga kosmetyczna - proponuję, aby Livia (nomen omen jednak porządnie wychowany elf z dziada pradziada, jeszcze z Planu Elfów) nie przeklinała nadmiernie.


Oprócz tego cud, miód i orzeszki, do limitów mocy nie mam zastrzeżeń. W nagrodę otrzymujesz specjalne podkowy z runiczną inskrypcją, model: "Sleipnir" dla Twojego konia. Kodują one czar, dzięki któremu wierzchowiec w sytuacjach awaryjnych zyskuje dodatkowej energii i przyspiesza, mogąc wynieść Livię na swoim grzbiecie z opresji. Efekt utrzymuje się przez 5 postów, a podkowy możesz aktywować pięć razy w ciągu gry.
Jeżeli odpowiada Ci ten prezent, dodaj go do swojej KP (np. w ciekawostkach).

avatar

PisanieTemat: Re: Livia Mien'harel   Pon Sie 21, 2017 1:29 am

1. Limity zmienione, poprawione!

2. Król się nie martwi, w końcu wciąż wiele przekleństw to te okropne metafory!

A bonus przytulam, wpisałam do ciekawostek.

avatar

PisanieTemat: Re: Livia Mien'harel   Pon Sie 21, 2017 12:20 pm

Szanowna Livio Mien'harel!
Twoje podanie o przyjęcie postaci zostało rozpatrzone
pozytywnie. Otrzymujesz na start 10 karteczek z czarem transparentnym InvisiForce 2.0 oraz 10 karteczek z czarem lakmusowym. Życzę udanej gry!


Król Polski Bolesław VI Arr'Rith

Sponsored content

PisanieTemat: Re: Livia Mien'harel   


 
Livia Mien'harel
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Skocz do: