Szybkie Menu

Offtop totalny

Kto jest najlepszym adminem?
Janusz
4%
 4% [ 1 ]
Cichocki
4%
 4% [ 1 ]
Janusz Cichocki
4%
 4% [ 1 ]
Na pewno nie Zawisza
9%
 9% [ 2 ]
Bolek z pewnością nie
4%
 4% [ 1 ]
Ani Zawisza, ani Bolek - tylko Janusz
9%
 9% [ 2 ]
#januszteam
4%
 4% [ 1 ]
Zero to kurwa, a Janusz to najlepszy admin
9%
 9% [ 2 ]
Adolf Hitler
22%
 22% [ 5 ]
Sprzedam opla
30%
 30% [ 7 ]
Wszystkich Głosów : 23
 

avatar

PisanieTemat: Offtop totalny   Wto Sie 15, 2017 3:59 pm

Bardzo ważna ankieta, proszę zagłosować i wypowiedzieć, dlaczego została taka a nie inna odpowiedź.


Ostatnio zmieniony przez Janusz Cichocki dnia Wto Sie 15, 2017 4:16 pm, w całości zmieniany 3 razy

avatar

PisanieTemat: Re: Offtop totalny   Wto Sie 15, 2017 4:00 pm

Żądam ankiety otwartej lub chociaż dodania opcji "Adolf Hitler" oraz "Sprzedam opla".

avatar

PisanieTemat: Re: Offtop totalny   Wto Sie 15, 2017 4:01 pm

^+1
I wielokrotnego wyboru.

avatar

PisanieTemat: Re: Offtop totalny   Wto Sie 15, 2017 4:14 pm

Śliwki dla każdego!

avatar

PisanieTemat: Re: Offtop totalny   Wto Sie 15, 2017 4:20 pm


avatar

PisanieTemat: Re: Offtop totalny   Wto Sie 15, 2017 7:47 pm

Kto tu kuhwa głosował na Adolfa?! xD

avatar

PisanieTemat: Re: Offtop totalny   Wto Sie 15, 2017 7:49 pm

Nie ma dowodów na to, że Adolf wiedział o holokauście.

avatar

PisanieTemat: Re: Offtop totalny   Wto Sie 15, 2017 8:49 pm

A kto nie głosował?

avatar

PisanieTemat: Re: Offtop totalny   Sro Sie 16, 2017 6:06 am

>miej kuzyna dauna
>zapierdol matce 50zł z kieszeni za gówniaka na wakacjach
>matka wkurwiona, robi dym, mówi, że to ty
>zwal winę na kuzyna dauna
>daun nie zaprzecza
>przyznaj, że poszliście do sklepu i kupiliście za te pieniądze słodycze i smakołyki
>daun nie zaprzecza
>matka przytakuje, kradzież uchodzi płazem, bo kuzynek biedny
>od tamtej pory opracowuj plan
>twój kuzyn chodzi do ośrodka pomocy społecznej i tam ma jakieś zajęcia chuje muje z innymi daunami
>skończ studia pozwalające na opiekę nad daunami
>traf do ośrodka z twoim kuzynem daunem, zapoznaj się z jego daun-kolegami
>ucz ich, że zło jest dobre
>na próbę pójdźcie opierdolić żabkę ze słodyczy i dwóch piw
>akcja udana, dauny się nauczyły
>w międzyczasie organizuj drobne kradzieże, parę razy złapali co niektórych niesfornych daunów, ale uchodziło im to na sucho
>dauny oficjalnie przeszkolone
>zaplanuj napad na bank wraz ze swoją zgrają daunów
>było ciężko, ale dauny dały radę, ja kierowałem auto a oni wbiegli do banku i wyciągneli kilkadziesiąt tysięcy euro miasto w europie, nie powiem więcej, bo stalk
>po wszystkim wracajcie do ośrodka dyrektorka myśli, że jeździmy na wycieczki i jak gdyby nigdy nic prowadź zajęcia i zabawy, masaże i fizjoterapeutyke, inne terapie
>dauny siedzą cicho, nikomu się nie chwalą
>niektórym daunom wypisz kwit o sprawności do życia społecznego, zleć im znalezienie pracy
>oczywiście byłem ich opiekunem, który ich odwiedzał i dowiadywał się jak sobie radzą, oceniając i prowadząc rozmowy i badania, przy okazji dając kolejne zlecenia, zagrażając, że nie będą mogli przyjść na terapie światełkami czy na skorzystanie z fotela masującego który był ufundowany ze środków unii xD
>parę ostatnich spraw
>napad na lombard
>jeden daun wypatrywał psów, drugi opierdalał babkę
>złapali ich, wypuścili, bo żółte papiery
>opierdolenie przez jednego z daunów, liczącego hajs w organizacji zaczynającej się na wo a kończącej na śp, grubych szekli ze średnio-dużego miasta zafałszował kwity
>niestety wpadł, bo akurat mój plan miał parę wad, dauna wypuścili, bo to pierdolony daun z żółtymi papierami, po porozumieniu oddał całą kasę i dzięki temu media tego nie nagłośniły
>głośna sprawa ostatnio: jeden z nich dostał pracę ochroniarza konwoju
>planuj przez rok jego kradzież kasetek z pieniędzmi
>8 mln zł
>do tej pory go nie znaleziono, bo to jebany down i nikomu nie przyjdzie to do głowy, że mógł to wymyślić
>pisz teraz z ciepłych krajów
>miej pod sobą armię daunów na własne zlecenie, którym wszystko uchodzi na sucho
>żyj jak król

avatar

PisanieTemat: Re: Offtop totalny   Nie Sie 27, 2017 12:22 am

Piękna pasta, panie.

BITWA O HOGWART. CZĘŚĆ PIERWSZA
W pokoju było duszno. Sięgające sufitu piętrowe lóżka, zdawały się być gotowe, by w każdej chwili runąć na barłóg znajdujący się na środku pomieszczenia. Brak okien i jakiejkolwiek klimatyzacji powodował, że dziesiątki spoconych i brudnych ciał wydawało odór padliny, która już bardzo dobrze zaprzyjaźniła się z poboczem. Migotliwe światło z licznych świec sprawiało, że zacieki na ścianach bezustannie tańczyły, a sparciałe hamaki i prycze, rzucały rozmazane cienie.
- Mam dość tej bezczynności – powiedział Seamus do Nevilla. – Siedzimy tutaj jak owce czekające na rzeź.
- Spokojnie Sem, musimy czekać na znak – Neville odpowiedział spokojnie – Nie jesteśmy w stanie pokonać śmierciożerców w otwartej walce. Jeszcze nie. Musimy czekać na Harrego. On na pewno będzie miał plan.
- Jebać Harrego! – krzyknął Andrzej – Noż kurwa, ludzie, co jest z wami nie tak? Harry to, Harry tamto, Harry sramto! Czy to jest wasz pierdolony bóg? Spójrzcie na to wszystko!
Andrzej, student z wymiany z szóstego roku, powiódł swoim ogromnym ramieniem po pomieszczeniu.
- Myślicie, ze wasz bóg, chciałby, żebyśmy żyli teraz jak zwierzęta? Tarzali się we własnym łajnie i takie samo łajno jedli?
- Właśnie. Jak to jest, że Pokój Życzeń jest w stanie stworzyć wszystko czego możemy sobie zapragnąć, poza czystymi ubraniami i działającym węzłem sanitarnym? – Dodała Cho, spoglądając w kąt pełen przelewających się kubłów, po brzegi wypełnionych efektem wielotygodniowego spożywania przeterminowanych zupek błyskawicznych z gnoma, o smaku dyniowym, oraz chleba, którego głównym składnikiem była glina.
- Cho, nie bądź taką pesymistką. Nawóz przydaje się do odżywiania warzyw w naszym ogródku – Zawołała Luna, defekując prosto na karłowate marchewki – Swoją drogą nie wiem czemu w ogóle korzystacie z tych wiader. Przecież wiadomym jest, że wiadra tej wielkości emanują złą energią.
- Luna, na miłość boską – Seamus wykrzywił się – Błagam, załóż spodnie. I nie, nie używaj rękawa! Luna! A ty Neville przestań się gapić.
- Jeśli jeszcze raz będę zmuszony jeść tę pierdoloną zupę z tych kurwa dyń, to możecie być pewni, że umrę. Zrzygam się, umrę, zrzygam się raz jeszcze dla pewności i idę na korytarz, mordować wszystkich, którzy mi się nawiną! – krzyknął Andrzej. Wszyscy ucichli i spojrzeli się na niego. Część w przestrachu, a część, w czym większość dziewcząt, z nieukrywanym podziwem. Andrzej, szesnastolatek, który cudem uniknął Azkabanu dla nieletnich, za nieumyślne spowodowanie śmierci kibica KSQ Warszawa, podczas finału Polski w quiddithu, wzbudzał szacunek. Wysoki i potężnie zbudowany młodzieniec o brązowych oczach, krótko obciętych blond włosach i aryjskich rysach, swego czasu dostał wybór. Albo trafi do poprawczaka, albo zostanie przeniesiony do szkoły magii i czarodziejstwa w Hogwarcie i będzie studiował różnice pomiędzy polskim i brytyjskim systemem nauczania magii.
- Neville, posłuchaj. – Andrzej powiedział już spokojniejszym głosem. – Nie możemy tutaj siedzieć w nieskończoność. Wychowałem się w Łodzi, miejscu w którym każdy rozsądny człowiek uczy się dywersji i działań partyzanckich, zanim nauczy się składać zdania. Rozumiem, że jest nas mało, ale wierz mi, mój drogi, opróżnianie kubłów wprost na schody obok naszego pokoju to kiepska partyzantka. Faktycznie ostatnio Amycus Carrow pośliznął się i sobie głupi ryj rozwalił, ale ktoś może w końcu dojść do wniosku, że to nie przypadek, że akurat tylko w tym miejscu na zamku jebie gównem. Albo ten – Andrzej wskazał ruchem głowy na piegowatego młodzieńca o czarnych włosach – Kurwa jebany scaut. Co jakiś czas, faktycznie, pójdzie i ubije jakiegoś skrzata domowego. Zajebista dywersja kurwa. Fajnie mieć jakieś mięsko, ale może ktoś temu debilowi wytłumaczy, że skrzaty domowe są, kurwa, magiczne? Te małe jebaczki potrafią się teleportować, moglibyśmy poprosić takiego, żeby przyniósł nam jakieś normalne jedzenie.
- Albo by opróżniał wiadra na bieżąco – mruknęła Cho.
- Ty! – Andrzej bezpośrednio zwrócił się do piegowatego bruneta – Załatw nam tutaj skrzata. Tylko go kurwa nie zabijaj, zrozumiano?
- A co z hasłami przeciwko Czarnemu Panu, które wypisujemy na ścianach szkoły? – wtrącił Seamus
- Chryste… Tak, może faktycznie byłby to dobry pomysł. – Andrzej spojrzał się na niego z politowaniem - Ale czy musieliście do tego wyznaczyć Adolfa i Josepha? Oni chyba nie do końca rozumieją przeciwko komu teraz walczymy.
- Andrzeju, nie denerwuj się – Neville poklepał go po wielkim barku – Na razie musimy czekać. Harry jest już blisko, czuję to.
- Dobra, koniec. Wytłumacz, dlaczego tak całujecie dupę Harremu? – Andrzej popatrzył się Nevillovi w oczy – Co on dla was kiedykolwiek zrobił? Wygrał parę jebanych meczy? Nie umarł? Bzyknął rudzielca? A kto nie? Zdajecie sobie sprawę, że z Harrym jest Hermiona? Wiecie, że to Hermiona stała za każdym większym planem, który Harry „wymyślił” i gdyby nie ona to oni już dawno by nie żyli? On i ten rudy debil.
-Hej! Mówisz o moim bracie! – Ginny oburzyła się – Poza tym Hermiona też jest ruda.
Andrzej obrócił się powoli i spojrzał na dziewczynę.
- Ginny, kochanie, posłuchaj – powiedział aksamitnym głosem – Rudzi dzielą się na dwa typy. Albo wyglądają zajebiście, albo są paskudni i nieruchable. Hermiona, poza tym, że jest zajebiście mądra, to mogłaby mną obracać jak burą suką, wsadzić mi ogórek w dupę i ja bym jeszcze podziękował z pocałowaniem ręki i jej oblizał stopy. Serio, widziałaś ja ostatnio? Za to Ron wygląda jakby miał kilka chromosomów za dużo. To u was chyba rodzinne. I niestety, widziałem twoją matkę, więc u ciebie lepiej już nie będzie, więc szczym ryj i wracaj do strugania łyżek.
Dziewczyna skuliła się i powstrzymując łzy, na powrót zajęła się struganiem trzonków mioteł.
Widziała jak Andrzej, na wrześniowym spotkaniu integracyjnym, wypił siedemnaście piw i podpalił kilka obrazów. Krzyki przerażonych postaci, pochłanianych wolno przez płomienie, nadal śniły jej się po nocach. Wolała się go słuchać i nie dyskutować.
- Ja kiedyś byłam ruda, wiecie? – Luna wyrosła obok Nevilla – Tak mi się wydaje w każdym razie. Kiedy byłam mała zatrzasnęłam się na parę tygodni w piwnicy mojego taty. Znaczy się brata! Brata. Od tamtego czasu sporo rzeczy mi się wydaje.
- Kurwa Luna, załóż spodnie! – powiedział Seamus, ściskając nasadę nosa. – A ty Andrzej, może w końcu nam powiesz, co tam przygotowujesz?
Naczelny pirotechnik hogwarckiego ruchu oporu wskazał palcem na kąt pokoju. Została tam wydzielona mała przestrzeń, której zawartość skrywała się pod zasłoną. Andrzej, do tej pory, nikomu nie zdradził co tam trzyma. Jedyną osobą, która odważyła się zajrzeć za zasłonę bez pytania był trzecioroczniak Thomas Morse. Kiedy został przyłapany przez rosłego Polaka, posłużył za przykład i prezentację, jak człowiek może funkcjonować bez zębów i z jedną tylko przegrodą nosową.
- Naszą tajną broń – odpowiedział Andrzej - Coś co pomoże nam pokonać armię śmierciożerców. Cierpliwości, niebawem wszyscy doświadczymy jej siły. Na razie musi wystarczyć wam informacja, że my Polacy, jesteśmy mistrzami w warzeniu eliksirów. Dodatkowo od dziecka jesteśmy szkoleni warzenia i uodparniania się na działanie wszelakich trucizn. Widzieliście jak we wrześniu wypiłem łyżkę eliksiru Czarnej Śmierci? U nas nawet bezdomni mugole z pomocą bochenka zwykłego chleba, oraz paru monet, potrafią stworzyć eliksir siły.
Cho spojrzała się na niego z podziwem. Nigdy nie spodziewała się, że istnieje naród, tak wspaniały, że magią potrafią posługiwać się nawet mugole. Informacja ta dopełniła tylko obraz silnego samca alfa, którego młoda Azjatka widziała przed sobą. Podkochiwała się w nim od wielu miesięcy, jednak teraz była już pewna, że ma ochotę na tę solidną porcję białego ryżu.
- Zaraz… Coś się pali? – Neville pociągnął nosem
- Doszłam do wniosku, że morale nieco spadły i przydałaby nam się integracja przy ognisku ze śpiewaniem piosenek. – melodyjnie powiedziała Luna – Patrzcie, nawet udało mi się upolować szczura. Pasta ze szczurzych jąder dobrze robi na…
- Na gówno!! – przerwał jej Andrzej – Ludzie, kurwa, nie widzicie, że jesteśmy na skraju szaleństwa? Od tygodni nie mieliśmy okazji się umyć. Ciągle chodzimy w tych samych ubraniach i czy muszę w ogóle wspominać o tej jedenastolatce, jak jej tam było, która poszła po zapasy do tego obleśnego Aberfortha? Nie wraca już czwarty dzień, a jest to raptem 40 min w obie strony, zabezpieczonym tunelem. Czy jestem jedyną racjonalnie myślącą tutaj osobą? Może mi wytłumaczycie, dlaczego chowając się w tym pokoju nikt nie zabrał ze sobą telefonu komórkowego? Nie uważacie, że taki wynalazek mógłby być przydatny? W ogóle, czemu czarodzieje w tym kraju nie korzystają z jebanej technologii? U nas w szkole, w Polsce, jest nawet wifi.
- Zaraz, w sumie nigdy nie mówiłeś gdzie się wcześniej uczyłeś – zauważyła Lavender, która przysłuchiwała się rozmowie.
Andrzej dopiero teraz ją zauważył. Wcześniej była tłem, częścią brudnej masy. Teraz stanęła przed nim wyprostowana, patrzyła się prosto na niego. Krótkie włosy pasowały jej bardziej niż długie, oczy, przez tygodnie spędzone w zamknięciu, nabrały bezczelnego wyrazu. Andrzej wiedział, że wcześniej była nieco chubby, ale teraz, dzięki diecie w której brakowało wielu składników odżywczychi witamin, stała przed nim wyjątkowo atrakcyjna dziewczyna. Młodzieniec poczuł się dziwnie. Jakby czas się zatrzymał. Kiedy patrzył się w jej brązowe oczy, widział odbicie siebie. Zrozumiał, że nigdy w życiu nie był zakochany, a dziewczyna, która stała przed nim, była wyjątkowa. Widział jak wspólnie pokonują Voldemorta, nabijają jego głowę na pal i idą do domu. Własnego domu. Widział ich ślub, dzieci i w końcu wnuki. Przed oczami przeleciało mu ich całe wspólne życie, które miało się zacząć już za chwilę. Musnął ją delikatnie w policzek, poczuł jej zapach, który okazał się być najpiękniejszym jaki kiedykolwiek uświadczył. Nie była brudna. Pachniała lawendą i bryzą. Wiedział, że ona czuje do niego to samo, patrząc w jego oczy. Wiedział to całym sobą. Kiedy chwycił ją za wygolony kark, poczuł dreszcz, który przeszył cale ciało. Poczuł jak ona się wyprężyła. Pochylił się, by ją pocałować. Zmrużył powieki...
I wtedy zwymiotował, przypomniawszy sobie, że umawiała się ona wcześniej z Ronem.
-EKHM, no także tak – powiedział Andrzej, wracając do rzeczywistości i ocierając kąciki ust – Chodziłem do najlepszej szkoły czarodziejstwa w całej Europie centralnej i wschodniej. Szkoły ogromnej, wielkością nie ustępującą normalnemu miastu, a omijanej, przez wszystkich mugoli.
Centrum Edukacji Magicznej i Wybawienia Astralnego im. Jedynego Króla Polski Chrystusa, przez wschodnich czarodziejów nazywana Radomiem.
- Brzmi groźnie – Seamus zamyślił się – Czy nauczyłeś się tam czegoś, co mogłoby nam się przydać w walce?
- Strategii – Andrzej spoważniał – Te! Scout! Sprawa jest. Kiedy następnym razem wyjdziesz na żer to zrób accio telefon. Stawiam, że tylko ja go ze sobą zabrałem na to opuszczone przez bogów odludzie i tylko mój leży, skonfiskowany, w sekretariacie.
- Co to telefon? – zdziwił się piegowaty brunet.
- Accio, kurwa, telefon – wycedził Andrzej – Przyleci to będziesz wiedział. Muszę zadzwonić do paru osób. A teraz wypierdalaj i bez niego nie wracaj. I nie zapominaj o skrzacie. Teraz zrobimy to po mojemu. Kochani! – Polak zawołał do wszystkich. Dziesiątki oczu zwróciły się w jego stronę. W dławiącym powietrzu czuć było zgniliznę i napięcie. – Jebać Harrego! Jebać Czarnego Pana! I jak zawsze jebać KSQ Warszawa! Koniec ze sraniem do wiader i jedzeniem syfu. Nie mam zamiaru czekać na żadnego wybrańca, który to zapierdala po świecie i zbiera horkruksy. Po co? Co z tego, że Czarny Pan odrodzi się jeszcze raz? Nie patrzcie się tak na mnie, przecież wszyscy o tym wiedzą. Wystarczy go znów zajebać i tak do skutku. Tak to robimy w Polsce, bez żadnego tchórzliwego pierdolenia i wybrańców - zasrańców. Idziemy spać i rano zaczynamy zabawę!
Noc minęła szybko. Wszyscy, od dawna, czekali na sygnał do walki, czekali na to, aż cos się zacznie dziać. Jedynie Cho do rana nie mogła zasnąć. Ciągle w głowie wyświetlała jej się projekcja, w której głównym bohaterem był młody Polak o aryjskich rysach i dużym bicepsie.
Rano wszystkich obudziła głośna defekacja Luny na grządkę z kapustą. Gryzący dym z rozpalonego, obok grządek, ogniska dławił i wymuszał szybkie opuszczenie łóżek. Andrzej zeskoczył z pryczy, przeciągnął się i zobaczył skrzata domowego, żerującego na ludzkim ścierwie.
- Kurwa…. – Mruknął – Co tutaj się odjaniepawliło? LUNA? Luna, czy możesz mi to wyjaśnić?
- Mogę – Twarz dziewczyny, jak zwykle nie wyrażała żadnej myśli – W nocy wstałam, żeby podlać kabaczki. Kucnęłam nad roślinką i nagle usłyszałam za sobą trzask. Odruchowo uderzyłam cegłą, którą zawsze trzymam przy sobie i trafiłam w czyjąś głowę. Potem był zduszony jęk, cichy syk, jak się później okazało skrzata domowego i nim się zorientowałam co się stało, nasz mały przyjaciel już ucztował sobie na truchle.
- Ale jak to możliwe, że nikt tego nie usłyszał? – Zdziwił się Andrzej.
- Magia – Dziewczyna odpowiedziała, uśmiechając się tajemniczo – A skrzat ma cos jeszcze, porozmawiaj z nim.
- E! Skrzacie – Andrzej zwrócił się do niewielkiego stworzenia, które aktualnie owijało się jelitem cienkim, wyciągniętym z ciała swojego przewodnika. Dziwnie to wyglądało. Rosły Polak, co najmniej pięciokrotnie większy i piętnastokrotnie cięższy, stał nad małym, zwiniętym w kłębek skrzatem. Stworek z pozoru nie różnił się on niczym od typowego skrzata domowego. Duże, wyłupiaste oczy, sterczące uszy, drobna postura i odzienie ze szmaty. Wyróżniał go jednak kręcony, czarny wąs
- Jak ci na imię? - zapytał
- Chujek – Odparł skrzat z meksykańskim akcentem.
- A więc Chujku, mam pytanie. Jak ci się pracuje na zamku, czy ludzie dobrze cię traktują?
- Noooo…. – spochmurniał Skrzat – Kiedy tylko mogą kopią i poniżają. Jeden człowiek, kazał ostatnio zrobić coś czego Chujek wcale robić nie chciał. Pan ściągnął spodnie i powiedział żeby Chujek…
- Dobrze, rozumiem! – przerwał Chujkowi Andrzej – Nie musimy teraz o tym słuchać. Mam dla ciebie propozycję. Jeśli nam pomożesz, załatwimy ci tyle trupów, że nie będziesz wiedział, który bezcześcić jako pierwszy. Dodatkowo musisz mi oddać to co trzymasz teraz w swoich małych rączkach. Co ty na to?
Skrzat spojrzał się czujnie na wielkiego człowieka. Z początku wydawało się, że teleportuje się z powrotem do swojego starego życia i świadczenia usług wszelakich. Jednak po chwili wyciągnął do Andrzeja rękę w której trzymał zakrwawiony telefon.
- Doskonale – ucieszył się Andrzej – Witaj na pokładzie. Pamiętaj tylko, że w tym gronie, w którym jesteśmy tutaj, nie mordujemy się wzajemnie. Nie mordujemy również uczniów, którzy chodzą po korytarzach. Mordujemy tylko śmierciożerców. W każdym razie teraz się tego trzymamy. Zrozumiałeś?
- Si Señor – powiedział skrzat, pochylając głowę i głaszcząc wąs.
Najwspanialszy z polskich magów, przebywających na ziemi brytyjskiej, poklepał Chujka po główce, po czym odblokował telefon, wybrał numer i zadzwonił.
- Siergiej? Bracie, sprawa jest. A, u mnie dobrze, w UK wojna, magowie niedołężni się mordują. No i właśnie w tej sprawie dzwonię. Wypadałoby skończyć tę wojnę. Spotkamy się na piwko to pogadamy i opowiem dokładniej. Chciałem się zapytać, czy z Borysem, nadal macie ten fajny garaż z wyposażeniem? O! No i cacy. W takim razie spodziewaj się mnie niebawem. Później się rozliczymy. Bajo.
Andrzej rozłączył się i powiódł po wszystkich wzrokiem.
- Już czas – powiedział i podszedł do rogu pokoju, który skrywał się za zasłoną. Gwałtownym ruchem ukazał to, co tak wszystkich ciekawiło.
- A… Andrzej – zająkał Neville – Ale co to jest?
- Eliksir, dzięki któremu Polacy przez setki lat odnosili niesamowite zwycięstwa – Andrzej uśmiechnął się szeroko.
- Dwadzieścia litrów siedemdziesięcioprocentowego felix felicis.

avatar

PisanieTemat: Re: Offtop totalny   Wto Sie 29, 2017 2:49 am

SŁUCHAJCIE BYŁEM PO KAMPANI DZIKICH HÓRD, POLAZŁEM SOBIE NA KONWENT, NIE?
I SIEDZIAŁ TAM TAKI TYPOWY KURWA FAN HEROES III,
TAKI JEDEN, W KOSZULCE Z BEHEMOTEM ITP.
I ZACZĄŁ TAM NAPIERDALAĆ, ŻE "O CHŁOPAKI HEROES V SSIE, UBI TO CHUJ, A WSZYSCY JEGO FANI TO DEBILE, JAKBYM TAKIEGO JEDNEGO ZOBACZYŁ..."
NO I WIECIE I TAK DALEJ. NAPIERDALAŁ, ŻE NIENAWIDZI ASHAN I TAK DALEJ I TAK DALEJ
JA SOBIE MYŚLE, JA MYŚLE SOBIE "TAK? CZEKAJ BEHEMOCIE JESZCZE ZOBACZYMY"
NO I SLUCHAJCIE, NASTEPNEGO DNIA BYLEM Z PABLO NA MIEŚCIE, NIE? PABLO JEST SPECEM OD ASHAN
I PATRZYMY TEN GOŚĆ OD MAGOGÓW WYCHODZI ROZUMIECIE, Z KONWENTU RAZEM ZE SWOJĄ DZIEWCZYNĄ (FAJNA DUPA)
JA MÓWIĘ "CZEKAJ KURWA, ZOBACZYMY TERAZ KTO JEST FAN HEROES"
I TAK: ZASZLIŚMY GO OD TYŁU, JA GO POWALIŁEM NA ZIEMIĘ, TĘ KURWĘ Z FANDOMU I GO TRZYMAM, NIE?
A PABLO PODSZEDŁ DO JEGO PANIENKI (FAJNA DUPA JESZCZE RAZ PODKREŚLAM)
I TAK: JA TRZYMAM TEGO BEHEMOTA I MÓWIĘ "PATRZ KURWO CO TERAZ BĘDZIE PATRZ SIĘ NA SWOJĄ ZDZIRĘ" NIE?
I WIECIE, PABLO NAWET NIC NIE MUSIAŁ ROBIĆ, WYCIĄGNĄŁ TYLKO LAPTOPA I ODPALIŁ NA NIM HEROES V
TA LASKA JAK TYLKO ZOBACZYŁA TO EPICKIE MENU, MOKRO JEJ SIE ZROBIŁO I ZACZĘŁA OGLĄDAĆ Z ZACHWYTEM
A TEN MAGOG KRZYCZAŁ "KURWA, PRZESTAŃ OGLĄDAĆ, TO JEST GÓWNO, TO OD UBI, TAM NIE MA ERATHII, NIE MA GRALA, JEST TYLKO JAKAŚ PIZDOWATA ŁZA ASHY, NIECH CI SIĘ TAK NIE PODOBA CHOCIAŻ UDAWAJ ŻE CIĘ TO NUDZI" NIE?
NO I JAK SKOŃCZYŁA OGLĄDAĆ TO PABLO PUŚCIŁ JEJ JESZCZE GAMEPLAY Z KUŻNI PRZEZNACZENIA, PUŚCIŁ JEJ DZIKIE HORDY A ONA SIĘ ZESRAŁA Z RADOŚCI
JA PUŚCIŁEM TEGO GOŚCIA NIE? I TEN DEBIL ZAMIAST, NIE WIEM, WDAĆ SIĘ W KULTURALNĄ DYSKUSJĘ O HEROSACH CZY COŚ, TĘ DZIEWCZYNE ZACZĄŁ NAPIERDALAĆ SWOIM PLASTIKOWYM MIECZYKIEM Z PLASTIKU, NO ZABIŁ JĄ W KOŃCU
I MY USIEDLIŚMY SOBIE NA KRAWĘŻNIKU Z PABLO, PALIMY CYGARO ŚMIEJEMY SIE Z NIEGO
A TEN SIE PODERWAŁ, W NASZYM KIERUNKU SKOCZYŁ, MY SIE ODSUNELIŚMY, WKOCZYŁ NA DROGĘ I ROZDEPTAŁY GO TYTANY I ZDYCHAŁ I JESZCZE PATYKAMI GO KURWA TYKALIŚMY KURWĘ Z FANDOMU
PABLO SIE ŚMIAŁ JA SIE ŚMIAŁEM I OBAJ POSZLISMY NA ZLOT NAPIERDALAĆ SIĘ Z ERATHII

avatar

PisanieTemat: Re: Offtop totalny   Wto Sie 29, 2017 2:52 pm

omg Zero
jaka chujowa pasta D:

avatar

PisanieTemat: Re: Offtop totalny   Wto Sie 29, 2017 7:04 pm

>nieszanowanie testo i przeróbek jego tekstów
>bycie quality śmieszkiem
Pik łan.

avatar

PisanieTemat: Re: Offtop totalny   Wto Sie 29, 2017 7:11 pm

>wybieranie chujowych przeróbek
>bycie kłaliti śmieszkiem

pick one

avatar

PisanieTemat: Re: Offtop totalny   Wto Sie 29, 2017 7:47 pm

Najlebrza przerupka kurwooooooo AAAAAHHHRRHHHH
NIGDY NIE WYBIERAŁEM LEPSZYCH PRZERÓBEK

avatar

PisanieTemat: Re: Offtop totalny   Wto Sie 29, 2017 8:02 pm

...naprawiłeś xD

avatar

PisanieTemat: Re: Offtop totalny   Sob Wrz 09, 2017 7:25 pm

bezimienny>gówno>geralt
-podchodzi bezimimienny do smoka
-DZIEŃ DOBRY
-DZIEŃ DOBRY KURWA PO POLSKU NIE ROZUMIESZ?
-DAWAJ MI SWOJE SERCE I INFORMACJE O SWOIM SZEFIE
-NO DAJ
-PROSZĘ PAŃSTWA TO JEST SMOK
-HEHE PATRZCIE JAKI GŁUPI I MARTWY xD
-DOBRA QUEST ZROBIONY PŁYNIEMY NA IRDORATH
a geralt ja pierdole
-chlip chlip patrzcie na tego biednego smoka
-jebani łowcy smoków
-ehhh chciałbym przyjaźnić się ze wszystkimi smokami
-ale nie mogę
-dajcie wzruszającą muzykę
-trzymaj się Borch
-kocham cię, będę tęsknić ehhh

avatar

PisanieTemat: Re: Offtop totalny   Nie Wrz 17, 2017 9:23 am

graj w bierki w bibliotece
wróć do domu
weź gazetę
korniejewo płonie
po pięciu stronach dalej płonie
hehe jakie fajne opowiadanie
redaktor pisze że płacze
o kurdebele to informacje z kraju
o kurwancka to nie opowiadanie
mame mame chodź szybko wojna mocno xD
zaraz przychodzi magiczny sms od wujka foliarza, który co roku przepowiada wojnę albo koniec świata i ma na działce przygotowaną piwnicę z zaopatrzeniem na takie okazje
MATI SZYPKO PAKUJCIE SIĘ Z MAMO BĘDĘ PO WAS ZA 5 MINUT UCIEKAMY BO BALROGI IDO
za 5 minut wujek jest pod domem z wozem wypakowanym dobytkiem
matka go opierdala co on odpierdala
GRAŻYNA TO NIE ŻARTY BIERZ MAŁEGO I UCIEKAMY ROZUMISZ
inba na całą ulicę
wujek jedzie sam i wraca dopiero po tygodniu z pokerową twarzą
jak z niego czasami śmiechamy co on wtedy odpierdolił to mówi tylko durr TEN SIE SMIEJE KTO SIE SMIEJE OSTATNI hurr
od tego czasu przepowiada najazd balorgów na warszawę albo koniec świata 3 razy częściej bo ma nadzieję, że świat się rozpierdoli i w końcu wyjdzie jego racja

Notorycznie odpierdala xD

Wtedy jeszcze było w miarę spokojnie bo wszystkie spiski i końce świata musiał wymyślać sam ale potem odkrył bibliotekę i popłynął xD

Nie wierzy w kosmitów, czwarte gęstości, plany i ogólnie inby tylko w różne spiski wojskowe i polityczne, ewentualnie katastrofy naturalne. Jak na wiosnę w gazecie piszą, że gdzieś tam wojskowi odpierali atak jegrów to on już ręce zaciera z podniecenia, że może w końcu będzie ultra najazd co rozpierdoli całą Polskę i kałachy przenosi z piwnicy do mieszkania.

Jego najczęstszym tekstem, wtrącanym właściwie w każdej dyskusji jest "jak to wszystko pierdolnie", odmieniane przez wszystkie czasy i przypadki.

" no zobaczysz mati jak to wszystko pierdolnie
czekajcie tylko, jak to wszystko pierdolnie
tylko patrzeć jak to wszystko pierdolnie
na granicy wojsko, zaraz to wszystko pierdolnie
zabili naszych przy wrocławiu, mówiłem, że to wszystko pierdolnie
nooo, teraz to już na pewno to wszystko pierdolnie
a nie mówiłem, że to wszystko pierdolnie?"

Wspominałem, że swoją główną kwaterę dowodzenia zagładą rodzaju ludzkiego ma na działce. Kilka razy tam byłem, kurwa, co tam się odpierdala to ja nawet nie, domek tak zajebany sprzętem i jedzeniem, że ledwo można przejść. Była taka komórka koło domku gdzie chowałem rower. Raz tam przyjechaliśmy, idę rower wstawić a tam 100 kilo ziemniaków i piramida z konserw. I chuj, rower na deszczu musiał stać.

Z tym jedzeniem to go raz strolowałem xD Kupił gdzieś na przecenie 10 kilo mleka w proszku.

" Herp Mati promocja była a to niezbędne do przetrwania zobaczysz jak to wszystko pierdolnie to ludzie będą korę z drzew jedli a my sobie będziemy kakao pili hehe patrz jaką wujek ma głowę
Ale wujek, pomyśl, przecież elfy co pociągają za sznurki głupi nie są, nie dawali by tak tanio mleka w proszku bo przecież im zależy żeby jak najmniej osób przeżyło bo wtedy więcej zasobów dla nich itd.
Kurwancka nie pomyślałem, masz rację, skurwysyny jebane otruć mnie pewnie chciały. Wyrabiasz się młody, wyrabiasz hehe już nie masz tak zielono w głowie"

I 10 kilo mleka wyjebał do rzeczki przy działce xD
Oczywiście chciał też kiedyś się porządnie uzbroić na koniec świata i wystąpił o pozwolenie na broń ale nie przeszedł testów psychologicznych bo nawkręcał tam tych swoich historii. W kole myśliwskim to samo xD pewnie wyglądało to tak

" No to na co chce pan polować?
Panie, jak to wszystko pierdolnie, to przede wszystkim do ludzi i jegrów będę strzelał co mi będą chcieli mleko w proszku zajebać"

Musiał się więc zbroić sam. Ma kałacha co jeszcze z wojska przyniósł, procę wędkarską i taki chujowy łuk zrobiony z leszczyny i sznurka od prania. Jakby chciał tym łukiem zabić jakiegoś grafa to chyba by ten graf prędzej zdechł ze śmiechu xD
Kiedyś zaczął wszędzie nosić ze sobą taki plecaczek. Raz mu go przynosiłem z wozu, podnoszę - ale kurwa ciężkie. Zaglądam do środka a tam jakieś liny, konserwy, flary, apteczka, nawet taką składaną saperkę miał. Raz mi pomagał skręcać szafę u nas w domu i sobie kurewsko rozciąłem łapę śrubokrętem a nie miałem w domu opatrunków. Mówię, wujek, daj bandaż, masz w apteczce przecież. A on

" DURR MATI IDŹ PAPIEREM TOALETOWYM SE OBWIĄŻ BO JA MAM NA CZARNĄ GODZINĘ
Kurwa, wujek, teraz jest moja czarna godzina właśnie
HURR JAK CI JEGRY NA CENTAURZE NOGĘ ODRĄBIĄ I BĘDĘ CI BANDAŻEM KIKUT OBWIĄZYWAŁ TO BĘDZIESZ MI DZIĘKOWAŁ"

Pół mieszkania wtedy krwią ujebałem.

Jak się dowiedział o inbach z kleszczami i psycholinkami, to wujkowi oczywiście mózg zaczął inbować i przez jakiś czas nie dało się z nim normalnie komunikować. Matka do niego dzwoni ze stacjonarnego zapytać co słychać a on

" Cicho cicho nic nie mów pogadamy w cztery oczy"
Potem nam przedstawił swój specjalny szyfr, którym mieliśmy się z nim porozumiewać przez telefon. Oczywiście ten kod był chujowy tak, że ja pierdolę, na przykład "przyjdź do nas naprawić lodówkę" znaczyło żeby przyszedł do nas na obiad.

Zadawał się też z jakimiś zjebami z klubu dla foliarzy i zmontowali jakąś ekipę wspólnego przetrwania. Polegało to na tym, że jak to wszystko pierdolnie to mają w kilku typa ustawiony punkt zbiórki u wujka na działce i razem im będzie łatwiej przetrwać. Jednak w końcu to wszystko się zjebało bo wujek raz nam się żalił, że zrobili sobie rutynowe ćwiczenia czyli każdy każdemu wysyła smsa "zaczęło się" ("to wszystko pierdolnęło" xD) i każdy ma godzinę żeby się na działce stawić z całym sprzętem. Kilku ich się tam stawiło i korzystając z okazji, że już wszyscy są na miejscu to sobie czekali na najazd balrogów, bo byłoby spoko jakby akurat się wydarzył bo już są na miejscu xD Balrogi jednak jak na złość nie nadchodziły więc zaczęli walić bimber a potem robić jakieś ćwiczenia na przetrwanie. No i wujek ćwiczył strzelanie z procy i jakiemuś januszowi, który jest bardzo szanowanym foliarzem, zajebał kamieniem z procy prosto w czoło aż tamtego oszołomiło a potem się wkurwił i powiedział, że wujek jest pewnie agentem jegrów, którego napuścili żeby zniszczyć organizację od środka poprzez zabicie (z procy na ryby xD) przywódcy xD No i wujka wyjebali z tej partyzantki i zakazali pokazywać się w klubie

Oczywiście nawkręcał te swoje historie też wszystkim sąsiadom i już się z niego podobno śmieją na osiedlu, ale HURR ZOBACZYMY KTO SIĘ BĘDZIE ŚMIAŁ OSTATNI DURR. Żalił się, że raz mu jakieś łebki z osiedla zrobiły dowcip: ktoś mu do skrzynki wrzucił karteczkę, że nie może zdradzić kim jest ale wykradł jakieś rządowe dokumenty i potrzebuje pomocy ale teraz nie może powiedzieć o co chodzi bo go obserwują i żeby wujek następnego dnia był wieczorem przy fontannie w takim parku. Wujek oczywiście podniecony jak ja pierdolę, nawet list do klubu wysłał, że będzie miał następnego dnia prawdziwą bombę. Poszedł do tego parku, nikogo nie ma tylko leży jakieś pudło - zajarany myśli, że tajne dokumenty będą w środku, otwiera, a tam nasrane xD Z tym, że wujek nie mówił, że to łebki z osiedla tylko, że wywiad wysłał mu sygnał żeby nie szukał prawdy zbyt głęboko xD

Raz też jak byliśmy u niego na działce to w okolicy był jakiś obóz surwiwalowy czy coś takiego i wujek koniecznie chciał tam pojechać i zobaczyć jak to wygląda. Pojechałem z nim bo miałem 15 lat i mi powiedział, że pewnie będzie można z wiatrówki postrzelać. Oczywiście wiatrówki ni chuj nie było, za to było z 20 dzieciaków budujących szałasy i jakiś seba wychowawca przebrany za żołnierza. Wujek do niego podbija i zagaduje, że on też jest specem od surwiwalu hehe i zaczynają dyskutować. Wujek zaraz zaczął krytykować te szałasy, że gówno dają i że jak to wszystko pierdolnie to taki szałas pół minuty nie wytrzyma. Facet mu tłumaczy, że panie, to takie jajca dla dzieci są żeby się pobawiły ale do wujka nie docierało i dalej napierdala, aż w końcu postanowił za symulować falę uderzeniową

" NO I PATRZ PAN CO SIĘ W TYM MOMENCIE Z TAKIM SZAŁASEM DZIEJE, NO PATRZ"

i rozpierdolił jeden szałas z kopa. Dzieci kurwa płaczą a wychowawca kazał wujkowi wykurwiać bo zadzwoni po policję.


avatar

PisanieTemat: Re: Offtop totalny   Nie Wrz 17, 2017 11:29 pm

Wujek foliarz na CH, omg <33333

Sponsored content

PisanieTemat: Re: Offtop totalny   


 
Offtop totalny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Offtop w Offtopie
» Offtop w Offtopie
» Offtop w Offtopie
» Offtop w Offtopie
» Offtop w Offtopie

Skocz do: