Szybkie Menu

Janusz Michał Cichocki
avatar

PisanieTemat: Janusz Michał Cichocki   Sro Sie 02, 2017 8:01 pm

Janusz Michał Cichocki


kryptonim operacyjny 'Ordon'

1 kwiecień 2034, 32 lata, Warszawa
Porucznik, były zastępca rotmistrza 7. Pułku Kawaleryjskiego WP
Królewski Geograf
Kawaler – to skomplikowane
Katolik

Magia



Nazwa: Bronek
Typ: Enpis
Wygląd: Żubr Nizinny. Metr siedemdziesiąt dziewięć wysokości w kłębie. Osiemset szesnaście kilogramów żywego mięsa.
Funkcja: Szarża, tratowanie cielskiem i kopytami. Jego rogi służą również całkiem dobrze jako poręczne wieszaki na płaszcze.
Limity: 3 posty użytkowania, 3 posty odpoczynku.


Nazwa: Pan tu nie stał
Typ: Egida
Wygląd: Niewidzialne pole siłowe otaczające użytkownika w kształcie elipsy.
Funkcja: Defensywa. Zmienia tor lotu pocisku bądź ciosu, każda akcja ofensywna w jej kierunku automatycznie przesuwa się po ścianach tarczy i nie dosięga osoby znajdującej się wewnątrz. Podczas kontaktu działania ofensywnego z barierą można usłyszeć szum niezadowolonego tłumu stojącego w kolejce – cecha wynikająca ze spersonalizowania egidy, wydawane przez nią dźwięki w czasie ataku są echem wspomnień Janka z Warszawy. Ma również drobną wadę, bo odgłosy z zewnątrz są dla użytkownika z lekka przygłuszone. Egida porusza się razem z użytkownikiem.
Limity: 3 posty użytkowania, 2 posty odpoczynku

Nazwa: Kargul i Pawlak
Typ: Broń magiczna
Wygląd: Bliźniacze pistolety wzorowane na WIST-94. Lżejsze i poręczniejsze od oryginałów, w magazynku dwurzędowym – zamiast szesnastu – mieści się dwadzieścia naboi o kalibrze 9mm. Obudowa obu pistoletów czarna, choć Cichocki po jakimś czasie błagał – i wybłagał – aby ktoś zgrabnie wygrawerował na metalowych obudowach nazwy.
Funkcja: Celownik w podstawowej wersji WIST-94 umożliwiał oddawanie celnych strzałów w odległości do pięćdziesięciu metrów. Kargul i Pawlak – jak nazywa je pieszczotliwie Cichocki – zostały usprawnione o czary, które wrzucają obraz celownika na siatkę oczu. Ponadto celownik jest zsynchronizowany z pociskami znajdującymi się w magazynku – te potrzebują kilku minut, by się naładować i należycie spełniać swoją funkcję – przez co śledzą obiekt, który znajdował się na celowniku w momencie pociągnięcia spustu i nawet jeśli dany podmiot usunie się z miejsca, zostanie trafiony. Czar aktywowany jest hasłem Nam strzelać nie kazano, póki nie zostanie wypowiedziane przez użytkownika, broń jest traktowana jak zwykłe pistolety.
Zabawne jest to, że każda z broni – bez względu na to, w której dłoni się znajdzie – rzuca siatkówkę na konkretne oko. Kargul na lewe, Pawlak na prawe, więc nawet jeśli użytkownik się pomyli i złapie je odwrotnie, te nie przepuszczą i będą dalej wyświetlały celownik na swoim oku, przez co, jak twierdził Janek, no kurwicy można dostać i oczopląsów.
Limity: Po wystrzelaniu magazynków – łącznie czterdzieści naboi – Cichocki jest zmuszony odłożyć swoją śliczną broń na kilka minut, bo po zmianie magazynka naboje muszą wchłonąć czar, a same zabawki odpocząć (2 posty odpoczynku po wystrzeleniu obu magazynków)

Nazwa: Zagubione Ścieżki (moc obowiązkowa)
Funkcja: Moc pozwalająca geografom wyznaczać bezwzględne kierunki świata nawet w warunkach chaosu przestrzennego. Dzięki temu geograf zawsze jest w stanie znaleźć właściwą drogę i nigdy się nie gubi. Aby wykonać czar, należy głęboko skoncentrować się i rzucić pławy kardynalne - magiczne kulki, które zawsze wyznaczą odpowiedni kierunek.


Nazwa: Rytuał Przejścia (moc obowiązkowa)
Funkcja: Szczególna moc zapewniająca geografom możliwość wtargnięcia do obcego Planu nawet bez posiadania Klucza Przejścia. Rytuał ten bywa długotrwały oraz, co gorsze, za każdym razem może wymagać innych elementów, zależnie od Planu, do którego prowadzi Przebicie. Czasami niezbędne są odpowiednie słowa, układ planet, pogoda, odtańczenie specjalnej choreografii lub wypełnienie innych warunków. Przygotowania bywają więc niekiedy długotrwałe i żmudne. Geografowie jako jedyni są w stanie dokonać Przejścia bez Klucza, zawdzięczają to swoim tatuażom.


Umiejętności



  • umiejętności survivalowe, sztuka przetrwania w najpodlejszej dziczy,
  • wysoka sprawność fizyczna,
  • przeszkolenie wojskowe - oficerskie (podstawowa – musztra, obsługa karabinów maszynowych, broni palnej krótkiej, granatów ręcznych, walka wręcz i bronią białą krótką, samooobrona – ponadto obrał kierunek specjalizacyjny strzelca wyborowego – obsługa broni snajperskiej, wysoka celność, kamuflaż; przeszkolenie oficerskie o tematyce strategicznej i logistycznej),
  • prawo jazdy kategorii A i K,
  • nieźle radzi sobie również z prowadzeniem domu i wszystkim, co z tym związane. Oczywiście, jak na trzydziestoletniego kawalera przystało.



Słabości



  • boi się ciem. Ćmów. Nocnych motyli, cholera;
  • mógłby być pochopnie posądzony o skłonności do bałaganiarstwa;
  • jest uczulony na pomidory;
  • gdy miał czternaście lat, złamał nogę w śródstopiu, trzy kości złamane, dwie pęknięte. Jeden kolega go popchnął, Janek potknął się o próg i upadł aż tak niefortunnie. Do tej pory stary uraz odzywa się w czasie gwałtownych zmian pogodowych bądź spadków ciśnienia;
  • po dezaktywowaniu czaru narzuconego na swoją broń Janek na krótki moment traci wzrok. Działać przestaje jedno oko, drugie lub oba, jeśli w tym samym czasie korzystał z obu pistoletów.


Charakter


Sarkastyczny śmieszek, któremu obce są tak trywialne emocje jak “złość” czy “smutek”. Człowiek nie do zdarcia. Po śmierci ojca, z którym miał zdecydowanie najlepszy kontakt z całej swojej rodziny, mógł jedynie wzruszyć ramionami i oznajmić, że to było właściwie do przewidzenia, przecież czynni wojacy z reguły nie żyją zbyt długo. Optymista od siedmiu boleści, choć w jego przypadku to bardziej niż przydatne.
Lubi być sam, ale równie mocno przepada za cudzym towarzystwem. Lubi również mówić i w czasie samotnych wypraw nierzadko konsultuje swoje decyzje sam ze sobą na głos bądź ze swoim obecnym wierzchowcem.
Trudno go urazić i nawet jeśli nastąpiłaby taka anomalia, z pewnością nie dałby tego po sobie poznać. Wszystkie negatywne emocje stara się zawsze w sobie zabijać już w zarodkach, nie dopuszcza ich do swojej świadomości, bo świetnie zdaje sobie sprawę z tego, że nieczęsto mogłoby to znaczyć niepowodzenie bądź nawet śmierć. To, tak prócz tego wszystkiego, bardzo cierpliwy i spokojny typ. Można na niego warczeć, naskakiwać, a on i tak sprawę zleje i się nie przejmie. A nawet jeśli, to i tak wszystko skwituje wyrafinowanym bardziej lub mniej żarcikiem.
Nie lubi “pierdolenia się” w tańcu i jeśli coś mu nie pasuje, zwyczajowo woli powiedzieć to wprost. Jest fanatykiem prostych rozwiązań, nie znosi przekombinowanych akcji i stara się jak najbardziej świat uprościć czy przedstawiać wszystko w taki też sposób.
Nie przepada za bardzo za użalaniem się nad sobą, sam też tego nigdy nie robi i nie robił – twierdzi, że nigdy nie jest tak źle, jak być mogło i w każdej chwili wszystko może spierdolić się jeszcze bardziej, więc lepiej nie wywoływać wilka z lasu. Nie mówi też o swoich problemach czy rozterkach, ale to raczej kwestia bycia po prostu Januszem życia – w ogóle wyciągnięcie z niego czegoś o nim samym to czysty cud, bo mimo że jest gadatliwy, to stara się unikać tematów powiązanych z nim samym.


Wygląd


Chłop na schwał jak na wojskowego przystało. Mierzy niecałe dobre dwa metry (198) i waży niemal setkę (98) przy czym w jego wypadku trudno mówić o otyłości. Jak zwykł mawiać “nie ma opierdalania się”, te rzeczy, i od razu widać, że nie są to puste mięśnie i potrafi nieźle przyłożyć tym wykokszonym łapskiem. Praca w terenie i żmudne ćwiczenia wydolnościowo-siłowe swoje robią.
Z lekka kwadratowy kształt twarzy – szeroka szczęka, którą w czasie wycieczek wiecznie porasta najpierw szorstka szczecina, a następnie zmierzwiona broda, bo nie lubi się golić bez odpowiednich do tego warunków. W mieście dba o to, by wyglądać jak człowiek cywilizowany i jedynie przez trzy dni po powrocie z trasy można zaobserwować u niego posępnego wąsa, którego szczerze nienawidzi.
Wąski, długi nos - o tak zwanym greckim kształcie, choć ewidentnie dawniej został złamany, bo zjeżdża minimalnie na lewo. Oczy blisko siebie osadzone o lekko opadających zewnętrznych kącikach, tęczówki szaroniebieskie. Rzęsy niezbyt gęste, krótkie, lecz dosyć grube. Wysokie czoło, nieco wypukłe. Policzki nieco zapadnięte, wieczne cienie pod oczami. Blondyn, włosy ścięte krótko – zwykle o długości kilku centymetrów, nawet spedalona grzywka opada mu na to wielkie czoło. Przyklapnięte lewe ucho. Szerokie, choć cienkie wargi – wiecznie suche i popękane.
Spore stopy i duże, pobliźnione dłonie pełne odcisków - można nazwać je topornymi, choć nie da się odmówić im zwinności. Dodatkowo żyły to mu wystają jak cholera. Krótkie paznokcie. Ścięte albo obgryzione.
Niewskazane jest nazywanie go przystojniakiem, bo koło przystojniaka to on co najwyżej stał parę razy w życiu. Może nawet widywał kilku na ulicach czy obrazkach.
Porusza się cicho, szybko – stawia naprawdę długie kroki i to dosyć często, niekiedy ciężko za nim nadążyć. Jest również bardzo oszczędny w ruchach, więc ekspresją ciała nadmiernie nie powala – inaczej sprawa ma się z tą mimiczną, Cichocki potrafi strzelać minki niczym gwiazdki porno, jeśli trzeba.
Nosi złoty pierścionek na długim, cienkim łańcuszku – zwykle pod ubraniem.
Na rękach i szyi ma tatuaże ochronne.


Historia


Cichocki przyszedł na świat w nocy z trzydziestego pierwszego marca na pierwszego kwietnia dwa tysiące trzydziestego czwartego roku. Poród trwał sześć godzin i dopiero srogo po trzeciej nad ranem pierworodny postanowił opuścić ciepłe i przyjazne łono matki. Przez ostatnie tygodnie trwała potężna batalia między jego rodzicami dotycząca imienia – matka upierała się na Michała, ojciec na Janusza – lecz ta ucichła wraz z połogiem. Gdy pani Cichocka przytuliła do piersi syna, porucznik Cichocki rzucił:
Cytat :
— No zobacz, jaki z niego Janek. Wypisz, wymaluj.
Tym sposobem Janek Jankiem pozostał.
Długo wychowywany był na zmianę to przez ciepłe ręce matki, to te szorstkie ojca. Zmieniło się to, gdy na świat przyszła najpierw młodsza o osiem lat siostra, a następnie aż o dziesięć lat młodszy brat. Wówczas Janek, jako najstarszy z całej trójki, został puszczony trochę samopas. Biegał po Pradze razem z innymi podobnymi mu wiekiem dzieciakami i niczym się nie przejmował – nawet bury od ojca traktował ze sporym dystansem, niby pokornie zwieszał blond głowę, niby to kiwał nią z zapamiętaniem, lecz zaraz po tym i tak biegł, by zrobić wszystko podług swojej myśli. Mimowolnie wychowywał się sam, bo ojca w domu najczęściej jednak nie było, a matka była wiecznie zajęta młodszym rodzeństwem. Początkowo, w fazie młodzieńczego buntu, Janek był oburzony i wściekły na rodziców, że odsunęli go na dalszy plan. Był kimś, kogo z powodzeniem można było nazwać łobuzem przez parę lat, podczas których stał w bramie ze szczeniakami w podobnym sobie wieku i popijali samogon starego Mańka z przekonaniem, jak bardzo są dorośli. Z czasem i to mu przeszło, zaczął zachowywać się trochę bardziej jak człowiek, a nie jak wulgarne dziecko ulicy.
Młody Cichocki był bystry, wysoki i postawny – problemem przede wszystkim pozostawała jego krnąbrność i niechęć do bezpardonowego wypełniania cudzej woli. Ojciec – wówczas już major – podsunął mu pomysł, aby poszedł w jego ślady i rozpoczął burzliwą karierę wojskową, choć głównym jego zamiarem było wyplenienie z syna to niezdyscyplinowanie i być może z lekka przycięcie jego miejscami zbyt długiego jęzora. Pomysł ten został przyjęty z podejrzanym zapałem i napotkał bramę współpracy, co bądź co bądź – wszystkim znającym Janka wydawało się zdumiewające. Tym sposobem Janusz Michał Cichocki w wieku siedemnastu lat został szeregowym w Wojsku Polskim, a z pomocą ojca wybrał specjalizację i przystąpił rychło do nauki i pracy, aby w przyszłości zostać wybitnym strzelcem wyborowym.
Dziwne ciągoty do przystąpienia do służby wojskowej rozwiały się trzy lata później – młody Cichocki miał wówczas ledwo dwadzieścia lat skończonych i doczekał się awansu na stopień starszego szeregowego – gdy wpadł do domu, zrzucił torbę z ramienia i oznajmił wszystkim obecnym, że absolutnie potrzebuje pierścionka matki. Zaręczynowego. Takiego, który przechodził z ojca na syna od pokoleń, którym jego własny ojciec się oświadczał, a przed nim robił to dziadek, pradziadek i Bóg wie kto jeszcze. Stało się jasne, że przyczyną jego decyzji była pewna nadobna niewiasta, inna opcja nie wchodziła w grę.
Major Cichocki zdumiał się paskudnie, ale nie oponował nazbyt bardzo. Nic nie słyszał o żadnej pięknej młodej kobiecie w życiu syna, lecz cóż miał powiedzieć? Pierścionek podarował i orzekł – dość sucho – że w razie niepowodzenia lub odrzucenia oświadczyn błyskotka ma wrócić prosto do domu. Uradowany Janek pierścionek zabrał i jeszcze tego samego wieczoru z nim wrócił. Trochę bledszy, aczkolwiek to wcale nie przeszkadzało mu w śmiechu i rzucaniu beztroskich żarcików o niczym konkretnym, aby pożyczoną biżuterię oddać ojcu z powrotem. O co chodziło, co się stało – tego nie wiedział nikt. Ilekroć ktoś zaczepiał ten, niewygodny najwyraźniej, temat, mógł otrzymać zamiast soczystego wyjaśnienia porcję bezczelnie nieśmiesznych żartów i nic więcej.
Grunt, że Cichocki z wojskowości przez ten drobny epizod z tajemniczymi oświadczynami – Bóg wie komu – nie zrezygnował. Powoli, nieśpiesznie wspinał się po drabinie kariery zawodowej.
Kontakty z rodzicami miał całkiem przyzwoite, z rodzeństwem trochę gorzej, bo nijak nie umieli się porozumieć. Być może przez różnicę wieku, może przez odmienne charaktery, ciężko stwierdzić jednoznacznie. Relacje ograniczały się do listów i sporadycznych wizyt Janusza w domu rodzinnym przy okazji świąt. Sprawy pogorszyły się znacznie, gdy w roku 2058 zginął major Cichocki. Wówczas matka zabrała najmłodszego syna i wyjechała z nim z Warszawy, na wieś do swojej siostry i tyle Janek matkę widywał. Początkowo pisali do siebie wzajemnie listy, lecz i ten kontakt z czasem ograniczył się do wysyłanych na Boże Narodzenie i Wielkanoc kartek świątecznych. Zgodnie przyjęli, że widywać się nie muszą, nie padały żadne propozycje czy deklaracje. Zwykłe “Mam nadzieję, żeś zdrów” załatwiało interes na cacy. Raz tylko matka wysłała mu paczkę, w której znalazł ten nieszczęsny pierścionek, który prawnie mu się należał z racji, że był najstarszy, nawet jeśli nie wydawało mu się prawdopodobne, aby w przyszłości ponownie próbował się oświadczać.
Po ukończeniu dwudziestu trzech lat jego kariera wojskowa nabrała tempa. Przez wzgląd na swoje umiejętności i zdolności do pracy w terenie został przeniesiony kolejno do szkoleniowego korpusu podoficerów a następnie korpusu młodszych oficerów. W wieku dwudziestu siedmiu lat został mianowany zastępcą rotmistrza Siódmego Pułku Kawaleryjskiego Wojska Polskiego, niemniej nie cieszył się tą posadą nazbyt długo. Zaledwie rok później – po pewnej dość brawurowej, choć przypadkowej defensywie pod Wrocławiem – został dostrzeżony przez hetmana.
Swoje obowiązki sprawował jeszcze przez pół roku i przez ten czas nie był świadomy tego, z jak wielką szansą przyjdzie mu się zmierzyć twarzą w twarz. Nie spodziewał się, że, mając lat niespełna dwadzieścia dziewięć, zostanie wybrany przez samego El-Galada, by przejąć funkcję jednego z Królewskich Geografów. Oczywiście, nie protestował.
Do roku 2066 odwiedził dwa Plany.

Ciekawostki



  • ma młodszego o 10 lat brata, który mieszka razem z matką na wsi pod Warszawą, oraz siostrę;nie utrzymuje z nimi kontaktu;
  • prawo jazdy kategorii K zdał za trzecim razem; przy pierwszym podejściu źle zapiął siodło, a przy drugim wymusił pierwszeństwo;
  • nosi nieszczęsny pierścionek zaręczynowy na długim łańcuszku, najczęściej pod ubraniem; to jego prywatna pamiątka po ojcu;
  • ma konia. Pięcioletniego konia Małopolskiego. Gniadosz o białych skarpetkach i lizakiem na czole o imieniu Konstanty;
  • najmniej muzykalny facet na świecie, potrafi fałszować nawet Hymn Narodowy, mimo że Rotę może wygwizdać o dowolnej porze dnia czy nocy;
  • niemal za każdym razem, gdy wyrusza z Warszawy, przestaje się golić i porośnięty brodą ryj katuje żyletką dopiero po powrocie. Przy czym i tak nie pozbywa się całkiem zarostu, a zostawia dokładnie na trzy dni soczystego wąsa. To taki jego prywatny przesąd;
  • nie przepada za ćmami. Nie to, żeby się ich bał – phie – po prostu nie lubi sposobu, w jaki się poruszają, ich wyglądu i w ogóle wszystkiego, co ma z nimi związek;
  • za to przepada za SW. Star Wars. Ten uczuć, gdy żyjesz w świecie wyrwanym z książki, a jarasz się innym światem wyrwanym z książki. Poważnie, zdarza mu się mówić niczym Mistrz Yoda, gdy najdzie go odpowiedni nastrój;
  • pali. Ale tylko w Warszawie.


Ostatnio zmieniony przez Janusz Cichocki dnia Wto Sie 22, 2017 8:50 pm, w całości zmieniany 1 raz

avatar

PisanieTemat: Re: Janusz Michał Cichocki   Nie Sie 13, 2017 1:20 am

Szanowny Januszu Cichocki!
Twoje podanie o przyjęcie postaci zostało rozpatrzone
pozytywnie. Otrzymujesz na start 10 karteczek z czarem zwiadowczym ZZ804 oraz 10 karteczek z czarem lakmusowym. Życzę udanej gry!


Król Polski Bolesław VI Arr'Rith

 
Janusz Michał Cichocki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pokój Michała
» Michał "Wyklęty" Sobieski

Skocz do: