Szybkie Menu

Helena Morana Agr'All
avatar

PisanieTemat: Helena Morana Agr'All   Pią Lip 28, 2017 10:08 pm


Helena Morana Agr'All

Zakon Łabędzia | Kat


Dane osobowe

Rasa: Elf
Data i miejsce urodzenia: 158 lat, Plan Elfów
Stan cywilny: Panna
Wyznanie: Rzymskokatolickie, Helena ze chrztu

Wygląd

Kobiety są dziko piękne:
tylko rzecz piękna która przynosi naprzód
nowe życie jest zdolna do takiej dzikości,
takiego zniszczenia:
takiej śmierci na jej własnym ciele.


Rutyna wkrada się nawet w życie nieziemskich istot. Wstając, rozczesuje szczotką ze świńskiej szczeciny czarne włosy i splata je w sięgający łopatek warkocz francuski lub prostego koka na karku, podkreśla kreskami ciemnoniebieskie oczy, wyciągając lekko jaskółki kresek za linię oka, nadając im lekko kociego kształtu, pozbywając się wyłupiastego wyglądu, który ujawnia się, gdy ich nie ma. Zawsze lekko podkreśla zapadnięte policzki, a lekko zbyt szerokie usta pociąga ochronną szminką o smaku truskawek. Każdego dnia, odkładając do łóżka czarną koszulę nocną, zakłada białą bieliznę bezszwową, zapina wyprasowaną koszulę w kolorze śniegu, pilnując, aby wszystkie guziki były równo pozapinane, a na niej nie było ani jednego zagięcia. Mankiety są na spinki, z cyrkoniami nasączonymi magią. Następnie wkłada spodnie od munduru, z wyhaftowanymi na biało runami na dole nogawki jej własnymi dłońmi, cierpliwie, bez pośpiechu. Trzecią częścią jest marynarka od munduru, jak cała jego reszta, zupełnie biała, bez żadnego innego koloru, który mógłby zmącić jego czystość. W lewym mankiecie ma wszyty miniaturowy mechanizm podobny do miarek zwijanych automatycznie, jednak z linką z mithrilu zakończoną małym kółeczkiem na palec wskazujący, które wystaje tak, że można ją z łatwością rozwinąć. Całość spina białym, skórzanym pasem o szerokim jak długi jest jej kciuk, ze skóry cielęcej licowanej, farbowanej na biało, z prostą klamrą z mithrilu. Siadając na łóżku, naciągając na smukłe łydki oficerki, wsuwając do środka nogawkę, tak aby nie workowała się, a przylegała do nogi. Była zdecydowanie za chuda, a przylegających ubiór i tworząca się przez pasek talia osy jeszcze uwydatniała wrażenie ciągłego niedożywienia wraz z ostro zarysowanymi kośćmi policzkowymi i bardzo wątłymi nadgarstkami. Długa jak tyczka, nie raz górująca nad mężczyznami w otoczeniu. Wychodząc, zawsze nakładała na ramiona płaszcz z czarną runą gromu. Jeśli nie jest to jednak dzień, w którym musi przebywać w służbowym ubraniu, spodnie zastępuje czarnymi pończochami, zakłada kir, zasłaniający ją od szyi do samych kostek. Nie pokazuje bieli ramion, jeśli już to tylko latem, gdy ciężko znieść gorąc lejący się z nieba. Rzadko również nosi spodnie, oprócz munduru przywdziewa zwykle rozkloszowane, luźne spódnice i suknie, których materiał pływa z każdym ruchem dookoła jej ciała, nadając wrażenia, że jest niedotykalna, nieistniejąca, niematerialna.
Nie ma u niej pośrednich kolorów: jedynie bieli i kir.
Jej sposób chodzenia jasno pokazuje, że jest kimś więcej. Nawet runę nosi dumnie wyprostowana, choć widać, że Grom ciąży jej na ramionach, potężny oręż, ale również ogromne brzemię. Kroki są długie, pewne i bardzo szybkie, przez co często ciężko za nią dążyć, lecz czasami, zwykle po spotkaniu z miłością, sunie wolniej, wystawiając twarz do światła. Zwykle jej twarz wyraża spokojną, nie chłodną, ale po prostu poważną nijakością. Jest w niej wiele uduchowionej dojrzałości, ale czasem w lekko niebieskawych, choć bardzo ciemnych oczach pojawia się błysk radości i wesołego chochlika, który odmładza ją o wiele, wiele lat. Podobno ładnie śpiewa, ale to szepcze najpiękniej, zwłaszcza gdy otwiera tomiki z poezją i pozwala pochłonąć się im w całości. Wtedy jej głos przypomina najbardziej pękający lód na jeziorze, jakby zwiastując niebezpieczeństwo, jednocześnie będąc bardzo przyjemnym dla ucha dźwiękiem.

Charakter

Twoja dusza musi być duchem.
Czuję ją górującą; czarna fala
nad moją duszą.

W czasach, gdy przemoc jest potrzebna do przetrwania na co dzień na froncie, a regularny tryb życia został wymuszony przez patriosferę, ciężko spodziewać się osób o niezwykle dobrych sercach. Trzeba być twardym, bo właściwie każdemu zamordowano kogoś z rodziny, kogoś kogo się kochało. Jednak sama ta wojna wymusiła istnienie osób na pozór w ogóle nie pasujących do sytuacji.
Najpierw Morana, a później Helena zmieniała się nieustannie. Z beztroskiego dziecka, odkładającego ptaki do gniazda, karmiącego bezdomne koty, zmieniała się we wrażliwą dziewczynę, która nie bała się pomóc innym i pokazać wrażliwej duszy. Helena potrafi kochać prawdziwie, potrafi zrozumieć każdą istotę i spojrzeć na nią czule bez względu na popełnione czyny. Zawsze mówi, że gdy ktoś smuci się bez powodu to dlatego, że niebiosa rozdzielają żałobę po tych, których nie ma kto opłakiwać. Ona płacze nad Jaegarami, Balrogami, Graafami, których pokochała podczas swojego życia. Poeci płaczą nad tym jak okrutne są rany zadane przez miłość i Helena możne się z nimi zgodzić, bo to jest właśnie jej zadanie, kochać na śmierć, torturować czułym słowem.
Pełna dobroci i wrażliwości, sprawiała swoim ofiarom najgorszy ból, potrafiąc kochać ich bezinteresownie, nawet, gdy grozili jej śmiercią i opowiadali o torturach i gwałcie jaki na niej sprawią. Nie ważne czy to gbur na ulicy czy spętany magią Graaf, zawsze wybacza, zawsze wymawia w swoich modlitwach.
Dewotka, często słyszy się w odniesieniu do niej, gdy klęczy na posadzce kościoła. Gdy modli się, przesuwając palcami po koralikach różańca, gdy zapala świecę gromniczną podczas burzy, odmawiając Litanię do Matki Bożej Loretańskiej. Tak na prawdę jest po prostu bardzo wierzącą osobą. Jej modlitwy nie są jedynie tym, co robią wszyscy, aby podtrzymywać magię i nie poddać się czarnym mocom. Ona rzeczywiście wierzy, bo czasami tylko to już jej zostaje, na polu bitwy, gdzie jej dusza ściera się z nienawiścią i prawdziwym złem.
Nie jest dumna ze swojej pracy, oddaje większość zarobionych dóbr. Miłość nie szuka poklasku, unosi się pychą. Miłość cierpi na chroniczną depresję. Miłość przekręca w jej piersi ostrze, za każdym razem, gdy poświęci swoje uczucia, miłosne pieśni, szepty kochanków, aby wydobyć informacje, aby torturować.
Nie potrafi rozmawiać z ludźmi. Z elfami też nie. Nie rozumie, dlaczego oni wszyscy odczuwają coś w rodzaju szacunku i strachu wobec niej. Sama stara się być miła dla każdego

Historia

Pozszywane razem:
moja ludzkość i moja nieśmiertelność.
Razem zawisły, zmieniając się miejscami,
jak słońce i księżyc,
jak amulety na niebie.


14 czerwca 2060 roku, Warszawa
Zanurzona do połowy w basenie chrzcielnicy, w białej, prostej szacie, która przylegała, półprzejrzysta odwody, do jej bioder i nóg, patrzyła na kapłana ze spokojem namalowanym na twarzy. Oparła plecy o jego dłoń, pozwalając mu zanurzyć jej głowę pod wodą trzy razy.
Heleno Mario, ja ciebie chrzczę... — Czarne włosy pływały dookoła niej, niczym macki ciemności, mgła istot, z którymi tak zawzięcie walczono, jak mgła tych, których jej serce kochało aż do śmierci, bolesnej i okrutnej — ...w imię Ojca i Syna.... — Nabrała oddechu, by znów znaleźć się pod wodą, bąbelki wypuszczane z nosa i z ust zabarwiły się na czerwień, gdy krwawe łzy popłynęły z jej kanalików łzowych, barwiąc święconą wodę basenu różowym kolorem. — ...i Ducha Świętego.
Wyciągnięto ją z wody na amen, postawiono na nogi, jakiś już ochrzczony elf pomógł jej wyjść, okrył ją białym ręcznikiem, służącym jako szatka. Wręczono w drżącą z zimna dłoń już nie Morany, a Heleny, zapaloną świecę, którą odtąd miała nazywać gromniczną.
Wytarła poliki materiałem, znacząc symbol czystej duszy krwawym śladem; jakby zapowiedzią tego, co miało w jej życiu nadejść, zadry w sercu, rany, którą sama będzie pogłębiała ostrzem swojej łagodności.
Morana nie rozumiała tego świata, ale czuła więź z tą wiarą od pierwszego dnia, gdy weszła do małej kapliczki przydrożnej, na wpół zniszczonej, gdzie figurką była drewniana Pieta. Matka Boska o zbyt dużej głowie trzymająca w ramionach niepoprawne anatomicznie ciało Jezusa, swojego boskiego syna, zajęte z krzyża i umęczone. W tej zniszczonej siłami natury kapliczce, gdzie przez dziurę w dachu wlewało się światło, gdy dwa okienka zarósł dziki bluszcz i powoje, kwitnące kielichami w białym fiolecie. Ujrzała wtedy na twarzy Maryi wyżłobione dołki, pomalowane łuszczącą się, lśniącą olejnicą na czerwono. Matka płacząca nad miłością. Zobaczyła w tym wizerunku samą siebie.
W dzień, w którym została ochrzczona, było bardzo zimno i padało. Jej ciało drżało, przemoczone, a jednak umysł skupił się całkowicie na Eucharystii, zawierającej w sobie aż trzy sakramenty. Jej czoło zostało pomazane krzyżmem, a komunii udzielono pod dwiema postaciami.
Kapało jej z włosów na ramiona, usta zsiniały i drżały, gdy oczy wpatrywały się, natchnione, w ołtarz. W tym momencie, pierwszy raz od wielu lat bycia Łabędziem, Helena Morana Agr'All była szczęśliwa.


Czas płynął Helenie powoli, głównie na nauce Planu, na którym przyszło jej egzystować. Inne podejście do życia, jedzenie, sposób bycia w nawet często utrudniały proces asymilacji Morany ze społeczeństwem. Chociaż rok dla elfa to ledwie mrugnięcie okiem, nauczyła się wiele rzeczy, nadal kompletnie nie rozumiejąc mentalności ludzi. W duchu miała nadzieję, że jednak w tej części społeczeństwa bycie Łabędziem nie będzie miało znaczenia. Myliła się i potwierdziły się słowa jej dowódcy, Anny, że ich biel jest czymś w rodzaju odróżnienia do innych ras i powoduje, że stają się odrębną racją wśród obecnych.
Helena nabyła w Warszawie mieszkanie, chociaż nieczęsto w nim bywała. Wyrobiła sobie rutynę dni, które spędzała w stolnicy, aby wzmacniać patriosferę, ale w gruncie rzeczy było w to raczej błąkanie się po ulicach i obserwacją Polaków.



21 marca 2062 roku, Stanica Korniejewo
Usiadła w bocznej nawie kościoła. Biel jej munduru kontrastowała z ciemną ze starości ławką ustawioną pod kremową ścianą, pod czwartą stacją drogi krzyżowej. Ona cała wyglądała jak czarno-biała na postać wklejona w kolorową fotografię wnętrza. Wyjęła zza pazuchy marynarki biały modlitewnik, przypominający ten dawny małym dziewczynkom do pierwszej Komunii. Otworzyła go na przygotowaniu do spowiedzi i zaczęła czytać znaną od dawna na pamięć formułkę.
Zawsze starała się robić to co właściwe. Nigdy nie potrafiła przejść obok cierpienia obojętnie, a teraz sama je zadawała, odczuwając to boleśniej, niż większość żołnierzy walczących z zastępami balrogów. Czuła się tak, na Planie Ziemi szczególnie, jakby zupełnie zniekształcała ideę miłości i troski o bliźniego.
Gdy kapłan wszedł do konfesjonału, odczekała chwilę, zamknęła modlitewnik i uklękła. Drewno zatrzeszczało pod ciężarem elfki, jakby odbywając własną pokutę i ostrzegając, co czeka grzeszników.
Wybacz mi Ojcze, bo bardzo zgrzeszyłam.
Szept spowiedzi i rozmowa były ciche, tak samo jak łzy z które kapały na drewno, przejrzyste kryształ skruchy.
Jako pokutę miała brać udział w Wielkopostnych Gorzkich Żalach z kazaniem paayjnym. Oczyśćcie się me źrenice, toczcie smutnych łez krynice. Lista jej grzechów nie była długa. Nie brała udziału we mszy niedzielnej bo była w drodze do Stanicy. Torturowała wroga. Bez skrupułów. Kochała wroga i z tej miłości go zabiła.
Jej miłość nie była łaskawa, jak ta od św. Pawła. Chociaż może pokazanie istotom złym, tak złym, że myśl o dobrze, łasce i szczęściu sprawia im ból jest właśnie okazaniem łaski? Prawdopodobnie dowie się o tym dopiero na Sądzie Ostatecznym, zaliczona do grona świętych lub grzeszników na zawsze potępionych.


Jej rytuał codzienny dla Warszawy był dość skomplikowany. Wstawała punkt szósta, ubierała się i szła na poranne nabożeństwo. Wracając pół godziny później kupowała bułki w piekarni na rogu, do tego trochę serka wiejskiego i pomidor. Jeśli nie było pomidora, to kupowała owoc.
Życzyła sprzedawcy miłego dnia. Śniadanie zjadała w parku. Zajmowało jej to jakieś pół godziny. Następna była kontemplacja Biblii, przez dwie godziny. Spacer po Powązkach, odnowienie modlitwy za zmarłych, zapalenie znicza pod pomnikiem poległych z Balrogami i ich armią.
Później przyglądała się paradzie Króla, idąc przez jakoś czas koło niej.
Obiad w barze mlecznym.
Treningi.
Modlitwa w parku, kolacja z reszty ze śniadania. Sen. Czy raczej leżenie w łóżku i dręczenie swojej duszy wspomnieniami o swoich grzechach. Na koniec marzenie o szczęściu, choć już dawno nie wiedziała, co to dla niej znaczy.


9 listopada 2065 roku, Miejsce Nieznane
Biały mundur był kitlem pielęgniarki, trzymającej w ramionach umierające niemowle. Dłoń zauważyła w wodzie, wypowiadając słowa zmywające grzech pierworodny i każdy inny. Woda symbolizowała krew Baranka, która czyni duszę bielszą niż świeży śnieg leżący na polu, okrywając ziemię obsianą oziminą.
Naznaczyła umierajacą duszę Krzyżem Pańskim.
Michale. Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen. — Była matką chrzestną, była kochanką, była katem Graafa, który rozpadł się od miłości, jaką go obdarzyła, od daru najwspanialszego, jaki można dać: życie wieczne i zbawienie. Wedle prawa Boskiego bowiem dusza Graafa, o ile ją miał, odeszła z tego świata oczyszczona i bez grzechu.
Helena chciała w to wierzyć.
Wyjście z podziemi zawsze było swojego rodzaju rytuałem. Klękała na posadzce, składając dłonie, oplecione różańcem z drewnianych koralików, zakładała na głowę biały szal i schylała ją pokornie. Całowała krzyżyk z namaszczeniem, milcząca i przypominająca skalny posąg, madonnę z bożonarodzeniowych szopek z gwiazdami betlejemskimi i sianem.
Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu święci... — szeptała w powietrze, jej głos niewielki, pośród mocarnych ścian i zaklęć.
Po godzinie kontemplacji wstawała, jej stawy skrzypiały lekko. Składała chustę, wychodziła z przygarbionymi plecami i smutkiem w oczach. Gdy docierała do kwatery, zapalała w oknie świecę, o ile to było możliwe.
Jej babka mówiła, że w ten sposób wskazuje się drogę ukochanym do domu. Morana nie wiedziała, czy bardziej oczekuje czy boi się momentu, gdy rzeczywiście do niej wrócą.

Magia i bronie magiczne


Nazwa: Empatia obowiązkowa
Typ: Czar Osobisty
Wygląd: Brak
Funkcja: Zdolność zarówno odczuwania, jak i przekazywania innym swoich uczuć i emocji, najczęściej w postaci obrazów lub snów. Łabędź używa tej mocy, by sprawiać jeńcom ból i wydobywać z nich informacje. Zależnie od rodzaju emocji, jakie ulegają przeniesieniu, ale też usposobienia tego, kto je odbiera (lub nadaje), korzystanie z tej mocy może być dla Łabędzia kojące lub przysparzać cierpienia.
Limity: Brak

Nazwa:Czytanie w myślach
Typ: Czar Osobisty
Wygląd: Brak
Funkca: Zdolność sondowania umysłu innej istoty. Im bardziej obca jest jej psychika, tym trudniej przychodzi odczyt myśli.
Limity: Trwa1-2 posty, 2 posty przerwy

Nazwa: Magiczne SOS
Typ: Czar Osobisty
Wygląd: Wizje i sny z miejsca "wypadku"
Funkcja: W chwili zagrożenia Łabędź rozsyła na wszystkie strony mentalne sygnały SOS, które jest w stanie odebrać tylko ktoś, kto posiada dobre intencje.
Limity: Raz na 5 postów, szczególnie w warunkach zagrożenia.

Nazwa: Czarna Madonna
Typ: Czar Osobisty
Wygląd: Krwawe łzy
Funkcja: Krwawe łzy Morany mają właściwości lecznicze i uśmierzające ból. Nie zaleczą dużych ran, ale zatamują krewienie i przyspieszą łączenie się tkanek. W niektórych przypadkach doprowadzają do bliznowacenia. Należy przy podawaniu śpiewać modlitwę: Czarna Madonno.
Limity: łza musi być podana do ust chorego (wypita przez niego). 1 łza - obrażenia lekkie, 2 łzy - średnio poważne, 3 łzy - bardzo poważne obrażenia lub choroby.

Nazwa: "Ja Ciebie chrzczę..." prezent
Typ: Czar osobisty
Wygląd: Brak.
Funkcja: Morana jest w stanie pobłogosławić (tak jak namaszczony kapłan, wykonując znak krzyża dwoma palcami) wodę lub dowolną ciecz. Tak uświęcona woda oczyszcza myśli i uśmierza ból dobrych ludzi, a Czarnych pali jak silny kwas. Morana może w ten sposób zakląć także deszcz.
Limity: Raz na 4 posty

Umiejętności

Prawo Jazdy kat. K zdane za drugim razem, za pierwszym razem zaczęła płakać krwią i egzaminator nie dał sobie przemówić, że jej to nie przeszkadza i nie ma potrzeby jechać do szpitala, bo i tak tego nie wyleczą i mogą co najwyżej podać jej chusteczki.
Fryzjer Helena prawdopodobnie potrafi zapleść każdy z rodzajów warkoczy, uczesać każdą fryzurę i obciąć włosy, a także ogolić kogoś brzytwą.
Kaligrafia Helena ma piękny charakter pisma, jej litery są czytelne, pełne zawijasów i tak równe, że przypominają drukowany font. Tylko podpis ma bardziej niechlujny, ale przez to trudniejszy do podrobienia.
Gotowanie Zrobi coś z niczego, chociaż wymyślne dania jej zupełnie nie wychodzą. I ciasta z kremem.

Słabości

† Przez Hemolakrię zdarzają jej się omdlenia, którym towarzyszy krwawienie z kanalików łzowych.
† Jest dość słaba fizycznie przez niedowagę i anemię.
† Ma kiepską orientację w terenie.
† Jest często emocjonalnie rozchwiana, a jej umysł jest podatny na kleszcze.
† Obniżona odporność powoduje ciągły katar i drobne przeziębienia jesienią i zimą.
† Uczulona na stokrotki, pyłki traw, mak, dziurawiec, które powodują uczulenie skórne i świąd.
† Maliny i truskawki to zakazane dla niej owoce. Wywołują u niej anafilaksję.
† Mówi po polsku z wyraźnym akcentem i często jeszcze się myli.

Ciekawostki

† Cierpi na Hemolakrię, czego objawem jest niekontrolowane płakanie krwią kilka razy dziennie. Nie jest ono związane z emocjonalnym płaczem.
† Ma na Powązkach wykupioną kwaterę, gdzie znajduje się płaska płyta nagrobna, na której, na zamówienie Morany, kamieniarz dopisuje każdą ofiarę, jaką musiała torturować z nadanym imieniem.
† Spowiada się dwa razy w tygodniu. W Warszawie ma stałego spowiednika, ale zbyt często wyjeżdża, żeby to miało sens.
† Jej osobistym dziwactwem są piosenki rosyjskie, ukraińskie, kozackie, które śpiewa pod nosem, gdy robi zakupy lub sprząta. Często używa ich jako kołysanek dla swoich ofiar, okazanie troski. Jej ulubionym utworem jest Што й па мору.
† Wierzy, że jest w stanie pokochać jedynie potwora.
† Śpi na lewej stronie.
† Nie smakuje jej czekolada.
† Nosi białe rękawiczki ze skóry poległego elfanta, dobrej istoty z Planu Elfów. Mając je na rękach, możesz dotykać jegrów lub skażonych fagami przedmiotów bez obaw. prezent





PODPIS




Ostatnio zmieniony przez Morana Agr'All dnia Wto Sie 22, 2017 11:44 am, w całości zmieniany 3 razy

avatar

PisanieTemat: Re: Helena Morana Agr'All   Wto Sie 22, 2017 11:48 am

Szanowna Heleno Morano Agr'All!
Twoje podanie o przyjęcie postaci zostało rozpatrzone
pozytywnie. Otrzymujesz na start 10 karteczek z czarem lakmusowym. Pamiętaj, by dodać je do swojego ekwipunku. Życzę udanej gry!


Król Polski Bolesław VI Arr'Rith

 
Helena Morana Agr'All
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Skocz do: