Szybkie Menu

Kąpielisko
Idź do strony : 1, 2  Next
Zawisza
Zawisza
Kąpielisko Empty

PisanieTemat: Kąpielisko   Kąpielisko EmptySob Lip 15, 2017 2:33 am

Kąpielisko Warszawa__Jeziorko_Czerniakowskie_jpg-seo

Remy
Remy
Kąpielisko Empty

PisanieTemat: Re: Kąpielisko   Kąpielisko EmptyNie Gru 23, 2018 11:06 pm

Nieugięcie ciągnęła swojego towarzysza za dłoń, o ile ten uprzednio nie zabrał swojej kończyny. W innym przypadku doprowadziła ich aż pod samą wodę, najpierw jednak przechodząc się wzdłuż brzegu w celu znalezienia dogodnego miejsca. Przy okazji robiąc typowy dla żołnierza rekonesans, zwiad miała we krwi i teraz czyniła to mimowolnie, rozglądając się jakby w poszukiwaniu ewentualnego niebezpieczeństwa. W promieniu kilometra prawdopodobnie nie było żywej duszy, nawet bezdomni zdecydowali się wybrać inną okolicę na dzisiejszą noc, wiec jedyne zagrożenie czyhało ze strony powoli kładących się spać kaczek i łabędzi.
- No to jesteśmy. - obwieszczając to uśmiechnęła się do niego rozbrajająco i chciała usiąść, ale zapomniała, że wciąż trzyma go za rękę, a co za tym idzie pociągnęła młodzieńca za sobą. Brawo. Najprawdopodobniej oboje się koncertowo wyglebili na trawę. Brawa dla pani major i jej wspaniałych kalkulacji. Ze strony Konstantego spodziewała się co najwyżej postękiwań niezadowolonego z życia Wertera, natomiast ona zaskoczyła samą siebie, bowiem zamiast zacząć się zachowywać niezręcznie, bo co jak to tak? Poważna Major z Husarii, a tu takie szajsy odstawia?! Co to to nie. Szybko parsknęła śmiechem, nawet jeżeli nie należało to do najzabawniejszych sytuacji w jej życiu, a już z pewnością nie miała odpowiedniej ilości promili we krwi, zęby móc się usprawiedliwić choćby w ten sposób.
- Daj ten alkohol, chyba za mało wypiłam. - wyciągnęła rękę w jego kierunku, a raczej w stronę butelki w oczekiwaniu na przekazanie jej ich wspólnej nagrody.
- Mówiłeś, że nie lubisz ludzi, ale takiego odludzia to ja się tutaj nie spodziewałam. Doskonała sceneria na jakiś kiepski horror. - chociaż ona miała nieco inne scenariusze w głowie, które dodatkowo ją bawiły. Doprawdy, pani Major tak nie wolno. Konstanty był co prawda już dawno legalny, ale nadal tak boleśnie miała przed oczami jego zbyt młody wiek jak na jej standardy, choć coraz częściej łapała się na tym, że zasadniczo jej tak bardzo to nie przeszkadza. Skandal!

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Kąpielisko Empty

PisanieTemat: Re: Kąpielisko   Kąpielisko EmptySro Sty 09, 2019 7:07 pm

Nie wyrwał dłoni. W pierwszym momencie, gdy ciepłe palce otuliły jego kościstą dłoń, posłał Wandzie milczące spojrzenie. Nie było pełne zdumienia, braku akceptacji dla podobnego stanu rzeczy, nie domagało się odpowiedzi na niezadane pytanie. Dawniej - za czasów swoich werterowskich i patetycznych uniesień - odsunąłby się czym prędzej i umknął przed tak bezpośrednim kontaktem. Unikał go jak ognia, wydawał mu się niestosowny, wiecznie niezgrabny, niechlujny i niepotrzebny. Tymczasem teraz zacisnął palce dookoła tej ciepłej dłoni, absolutnie nie analizując w głowie tego gestu.
Gdyby zaczął, doszedłby do wniosku bardzo szybko, że uważa go za znacznie bardziej poufały - w przeciwieństwie do Wilczyńskiej.
Dotarli na miejsce - nawet Kostka zdumiała ta wszechobecna cisza. Był przekonany, że to miejsce również nie zdoła opędzić się od wszędobylskich warszawiaków, ze usiądą po prostu trochę gdzieś na uboczu, trochę w cieniu, trochę z dala od natarczywych spojrzeń. Nie spodziewał się takiego wyludnienia.
- Chyba wszyscy wyb... rach.
Nie zdołał dokończyć zdania, nie poradził sobie z utrzymaniem równowagi po tym szarpnięciu. Gdzieś w czasie tego pięknego kukułczego lotu Kostek panicznie wypuścił z tych szaleńczych objęć dłoń Remy, by móc wesprzeć się o ziemię. Albo cokolwiek. Polecieli malowniczo na trawę, tak bajecznie i sztampowo, że należało to skwitować niczym więcej niż śmiechem. Lub, jak w przypadku Kostka, zdawkowym parsknięciem i pokręceniem głowy. Potrafił się śmiać, ale nadal tego zwyczajnie nie lubił. O wiele lepszym wyjściem wydawało mu się wykrzywienie warg w tylko trochę cierpkim uśmiechu. Musiał przede wszystkim ratować butelkę, działał instynktownie. Dłoń powędrowała w górę automatycznie, ratując szkło przed stłuczeniem.
Bohater narodu, proszę państwa.
Odsunął się, pokręcił głową jeszcze raz i spojrzał jeszcze na butelkę.
- Chyba nie powinienem, skoro przewracasz się na trzeźwo - parsknął i dopiero po tych słowach dzielnie i grzecznie postanowił butelkę przekazać w dłonie Wandy. Łaskawca. Nie dość, że bohater, to i jeszcze tak łaskawy, któż by pomyślał?
Spojrzał na ciemną linię drzew i wzruszył ramionami.
- Cóż, nie mam broni, ale przynajmniej szybko biegam. Może zadowolą się tobą. - Ponownie odwrócił głowę w stronę Wandy i zajrzał w jej lodowe oczy z buńczucznym uśmieszkiem na twarzy.
Co za żartowniś się z niego zrobił. Kto by pomyślał?

Remy
Remy
Kąpielisko Empty

PisanieTemat: Re: Kąpielisko   Kąpielisko EmptyNie Sty 13, 2019 6:49 pm

- Zasługujesz na medal. – krótko skwitowała bohaterskość swojego towarzysza. Co prawda tym razem nie okazał się rycerzem na białym koniu, ale nie zamierzała mu ubliżać, a przynajmniej jeszcze nie, z powodu braku szarmanckości czy ratowania jej szanownej osoby przed zbytnim potłuczeniem się. Sama o wiele bardziej martwiła się bezpieczeństwem alkoholu zamkniętym w wątpliwej jakości szkle niż kilkoma kolejnymi siniakami dołożonymi do i tak dość sporej kolekcji.
- Kiedy walą się miasta, prawdziwy Polak ratuje procenty a nie piękne kobiety. – powiedziała z rozbawieniem i wcale nie miała na względzie obrażenie chłopaka. Wręcz przeciwnie, powiedziała ten super żarcik mając nadzieję, że Kostek raczej dołączy się do jej fantastycznej zabawy i również uzna to za zabawne. Wcześniej… a raczej te kilka late temu zapewne srogo by się na nią obraził za coś takiego, ale teraz… teraz to było trochę jak rosyjska ruletka, w którą Wanda z przyjemnością mogłaby zagrać. Uwielbiała adrenalinę równie mocno co wszelkiego rodzaju zakłady, zwłaszcza jak je wygrywała.
- Ja sobie wypraszam. Nie wywracam się sama z siebie. – zaczęła spokojnie, usiłując wymyślić wymówkę doskonałą. Zaraz jej do głowy przyszło, że tylko winny się tłumaczy, ale ten parszywy młodzieniec jakoś tak na nią działa, że gdy tylko ruszył wrażliwą strunę, to nie umiała trzymać języka za zębami i aż ją paliło, żeby mu cokolwiek odpowiedzieć.
- Nie ważne. Daj mnie ten alkohol i nie marudź. Jestem starsza, więc musisz mnie słuchać. – z satysfakcją odebrała od niego butelką, którą od razu odkręciła. Przyjemnie zapachniało. Spojrzała jeszcze nieco krytycznie na szkło, bo zasadniczo to nie miała najlepszej głowy i musiała oszacować ile z zawartości, to będzie wystarczająco, by się już kompletnie nie skompromitować przed chłopakiem. Nie dość, że młody gówniarz, to jeszcze niższy stopniem żołnierz, nawet jeżeli nie od nich, to nadal trochę słabo porobić się przed kimś niżej w hierarchii wojskowej. I trochę nie wiedziała czy się tym tak naprawdę przejmuje czy tak zwyczajnie po ludzku polubiła tego młodzieńca na tyle, by nie chcieć wypaść w jego oczach niekorzystnie. Pociągnęła spory łyk alkoholu, który miał zagłuszyć jazgotliwy zdrowy rozsądek.
- Chyba tobą. Naprawdę sądzisz, że jesteś ode mnie szybszy? Jeżeli już miałabym być taką suką za jaką mnie większość bierze, to bym Cię najpierw znokautowała i zostawiła im na pastwę. A dopiero potem pobiegła w siną dal. Ale hej, nie żebym nie posiadała odpowiednich mocy, którymi można ich spowolnić. Lepsze to niż broń. – zabrzmiało to… dwuznacznie. Właściwie trudno było uznać czy białowłosa żartuje i tak naprawdę wcale nie rozwodzi się nad tym, że Kostek zachował się jak mały skończony chujek, który chciałby ją tu zostawić, albo… obraziła się za to, że Kostek jest małym chujkiem. To drugie było zdecydowanie mniej prawdopodobne. Lubiła śmiać się i żartować zapewne o wiele bardziej niż jej werterowski towarzysz, który zarobił zasłużonego kuksańca w ramię, to tak na potwierdzenie tego, że wcale się nie gniewała, nawet jeżeli faktycznie chciałby sam uciec przed nadciągającym zagrożeniem. A potem podała mu butelkę, z namaszczeniem, jak fajkę pokoju, którą zażegnywała wszelkie konflikty między nimi, no bo kto o zdrowych zmysłach i polską krwią w żyłach odmówi dobrego alkoholu?!

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Kąpielisko Empty

PisanieTemat: Re: Kąpielisko   Kąpielisko EmptyWto Sty 22, 2019 5:10 pm

Prawdziwi bohaterowie nie nosili peleryny. Prawdziwi bohaterowie robili małe-wielkie rzeczy, które ratowały małe-wielkie codzienności. Przynosili piwo na kaca, przyszywali guziki do koszul, podkuwali konia na gwałt, przynosili rolkę papieru toaletowego, gdy skończył się w czasie dłuższego posiedzenia czy nie dopuszczali do tego, by butelka się potłukła i cały alkohol poszedł na zmarnowanie. Mali-wielcy bohaterowie, dokładnie tacy jak Kostek.
- O te pierwsze po apokalipsie byłoby ciężej. I można by mieć za nie te drugie - odparł absolutnie poważnie, jakby właśnie przemawiał głosem ludu o rzeczach tak wzniosłych i ważnych, że cały świat powinien umilknąć, aby posłuchać. Widownię miał przecież doskonałą. Idealnie cichą. Milczące drzewa, niekomentujące tego wszystkiego trawy, bezstronnego obserwatora w postaci jeziora (och, aż się zrymowało omnomnomnom). I Wandę. Królową Śniegu, która jako jedyna mogła przerwać tę ciszę i zdeptać podniosłość jego słów.
Nie sposób było też stwierdzić, czy Kostek zwyczajnie żartował, czy też potraktował sprawę naprawdę poważnie. Uroki nieobnoszczenia się ze swoimi emocjami, chłodnego obejścia i wiecznego zdystansowania do świata.
Oddał butelkę i usiadł po turecku na trawie, podpierając się łokciem o kolano. Wsparł brodę o swoją dłoń i przyglądał się Wandzie z ukosa.
- Wedle życzenia, proszę pani. - Ta bezczelna kpina aż zatrzeszczała donośnie w jego słowach. Zwykle nie wdawał się w pyskówki, nie był też typem człowieka, który tak chętnie dołączałby do przekomarzanek słownych. Zwykł brać wszystko nieco bardziej poważnie, tylko że przy Wilczyńskiej obracanie rzeczywistości w żart przychodziło mu znacznie łatwiej. Lepiej. W jej towarzystwie czuł się zadziwiająco swobodnie.
Kolejne jej słowa postanowił skwitować w jedyny słuszny sposób.
- Tak. Tak właśnie sądzę.
Ni mniej, ni więcej. Po tych słowach wyprostował się i z nabożną czcią przyjął butelkę. Przez chwilę się jej przyglądał, nim podniósł do ust i się napił. W odróżnieniu do Wandy on już zdążył w ciągu dzisiejszego wieczoru wypić więcej niż jedno piwo. Pewnie dlatego aż tak nie zastanawiał się, jak ktokolwiek z zewnątrz mógłby odebrać sytuację, w jakiej się znaleźli. Ogólnie nad niewieloma rzeczami się zastanawiał. Można powiedzieć, że... płynął z prądem? Chyba tak. Trochę.
Szaleństwo piątkowej przepustki, panie i panowie.
- Ale, spokojnie, żaden smok nie zamknie cię w wieży.
Bo przecież tuż obok siedział rycerz bez zbroi.

Remy
Remy
Kąpielisko Empty

PisanieTemat: Re: Kąpielisko   Kąpielisko EmptyWto Sty 22, 2019 9:07 pm

Zmrużyła wyraźnie oczy przyglądając mu się trochę jak kobra szykująca się do skoku na jakąś pustynną mysz. Wanda jednak poza tym nie zrobiła absolutnie nic. Wszakże nie podjęła niemal rzuconej jej rękawicy.
- Prawie mnie złapałeś. Lubię się zakładać, ale na takie typowe przechwałki mnie nie weźmiesz. – i bardzo profesjonalnie wystawiła w jego kierunku język. Być może gdyby był w towarzystwie kumpli, to już za chwilę urządzaliby wyścig stąd do najbliższego drzewa, żeby czym prędzej rozstrzygnąć nurtującą ich kwestię, ale Wandzie potrzeba było czegoś więcej niż tak wprost rzuconej, chamskiej prowokacji. Niemniej nie czuła się obrażona, raczej bawiło ją to wszystko, zwłaszcza, gdy alkohol zaczynał coraz przyjemnie szumieć w głowie.
- To wspaniale. Zawsze marzyłam, żeby uratował mnie z opresji właśnie taki bohater jak ty! – uśmiechnęła się figlarnie w stronę swojego towarzysza, gdy wreszcie poruszyła kwestię księżniczki w opałach. Obydwoje dobrze wiedzieli, że Wanda raczej nie należał do kobiet, które należało ratować. Doskonale sobie radziła jak tylko zaczęła chodzić i absolutnie nikomu nie pozwalała sobie pomagać, no chyba że kochanemu tatusiowi, ale ten raczej decydował się na wychowanie twardą ręką, co nie znaczyło, że jej nie kochał. Trochę nie umiał w okazywanie uczuć i jak już coś miał zrobić, to był w tym bardzo bezpośredni, co zresztą Wilczyńska po nim odziedziczyła.
- Co Cię skłoniło do wyboru wojska? – machnęła dłonią na znak, że na razie pasuje w kolejce do picia. Nie chciała, żeby zbyt szybko jej weszło, zwłaszcza że głowy zbyt mocnej nie miała.
- Bo chyba nie wielka miłość do ojczyzny? – ciekawa była co go zmieniło i dlatego nagle zdecydował się pójść zupełnie inną ścieżką. Tamten Kostek, poznany na dachu raczej nie zechciałby wstąpić na wojenną ścieżkę, a już tym w ten sposób bardziej realizować swoją karierę. Ale młodzieniec się zmienił, przestał dramatyzować, uspokoił się i stonował, a widok jego w wojsku zdecydowanie zaburzył obraz Wertera z tamtego dnia.

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Kąpielisko Empty

PisanieTemat: Re: Kąpielisko   Kąpielisko EmptySro Sty 30, 2019 11:07 pm

Pokręcił głową z cieniem uśmiechu na twarzy na komentarz odnośnie przechwałek. Konstanty z pewnością nie powalał swoją muskulaturą, siłą mięśni również skał nie kruszył i gór nie przenosił. Jednakże nie można było odmówić mu zwinności - która była widoczna i w jego zwyczajnych ruchach. W tym jak pokonywał schody, jak stawiał stopy na nierównym chodniku.
Niemniej nie poczuwał się do obowiązku, aby udowadniać Wandzie cokolwiek. Ba, nawet rzuconej rękawicy niechybnie by nie podniósł, tylko uniósł brwi i przyglądał się jej z politowaniem wyrytym gdzieś na twarzy. To, na całe szczęście, jednak nie padło.
Kolejne jej słowa ściągnęły na nią spojrzenie rozmówcy. Kostek może ułamek sekundy za długo przyglądał się rozciągniętym w tym frywolnym uśmiechu usta, może odrobinę zbyt długo milczał po tej wypowiedzi, zupełnie jakby i ten uśmiech, i dziki błysk w lodowych oczach na chwilę zburzyły jego koncentrację. Ponownie.
Wrażenie to rozwiało się już po tej krótkiej chwili.
- Damy w opresji są moją specjalnością - oznajmił na pierwszy ogień. Podniósł wzrok ponownie, by móc spojrzeć Wilczyńskiej prosto w oczy. Do tej pory bezwiednie wciąż wpatrywał się w jej wargi niczym lunatyk. - Spełnianie marzeń również, jak widać.
Odwrócił głowę i pociągnął kolejny łyk z butelki. Żartował. Tonem nieco ponurym, wypranym z rozbawienia - lecz nadal kwalifikował to jako niewybredne żarty, nawet jeśli rzucane tak beznamiętnie.
Czasami się zapominał i wypadało mu z nawyku barwienie głosu emocjami, przekazywał wówczas informacje niczym robot. Nie unosił się też już gniewem tak lekko i często - te szczeniackie wybuchy irytacji zostały zastąpione posępnym spojrzeniem i stoickością. Cóż. Życie?
W pierwszej chwili nie odpowiedział na jej pytanie. Zamiast tego pociągnął kolejny - dłuższy tym razem - łyk z butelki. Zakręcił ją i wówczas podał Wandzie, zapatrując się prosto przed siebie, w słodką taflę nocnego jeziora. Spokojną i gładką, odbijały się tam wszystkie gwiazdy.
Nie chciał zdradzać jej prawdziwych motywów. Nie chciał kłamać.
- Tego ode mnie oczekiwano. - Krótka pauza i głośne westchnienie. Gorzkie. - I musiałem wybrać. Zastrzelić się i umierać przez dwadzieścia osiem stron jak Werter albo dokonać przemiany na Mont Blanc. Wybrałem to drugie. Fatalizm mnie wymęczył. - Nie pozwolił Wilczyńskiej na zadawanie dodatkowych pytań, od razu odwrócił głowę w jej stronę, lustrując ją bacznie spojrzeniem. - A ty? Dlaczego wojsko?
To pytanie musiało paść. W ramach odwetu, oczywiście.

Remy
Remy
Kąpielisko Empty

PisanieTemat: Re: Kąpielisko   Kąpielisko EmptyPią Lut 01, 2019 11:44 pm

W którymś momencie zaczęła uważniej śledzić Konstantego. Nie żeby wcześniej nie robiła, raz po raz, choćby ukradkiem przyglądała się chłopakowi. Ona po prostu miała w zwyczaju spoglądać na swojego rozmówcę, gdy prowadziła jakąś konwersację. Uważała, że w ten sposób szanuje jego, to co mówi i pokazuje, że poświęca mu całą swoją uwagę. Na szczęście nie była okrutnicą, wymagającą od wszystkich innych podobnego traktowania. Zwłaszcza, że wiele ludzi nie czuło się zbyt dobrze, gdy czujne oczy tak intensywnie świdrowały każdy ich ruch, zapamiętując reakcje, ruchy i sposób komunikowania się.
Dlatego nie uszła jej uwadze ta drobna zmiana w zachowaniu, te nerwowe odruchy, dłuższe pauzy, minimalnie zmieniony ton głosu. To wszystko składało się na coraz lepiej działającą układankę w głowie Wilczyńskiej i wiele mówiło o chłopaku. Ponadto pewne rzeczy zaczęły mieć więcej sensu, a dziewczyna po raz kolejny upewniła się, że chyba miała rację co do swoich założeń, jednak to nie czas i miejsce, żeby wypytywać o to Kostka. Ewidentnie nie chciał kontynuować tematu. Nie byli na poligonie, nie musiała go do niczego zmuszać, a przede wszystkim nie potrzebowała tego robić.
- Przez ojca, oczywiście. – rzuciła nad wyraz radośnie, jakby opowiadała o czymś naprawdę przyjemnym, a przecież tak nie było. Latami miała do niego żal.
- Daniel Wilczyński, świętej pamięci Królewski Geograf, to mój ojciec. – dodała dla wyjaśnienia. Co prawda ona sama była młoda jak ojciec zmarł, ale ich kraj miał to do siebie, że większość zasłużonych osób w trymiga przechodziło do historii nauczanej w szkołach, więc nawet jeżeli Kostek był… w podstawówce? To raczej powinien coś o nim wiedzieć.
- Całe życie byłam w niego zapatrzona. Jego nigdy nie było, wiadomo. A z matką jakoś tak nam nie szło. Więc od dziecka robiłam wszystko, żeby mu zaimponować. Stwierdziłam, że jak pójdę do wojska, to będę go widzieć częściej, że pochwali, powie coś dobrego. Więc poszłam. Do Husarii, bo sam najpierw służył, potem go awansowali. No i tak zostałam. Ojca w zasadzie widziałam ostatni raz przed 15 urodzinami, chyba. Skurwiel nie mógł być ze mnie dumny. Nawet nie są pewni, w którym roku zginał. Nie ważne. Ale jak już dostałam się do Husarii, to przepadłam. Nie wiem jak jest w innych formacjach, ale u nas… Tworzymy rodzinę. Całe życie się miotałam, aż znalazłam swoje miejsce. Więc zostałam. – skończyła biadolić i zrobiło się jej jakoś głupio, że obarcza Kostka swoimi ckliwymi opowiastkami. Sam miał przejebane życie, tego była pewna. Werter nie wziął się z niczego, a już z pewnością nie z ciepłego, rodzinnego, kochającego domu, gdzie wszyscy są jak słoneczka.
- Mam nadzieję, że też znajdziesz swoje miejsce. Wiesz, gdziekolwiek by ono nie było. – posłała mu swój, chyba najładniejszy uśmiech. Łagodny, pełen niespotykanego dotąd ciepła, ale zarazem wyjątkowo dojrzały i pokrzepiający. Rzadko się w ten sposób uśmiechała.
- No i Husaria wygląda naprawdę kozacko! Mamy najlepsze mundury. – roześmiała się wreszcie, mając nadzieję, że tym finałem jakoś rozluźni atmosferę, bo naprawdę nie chciała, żeby siedzieli w jakiejś żałobie.

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Kąpielisko Empty

PisanieTemat: Re: Kąpielisko   Kąpielisko EmptyPon Lut 04, 2019 12:53 am

Konstanty nie do końca wiedział, jak zachowywać się w podobnej sytuacji. Jego zdolności do nawiązywania kontaktów międzyludzkich były w pewnym stopniu upośledzone. W czasie teoretycznie beztroskiego dzieciństwa wymagano od niego znacznie większej dojrzałości, musiał podporządkowywać się cudzej woli, spełniać standardy, pasować do wzorca zachować. Spełniał wyższe wymagania niż jego rówieśnicy i szybciej od nich musiał dorosnąć. Im starszy się stawał, tym bardziej rozumiał, kim jest jego ojciec i jaką pełni funkcję. Zaczął postrzegać wszystkie niezwiązane z jego rodziną lub ojcem osoby jako obiekty, które w pewnym momencie będą chciały korzystać z wymuskanych przywilejów, które według opinii publicznej mu przysługiwały. Odsuwał się więc od innych. Stopniowo i spokojnie.
Był wychowany dobrze. Prowadzony przez życie twardą i szorstką dłonią, słuchający bezustannie wyżej stawianych wymagań - ostatecznie się w sobie zamknął i schował za maską Wertera. Nigdy nie zawiązał przyjaźni, bo nie potrafił tego zrobić. Przyjaźń wydawała mu się pojęciem tak abstrakcyjnym jak choćby śmierć. Słyszał o nich, czytał, może nawet go pociągały - lecz nigdy po żaden z tych owoców nie sięgał własną dłonią. Nie wiedział, jak miałoby to wyglądać.
A gdy ostatecznie pojął, że nie każdy chce go wykorzystać, było już za późno. Utknął za murem własnych uprzedzeń, zamknął się w swojej wieży samotności i krzyczał do ludzi ze swojego okna, nie pozwalając im podejść bliżej. Zgubił klucz.
Dlatego wytrzymywanie spojrzeń Wandy było dla niego wyzwaniem. Siedzenie tylko i wyłącznie w jej towarzystwie i prowadzenie otwartej rozmowy również. Mógł jej wyznać, że zdecydował się na służbę w wojsku ze względu na swojego ojca. Ale nie potrafił. Wewnętrzna blokada mu na to nie pozwoliła.
Pokiwał powoli głową, wpatrując się w pustą taflę jeziora, gdy usłyszał o Geografie. Oczywiście, że o nim słyszał, podobnie jak zapewne każdy inny dzieciak w jego wieku. Polacy bardzo lubili oddawać cześć poległym i zasłużonym Ojczyźnie.
- Wojsko przypomina mi dom - oznajmił nagle po jej krótkim wywodzie. Poczuł się do obowiązku, by w ramach podziękowania za to zwierzenie zrzucić jej na barki kawałek siebie. Drobny. Nieduży. I wciąż na nią nie patrzył, tylko świdrował obojętnym spojrzeniem odbijające się w jeziorze gwiazdy. - Tutaj nigdy nie należy oczekiwać na wyraz dumy czy wdzięczności. Są tylko rozkazy i obowiązki.
Spojrzał na Wandę. Na jej jasny profil, który tak cudownie odcinał się od mroku tej nocy. Jej skóra delikatnie skrzyła się pod nocnym niebem, oczy nabrały ciemniejszej barwy - choć nie straciły swego lodowego uroku.
Nie odwrócił też wzroku, gdy na niego spojrzała i posłała mu ten ciepły uśmiech. Lecz nie był w stanie już jej odpowiedzieć i po prostu przemilczał kwestię szukania własnego miejsca. Doskonale wiedział, gdzie zapewne to będzie i z jakich powodów. Jednocześnie nawet jemu samemu podobne myśli wydawały się zbyt przerażające, by móc ubrać je w słowa i wypowiedzieć na głos.
Milczał jeszcze przez chwilę, wciąż i wciąż na nią patrząc. Nie potrafił oderwać od niej spojrzenia.
- Tak, macie.
Nie podniósł rękawicy. Sposępniał widocznie, gdy rozmowa wkroczyła na ten grunt. Zupełnie tak, jakby wcale nie chciał wygrzebywać się z tego bagna, tylko w nim utonąć już bez reszty. Tak melodramatycznie. I, jeszcze lepiej, pociągnąć Wandę za sobą.
Potrząsnął głową niczym pies, który wyskoczył właśnie z wody i zadarł głowę do góry.
- Wyjątkowo ładna noc. Niebo jest czyste.
Jedak nie chciał drążyć tematu wojska. No cóż.

Remy
Remy
Kąpielisko Empty

PisanieTemat: Re: Kąpielisko   Kąpielisko EmptyPią Lut 08, 2019 12:31 am

- T-aak… Masz rację. – wypuściła głośno powietrze z płuc. - Dążyłam do czegoś nierealnego. Pewnie jeżeli już, to usłyszałabym – Dobra robota, żołnierzu! I to byłaby cała pochwała od taty. – trochę dziwnie jej było ze świadomością, że jej mały, brutalny świat ograniczony do wpatrywania się w ojca jak w obrazek jest poniekąd podobny do świata Kostka. Może nie był taki sam, ale obydwoje nie mieli lekko przez wzgląd na wpływowych ojców, jednych bardziej od drugich. Bycie synem samego Hetmana raczej nie było bułką z masłem. Jej przynajmniej nie wytknął nigdy, że zawsze pragnął syna, ale kto wie jakby to było, gdyby zamiast Królewskiego Geografa miała zadowolić samego Hetmana?
Ugryzła się mocno w język. Korciło ją, żeby coś mu powiedzieć, choćby że rozumie jego sytuację, ale czy powinna mu rzucać w twarz tym, że doskonale wie kim jest jego ojciec? Mógłby sobie tego nie życzyć.
Szybko straciła swój zapał, widząc jak zareagował młodzieniec. Nie rozumiała. Czy zrobiła coś źle? Chciała jedynie rozluźnić atmosferę, nie była to ani szczególnie wyszukana zaczepka, ani też jakikolwiek przytyk. Po prostu miała nadzieję, że dzięki temu razem wejdą na nowe tory rozmowy, żeby odciąć się od wojska, które tak nieudolnie zdecydowała się wybrać. Jeszcze chwilę temu nie sądziła, że może być to coś nieprzyjemnego. Sama kochała to miejsce i nie potrafiła sobie wyobrazić życia bez niego. Ale Kostek? Ach Kostek. Miała wrażenie, że tonie, a ciemnowłosy, zamyślony chłopak pozostał na łodzi, dumając nad egzystencją i nie zwracając uwagi, że jego towarzyszka wpadła do chłodnej toni, ginąc mu coraz bardziej z zasięgu wzroku. A może to on jej uciekał, gdzieś na dno oceanu? Chcąc go złapać, jej dłoń wystrzeliła jak z procy, chwytając za ramię młodzieńca, jakby ten chciał się zerwać i gdzieś faktycznie urwać.
- Przepraszam... – wyraźnie się zawstydziła swoim zachowaniem, cofnęła szybko dłoń. - Ja… Nie wiem czemu to zrobiłam. – chłodny róż splamił jej policzki. Zaburzył tę mroźną estetykę, dodając nieco koloru do całokształtu Królowej Lodu.
- Niedługo są organizowane obchody Schabowego. – urwała, bo gdy tylko wypowiedziała to na głos, to wydało jej się to niedorzeczne. - Chciałbyś się ze mną wybrać? Zobaczysz coś innego niż jednostkę. Napijemy się dobrego piwa. – dodała już pewniejszym głosem, bo cała ta sytuacje wydawała się jej coraz bardziej niedorzeczna, zwłaszcza gdy wyobrażała sobie samą siebie idącą pod rękę z Konstantym podczas Dnia Schabowego. Wspaniałe. Syn Hetmana i zastępca Husarii będą budować patriosferę.

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Kąpielisko Empty

PisanieTemat: Re: Kąpielisko   Kąpielisko EmptySob Lut 09, 2019 10:26 pm

- Tak dobrze to znam - parsknął krótko i westchnął raz jeszcze.
Był w stanie to zrozumieć - zwłaszcza że podobne sytuacje znał doskonale z autopsji. Z racji że był najstarszym synem hetmana, szedł nieprzetartym jeszcze szlakiem i stawiano przed nim największe wyzwania zroszone wybujałymi wymaganiami.
Ale teraz...
Teraz został sam w swojej wewnętrznej wyimaginowanej ciemności. Schował się pod kołdrą fatalizmu, otulił się nią szczelnie i schował pod nią głowę jak mały chłopiec. Posępne i stare myśli na nowo zaczęły szarpać go za nogawkę, stracił na chwilę grunt pod nogami i runął w dół. Jego spojrzenie utonęło w odmętach ciemnego jeziora, a on sam był na jego dnie. Gdzieś dalej. Gdzieś indziej. Sam na sam ze swoimi obawami, potworami spod łóżka i nie wiedział, jak z nimi walczyć czy jak im się oprzeć. Tak często poddawał ponownym rozważaniom, czy postąpił słusznie, podejmując się służby w wojsku - lecz zawsze do tej pory umysł miał brutalnie trzeźwy. Teraz, gdy był z lekka zamroczony i rozkojarzony, był znacznie bardziej na te obawy podatne.
Zostały w tym zimnym mroku na dłużej, gdyby nie dłoń na jego ramieniu. Ciepła, przyjazna, jasna. Wyciągnęła go z tej ciemności.
Kostek odwrócił nieco zaskoczony głowę i spojrzał na niemal skrzące się tej nocy palce i wrócił na ziemię. Zamrugał kilka razy i śledził cofającą się dłoń, powstrzymując dziką i nagłą ciągotę, aby ją pochwycić i zatrzymać na miejscu.
- Nie szkodzi. Zamyśliłem się, wybacz. - Podniósł spojrzenie na jej twarz i wzrok utknął na plamiącym policzki różu. Lekko wykrzywił usta w czymś, co zapewne miało być uśmiechem, lecz już tego nie komentował. Odniósł wrażenie, że Wanda sama jest tym nieco skrępowana, a gdzieżby chciał jej dokładać. Cóż, przynajmniej w tamtej konkretnej chwili.
Zmiana tematu pomogła jeszcze bardziej. Kostek najpierw sięgnął po butelkę, by ponownie się napić. I trzymał ją przez chwilę w dłoni.
- Chciałbym - oznajmił na pierwszy ogień. - Ale nie jem mięsa. Zazwyczaj.
Chciałby. To było tak niewielkie słowo.
- Poza tym... to będzie dla mnie taka ostatnia wieczerze. Później jadę do Korniejewa, wypadłoby w końcu trochę się wybrudzić.
Butelkę ostatecznie położył między nimi. Tak, by Wanda mogła również po nią sięgnąć w razie chęci.

Remy
Remy
Kąpielisko Empty

PisanieTemat: Re: Kąpielisko   Kąpielisko EmptySro Lut 20, 2019 11:35 pm

- Nikt nie mówi, że masz jeść mięso. – niemal się oburzyła, bo bardzo nie lubiła, gdy ktoś za szybko wyskakiwał z interpretacją. - Pokręcimy się, napijemy się dobrego piwa, udamy, że budujemy patriosferę, żeby nikt nie miał wątpliwości i pójdziemy. – wzruszyła lekko ramionami próbując przywołać się do porządku i na powrót rozluźnić się. Sięgnęła po butelkę. Alkohol wydawał się jedynym słusznym wyjściem w tej chwili, bo Kostek… Kostek nie był szczególnie zabawowy tego wieczora. Nie żeby oczekiwała, że młodzieniec będzie ją jakoś zabawiać, ale co ruszyła jakiś temat, to okazywał się strzałem w kolano, który coraz mocniej i mocniej pogrążał chłopaka w jakiś ponurych rozmyślaniach. Pociągnęła z gwinta.
- Uspołecznisz się trochę. – dodała z wyraźnym przekąsem. Trochę sprawiło jej satysfakcji, gdy mogła mu dopiec ten sposób, ale szybko postanowiło o tym zapomnieć na rzecz mocnego alkoholu. Wypiła jeszcze kilka głębszych łyków i oddała butelkę. Przyjemnie zaszumiało jej w głowie. Na tyle, że gdyby miała bardziej… szalone towarzystwo, to zapewne już dawno wylądowałaby w wodzie, doskonale bawiąc się podczas tego przyjemnie ciepłego wieczora. Coś jej jednak mówiło, że Konstanty nie był gotowy na takie ekscesy. Jeszcze. Wanda miała w planach stopniowo wrzucać go na coraz głębszą wodę. Bo jeżeli chciał utrzymywać z nią dłuższą relację, to będzie musiał się przyzwyczaić, że nie była zbyt grzeczną czy poprawną dziewczynką, zwłaszcza gdy srogie oczy dowództwa przestawały ją bacznie obserwować.
- Z resztą spędzanie czasu ze mną powinno być o wiele ciekawsze niż kolejny dzień w koszarach z bandą spoconych mężczyzn. – wycelowała w niego zaczepne spojrzenie, specjalnie i z premedytacją prowokując. Zasadniczo ten śmieszny tekst również był przemycony z rozmysłem. Lubiła czasem używać tych niedorzecznych rzeczy mówionych przez kobiety, które oczekiwały, że mężczyźni będą jasnowidzami i że ich jedynym słusznym sposobem spędzania wolnego czasu było usługiwanie im. A możliwość towarzyszenia swojej wybrance była jakby boską łaską, w której mogli się zanurzyć z wdzięcznością.
- Korniejewo. – przeciągnęła słowo po strunach głosowych, delektując się jego dźwiękiem. Czekała aż jej niesubordynowani żołnierze wrócą, złożoną raport i dostaną srogi opierdol za to co tam odjebywali. A to dodatkowo poprawiało jej humor, zwłaszcza, że sama również dostała rozkazy udania się w tym kierunku.
- Chyba będziemy mieli całkiem sporo okazji przypadkiem wpaść na siebie. – zaczęła z łobuzerskim uśmiechem rozciągniętym niemal od ucha do ucha. - Choćby na stołówce. – odgarnęła kilka kosmyków za ucho, bo za bardzo zaczęły jej przeszkadzać, a co ważniejsze, zasłaniały jej towarzysza.
- My też się wybieramy. Chyba za dwa tygodnie. Albo trzy. Ale z pewnością po schabowym. – zlustrowała go wzrokiem, od góry do dołu. - Z przyjemnością będę Cię obserwować w pracy. – to akurat zawsze było zabawne jak wszyscy się diametralnie zmieniali, gdy musieli ponownie wcielić się w żołnierza Wojska Polskiego.

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Kąpielisko Empty

PisanieTemat: Re: Kąpielisko   Kąpielisko EmptyCzw Lut 28, 2019 7:56 pm

Kostek zwyczajowo nie był zbyt zabawowy. Stateczny. Poważny. Wiele rzucanych uwag brał sobie do serca, nie zwracając przy tym szczególnej uwagi na ich żartobliwy wydźwięk. Nadal stawiał pierwsze kroki ku temu, by stać się kimś wyłapującym delikatne aluzje. Uczył się. Udało mu się rozpracować schemat żartów swoich podwładnych. Nie oburzał się już wewnętrznie na jakiekolwiek przytyki odnośnie jego ojca czy przedmiotów, które Konstanty według ich przekonania musiał zaaplikować sobie analnie, by uzyskać taki poziom sztywniactwa.
A Wanda...
Ach, Wanda. Była orzechem, którego nie umiał rozgryźć. Po części może nawet nie chciał z obawy, że mógłby połamać sobie na nim zęby. Starał się dotrzymywać jej kroku, lecz w jego myślach biegła daleko przed nim i powoli ginęła mu za horyzontem.
- Tylko wojsko może mnie zmusić do jedzenia mięsa, nie dałabyś rady tej misji - odparł absolutnie poważnie i z pełnym przekonaniem. - Ale, jasne. Picie piwa i zniknięcie w międzyczasie brzmi świetnie.
Zwłaszcza ta ostatnia część. Przecież przebywanie pośród tłumu ludzi nigdy nie należało do jego ulubionych czynności i starał się dużych zgrupowań unikać.
- Jestem doskonale uspołeczniony. - Przekąs śmignął mu koło ucha, odebrał to wówczas bardzo personalnie. Pewnie dlatego w jego głosie zamajaczyła drobna uraza, pełna niesubordynacji nuta, która wymknęła się wbrew jego zakazom. W tym momencie zdecydowanie najbardziej mógł przypominać Wertera spotkanego na dachu. Biedny, nierozumiany Kostek. Takie tam.
Co do kolejnych jej słów nie mógł się sprzeczać. Oczywiście że uważał, że towarzystwo Wandy było ciekawsze. Że poświęcanie czasu właśnie jej było tym, czego mógł sobie życzyć. Pytaniem przez chwilę pozostawało dla niego tylko to, czy powinien jej teraz przytaknąć czy może jednak chociaż spróbować się z nią podroczyć. Nie był w tym zbyt dobry.
- No nie wiem. Powinno? - spytał, odwracając głowę w jej stronę, wysilając się na odrobinę rozbawiony uśmiech. Naprawdę nie był w tym wprawiony.
Może to i lepiej? Czy nie na tym polegał jego urok?
Korniejewo...
Sam nie wiedział, czego tam oczekiwać. Co może się tam dziać. Zastanawiał się wielokrotnie, jak będzie wyglądała jego prawdziwa służba w terenie, na pełen etat. Nie przynależał do zwykłej jednostki, jego zadaniem nie miało być kierowanie zwykłymi żołnierzami. Był cholernym komandosem bez obycia w terenie, chwilowo bez doświadczenia, za to o umiejętnościach przynajmniej częściowo gwarantujących przeżycie na polu walki.
- Może to i lepiej, że nie startowałem do Husarii. Jestem pewien, że lubisz nowych przeczołgać po najgorszym możliwie... błocie.
Ten uczuć, gdy jesteś Kostkiem i nie lubisz używania nawet tak zwykłych słów jak "gówno" w obecności kobiety. Nawet jeśli rzeczona jest w wojsku tak długo i jest wyższa od niego stopniem, więc z całą pewnością jej uszy słyszały rzeczy znacznie, ale to kurwa znacznie gorsze.

Remy
Remy
Kąpielisko Empty

PisanieTemat: Re: Kąpielisko   Kąpielisko EmptySro Mar 20, 2019 5:50 pm

Uśmiechnęła się drapieżnie na to oburzenie. Nie żeby się nie spodziewała, doskonale zdawała sobie sprawę, gdzie powinna wbić szpilę, żeby zabolało, ale nie sądziła, że Konstanty zareaguje w ten sposób. Nie zrozumcie mnie źle, zasadniczo ledwo pokazał swoją dezaprobatę, ale Kostek zwyczajowo był raczej mało wylewną jednostką. Niemniej jednak prędzej spodziewała się… uprzejmego uniesienia brwi lub parsknięcia, ale bardziej w ten żartobliwy czy wręcz pobłażliwy sposób, ale to… Zdecydowała się zapamiętać. Warto odnotować, że młodzieniec nie lubi, gdy wytyka mu się brak odpowiedniej socjalizacji. Zasadniczo nie powinno jej to przeszkadzać, co ją obchodziło czy lubi długo przebywać w jakimkolwiek towarzystwie. Mógłby i być samotnym pustelnikiem jak dla niej, ale w wojsku tak się zwyczajnie nie dało i najwyraźniej do Konstantego musiało to prędzej czy później dotrzeć. Jeżeli ktoś się nie socjalizował i pozostawał na uboczu znaczy, że coś kręci.
- Zdecydowanie powinno. – uśmiechnęła się wyraźnie zadowolona z jego reakcji. Lubiła, gdy się głowił nad sposobem odpowiedzi, gdy musiał wybierać spośród zagmatwanych ludzkich reakcji i dobierać tę właściwą, a może inaczej, gdy musiał dokonać wyboru pomiędzy właściwą, oczekiwaną, jego własną i jeszcze wielu, wielu innych. - Z resztą zrobisz mi przyjemność. Lubię spędzać z tobą czas. – czasami, ale bardzo rzadko, zastanawiała się nawet nad tym czy w relacji z Kostkiem powinna być tak bezpośrednia jak przy każdym innym. Zasadniczo nawet nie przejmowała się tym podczas dyskusji z Dowódcą czy tej jednej jedynej rozmowie z Hetmanem. Mimo to młodzieniec może nie był wyjątkiem, ale nie chciała go urazić. W innym wypadku w ogóle by się czymś takim nie przejmowała. Co prawda był już dużym chłopcem i prawdopodobnie potrafił sobie radzić z okrutnym życiem, ale mimo to było coś takiego w jego sposobie bycia, że wydawał się bezbronny. Czasami. To nie tak, że miała go za małego, biednego chłopca, którym trzeba się zająć. No dobra, może po prostu był tak niemożliwie niewinny w wielu kwestiach. A ona nie. Tak do bólu nie, że zastanawiała się co będzie o niej myślał, gdy wreszcie znajdą się na wyższym levelu swojej wspaniałej znajomości i dowie się, że Wanda, to tak naprawdę grzeszna dziewczynka, która niekoniecznie nosi spódnice co najwyżej do kolan a co niedzielę chadza do kościółka.
- Powiedzmy, że lubię mieć pewność co do moich żołnierzy. I wbrew wszelkim plotkom nie jest to moja sadystyczna fantazja, jak niektórzy mogą sądzić. Sama przechodziłam przez to samo i gdy dotarłam na koniec tego piekła dziękowałam mojemu dowódcy. – no tak, była znana ze swoich ostrych metod „wychowawczych” wobec własnych żołnierzy. Jednak ten, kto przetrwał szkolenie i poszedł z nią w teren nigdy nie powiedział o niej złego słowa. Przeważnie gadali żołnierze z innych jednostek, jak to major Wilczyńska trzyma wszystkich swoich „chłopców” za mordy. - Ale spokojnie, ty też się trochę ubrudzisz. Jak nie podczas ćwiczeń, to w terenie. Pierwsza misja bardzo zmienia priorytety i nastawienie do rzeczywistości. Nie da się do tego przygotować. Życzę Ci oczywiście udanej pierwszej wyprawy. Poza tym w Korniejewie jest… Trochę jak w Husarii. Każdy oddział trochę na siebie powarczy, ale wieczorem w kantynie wszyscy się razem bawią. – zresztą jak w każdym większym poligonie blisko granicy. Co innego tutaj u nich, gdy byli bezpieczni i za rogiem nie czekała na nich śmierć.  


Ostatnio zmieniony przez Remy dnia Wto Kwi 09, 2019 8:31 pm, w całości zmieniany 1 raz

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Kąpielisko Empty

PisanieTemat: Re: Kąpielisko   Kąpielisko EmptyWto Kwi 02, 2019 8:08 pm

Umknął mu ten drapieżny uśmiech, tak bardzo zajęty był swoim patetycznym zrywem oburzenia na wytykanie mu braków w poprawnym życiu społecznym. We własnym mniemaniu zrobił kolosalne postępy i uważał, że towarzyskie zmagania nie mają przed nim już większych tajemnic.
Tak przynajmniej sądził do tej pory. Dopóki nie został postawiony tuż przed Wandą, twarzą w twarz. Przy niej nabierał wątpliwości, zastanawiał się, jakich słów powinien używać, jakie posunięcie zostanie przez nią zaakceptowane, a jakie wywoła w niej niesmak i niechęć. Nie znali się zbyt dobrze, niemal wcale, i chciał z całych sił pokazać się ze strony najlepszej. Bezwiednie. Nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo zależy mu na tym, by właśnie ona miała o nim zdanie dobre.
Pewnie gdyby tylko to sobie uświadomił, zgubiłby się całkowicie w towarzyskim labiryncie i nie miał pojęcia, jak się zachować.
Biedny Kostek.
Nie chodziło o to, że nie wiedział, w jaki sposób należy traktować kobiety. Wiedział. Całkiem dobrze. Problem pojawił się w momencie, w którym został rzucony przed taką, na której uznaniu by mu zależało.
- Skoro tak twierdzisz... - zawiesił na chwilę głos i zawahał się wewnątrz, czy powinien ciągnąć podobną utarczkę dalej. Nawet rzucił Wandzie nieco bardziej badawcze spojrzenie, by wyłapać jej reakcję. Tak, by mógł się w porę wycofać. - To będzie współdzielona przyjemność.
Udało mu się powiedzieć to zupełnie naturalnie, bezbarwnie. I był z siebie bardzo dumny. Odnosił wrażenie, że bliskość Wilczyńskiej w jakiś sposób zaburza jego postrzeganie świata i odbiera mu rozum. Chociaż może była to sprawka podstępnego alkoholu...?
Po przeżyciu szkolenia każdy żołnierz nabierał pewności, że jest w stanie przeżyć niemal wszystko. Od szeregowego, przez kadrę podoficerską, aż do młokosów ze wspaniałej szkoły oficerskiej. Mimo wszystko każdy z nich został przeciągnięty po błocie, każdy z nich musiał się solidnie wybrudzić i ciężko pracować na ćwiczebnych poligonach, by nie zostać wyrzuconym i uznanym za niepotrzebnego. Tyle że nawet najtrudniejsze szkolenie nie było w stanie w pełni zobrazować żołnierzom tego, co działo się na froncie. Nic nie było w stanie przygotować ich w pełni do stresu na polu walki, do smrodu krwi i gówna, do zabijania i patrzenia na śmierć towarzyszy.
- Wolę o tym nie myśleć, nie przejmować się na zapas. Choć zdaje sobie sprawę, że to będzie znacznie trudniejsze niż egzaminy na poligonie pod Warszawą. - Pozwolił sobie w tym miejscu na krótki śmiech. Gardłowy, cichy, bardzo szybko urwany i schowany głęboko do kieszeni. Kostek sięgnął po butelkę, odkręcił ją i napił się ponownie. Solidny łyk. Skrzywił się po nim nieco, gdy zakręcał ją z powrotem i odłożył na bok.
A potem... a potem Kostek zrobił coś, czego o zdrowych zmysłach by nie zrobił. Czego nie zrobiłby na trzeźwo, w świetle dnia, w jakimkolwiek innym towarzystwie. Bo przecież Konstanty nie należał do ludzi przesadnie porywczych czy zabawowych. Wolał stateczne siedzenie na uboczu i zerkanie na osoby, które robiły coś podobnego.
W oczach normalnej osoby to co zrobił Kostek, wcale pewnie nie było objawem szaleństwa. Lecz w jego - owszem. I to całkiem dużego.
Bo, proszę państwa, Kostek rozsznurował buty. Zdjął je. Zdjął skarpetki i położył je obok. Podwinął nogawki niemal do kolan. Podniósł się ze swojego wspaniałego miejsca na trawie i dziarsko ruszył w stronę jeziora. Boso.
Niech ktoś zrobi zdjęcie i wklei do albumu, pls.

Remy
Remy
Kąpielisko Empty

PisanieTemat: Re: Kąpielisko   Kąpielisko EmptyWto Kwi 09, 2019 8:49 pm

- Jakbyś czytał mi w myślach. – powiedziała dopiero, gdy młodzieniec dotarł do linii wody i zanurzył w niej stopy. - Co prawda mi się marzyło pływanie, ale... – chwilę zastanawiała się jak ująć to co chciała powiedzieć, żeby ponownie nie urazić wrażliwego chłopca. - Jeszcze zszedłbyś mi na zawał. – wyszczerzyła się w łobuzerskim uśmiechu. Właściwie trudno było określić czy młodzian miał już bliższe spotkanie z jakąkolwiek kobietą i czy miał okazję podziwiać jej wdzięki bez niepotrzebnego odzienia wierzchniego. Ponadto nie była przygotowana na tę okoliczność i jedyne co posiadała, to prosta, acz wciąż nęcąca zmysły, bielizna. O zakrywającym ¾ sylwetki stroju kąpielowym nie było mowy.
- A już na początku ustaliliśmy, że nie będziemy siebie nawzajem nigdzie nosić. – puściła mu oczko, ale mimo całej tej gadaniny zdecydowała się robić dokładnie to samo co chłopak. Rozsznurowała buty, zsunęła skarpetki i po podniesieniu ciążącego od alkoholu ciału ku ziemi podeszła do jeziora, stając w wodzie po kostki. Momentalnie poczuła się lepiej. Co prawda nie było to takie orzeźwienie jakiego pragnęła, ale tym razem postanowiła cieszyć się drobnymi rzeczami. Przeszła jeszcze kawałek, aż linia wody niebezpiecznie zbliżyła się do podwiniętych nogawek spodni pozostających tuż nad kolanem. Jeszcze chwila, a powrót nie będzie już tak satysfakcjonujący, gdy wilgoć spodni będzie chłodzić łydki.
- Takie chwile są cudowne. Człowiek czasem zapomina, że jest wojna. To bardzo miłe. – chociaż Wanda koniec końców odnalazła swoje powołanie w wojsku, to jednak miała swoje momenty, kiedy czuła, że jest zmęczona. Tak po prostu, że marzył jej się pokój i koniec tej przeklętej wojny z balrogami. Ale chwile takie urocze chwile z Kostkiem jej wystarczały. Mogła poudawać, że jest prostą dziewczyną z miasta, a on przystojnym kawalerem, który w nieumiejętny sposób zabiega o jej rękę mimo niechęci rodziców. Roześmiała się momentalnie na tę wizję.

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Kąpielisko Empty

PisanieTemat: Re: Kąpielisko   Kąpielisko EmptyNie Kwi 21, 2019 8:11 pm

- Kobiece ciało nie ma przede mną tajemnic.
Niby wypowiedział te słowa, niby w jego głosie zabrzmiała pewność, niby nie było to kłamstwo. Z biologicznego punktu widzenia wiedział wszystko, co wiedzieć powinien. W teorii znał podstawową budowę ciała kobiety. Jednak akademicka wiedza nijak miała się do rzeczywistości, praktyki w tym zbyt wiele nie było.
Tylko...
Tylko że Kostek nie poczuwał się na siłach, by mówić o tym Wandzie. Wtedy. W tamtym konkretnym momencie, gdy spacerował po łydki w jeziorze i unikał spojrzenia Wilczyńskiej niczym ognia. Odwrócił się do niej plecami i zapatrzył w nieokreślony punkt po drugiej stronie. Nie okłamał jej. Przemilczał po prostu szczegóły. I odciągnął swoje myśli od szczeniackich wyobrażeń Wandy wskakującej do jeziora czy zrzucającej nonszalancko ubrania - nie był przecież piętnastolatkiem, który fantazjuje wieczorami czy pod prysznicem o koleżance z klasy. Był dorosłym mężczyzną, który bardzo świadomie podjął decyzję o obcowaniu z kobietą w stosownej i właściwej chwili.
Ostatecznie odwrócił głowę w kierunku Wandy i rzucił jej przeciągłe spojrzenie, gdy rozsznurowywała buty.
- To się jeszcze okaże - oznajmił absolutnie poważnie. Jakby tym samym właśnie jej obiecywał, że choćby miał sczeznąć, to doprowadzi do sytuacji, w której nieść będzie ją musiał.
Poczekał, aż Wilczyńska wejdzie do wody, by zaraz powoli do niej podejść i stanąć tuż obok. Skrzyżował ręce na piersi i teraz zerkał na Wandę co rusz kątem oka. Gdy na nią patrzył w tej wieczornej scenerii, na nowo obudziła się w nim ta cząstka romantycznego Wertera. Blada cera skrząca się delikatnie w tym półmroku, perłowo białe kosmyki, które poruszały się delikatnie do melodii wiatru. Jasny profil odcinający się od czerni jeziora. Znowu poczuł z tyłu głowy tę dziwną lekkość, na krótką chwilę umysł zalała słodka mgła. Bo tuż obok niego stała nimfa, Pani Jeziora. W tej doskonałej scenerii tej jednej z tysiąca nocy.
Bardzo szybko odwrócił wzrok i potrząsnął głową, na krótki moment zamykając oczy.
Chyba jednak był pijany.
I chyba nieco bardziej niż sądził.
Już miał odpowiedzieć, już miał na końcu języka uwagę, że wojna kiedyś się skończy, że pewnego pięknego dnia Czarni zostaną pokonani. Tyle że nie zdążył, bo Wanda zwyczajnie się roześmiała. Odwrócił się w jej stronę i uniósł brew.
- Co cię tak bawi?
Powinien dodać powiedz, to pośmiejemy się razem.

Remy
Remy
Kąpielisko Empty

PisanieTemat: Re: Kąpielisko   Kąpielisko EmptyPon Maj 13, 2019 9:39 pm

Nie zdążyła powstrzymać mało taktownego parsknięcia, gdy młodzieniec zarzekał się o swojej rzekomej ogromnej wiedzy na temat kobiecego ciała. Naprawdę nie zrobiła tego specjalnie. I wcale nie wątpiła w jego samcze zdolności czy też nie klasyfikowała go odgórnie jako niewyżytego prawiczka. Po prostu to zabrzmiało tak absolutnie absurdalnie, że nie potrafiła tego zatrzymać. Zaskoczył ją, a efektem było niekulturalne, krótkie bo krótkie, acz jednak wybuchnięcie śmiechem.
Miała ochotę strzelić sobie w twarz.
Wcale nie zależało jej na onieśmielaniu Konstantego czy wręcz wyśmiewaniu go. Zwyczajnie bywała grubiańsko niewychowana i średnio panowała nad swoimi reakcjami, bo gdy czuła się przy kimś względnie swobodnie, to była do bólu prawdziwa. Stąd nie udawała kogoś innego i nie powstrzymywała się przed wyrażaniem swojej opinii, ale mogło to skutkować urażeniem delikatnej duszy wrażliwego chłopca. A tego już nie chciała.
- Wcale nie wątpię w to! - spróbowała się skorygować, ale na nic to raczej było. Mleko się rozlało, a ona mogła jedynie udawać, że wszystko jest w porządku i nie pogrążać siebie bardziej, czy Kostka, którego duma mogła tutaj być najmocniej dotknięta. Zasadniczo wiele zależało od tego jakim mężczyzną był Konstanty i czy czuł się niepewnie w tych kwestiach, czy potrzebował budować wizerunek samca, który zalicza panienki lub zwyczajnie miał na tym punkcie jakiś kompleks, który usiłował maskować.
Weszła wreszcie do wody, przyjemnie kojącej wieczorną duchotę i dając nikłą nadzieje na orzeźwienie. Przyglądała się ukradkiem jak chłopak brodził w wodzie, powoli zmierzając w jej kierunku. Uśmiechnęła się z zadowoleniem, gdy wreszcie zatrzymał się obok niej. Spojrzała mu głęboko w oczy, kompletnie nie czując zażenowania tą chwilą, wręcz przeciwnie czuła się trochę jakby to ona grała tutaj pierwsze skrzypce, jakby była własnie tym kawalerem, który ma wykonać pierwszy krok, sięgnąć różowych warg swej wybranki, gdy sprzyjała im aura romantyczności i tajemniczości, a alkohol jedynie dodawał odwagi. Własnie wtedy się zaśmiała, a Kostek odwrócił wzrok. Czy był speszony? Zażenowany? A może nie miał ochotę dłużej na nią patrzeć znajdując wokół jeziora coś ciekawszego.
- Właściwie to my. - zaczęła nieco tajemniczo, ponownie chwytając jego spojrzenie w swoje sidła. - Wyobraziłam sobie jakby to wyglądało, gdyby nie było tej wojny. No wiesz, ty i ja. Jak dwójka nastolatków na randce. Rodzice, którym nie podobają się te schadzki. Czy to nie jest zabawne?

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Kąpielisko Empty

PisanieTemat: Re: Kąpielisko   Kąpielisko EmptySro Maj 15, 2019 6:58 pm

To nie było tak, że Konstantemu było wstyd. Nigdy w życiu. Najzwyczajniej się z tym nie obnosił, bo dotychczas najczęściej spotykaną reakcją było niezrozumienie i żarty - choć zapewne wynikało to też z tego, że po wyjściu ze swojej magicznej strefy komfortu znalazł się od razu pośród wojskowych. A ci, mimo wszystko, przeważnie byli ludźmi ulepionymi z przyziemnej gliny, niektórzy zostali wykuci z kamienia. A Kostek? Kostek został utkany, część jego osobowości została nawet wyhaftowana delikatnymi nićmi. Mimo konserwatywnych nastrojów i poglądów, wśród mężczyzn - zwłaszcza tych ludzkich - celibat do ślubu nie był aż tak popularny.
Zwłaszcza wśród wojskowych.
Lecz nie wiedział, dlaczego Wanda zaczęła się śmiać. Posłał jej spojrzenie pełne niezrozumienia i przez chwilę milczał, czekając grzecznie, aż umilknie. Zmarszczka między jego brwiami na chwilę się pogłębiła. Mógł w pewnej części socjalizować się ze społeczeństwem, mógł mniej lub bardziej wprawnie przechadzać się po ścieżkach sarkazmu czy wybrednej ironii, ale dwuznaczności...
- Nie rozumiem, czemu to cię bawi. Każdy wie, jak zbudowane są kobiety, przecież to podstawy biologii - umknęło mu to, jak mogły zabrzmieć jego poprzednie słowa. Że w takim kontekście brak tajemnic nie oznaczał znajomości kobiecej anatomii, a obcowanie z kobietami na zupełnie innych zasadach, w znacznie intymniejszych sytuacjach.
Biedny Kostek.
Mógł tylko jeszcze przez chwilę spoglądać na Wandę, wciąż z tą delikatną i niegasnącą konsternacją. Wilczyńska cały czas była dla niego równaniem. Takim, na które nie miał najmniejszego pomysłu. Zagubiony, trochę niepewny, mimo że wcześniej wydawało mu się, że przecież to taka prosta arytmetyka. Nic trudnego do rozwiązania. Im dłużej je analizował, tym więcej wyskakiwało szczegółów - niewiadomych, całek, funkcji.
Chciał je rozwiązać.
Z całych sił.
Tylko nie potrafił znaleźć punktu zaczepienia.
A później i tak nie potrafił skupić na Wandzie spojrzenia dłużej niż kilka ulotnych sekund. Z tylko sobie znanych powodów wydawało mu się, że takie jawne przyglądanie jej się mogłoby być w pewnym sensie niewłaściwe. Nie czuł się jednocześnie niekomfortowo w tej sytuacji, po prostu... inaczej. Jego nastrój odbiegał od normy wzorca zachowań. I tego, którego używał w koszarach w czasie kontaktów z przełożonymi czy innymi żołnierzami, i tego, który zakładał razem z cywilnymi ubraniami. Do tej pory nie uważał siebie za kogoś, kto mógłby być niepewnym czy skrępowanym w cudzym towarzystwie. Właściwie zauważył te delikatne zachwiania dopiero tutaj, nad tym jeziorem. Przecież jeszcze w barze promieniował bezsprzeczną pewnością siebie - udzielił mu się nastrój tłumu.
Dziwne.
Dlatego w pewnym momencie odwrócił wzrok, bo czuł się prześwietlany przez spojrzenie Wandy. Zupełnie tak, jakby tym jednym dłuższym spoglądaniem mu w oczy była w stanie przeczytać wszystkie jego myśli. Ot tak. Dla zabawy.
Skrzyżował ręce na piersi i zacisnął dłonie na przedramionach, nim ponownie mógł odwrócić swój wzrok w stronę Wilczyńskiej. Lodowa pustynia naprzeciw zielonych stepów. Meh, jak poetycznie i patetycznie, pls.
Skrzywił się nieco.
- Jako nastolatek wolałem użalać się nad sobą.- Zawiesił na chwilę głos. Bierzesz to zbyt dosłownie. - Ale. Cóż. Nie wiem tylko, czemu miałoby im się to nie podobać.

Remy
Remy
Kąpielisko Empty

PisanieTemat: Re: Kąpielisko   Kąpielisko EmptySro Maj 15, 2019 11:52 pm

No jednak nie udało jej się w porę opamiętać i rezultatem tego była wyjątkowo niezadowolona mina młodzieńca. Nie spodziewała się, aż takiego rezultatu swoich czynów przez co momentalnie spotulniała w swoich żartach.
- Wybacz mi proszę. Nie chciałam Cię urazić, widzę jednak, że zaszło małe nieporozumienie. – bardzo, ale to bardzo nie wiedziała jak mu wytłumaczyć zawiłości i niezrozumienie, które pojawiło się z niby tak prostą frazą wypowiedzianą przez Kostka.
- Widzisz... bo to zabrzmiało tak jakbyś mówił to w zupełnie innym kontekście. Nie wątpię, że celująco zdałeś biologię podczas swojej edukacji i zapewne doskonale wiesz jak wygląda kobieta, ale wypowiedziałeś to w taki sposób, że zabrzmiało to tak jakbyś... – Boże dobry jak chleb! Jak ona miała z tego wybrnąć w taki sposób, by wytłumaczyć mu, ale jednocześnie go ponownie nie urazić i nie sponiewierać i tak już nadszarpniętej męskiej dumy. Kostek był jak delikatny owoc, którego trzeba było dotykać ze szczególnym namaszczeniem, by go zbytnio nie uszkodzić.
- Zabrzmiało dwuznacznie. Jakbyś mówił o współżyciu. Matko Bosko Częstochowsko. Nie umiem mówić naokoło. No zabrzmiało jakbyś bardzo chciał mi udowodnić, że spałeś już z tyloma kobietami, że wiesz co to życie i no nie ma przed tobą tajemnic w tej kwestii. Wybacz, że tak bezpośrednio, ale naprawdę nie jestem tak taktowna i wyważona jak ty. – wsunęła palce we włosy i została już w tej pozycji, łapiąc się tym samym za głowę i przetwarzają idiotyzm ten sytuacji. Momentalnie wytrzeźwiała. Westchnęła bardzo ciężko, ze zmęczeniem i ruszyła w stronę brzegu, bo nagle kompletnie przeszła jej ochota na pluskanie się w jeziorze.
- Mówię hipotetycznie. Jeśli nie byłoby wojny, to wszystko wyglądałoby inaczej. Teraz mogliby być przychylni, ale wtedy? Kto wie. W sumie cokolwiek mogłoby przeszkadzać. Stan majątkowy, pochodzenie, sposób bycia. No nic, nie ważne. – rzuciła trochę od niechcenia w trakcie wracania na brzeg. - Nie wiem jak ty, ale ja choć pochodzę z bardzo tradycyjnej rodziny, od strony matki, jestem kompletnym jej przeciwieństwem. Ona zapewne skakałaby z radości, gdybym była typową panienką z dobrego domu, jak przystało na mój status. Ale nie jestem. Więc wizja mnie w takim wykonaniu jest dla mnie nie tylko absurdalna, ale wręcz okropnie zabawna. Bo ucieleśniałabym absolutnie wszystko co całe życie próbowała ze mną zrobić moja matka. – usiadła na brzegu i spojrzała wreszcie w stronę Kostka, chłopca również z dobrego domu, ale który postanowił poddać się obróbce swoich rodziców. Nie przeszkadzało jej to, jednak rozumiała, że może nie pojmować jej toku rozumowania.

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Kąpielisko Empty

PisanieTemat: Re: Kąpielisko   Kąpielisko EmptyCzw Maj 16, 2019 12:19 am

Był po prostu zdziwiony. Nie rozumiał, o co chodziło Wandzie i to skutkowało tą właśnie miną. Zmarszczeniem brwi i spojrzeniem domagającym się w ciszy wyjaśnień. Nie powiedział ani słowa, grzecznie poczekał do końca, a na jego twarzy pojawiła się maska, która wyrażała jedno i wielkie absolutne nic.
...dwuznacznie. Jakbyś mówił o współżyciu.
Uniósł brwi. Wciąż w tej przytłaczającej ciszy.
... że spałeś już z tylomakobietami...
Kąciki ust mu zadrżały, lecz nadal milczał. Odwrócił się w stronę brzegu, śledząc Wilczyńską wzrokiem. I gdy niemal dotarła już do swojego celu, gdy była już tak blisko... wtedy dopiero wybuchnął śmiechem. Głośnym. Szczerym. Absolutnie nie potrafił tego dzikiego ataku śmiechu opanować. Zasłonił usta dłonią i postanowił jednak na nowo odwrócić się w stronę drugiego brzegu.
- Ja... - spróbował zabrać głos, ale śmiech zablokował skutecznie jakiekolwiek próby odezwania się. Jeszcze przez chwilę. Bo później Kostek odetchnął głośno. Raz. Drugi. Pokręcił powoli głową i przejechał drugą dłonią po włosach. - Wybacz. Nie, nie spałem.
Zaśmiał się krótko jeszcze tylko raz, nim postanowił dołączyć do Wandy. Powoli ruszył w stronę brzegu, acz nieśpiesznie. Wciąż z rozbawieniem. Niegasnącym. Gdy tak to ujęła, wydawało mu się to niemożliwie zabawne.
Oto i on. Wielki zdobywca kobiet, Konstanty El-Galad. Sypiał z tyloma kobietami, że tracił rachubę. Co za absurd.
Z drugiej strony... skąd niby Wanda miałaby wiedzieć, jak sprawy wyglądały w rzeczywistości?
Ostatecznie jednak nie wyszedł z wody, tylko nadal brodził w jeziorze. Po kostki. Kostek po kostki w wodzie. I przyglądał się teraz Wilczyńskiej poważniej, mimochodem zastanawiając się, czy jego ojciec miałby cokolwiek przeciwko. Bez względu na wojnę. I, oczywiście, czysto hipotetycznie.
Nie miał pojęcia. Nigdy wcześniej nie zastanawiał się nad czymś podobnym, bo nie było do tego okazji. Powodu. Nie, żeby był już teraz. Zupełnym przypadkiem zupełnie odrzucił drugą stronę - bo niby który rodzic nie chciałby dla swojej córki kogoś takiego jak on? Z dobrego domu, nienagannie wychowany, z hetmanem za ojca...? Wymarzony zięć, niczym z obrazka.
- Typowe panny z dobrego domu nie wkładają mundurów, tylko wychodzą za kogoś w mundurze - stwierdził prosto, tak na pierwszy ogień. - Każdy ma wybór. Wolałaś wstąpić do wojska, iść na przekór obyczajom. Dlatego jesteś tutaj. Teraz. - On sam poszedł prostą ścieżką, tak jak tego od niego wymagano. Lecz o tym nie wspomniał. - Cóż, ja jestem doskonałym synem - parsknął gorzko i pokręcił głową. - Przynajmniej jak na razie. Moi rodzice... - zawahał się - są specyficzni.
Zwłaszcza ojciec, hm?

Remy
Remy
Kąpielisko Empty

PisanieTemat: Re: Kąpielisko   Kąpielisko EmptyCzw Maj 16, 2019 12:50 am

Z zainteresowaniem spoglądała na Konstantego, który nagle zaczął przechodzić tę dziwną przemianę. Jeszcze się przy niej nie śmiał i zapewne nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że do jego wcześniejszej, Werterowskiej wersji kompletnie nie pasowało. Teraz jednak... o dziwo było całkiem naturalne. I choć z początku myślała, że Kostek śmiejący się, to raczej zjawisko egzotyczne, jednak słysząc ten szczerze rozbawiony głos sama wreszcie uniosła kąciki ust, zadowolona, że swoimi tłumaczeniami nie wywołała jakiejś burzy niezadowolenia czy wręcz obrazy majestatu.
- Widzisz, nawet ty uważasz to za zabawne. – A już myślała, że dnia następnego dostanie listowne powiadomienie o pojedynku za stracony honor. - Zasadniczo nie ma znaczenia czy spałeś, czy nie. Po prostu to sformułowanie jest niedorzeczne. I brzmi jak taki sfrustrowany nastolatek, który bardzo chce się popisać przed kolegami. – dzięki bogom udało się rozładować napięcie. Chłopak zrobił to wręcz bezbłędnie.
- Gdybym chodziła w pięknych sukienkach, uczęszczała na te wszystkie bale warszawskiej śmietanki towarzyskiej i obracała się wśród ludzi z mojego poziomu... o rany, moja matka byłaby w siódmym niebie. – skrzywiła się naprawdę brzydko, gdy sobie to wyobraziła. To nie tak, że by tam nie pasowała, wręcz przeciwnie. Byłaby doskonałą ozdobą każdego dżentelmena. Bo na przekór wszystkiemu natura postanowiła ją obdarzyć urodą po matce i choć nieszczególnie się z tym utożsamiała, to była piękna jak obrazek. No, może poza blizną. Wręcz brakowało jej pięknych sukien, finezyjnie upiętych włosów i tych wszystkich dodatków, które posiadają dobrze wychowane panienki.
- To brzmi jak jakiś koszmar. – Czuła się tak bardzo nie na miejscu, przez swoją pogoń za ojcem, bycie niedopasowaną na konwenansów i zasadniczo po prostu czasów, w których żyła. Natomiast Kostek... ten też wcale nie miał lekko. Musiał sprostać oczekiwaniom samego Hetmana Koronnego, jednak jakoś mu się udało żyć zgodnie z oczekiwaniami. - Nie męczy Cię to? Ja robiłam absolutnie wszystko, byle dopiec mojej matce. Teraz uważam, że było to strasznie dziecinne, ale mimo wszystko nie masz czasem ochoty zrobić rodzicom kompletnie na przekór? – podkuliła nogi bliżej siebie, oparła łokcie na kolanach, a brodę złożyła na dłoniach. - Brakuje Ci jedynie doskonałej ozdoby w postaci kobiety. Klejnotu, który mógłbyś zabierać na wszystkie uroczystości i który rodziłby Ci dzieci. Piękny obrazek, co? – wykrzywiła usta w łobuzerskim uśmiechu, ewidentnie go podpuszczając.

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Kąpielisko Empty

PisanieTemat: Re: Kąpielisko   Kąpielisko EmptyCzw Maj 16, 2019 3:34 am

Rzadko się śmiał.
Niektórzy z pewnością uznaliby, że zwyczajnie tego nie potrafi, niczym wyprany z emocji cyborg. Że w jego przypadku szczytem okazywanego rozbawienia byłoby nonszalanckie wykrzywienie ust w nieco ironicznym uśmiechu i oznajmienie zupełnie beznamiętnie "To komiczne". Osoby, które nie miały z nim większego do czynienia z całą pewnością nie potrafiłyby sobie wyobrazić takiej sceny, śmiejącego się szczerze Kostka - biorąc pod uwagę jego zwyczajowe dystansowanie się, brzmiało to przecież niczym surrealizm na poziomie Dalego.
- Rozumiem - odparł wciąż z uśmiechem. Ponownie pokręcił głową. - Seks to coś więcej niż powód do przechwałek. - Krótka chwila przerwy. - Przynajmniej dla mnie.
Kompletnie nie rozumiał, jak współżycie z kimś obcym czy kimś, do kogo nie żywiło się faktycznie większych uczuć, może być w ogóle właściwe. Czy w ogóle przyjemne. Osobiście traktował to niczym największą świętość, czymś poniekąd ostatecznym. Wyrazem tych wszystkich uczuć, zrównanie bliskości ciał do związanych dusz. Tak patetycznie, staroświecko.
Romantycznie absolutnie.
Niezdrowe rozbawienie - spotęgowane zapewne skutkami picia alkoholu - nadal go nie opuszczało.
- Chciałbym to kiedyś zobaczyć. Wanda w ślicznej sukni, obwieszona biżuterią, na obcasach. Potrafiłabyś się nie przewracać? - rzucił lekko, lecz wyobraźnia odmówiła mu posłuszeństwa i nie namalowała przed nim takiego zjawiska. To musiała być jedna z tych rzeczy, które trzeba po prostu zobaczyć, inaczej trudno jest dać wiarę w ich istnienie.
Przez chwilę miał szaloną ochotę powiedzieć jej, że nie może mu odmówić i powinna absolutnie pewnego razu wybrać się z nim na jedno z takich pięknych przyjęć na zamku. W porę ugryzł się w język i przed tym powstrzymał, bo...
Bo.
Bo w jego mniemaniu Wanda nie wiedziała, że jego ojcem był Wielki Hetman Koronny. A przecież tak bardzo nie lubił się tym dzielić i tak zazdrości strzegł tej małej tajemnicy, nawet jeśli miało to trwać przez chwilę. Był doskonale świadomy, że zapewne gdy spotkają się następnym razem w Korniejewie, będzie wiedziała. Jakaś jego część obawiała się, że z tą wiedzą nagle zacznie traktować go trochę inaczej. Trochę bardziej jak wszyscy inni, spojrzy na niego przez pryzmat pozycji a nie tego, jaki był naprawdę. Ta myśl była na tyle niewygodna, że odsunął ją od siebie bardzo szybko.
- Małżeństwo z kimś w mundurze? - spytał, przekrzywiając nieco głowę. A na jej pytania mógł wzruszyć ramionami. - Nie. Już nie. Fatalizm był obroną przed nieuniknionym, zabawa w Wertera i cały ten cyrk były wyrazem buntu. Może nawet chciałem wstąpić do wojska, dopóki ojciec mi nie powiedział, że właśnie tego ode mnie oczekuje. Od razu zmieniłem plany i poszedłem na cywilne studia, trochę na przekór i sobie, i jemu. - Ostatecznie wyszedł z wody, lecz przystanął na brzegu. Odciągnął spojrzenie od Wandy i ponownie zapatrzył się gdzieś na drugą stronę jeziora. - Ostatecznie się poddałem, ale nie sądzę, żeby to był błąd. Może nawet kiedyś uznam, że było warto.
Co za zaczepka na sam koniec. Odsunął się od linii wody i postanowił jednak usiąść z powrotem.
- Oczywiście, że piękny - oznajmił to z absolutną powagą. Usiadł na swoim wcześniejszym miejscu i nim podjął się dalszej odpowiedzi, ujął dłonią butelkę i odkręcił. Soczysty łyk whisky i, o zgrozo, wcale nie była aż tak niesmaczna jak być to powinno. Trzymał ją nadal w dłoni, poświęcając jej sekundę swojej uwagi, nim podniósł wzrok i odwrócił głowę w stronę Wandy, by ze stalową pewnością siebie spojrzeć jej w oczy. - Ale chyba nie lubię takich błyskotek.- Ślicznych, lśniących, które oprócz tego nie miałyby wiele więcej do zaoferowania. I uśmiechnął się trochę krzywo. - Sam taką jestem. Potrzebuję kuli u nogi, żeby nie odlecieć.

Remy
Remy
Kąpielisko Empty

PisanieTemat: Re: Kąpielisko   Kąpielisko EmptyCzw Maj 16, 2019 10:11 pm

Konstanty miał rację. Również uważała, że ilość partnerów nie powinna nikogo obchodzić, a już tym bardziej nie powinna stanowić o czyjejś popularności. Niestety wielu mężczyzn uważało, że im więcej dziewcząt zaliczyli, tym bardziej męscy się stawali, jakby naprawdę zaliczenie kilku kobiet dawało im jakieś dodatkowe punkty. Kompletnie tego nie rozumiała, niemniej jednak trudno było walczyć z całym światem, gdy zdecydowana większość męskiego społeczeństwa myślała w ten sposób, natomiast Kostek zaliczał się do skromnej garstki dżentelmenów, którzy bardziej doceniali kobiety.
- Też tak sądzę. Tak samo uważam, że w ogóle ilość partnerów nie powinna nas w żaden sposób definiować. Wiesz, ten odwieczny konflikt, że gdy mężczyzna zaliczy dziesięć kobiet, to jest koza, a gdy sytuację odwrócimy, to kobieta jest dziwką, bo się puszcza. To strasznie krzywdzące. Ale w takich czasach żyjemy. - westchnęła głośno, jakby z wyrzutem. Nawet szczególnie się nie denerwowała. Wiele lat temu zdążyła się pogodzić z tym, że nie ma sensu walczyć z wiatrakami i pewnych kwestii się zwyczajnie nie przeskoczy. Już nie była tą młodą dziewczynką, która chciała być buntowniczką i na wszystko mówiła mocne "nie!'. Co prawda nie spotulniała, ale nabrała większej ogłady i zdążyła zmądrzeć.
- No masz Ci! - pokręciła głową z niedowierzaniem. - Uwierz mi, wiele osób chciałoby mnie zobaczyć w takiej odsłonie. I możesz myśleć co chcesz, ale mam jedną parę szpilek w mieszkaniu i potrafię na nich chodzić! - przewrócić się, raczej by się nie przewróciła, ale nikt nie mówił, że musiała od razu dokonywać cudów ekwilibrystyki. Wystarczy, że się popisowo nie wyrżnie, przetańczy kilka rund i wróci do domu. Tego chyba potrafiła dokonać i bez ofiar w postaci poobcieranych stóp. Chyba nawet otrzymała te obcasy od matki, z reszta jak wszystkie typowo kobiece rzeczy. Dostała te i jeszcze z dziesięć par innych, ale one nadawały się jako jedyne do chodzenia i choć były niebotycznie wysokie, to osadzone na grubej platformie i mocnym słupku zamiast cienkiej, chyboczącej się szpilki.
- Matka nie omieszkała mnie nauczyć tej kobiecej sztuczki. Nie lubię się uciekać do takich podstępów, ale założenie pary szpilek i odpowiednio wyciętej bluzki potrafi... naprawdę ułatwić życie. Sama tego nie popieram, ale z drugiej strony, gdy kobiety nie mają wyboru, bo są dyskryminowane z marszu, to zostają im takie uwłaczające metody. - ale ile można rozmawiać na takie tematy. Wszyscy doskonale wiedzieli jak wygląda sytuacja kobiet w Polsce i w jaki sposób są traktowane. Kostek był tylko miłym wyjątkiem w tym, niestety, dosyć szowinistycznym społeczeństwie.
- Byłeś całkiem uroczym chłopcem, gdy bawiłeś się jeszcze w Wertera. - posłała mu zaczepny uśmiech, z dziką satysfakcją wbijając mu małą szpilę między żebra, tylko przy okazji zmieniając temat. - Trochę zbyt cierpiętniczy i dekadencki, ale popatrz jak teraz wyrosłeś. Już nie jesteś słodkim chłopcem, który lubi wszystkim mówić "nie". Zmężniałeś, nawet fizycznie!, zmądrzałeś, choć czasami nadal masz kryzys wiary w siebie i lubisz opowiadać te górnolotne frazesy. - tak własnie podsumowała Kostka. I w żadnym wypadku nie był to przytyk. Lubiła tę nową, lepszą wersję wojskowego młodzieńca. Czy bardziej? Sama nie wiedziała, ale z pewnością czuła się trochę bardziej jak z mężczyzną, a nie chłopcem, którym trzeba się opiekować. Bo Kostek dorósł i już nie trafiał do kategorii - "typ młodszego brata", ale otrzymał zupełnie nową i całkiem intrygującą plakietkę - "interesujący mężczyzna".
- Nie jesteś błyskotką. Masz zbyt wiele do powiedzenia, by nią być. Jesteś może trochę zbyt grzeczny i ułożony, ale spokojnie. Mamy czas, zdążę Cię jeszcze sprowadzić na moją drogę. - i specjalnie nie wspominała tutaj o gorszej czy złej drodze, ale jedynej słusznej, czyli tej po której sama kroczyła, a ta była... bardzo różna.
- A teraz bądź szarmanckim dżentelmenem i podaj swojej niewieście butelkę z alkoholem!. - wyciągnęła w jego kierunku dłoń oczekując aż Kostek ruszy swoją dupcię, by ona nie musiała tego robić.

Konstanty Albert El-Galad
Konstanty Albert El-Galad
Kąpielisko Empty

PisanieTemat: Re: Kąpielisko   Kąpielisko EmptyPon Maj 20, 2019 9:35 pm

- Wydaje mi się, że zawsze tak było - oznajmił powoli, nieco leniwie. To przede wszystkim kobieta miała zachować czystość do śluby, to ona właśnie miała służyć uprzejmie swemu mężowi. Jego rolą była tylko i wyłącznie opieką na żoną, zapewnienie jej bytu. Tylko.
Na kobiety wyzwolone spoglądano z wyższością, często nawet i wzgardą. Teraz... teraz nie przyjmowało to aż tak drastycznej formy, lecz w społeczeństwie nadal unosił się smród stereotypów. Kobiety w wojsku nie były już rzadkością, nikt również nie zabraniał im studiować czy zdobywać umiejętności, które teoretycznie przypisywano bardziej roli mężczyzny.
Ale to niczego nie zmieniało.
- Nie uwierzę, póki tego nie zobaczę. - Czy to mogło już nazywać się wyzwaniem?
Niemniej porzucił, trochę mimowolnie, temat feminizmu. Nigdy nie zwrócił na to przesadnej uwagi, ani nie zastanawiał się głębiej nad tym problemem. Pewnie był zbyt zajęty swoimi własnymi, tymi wyimaginowanymi, by dostrzec cokolwiek innego. Przypuszczał jednak, że Wanda doskonale wie, o czym mówi.
- Zawsze jest wybór.
Właściwie jedyną jego reakcją na jej słowa, było nieco krzywe spojrzenie na wspomnienie o uwłaczających metodach działania, zupełnie jakby absolutnie nie podobało mu się używanie takich tanich zagrywek.
Bo nie podobało. W ogóle.
- Nie mam kryzysu wiary w siebie - mruknął nieco ciszej, trochę jak obrażony dzieciak. - Nigdy nie miałem. Miałem za to kryzys wiary w ludzkość, tylko i wyłącznie.
Wanda nie była w tej sympatii osamotniona. Konstanty również lubił siebie trochę bardziej. Z perspektywy czasu przesadna patetyczność i nadawanie każdej chwili wielkości wydawało mu się zwyczajnie groteskowe. Wówczas cały czas maszerował przez życie z zamyśloną miną, każdy gest był zaplanowany i dokładny, jakby nie był prawdziwym człowiekiem, a bohaterem tragicznym na scenie. Wyrósł z tego. Usunął z całego swojego życia scenografię i nagle stał się prawdziwym człowiekiem, mimo że nigdy wcześniej nie posądzałby się o taką prostacką przyziemność.
- Jestem. Nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo jestem - nadal uśmiechał się trochę gorzko. Bo przecież nawet nie chodziło mu już o to, że nie jest interesujący. Ale... ale był ładną ozdobą. Wszędzie. Na małych czy większych bankietach, na salach wykładowych, nawet na jednostce. Nie ze względu na swój wygląd, a ze względu na nazwisko.
Był synem hetmana. I mógłby być groteskowy i karykaturalny, by nadal pozostawać błyskotką.
Ale dzielnie wyciągnął dłoń i podał Wandzie butelkę, zerkając na nią spod rzęs. Na Wandę. Nie butelkę.
- Zawsze do usług, moja pani.

Sponsored content
Kąpielisko Empty

PisanieTemat: Re: Kąpielisko   Kąpielisko Empty


 
Kąpielisko
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Skocz do: